Władysław Frasyniuk



share

Przyznać się uczciwie, kto nie lubi, gdy jego słowa stają się prorocze? Nie znam takiego i niech mi będzie wolno z tej okazji radośnie krzyknąć: „A nie mówiłem!”. W felietonie Nie od razu wszystkich da się wsadzić, prosiłem o odrobinę cierpliwości i zrozumienia dla procedur prawnych, które niestety wymagają czasu. Jednocześnie zwracałem uwagę, że rozliczone powinny być końcowe efekty, a nie szczątkowe działania, zazwyczaj irytujące przeciętnego zjadacza chleba. No i mamy po kliku dniach pełne potwierdzenie proroczych słów. Władysław Frasyniuk został zatrzymany przez policję i doprowadzony siłą do prokuratury, jak zwykły obywatel, żeby nie powiedzieć zwykły żul.



share

W natłoku wydarzeń zgubiła się gdzieś sprawa Frasyniuka, nie chce przez to powiedzieć, że została wyciszona medialnie, bo tak nie było, ale z drugiej strony żadnych konkretów nie widać. Krótko opowiem o co chodzi, żeby nie odsyłać Czytelników do Internetu. Władysław Frasyniuk rzucił się na policjanta pełniącego obowiązki służbowe. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo i na końcowym etapie postanowiła Frasyniukowi postawić zarzuty. „Legenda” Solidarności otrzymała wezwanie i tu trzeba dodać, że wezwanie zostało doręczone prawidłowo, co jest bardzo ważne w kontekście dalszych konsekwencji.