Przyłębska



share

Stanisław Biernat, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego napisał do prezes Juli Przyłębskiej wylewny list, nieco w stylu samego Rzeplińskiego, chociaż mnie ten styl bardziej Owsiaka przypomina. Pewnie się nie dowiemy kto Biernatowi skreślił to pismo, czy wspomniany Rzepliński, czy może „autorytet” Zoll. Istnieje też szansa, że sam Biernat poczuł się na siłach lub został zdopingowany i postanowił pokazać swojej szefowej, gdzie raki zimują.

Czytając pismo Biernata ni mogłem przestać się śmiać, chociaż treść jako taka nie jest szczególnie zabawna. Dopiero kontekst nadaje wypocinom wiceprezesa TK iście kabaretowy charakter. List jeszcze oczywiście spisany tonem mentorskim, eksperckim, nie znoszącym sprzeciwu i przy tym silącym się na dowcip. Autor wykłada prawną kawę na ławę i mówi niemal wprost „czego ty durna babo nie rozumiesz, przecież to proste”.



share

Pan ambasador Przyłębski powinien polecieć i to natychmiast. Raz, że był TW, dwa, że nałgał, ale… Wiem, wiem, nie ma „ale”, niestety w tym przypadku „ale” jest i to bardzo poważne. Nie chodzi o to, że TW jest z PiS to dobry TW, chodzi o to, że prezesem Trybunału Konstytucyjnego jest jego żona. W polityce, ale też i w życiu wystarczy jeden krok od miłości do nienawiści. Bogu dziękować nie jestem człowiekiem, który będzie podejmowała decyzję w tej sprawie i nie chciałbym nim być. Kaczyński będzie musiał zważyć racje i wznieść się na wyżyny dyplomacji. Wywalenie z hukiem Przyłębskiego, co moralnie i dla zasad mu się należy, grozi całkowitym odwróceniem sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Od prezesa TK zależy prawie wszystko, a zemsta za marny los męża to żaden problem dla żony.