niemoc



share

Za każdym razem gdy się biorę za pisanie o opozycji mam wyrzuty sumienia i spore obawy. W obszarze wyrzutów sumienia chodzi o to, że ktoś to będzie musiał czytać, a na odcinku sporych obaw, że nikt tego nie przeczyta. Biorąc jednak pod uwagę, że istnieją takie tematy, które przerabiamy każdego dnia, na przykład prognoza pogody albo kłótnię o to, kto pierwszy rano wchodzi do łazienki, trzeba się nauczyć żyć z tą opozycją, bo innej długo mieć nie będziemy. Ostatnie zdanie nie było złośliwością, ale życzeniem, aby stan aktualny trwał wiecznie z uwagi na niebywałe zalety opozycji.



share

Grupa seksualnych fanatyków i prowokatorów zorganizowała pielgrzymkę na Jasną Górę i nie poniosła żadnej odpowiedzialności. Zgrane internetowe argumenty męczą mnie nieludzko i średnio przekonują. Dyżurnymi analogiami do Żydów i islamistów nikt nigdy i niczego nie załatwił. Ile razy można powtarzać rozmaitym prowokatorom, żeby „spróbowali tego samego w synagodze albo w meczecie”. Mam nieodparte wrażenie, że te zdarte na śmierć hasełka służą jedynie za alibi i dość żałosne wytłumaczenie własnej niemocy.



share

Kiedyś to były audyty, profesjonalne, na piśmie i zbudowane z dwóch pozycji: dorsz Polaczka i laptop Ziobry. Minęło 24 godziny od spektaklu politycznego, który PiS urządził w sejmie. Nazywam rzecz po imieniu, bo to był spektakl w zamiarze i bardzo dobrze, że taki zamiar miał miejsce. Z bogatego doświadczenia wiem, że można sobie wykonywać najbardziej skrupulatne audyty i ludzki organizm tego nie przyjmie. Napisałem chyba z dwadzieścia albo i więcej tekstów, gdzie podawałem same liczby przejedzone i przepite przez guru filantropów PRL. W odpowiedzi podsuwano dziecko ze staruszką na rękach, ewentualnie odwrotnie i tyle sobie pogadaliśmy. Ludzie dorośli są jak dzieci, jedzą oczami i słuchają tylko tyle, co im wpadnie w ucho. Z tych powodów zupełnie nic bym nie zmieniał we wczorajszym przedstawieniu, ponieważ chodziło o to, żeby przed oczami stanęły wszystkie defraudacje zobrazowane prostą symboliką.

Strony