marksizm



share

Zaraz po upadku pierwotnej wersji PRL do akcji wkroczyli marksistowscy ideolodzy i opanowali każdą dziedzinę „nowego życia”. W skutek tego przez kilka dekad mieliśmy marksistowskie szkoły, marksistowską kulturę i sztukę, marksistowską gospodarkę, a nawet marksistowski sport. Na omówienie wszystkich dziedzin felietonu i życia nie starczy, dlatego zajmę się tylko fragmentem gospodarki. W pierwszym odruchu chciałem napisać, że dziecko wie kto jest marksistowskim guru odpowiedzialnym za gospodarkę w PRL II, ale szybko się zreflektowałem, że to też jeden z mitów, które bezmyślnie się powiela. Dziecko nie wie kim jest Leszek Balcerowicz i nie wie również młodzież. O Balcerowiczu pamiętają tylko stare konie, które piły oranżadę z kapslowanej butelki.



share

Głowy nie dam, ale wydaje mi się, że z kimś się założyłem o dużą wódkę bez popitki, jakie będą losy budżetu i wzrostu gospodarczego po „socjalistycznych” pomysłach PiS. Jeśli się nie mylę to proszę się przypomnieć, zakład jak najbardziej podtrzymuję i nadal twierdzę, że nie tylko nie będzie żadnej zapaści, ale czeka nas bum gospodarczy. Zanim pojawiły się pierwsze informacje z rynku, pisałem, że najmniej 90% z programu 500+ pójdzie na konsumpcję i to tę podstawową. Tak się dzieje, bo tak się musiało stać, wiedział o tym każdy, kto zna polską prowincję i wie jak tu się żyje. Wbrew wszystkim durnym zapowiedziom i prognozom nie zwiększyło się spożycie alkoholu i frekwencja na przysklepowych ławeczkach. Po wsiach krąży wóz Castoramy z materiałami budowlanymi, podjeżdża do starych domów i wyładowuje akcesoria do łazienek. Ludzie remontuję, kupują sprzęt AGD wymieniają stare graty na nowsze graty. Poznikały w wiejskich sklepikach „zeszyty”, czyli zakupy na kredyt.



share

Sytuacja jest beznadziejna, gilotyna pokonała połowę trasy i jak wiadomo grawitacji nie da się powstrzymać, ani odwrócić. Jedyne co da się zrobić, to jak mówiła babcia Pawlakowa, kury połapać. Doradziłbym jeszcze schować PGR-y i kopalnie, które za chwilę zostaną sprywatyzowane. Balcerowicz jedzie na Ukrainę, by zasiąść tam w ławach rządowych obok Poroszenki. Jest to dla Ukrainy informacja odwrotna do radosnego: „Ludzie! Wyngiel je we wiosce, wyngiel przywiźli”. Nic nie przywiozą i co się da wywiozą do jakiegoś ciekawego kraju. Ostatnio modna jest Panama, ale temat trochę spalony, to pewnie trzeba będzie poszukać innej bananowej wyspy. Barokowo zrobiło się we wstępie i chyba nawet trochę powiało pogonią za dowcipem. Proszę wybaczyć, jednak nie potrafię się odnieść do tej informacji poważnie, bo pamiętam doskonale o jakim geniuszu i legendzie mówimy.

Strony