TSUE



share

Nie wiem z czego to wynika, prócz ignorancji rzecz jasna, że większość dziennikarzy i polityków ma takie problemy z czytaniem sentencji orzeczeń. Być może jest to efekt wtórnego analfabetyzmu wywołanego „narracją”, że wyroków sądów się nie komentuje. Skoro się nie komentuje, to się po prostu odczytuje, ze zrozumieniem, czy bez, to już nie ma najmniejszego znaczenia. Wszyscy ci, którzy się posługują artykułami konstytucji, nie rozumiejąc ni w ząb co czytają, biorą się za analizowanie treści wyroków i wychodzi z tego prawdziwa komedia.



share

Nic na to nie poradzę, że dwa dni z rzędu wałkuję ten sam temat, ale proszę nie odchodzić od monitorów, bo chociaż temat identyczny, to treść będzie zupełnie inna. Już przed weekendem było wiadomo, że zostanie wobec Polski uruchomiona procedura. No właśnie, ale kto się w ogóle orientuje o jaką procedurę chodzi, a nie jest to słynny art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, tutaj kolejne decyzje jeszcze nie zapadły. Komisja Europejska uruchomiła inną procedurę znaną w Polsce doskonale w związku z wycinką puszczy. KE ma zamiar złożyć skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z siedzibą w Luxemburgu, który bardzo często jest mylony z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka z siedzibą w Strasburgu.



share

Jak widzę, wielu nie dostrzega prostej zasady, obowiązującej także w sądach i w stosowaniu prawa: dlaczego ktoś tak postępuje a nie inaczej? - Bo może. Przypomnijmy sobie jak postępował prof. Rzepliński, jego składy orzekające w TK, które wg jednych były tylko opiniami przy kawie, a według drugich wyrokami podlegającymi natychmiastowemu opublikowaniu. Andrzej Rzepliński również próbował przeforsować tzw. zabezpieczenie. Pamiętamy jak to wszystko się skończyło: większość rządząca powiedziała owym sędziom TK i prezesowi Rzeplińskiemu: "możecie panu majstrowi skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra w dupę pocałować".