larum



share

Wszyscy to znamy i wszyscy się z tego śmiejemy. Wywiad TVN z koniem, jest kultowym przykładem, co „Anonimowy świadek powiedział…”. Nic z tym nie da się zrobić, ale ktokolwiek liznął odrobinę dziennikarstwa i kontaktów z politykami, ten wie, że tak mniej więcej połowa artykułów bieżących powstaje na podstawie doniesień anonimowych rozmówców. Nie mogę się pochwalić takimi wynikami, ale oczywiście mam na swojej skrzynce pocztowej listy od anonimowych świadków, którzy w większości wcale nie są anonimowi. Stali Czytelnicy pewnie pamiętają taki tekst o dziennikarzu biorącym dziennikarkę od tyłu. Skąd mogłem wiedzieć jak ta para ma na imię i nazwisko? Bladego nie miałem pojęcia, dopóki nie napisało do mnie kilku „anonimowych świadków”.