PAX



share

Pochwaliłem się i teraz będę świecił oczami, ale lepsze to niż udawanie niezawodnego fachowca, czy wariata, co się na zmianę zdarza komentującym wypadek Prezydenta Andrzeja Dudy. O oponie wiem prawie wszystko, niestety wbrew zapowiedziom nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić kto i jak dokonał zamachu. Trzymam się słowa zamach z konsekwencją, ponieważ idiocie nie wytłumaczysz, a mądry doskonale rozumie w jakim celu i konwencji słowo jest użyte. Zagadki nie rozwiążę natomiast jestem w stanie radykalnie zawęzić krąg podejrzanych zamachowców. Ponad wszelką wątpliwość wiemy, że w BMW Prezydenta była założona właściwa i homologowana przez BMW opona 245-710 R490 AC Michelin Pilot Alpin Pax. Tym sposobem wykluczamy rzecz najważniejszą i jednocześnie najbardziej przerażającą, że jakiś Józek założył do pancernego auta, chińską „nalewkę” lub inny zamiennik.



share

Nie mogło być dzisiaj felietonu na inny temat, po prostu nie mogło. Najważniejsze ze wszystkich ważnych rzeczy jest to, żeby znów się nie dać zaszczuć „spiskiem”. W krajach, gdzie ludzie traktują się poważnie procedury zabraniają durnym „dowcipnisiom” kpić z takich wypadków, jak ten Prezydenta Andrzeja Dudy. Jeśli na grzywkę prezydenta USA narobi gołąb to połowa ochrony łapie bydlaka i odwozi do koronera, aby przebadał go na obecność toksyn, a druga połowa wiezie prezydenta USA do kliniki. W zrusyfikowanej i zgermanizowanej kolonii nadwiślańskiej proporcje są w zasadzie te same, tylko reakcje odmienne. Połowa narodu to tłuszcza, która rży i puka się w czoło, bo przecież „to normalne, że opony pękają”. Pozostali nawet jeśli czują smród, zapobiegliwie apelują, aby głośno nie mówić o zamachu i nie narażać się na drwiny. A takiego! Drwiną to jest głupkowate stwierdzenie, że normą w przyrodzie są wybuchające opony w limuzynach prezydentów.