nastroje społeczne



share

Cały dzień byłem poza obiegiem informacyjnym, czy raczej codzienną nawalanką. Odwiedziłem wiele miejsc we Wrocławiu i nie dzieje się kompletnie, ale to absolutnie nic. Fragmentu rozmowy o politycznych cyrkach nie usłyszałem nigdzie, ludzie żyją pierdołami, potrafią 2 minuty wybierać jogurt albo smak lodów. Na ulicy spotykam Panią, która widzi, że się rozglądam, sama podchodzi i pyta jakiej ulicy szukam. Inna kobieta biegnie do tramwaju, wrocławscy żule leniwie leżą na przystankowych ławkach. Nic się nie dzieje, nudy do tego stopnia, że w słynnym wrocławskim serwisie samochodowym „Baloon”, obecnie funkcjonującym pod nową nazwą, przyjmują bez kolejki i nie wzięli złotówki za ustawienie zbieżności, bo zdiagnozowali luzy na drążkach.



share

Ból twórczy dopada każdego autora, kto twierdzi, że nigdy niczego podobnego nie odczuł, to kłamie i tyle. Cały dzień miałem zajęty, musiałem zrobić kilka rzeczy naraz, a przed 18.00 trzeba jeszcze popełnić felieton. Zdecydowanie lubię tę robotę i w większości przypadków nie mam większym problemów twórczych, pisanie idzie gładko, ale bywają takie dni, jak dziś, że za chińskiego Boga nie udaje się znaleźć inspiracji. Co tam inspiracji, po prostu nie ma ciekawego tematu, który by mnie zainteresował i co najważniejsze nie pozwolił zasnąć Czytelnikowi. Ratowałem się wszystkim, co wpadło pod rękę, odwiedziłem wszystkie większe portale, zajrzałem w parę innych miejsc i nic.