wykładnie



share

Niemiecki polityk Donald Tusk ciężko pracuje na oceny wygłaszane pod jego adresem. Procesów się nie boję, mam wprawę, ale dla porządku napiszę, że ani „szmata”, ani „popychło” nie są moimi ocenami, to cytaty z Jacka Saryusz-Wolskiego i Joachima Brudzińskiego, do których zamierzam się odnieść. Skoro już wspomniałem o procesach, wyjaśnię od razu, że w prawie karnym istnieje tak zwany kontratyp dla słynnego art. 212 k.k. Kontratyp, czyli okoliczności wykluczające przestępstwo, w tym przypadku przestępstwo zniesławienia. Zajrzyjmy zatem do art. 213 k.k., kontratypu art. 212 k.k.:

§ 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 zniesławienie, § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.

§ 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 zniesławienie, § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:



share

Nie dalej jak wczoraj pozwoliłem sobie na żart, że kwestią czasu pozostaje, kiedy „eksperci-konstytucjonaliści” stwierdzą, że organizowanie referendum w sprawie obowiązującej konstytucji jest niekonstytucyjne. Długo nie musiałem czekać na przekroczenie i tej bariery prawnej prostytucji „eksperci-konstytucjonaliści” zaoferowali swoje usługi jeszcze tego samego dnia. Wskazałbym konkretne wypowiedzi, ale nie zrobię tego dla higieny, nie z ostrożności procesowej. Reklamowanie jakiegokolwiek sprzedajnego nazwiska, czy też kupionej i wyklepanej na gorąco ekspertyzy byłoby gwałtem na ciele i umyśle. Kto zechce niech wierzy na słowo, komu brak wiary może w ułamku sekundy sprawdzić, że takie bzdury, jak niekonstytucyjność referendum imieniem, nazwiskiem i tytułem naukowym zostały już podpisane.



share

Wymiar sprawiedliwości nie daje odpocząć i nie bierze udziału w rozgrywkach sezonu ogórkowego. Jeszcze ciepły wyrok sądu cywilnego w sprawie naruszenia dóbr osobistych pani Janowskiej (Głodek), wywołał lawinę komentarzy, co nie jest niczym nowym, ale sam wyrok to niestety absolutna premiera. Wydawca „Super Expressu” ma zapłacić 150 tysięcy kary i to jeszcze nie wszystko, bo niematerialną formą zadośćuczynienia ma być 30 kolejnych okładek z przeprosinami, czego domagał się mecenas… Roman Giertych. Odsapnijmy na chwilkę od tego kuriozum, które nie miałoby najmniejszych szans na zaistnienie w krajach szanujących wolność słowa ponad wszystko i wróćmy do innej sprawy. Parę dni temu Gazeta Wyborcza wygrała proces w I instancji. Sąd oddalił pozew PiS o naruszenie dóbr partii PiS. Mój komentarz do wyroku zawierał się w 140 znakach i brzmiał następująco: „W procesie GW przeciw PiS zdecydowanie jestem po stronie GW”.