taśmy



share

Najnowsze taśmy „Sowy” spotkały się ze starymi reakcjami i muszę na wstępie przyznać, że jedno mnie szczególnie irytuje. Nieustanne biadolenie o „języku”. Co bardziej pruderyjni wyliczyli wszystkie słowa na: „k”, „ch”, „p” i „d”. Proszę wybaczyć, ale to jest zawracanie… gitary. Siedzi dwóch typów w knajpie chleje wódę, to ciężko się spodziewać, że będą mówić wierszem Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. W ogóle mnie nie rusza wulgarny język, jako taki, znacznie bardziej irytująca jest hipokryzja. Na całym świecie politycy tak i jeszcze gorzej ze sobą rozmawiają, dość przypomnieć nagranie z Trumpem, na którym chwalił się „łapaniem za cipę”, a Bush dziko rechotał. Zostawmy te głupstwa, które są podnietą pensjonarek i ciotek przyzwoitek i zajmijmy się esencją nagrań.



share

Pewna „znana prawicowa blogerka”, której fundację zasilały kolejne rządy, bo taka jest obiektywna i niezależna, specjalizuje się w dostrzeganiu rzeczy przeoczonych. Ma ten szczególny dar i potrafi na przykład dostrzec, że Matka Kurka to Lesława Maleszka. Zostawmy jednak złośliwości i przyjrzyjmy się taśmom Kulczyk – Graś właśnie pod kątem przeoczeń. Wbrew pozorom tam nie ma niczego takiego, co stało się głównym przekazem. Graś nie Merkel się żali na niemieckiego zarządcę „Faktu”, ale prosi o interwencję Kulczyka. Biznesmen pyta, czy Tusk i reszta próbowali załatwić tę sprawę na szczeblu politycznym, Graś przyznaje, że takie próby był, jednak bezskuteczne. Według przybocznego Tuska, niemieccy politycy, w domyśle i Merkel, oświadczyli, że ich interesuje tylko biznes i nie będą się pakować w cenzurowanie gazety. Wielu się pewnie uśmiechnie, ale mnie te słowa brzmią absolutnie wiarygodnie i to z kilku powodów.



share

Poszła zapowiedź, że o 21.30 w TV Republika Cezary Gmyz i Anita Gargas odpalą taśmy z Kulczykiem, który gaworzy sobie z trzema innymi beneficjentami RPIII: Sikorskim, Wawrzynowiczem i Kwiatkowskim. Fakt, że wymieniam pełen skład, czas i miejsce publikacji świadczy, nawet nie o polecaniu, ale o pełnej i bezpłatnej reklamie. Na pewno obejrzę ten materiał i to uważnie, ponieważ mam szacunek dla dziennikarstwa śledczego Cezarego Gmyza i jego solidności, ale nie spodziewam się tego, co już odtrąbili wyrywni zwolennicy PiS. Tak, jak uspakajałem, że debaty będą jedną wielka nudą, tak zapewniam, że nowe „taśmy” nie wbiją gwoździa do trumny i tym bardziej nie spowodują spadku notowań PO poniżej 15%. Przyda się taki element pod koniec kampanii, zwłaszcza dla elektoratu, który chce marnować głosy na Korwina albo Kukiza, niemniej na siłę wywoływany przełom nie zaistnieje.

Strony