Petru



share

Uwielbiam kuchnię polityczną, która jest całkowitym zaprzeczeniem medialnego bełkotu. Od czasu do czasu udaje mi się pozyskać wieści z tego tajnego miejsca, ale częściej procesy poznawcze mają charakter poszlakowy. Zdarza się też, że chociaż do kuchni nie ma wglądu, to specyficzne zapachy nie pozostawiają wątpliwości co lub kogo się akurat gotuje. Cały czas mamy na tapecie żałosny protest w sejmie i wszyscy się zastanawiają, jak z tego wyjść. Wszyscy oprócz Jarka Kaczyńskiego, który się nie zastanawia, tylko bawi opozycją. W każdej sytuacji kryzysowej, choćby miała cechy komedii, a właściwie szczególnie gdy ma takie cechy, jedynym rozwiązaniem jest tak zwane wyjście z twarzą. Rozróżniamy dwa rodzaje tej procedury, japoński i Fair Play.



share

Ot, jaki polityk, takie wydarzenie.



share

W przypływie desperacji i frustracji, niszowy „Yutuber” Tomasz Lis postawił dramatyczną diagnozę. Uznał, słusznie zresztą, że w 2007 roku ówczesna opozycja nie odzyskała władzy, ale zrobiły to za nią media. Rok 2017 zaczął się od dezaktualizacji tej tezy, a raczej od zerwania kontynuacji. Dziś nie da się już powiedzieć, że media są w stanie odzyskać władzę dla opozycji, bo obie strony tej układanki prześcigają się w kompromitacji. W noworoczną noc wybuchła najnowsza afera pokazując lidera opozycji jako ostatniego błazna, przekraczającego kolejne granice śmieszności, o ile to w ogóle jest jeszcze możliwe.

Strony