mądrość



share

Socjolodzy i psycholodzy rytualnie obwieszczają, że w okresie świątecznym Polacy są dla siebie gorsi niż na co dzień. Nerwowość, pogoń za zapomnianym majonezem, wyprzedzanie na trzeciego, walka na parkingu. Ziarnko prawdy w tym jest, ale jak z każdą ideologicznie sterowaną diagnozą, bo oczywiście większość naukowców wyznaje „liberalną demokrację”, trzeba zachować spory dystans do prawd objawionych. Warto jednak zajrzeć, przed świąteczną beztroską, do własnych serc, sumień i rozumów, żeby się nie pogubić. Wkradło się między Chrześcijany sporo nerwowości – bieganiny za majonezem i jak to zwykle bywa, sypią się wielkie kwantyfikatory. Ktoś zdradził, ktoś się zasłużył, ktoś zagraża Ojczyźnie, komuś media wyprały mózg.



share

Chyba nie ma dnia bez zwracania uwagi na dysproporcje w ocenianiu uczestników polskiego życia publicznego i nadal nic się nie zmienia. Polowanie na „dzielenie Polaków” przeplata się z odpuszczaniem największym blamażom „nowoczesnych”. Śledzę Internet i media niemal non stop, ale nawet do mnie kompromitacja Petru, który coś tam bredził o jakimś „Rubikoniu” dotarła z dużym poślizgiem. Humor żywcem wyjęty z zeszytów szkolnych i żadnego felietonu, na wzór Polskich Kronik Filmowych, w TVN, czy innym przekaźnikach. Cisza jak po śmierci organisty, zero szyderstwa i tematu numer jeden przez tydzień. Mało tego, Rysiek nadal wychodzi przed kamery i mówi o konieczności czytania książek, opowiada o ekonomii, filozofii i potrzebie nowoczesności. Dla odmiany ekscentryczna prawicowa posłanka Pawłowicz, nie schodzi ze „śmiesznych” nagłówków, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć, by chociaż raz skompromitowała się brakiem wiedzy, czy inną ignorancją.