Złotoryja



share

Dziś będzie króciutko i technicznie. Informacja o tym, że 13.01.2016 r., o godz. 9.00 przed Sądem Rejonowym w Złotoryi stanie Jerzy O., nie została podana przez żadne media. Co więcej to Jerzy O. na antenie TVP Info przedstawił się jako pokrzywdzony i mówił coś o nieistniejącym procesie, czy też pozwie, który rzekomo miał do mnie wysłać. Taki stan życia publicznego i medialnego w Polsce jest wszystkim doskonale znany, ale wiadomo też, że są ludzie, którzy się z tą patologia nie godzą. Dlatego też w ramach swoich skromnych możliwości i zasięgu internetowego, informuję o samym procesie i podaję treść zarzutów. Jerzy O. odpowie za kłamstwa i inwektywy z art. 212 i 216 kk. Sięgnąłem po te przepisy z dwóch powodów. Po pierwsze sam Jerzy O. właśnie z tych artykułów wielokrotnie ścigał ludzi, a bywało, że prawie dzieci, które coś tam napisały w Internecie. Po drugie działania Jerzego O.



share

W dniu 4 listopada Sąd Rejonowy w Złotoryi II Wydział Karny wysłał do pełnomocnika WOŚP i Jerzego Owsiaka pisemne uzasadnienie wyroku. 21 listopada do godziny 14.30 do sądu nie wpłynęła apelacja ze strony prywatnych oskarżycieli (termin 14 dni). Wpłynie, nie wpłynie? Nie wiem, ale ciągle liczę, że wpłynie, bo Sąd II instancji w przypadku apelacji oskarżycieli najgorsze, co może zrobić oskarżonemu to uchylić wyrok i przekazać sprawę Sądowi I instancji do ponownego rozpatrzenia. Dałby Bóg, wtedy byłoby prościej, z tej przyczyny, że ponowienie wniosków dowodowych jest znacznie łatwiejsze, niż bieganie po instytucjach i domaganie się nawet nie ukarania, ale informacji w trybie ustawy. Dotąd o tym nie pisałem, bo nie chciałem zdradzać swoich planów, ale dziś mamy 23 listopada i jest pozamiatane. Jeśli mecenas Zagajewski nie sporządził apelacji, to musi ją właśnie podpisywać, aby zmieściła się w terminie.



share

Po wyczerpującym dniu mam ochotę już tylko na jedno i nie powiem na co, ale wiem, że media urywają łeb sprawie, a wielu ludzi czeka na relację z sadu, dlatego biorę się do roboty. W sądzie było tak. Cały pomysł pana mecenasa i magików z WOŚP na dzisiejszą wokandę był następujący. Powołamy czterech świadków, każdy jest fachowcem w swojej dziedzinie i zobaczymy, jak z „wariata ze Złotoryi” będą lecieć trociny. Pierwsza korekta. Fachowców na sali sądowej pojawiło się dwóch, ale o Nich będzie za chwilę, żeby nie narażać ludzi poważnych na towarzystwo infantylnego rzecznika WOŚP i pana biegłego rewidenta, którego tyrady i ogólną prezentację nie do końca jestem w stanie opisać. Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, rzecznik WOŚP wykuł na blachę treści, jakie wpoił mu do głowy mecenas, a że „gadane” rzecznik ma bardziej jak Hanka Bielicka, niż Siergiej Ławrow to mieliśmy jakieś 3,5 godziny międlenia laudacji na rzecz wielkości „Wielkiego Jurka”.

Strony