Trump



share

Nic na to nie poradzę, że bywam monotonny w diagnozach, to nie moja wina, po prostu nie zmieniają się objawy. Nowe „fakty medialne” obiegły wszystkie kąty i zaczęły straszyć zerwanymi stosunkami z USA. Gdzieś, coś komuś ktoś anonimowo podrzucił i wyszło z tej afery tyle, że za kryzys w relacjach polsko-amerykańskich odpowiada strona polska. W jednej wersji do Polski miała dotrzeć depesza, że USA domagają się wycofania ustawy o IPN. Z drugiej poszła plotka, że Andrzej Duda „ja jako prezydent” nie podniósł słuchawki, bo uznał, że sekretarz Departamentu Stanu USA, to zbyt niska ranga dla Prezydenta RP.



share

Odeszła ikona globalnego mocarstwa człowiek, który był prezydentem amerykańskiego imperium u szczytu jego potęgi. Mainstreamowe media zawsze hołdują zasadzie, że martwy republikanin to dobry republikanin, stąd teraz ma on najlepszą prasę w swojej historii.  Bush 41 od początku zerwał z konserwatyzmem Reagana i zajął się budowaniem globalnego imperium. Jednak zajęty sprawami świata zaniedbał sprawy wewnętrzne (ekonomia) i został jak to bywa w historii odsunięty od władzy przez politycznego młokosa. Dlaczego rządzące Ameryką elity finansowe pozwoliły mu przegrać? Być może stał się zbyt silny i dlatego chciano się go pozbyć, zyskując młodego łatwiejszego do prowadzenia Billa Clintona.



share

W polityce nie ma przestojów, nie ma nudy, polityka przypomina giełdę. Ambitni i chytrzy chłopcy i panienki od świtu do zmierzchu czyszczą lufy medialnych dział i ładują je podstępnie wygadanymi kartaczami, a think tanki w pocie czoła wymyślają kolejne smoki latające, sieci i pułapki na najgrubszego zwierza.  Takim grubym zwierzem dla globlewicy w USA jest prezydent Trump. Człowiek z przysłowiowego nikąd, który raptem nieupilnowany wlazł globalistom w szkodę. Tak naprawdę to Trump jest wyrośniętym dzieckiem osławionej buntowniczej Tea Party (z 2010 r) autentycznie i desperacko obudzonej ostatnim dzwonkiem przed swoją zagładą.

Strony