przemoc instytucjonalna



share

Pierwsza rozprawa w skierniewickim sądzie karnym to była prawdziwa masakra, kubeł zimnej wody na głowę, albo nawet zderzenie z rozpędzonym pendolino. W ciągu zaledwie kilkunastu minut sędzia Krzysztof Kotynia pozbawił mnie złudzeń, którymi się karmiłem od dziesięcioleci. Światopogląd pracowicie budowany przez całe dotychczasowe życie, z wielkim zaangażowaniem systemu szkolnictwa i TVP, nagle się posypał. Pojęcia takie jak „demokracja”, „państwo prawa”, „prawa człowieka”, „prawa obywatelskie”, „praworządność”, „sprawiedliwość”, „wolność” etc, ukazane zostały mi w zupełnie innym kontekście. Nieopatrznie pozwolono mi zajrzeć za kulisy tego teatru...

Oczywiście, teoretycznie wiedziałem o tych wszystkich niuansach i kulisach, ale człowiek jest tak zbudowany, że pełne zrozumienie swojego położenie jest w stanie osiągnąć dopiero w interakcji z rzeczywistością. Dumać i gadać to sobie można do usr***j śmierci. No chyba, że wymodlimy sobie łaskę od Boga...



share

Kiedy odebrałem na poczcie wezwanie na kolejną rozprawę i zapoznałem się z jego treścią zdziwiłem się. Nie było w nim najmniejszej wzmianki, że moje stawiennictwo jest obowiązkowe. W poprzednich wezwaniach sędzia zawsze takie pouczenie umieszczał, wraz z litanią szykan jakie spotkają mnie niechybnie w razie nie zastosowania się.

Tym razem tego nie było. Odczytałem to jako pozytywną zmianę koncepcji sądu, odwilż może... może nawet wolę szybkiego zakończenia tej żenującej farsy. Znam takie przypadki... Można tego dokonać poprzez zwykłe umorzenie. Na przykład ze względu na brak dowodów, albo tzw niską szkodliwość społeczną... - oba warianty mnie satysfakcjonowały. Nie jestem mściwy, nie zamierzam domagać się odszkodowań za trzy lata niszczenia mojej rodziny, za psucie dobrego imienia i fałszywe oskarżenia.

Na bezwzględne uniewinnienie nie liczyłem, z powodów politycznych.

Może w drugiej instancji jak złożę apelację... ?



share

Czy gender jest wirusem kulturowym? Załóżmy że jest. Aby gender stało się wirusem musiałoby wyewoluować w sposób naturalny zgodnie z teorią Darwina, lub ktoś inteligentny musiałby celowo zaprojektować jego zdolności do infekcji i destrukcji.

http://godnoscojca.salon24.pl/671971,gender-nie-zagraza-cywilizacji-lacinskiej

Tym stwierdzeniem zmuszeni jesteśmy włączyć się w „odwieczny” spór pomiędzy kreacjonizmem a ewolucjonizmem. Czyż to nie zabawne? A może mamy dziś do czynienia z syntezą tych dwu przeciwieństw?

Strony