Stanisław Pięta



share

Trudno uwierzyć, że PiS zareagował mądrze i jak na PiS dość szybko. Od blisko dwóch lat to chyba pierwszy taki kryzys, który został w miarę sensownie i sprawnie przygaszony. Nie zazdroszczę w związku z tym wszystkim dziennikarzom-patriotom tych kilku dni spędzonych w roli obrońców przegranej sprawy. Ciężko nawet zgadywać, kto stał za tymi idiotycznymi artykułami i wypowiedziami sponsorowanymi, które „wyjaśniały”, że Pięta padł ofiarą spisku wrażych niemieckich i radzieckich sił. Śmiesznie i głupio, ale też moralnie dennie. Jak mawiają ludzie radzieccy: „cnotę stracił, rubelka nie zarobił”.



share

Niczym się tak w życiu nie brzydzę, jak relatywizmem, zwłaszcza relatywizmem moralnym, co niejaki Michnik opanował do perfekcji i sprzedawał Polakom ponad 25 lat. Według tej wizji kapuś i esbek był ofiarą, a Bronisław Wildstein kapusiem. Według tej „moralności” oportunista Bartoszewski był bohaterem, a rotmistrz Pilecki mordercą. Długo można by wymieniać produkty michnikowszczyzny, ale te są wszystkim znane i dawno się znudziły. Niestety od jakiegoś czasu wyraźnie widać, że co niektórym „prawym” słynne i prześmiewcze marzenie, aby stać się Michnikiem prawicy, coraz bardziej uderza do łba. Jest to nie tylko kwestia upałów, ale zachłyśnięcia się władzą lub obecnością w otoczeniu władzy.



share

Od dwóch dni Internet huczy po aferze rozporkowej z udziałem posła PiS, Stanisława Pięty i seks modelki Izabeli Pęk vel Czarna Pantera, ale to jest „afera” dla ubogich. Rzecz ma znacznie poważniejszy i głębszy wymiar i o tym chcę pisać. Pomiędzy dziennikarzami i politykami różnych opcji, wbrew sztucznie kreowanym różnicom i takim różnicom, które istnieją rzeczywiście, znajdziemy wiele cech wspólnych. Jedną z takich cech jest bezrefleksyjny rechot, jako odpowiedź na działania służb specjalnych. Po prawej i po lewej stronie spotkamy tę samą manierę, którą trudno wytłumaczyć w kilku słowach.

Strony