świadek



share

Nie wiem jaki cel postawili sobie pełnomocnicy oskarżycieli prywatnych, którzy wnieśli prywatny akt oskarżenia przeciw Arabskiemu i czterem innym pracownikom kancelarii Tuska, ale raczej nie był to cel procesowy. Przesłuchanie Tuska od początku do końca wyglądało tak, jakby postępowanie toczyło się w zupełnie innej sprawie, nie przeciw oskarżonym, ale przeciw świadkowi. Większość ludzi nie mająca styczności z procesami sądowymi w ogóle tego kuriozum nie dostrzegła i 99% komentarzy, które przeczytałem dotyczyły czysto politycznych interpretacji zeznań świadka Tuska. Jeśli nawet pełnomocnicy oskarżycieli przyjęli polityczną strategię, co w tej wyjątkowej sprawie jakoś się broni, to zwyczajnie nic z tego nie wyszło.



share

Podstawą działania „Komisji do spraw usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa” jest ustawa z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (Dz. U. z 2017 r., poz. 718). Tak wygląda pełna nazwa komisji i pełna nazwa ustawy stanowiącej podstawę prawną działania komisji i to jest wstęp do prawnych rozważań w odniesieniu do publicznie ogłoszonej przez HGW decyzji o odmowie składnia zeznań.



share

Przepraszam, że tak często nadużywam argumentu w postaci praktyki procesowej, ale w tym przypadku jest to naprawdę przydatne. Pojawiła się informacja, że Sąd Okręgowy w Gdańsku, ten sam, który zgubił, a potem cudownie odnalazł dowody w sprawie Amber Gold, wziął i się pomylił. Ba! Żeby to sąd się pomylił i przyznał do błędu, to mielibyśmy prawdziwy cud, nic z tych rzeczy. Nie sąd, ale sekretarz sądu się pomylił i wezwał Małgorzatę Wassermann na świadka w sprawie z powództwa „biznesmena” Mariusa Olecha. Ów biznesmen pozwał dziennikarzy „Wprost” za powiązanie go z aferą Amber Gold, ale to tak na marginesie i dla porządku podaję. Proszę Państwa zapewniam Was, że gdański sąd nie kłamie w sprawie omyłkowego wezwania Małgorzaty Wassermann, ale robi sobie jaja w żywe oczy i liczy, że większość obywateli jest głupsza niż ustawa przewiduje.

Strony