Radosław Iwicki



share

Na wstępie powtórzę raz jeszcze, żeby do najbardziej opornych rozumowo dotarło. Nie jestem żadną przyzwoitką, chleję piwsko litrami, za gołe cycki dałbym się pokroić i jak większość zdrowych facetów nie jednego świerszczyka widziałem i jeszcze zobaczę. Taką mam zdemoralizowaną, czy też wyzwoloną naturę. Istnieją jednak granice, których żaden zdrowy na ciele i umyśle mężczyzna, choćby pijak i zbereźnik, nie przekroczy. Pisałem już o jednym tabu zgwałconym przez przedstawicieli Fundacji WOŚP, którzy uznali 8 trupów wciągu 4 lat, na imprezie organizowanej również ze środków publicznych, w ramach „ochrony zdrowia, w szczególności dzieci”, za bardzo niski wskaźnik. Dziś piszę o kolejnej degrengoladzie i powiem szczerze, że przez myśl mi nie przeszło, aby w tym skandalu brał udział sponsor „Przystanku Woodstock”.



share

Proszę sobie wyobrazić, że na jakiejkolwiek imprezie masowej promującej tolerancję, miłość i wiarę w ideały, niech to będą „Światowe Dni Młodzieży”, ginie 5 osób i żadna z nich nie umiera naturalnie. 3 osoby umierają z przepicia i przećpania, jedna w niewyjaśnionych okolicznościach i jedna po śmiertelnym pobiciu. Jaki byłby oddźwięk medialny, zwłaszcza, że „Światowe Dni Młodzieży” to impreza szczególna, z udziałem młodych katolików, którzy przyjeżdżają na spotkanie z papieżem, żeby się oddać duchowej uczcie? Nietrudno zgadnąć, co by się działo w mediach, ilu ekspertów zajęłoby jednoznaczne stanowisko, jakie konsekwencje prawne poniósłby organizator i przede wszystkim, jak gęsto musiałby się tłumaczyć i to w sądzie? Warto też przypomnieć, że „Światowe Dni Młodzieży” to przedsięwzięcie olbrzymie, powyżej miliona uczestników, a rekord padł w Brazylii, gdzie liczba uczestników przekroczyła 3,7 miliona i nikt nie zapił się na śmierć, nikt nie został na śmierć pobity.