SN



share

Pismo mówi jasno za złe kara, za dobre nagroda. O karach za głupotę polityczną i oszukiwanie własnej rodziny pisałem wczoraj, chociaż powinienem pisać o czymś znacznie ważniejszy. Nie 28 października 1989 roku w „Dzienniku” telewizyjnym skończył się komunizm, ale 12 lipca 2017 roku w sejmie. Niemożliwe stało się realne, Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro dokonali dwóch wielkich rzeczy, a trzecia i ostateczna jest w drodze. 12 lipca 2017 roku sejm przegłosował dwie ustawy: o KRS i o ustroju sądów powszechnych. W tym samym czasie do sejmu wpłynął też nowy projekt ustawy, który wymiecie cały skład Sądu Najwyższego, a jego przegłosowanie to formalność.



share

Przez ułamek sekundy nawet taki stary lis, jak ja dał się nabrać na wykonanie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego przez Sąd Najwyższy, ale zacznijmy od początku. Sam fakt, że w sprawie nie udzielenia informacji publicznej przez Sąd Najwyższy, zapadł prawomocny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zobowiązujący do udzielenia informacji, jest kompromitacją absolutną. Właściwie nie potrzeba żadnych dodatkowych informacji, wystarczy, że SN przegrał sprawę w NSA, aby się złapać za głowę i pomyśleć w jakim państwie żyjemy. Niestety to dopiero początek. Wczoraj prezes SN Małgorzata Gersdorf wydała oświadczenie, w którym odmawia wykonania prawomocnego wyroku i powołuje się przy tym na zapisane w rocie sędziowskiej dochowanie tajemnicy. Rzecz tak nieprawdopodobnie żenująca, że trudno szukać jakiegokolwiek wyjaśnienia.