Prześlij dalej:

Trzeba bardzo głęboko pogrzebać w informacjach i wyszukiwarce Google, aby dotrzeć do podstawowych faktów na temat tego co i dlaczego się działo w tajlandzkiej jaskini. Takie tematy zawsze są rozprowadzane według schematu łzawych emocji i nigdy się nie mówi, o tym, co jest niewygodne lub karygodne. Przed jaskinią, którą poznał prawie cały świat stoi jak wół tablica z ostrzeżeniem, żeby nie wchodzić do środka w porze monsunowej. Zakładam, że dwunastolatki w Tajlandii potrafią czytać, a dorośli opiekunowie to już na pewno.

Pomimo ostrzeżenia trener kilkunastoletnich chłopców, były mnich buddyjski, postanowił zorganizować swoim podopiecznym inicjację wraz medytacją. Dzieci wchodząc do jaskini i przebywając w niej przez jakiś czas, miały zmężnieć i wydorośleć. Każdy rozsądny rodzic, gdyby się dowiedział jakie były okolicznościach dramatu, który o włos nie skończyłby się tragedią, powiedziałby o opiekunie wszystko, tylko nie to, że jest bohaterem i wzorem do naśladowania. Złamanie ostrzeżenia i narażenie dzieci na niebezpieczeństwo, w polskich warunkach byłby nie tylko skrajną głupotą, ale poważnym przestępstwem. Nigdzie tych oczywistych faktów i skojarzeń nie znajdziemy, wszędzie trwa euforia na fali emocjonalnego szantażu. Jeśli nie zachwycasz się fantastyczną akcją ratunkową i niesamowitą „charyzmą” trenera oraz nie fascynujesz buddyjską odmiennością kulturową, to jesteś „polskim burakiem” albo hejterem, no i oczywiście nie masz pojęcia o akcjach ratunkowych w jaskiniach, na czym od tygodnia znają się wszyscy.

Cóż mogę napisać, w tak dobrze znanych „okolicznościach przyrody”? Po krótkim namyśle napiszę to, co zawsze. Oby w Polsce do takich przejawów głupoty nigdy nie doszło, jednak znamy życie i wiemy, że to niemożliwe. Dlatego w Polsce zaraz po wyjęciu z opresji kompletnie nieodpowiedzialnego trenera i po niezbędnym zaopatrzeniu medycznym, do akcji powinna wkroczyć prokuratura i przesłuchać podejrzanego, który naraził na utratę zdrowia lub życia 12 chłopców i siebie samego. I żadne słodkie, wzruszające, czy sensacyjne obrazki medialne nie mogą mieć najmniejszego wpływu na treść aktu oskarżenia. Tak się idiotyczne dzieje, że każda normalna sytuacja życiowa przepuszczona przez telewizję od razu staje na głowie chociaż wystarczy dosłownie minuta myślenia, by znów wszystko wróciło do normy. Jakby wyglądał „bohater”, szczególnie ksiądz, który podczas górskiej wycieczki wchodzi do groty, czy sztolni z wyraźnym ostrzeżeniem, jakie z tego mogą być konsekwencje. Sucha nitka na dobrodzieju by nie została i słusznie, ze wszech miar słusznie. Obawiam się jednak, a raczej jestem pewien, że całkiem inaczej zostałaby oceniona identyczna sytuacja z udziałem jakiejś „Super niani” albo innego trenera indywidualnego ze stałym programem w TVN.

Ile razy dochodzi do nośnych medialnie zdarzeń, tyle razy ludziom wciska się sprasowane emocje, tanie wzruszenia, spektakularne akcje i zero rozsądnej analizy. W tym kontekście pocieszające jest, że coś mimo wszystko zadziałało jak trzeba. Sprzed tajlandzkiej jaskini policja sprzątnęła reportera TVN24 Wojciecha Bojanowskiego. Normalnie to TVN24 i pozostałe „liberalne” media zrobiłby aferę z zamachem na wolność mediów, konstytucję i demokrację, zwłaszcza, że Tajlandia w tych kategoriach jest idealnym celem. Nic podobnego się nie stało, ponieważ skala głupoty i braku odpowiedzialności Bojanowskiego przekroczyła wszystkie normy unijne. Nie wiem ilu reporterów ze świata relacjonowało przebieg akcji, ale domyślam się, że było ich co najmniej kilkudziesięciu i żadnemu nie przyszło do głowy używać drona przy jaskini i tym bardziej w strefie ratunkowej, gdzie latały śmigłowce.

Na antenie TVN24 jednego materiału nie poświęcono „incydentowi” z udziałem reportera, który niedawno odbierał prestiżową nagrodę Dziennikarza Roku w konkursie Grand Press. Podstawowa zasada dla środowiska dziennikarskiego, czyli nagradzanie tych, którzy zrobili z siebie kompletnych idiotów lub propagandystów znalazła potwierdzenie przed tajlandzką jaskinią i to nie pierwszy „wyczyn” nagrodzonego. Bojanowski zasłynął z „relacji” na żywo, gdzie obraz kompletnie nie korespondował ze słowami. Kamera TVN24 pokazywała dwudziestoletnich byczków, „uchodźców” z „Ajfonami” wychodzących z łódek na brzeg, a Bojanowski mówił o wyławianiu kobiet i dzieci z morza. Teraz, gdy i TVN24 nie potrafi obronić głupoty swojego pracownika nastąpiła druga charakterystyczna rzecz, mianowicie syndrom sztokholmski u „niepokornych”.

Nagle prawie wszyscy „niepokorni” chcą po Bojanowskiego wysyłać korpus dyplomatyczny i „Grom”, w końcu to jednak Polak. Przepraszam bardzo, ale po pierwsze nic się Bojanowskiemu nie należy poza standardową pomocą jaką oferuje ambasada każdemu Polakowi, bo on się nie wykazał bohaterskim działaniem na rzecz Polski, tylko skrajnym idiotyzmem i naruszeniem prawa. Po drugie TVN24 chyba stać na prawników i ratowanie „dziennikarza roku”. Po trzecie z takim efekciarskim zapałem „niepokorni” nie ratowali Sumlińskiego, jak ratują Bojanowskiego. Po czwarte Bojanowski już został przez policję wypuszczony i zdążył nałgać, że nic się nie stało. Jedna akcja i tyle spraw postawionych na głowie i tyle hipokryzji pomieszanej z moralną i medialną fanfaronadą.

Źródło foto: 
0
11938 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Chyba jednak jest jakaś specjalistyczna antyselekcja na "dziennikarzy" w łże-mediach. Takich debilych sq-synów na codzień się nie spotyka. 

  2. avatar

    Wszystko racja, ale nie potrafię traktować tego wszystkiego, co się dziś dzieje w kwestii dzieci i ich (mniej lub bardziej wydumanego) bezpieczeństwa, jako coś całkiem normalnego.

    Nie pochodzę z marginesu społecznego, mówiąc oględnie, ale np. do pierwszej klasy jeździłem sam, w Krakowie, tramwajem ze dwa czy trzy przystanki, a przedtem musiałem dojść do pętli. Na treningi w tym samym mniej więcej czasie jeździłem przez pół Krakowa. Nie chwalę sobie tych wspomnień, o któryvch teraz powiem, ale często zostawałem w domu sam w nocy, albo z młodszym bratem, i nic, poza nudą, się wielkiego nie działo. (Raczej chwalę to sobie, bo mimo ewidentnej wrodzonej dysleksji, jestem nieźle oczytany i dość nawet wykształcony. Dzięki tej nudzie właśnie i niezłej biblioteczce matki.)

    Biłem się - co wcale mi nie sprawiało przyjemności i przeważnie nie wspominam tego zbyt dobrze, ale i to miało także i swoje pozytywne strony - w niektórych epokach mojej podstawowej edukacji tak co dwa dni na oko, a ponieważ byłem b. wysoki i dość wcześnie rozkwitły (ach!), często ze starszymi i/lub z kilkoma na raz. Mimo to jakoś żyję do starości, a nawet nie jestem specjalnie oszpecony.

    A co teraz? Znajoma mówi, że dwunastoletniego syna musi odprowadzać do szkoły codziennie, bo ją zamkną albo coś. Syn jest b. rozsądnym dzieckiem, a mieszkają w miejscowości czternastotysięcznej, bez tramwajów i z paroma zaledwie pojazdami mechanicznymi (z tym ostatnim lekko przesadzam, ale poza główną ulicą, czyli jak to w prawdziwym mieście po prostu krajową szosą, ruchu tam nie ma.)

    Kiedy ćwierć wieku temu w Szwecji zostawiliśmy na małą chwilę podrośniętego niemowlaka w wózku pod sklepem, jakaś starsza niewiasta zaczęła nam truć o znęcaniu się. Myśleliśmy że oszalała.

    Itd. itd. Specjalne krzesełka, specjalne nakrętki (to mogę zrozumieć, jeśli za bardzo nie zwiększa kosztów), na każdym kroku reklamy terroryzujące rodziców, że nie kupiwszy tego czy innego wymyślonego przez jakiegoś cwanego durnia bubla będą winni tragedii dziecka...

    Rozumiem, że przykro jest, i uszy bolą też, kiedy dziecko np. ząbkuje i całymi dniami wyje. Ale wmawianie rodzicom, że mają psi obowiązek wtedy dziecko znieczulać jest dość głupie i wredne, bo przecież dziecko tak czy tak zetknie się z bólem jeszcze wielokrotnie, i musi się z nim jakoś w miarę oswoić.

    I to naprawdę nie jest z troski o nas, o nasze dzieci, ani nawet wyłącznie z żądzy pieniądza - to jest w znaczniej mierze po to, żebyśmy byli całkowicie zależni psychicznie od tych anonimowych a potężnych ludzi (albo i nie, kto to może wiedzieć), którzy o nas zadbają jak nikt inny by nie potrafił. Skutkiem czego będziemy duzi, piękni, zdrowi i nigdy nie umrzemy.

    Swoją drogą, jak na byłego punka, to straszny z Autora legalista - była tablica, więc... Choć co ja tam mogę wiedzieć o punkach, fakt. ;-)

    Z czym się jednak zgadzam? Z tym przede wszystkim, że serwowano nam tę mydlaną operę po to, by jeszcze szybciej zrobić z nas globalne mrowisko - żebyśmy się przejmowali wszystkimi ludźmi na całym świecie, tylko nie sobą (poza oczywiście wiecznym życiem dzięki genialnym przepisom), nie swoimi sąsiadami i nie swoim własnym krajem

    Pzdrwm

  3. Trafione w sedno problemu. Świetne;-)

  4. "Dziennikarz" tvn okrył się sławą, ale na pewno nie wstydem . Niczym przyszły premier Ryszard Petru.

  5. Jak się dowiedzieli, że z WSI24, to puśili, bo to ch, nie dziennikarz

  6. W sumie szkoda że go tak wcześnie wypuścili. Po paru dniach w tajskim więzieniu zapewne by zatęsknił za krwawym pisowskim reżimem i chciałby wrócić do kraju gdzie tak prześladują wszystkich, włącznie z sędziami SN.

  7. avatar

    Bardzo dobry artykuł >>> http://kontrowe...

  8. avatar

    Wiedzieliście o tym ? że !! POLSKA OD WIELU LAT CO MIESIĄC !! WYSYŁA OKOŁO 150 000 000 $ NA UKRAINĘ !!

    https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/nbu-przekazy-z-polski-na-ukraine-w-i-kwartale-wyniosly-prawie-miliard-dolarow/

    Z Polski na Ukrainę w pierwszym kwartale tego roku wpłacono kwoty o równowartości prawie 1 mld dolarów amerykańskich. Według obliczeń Narodowego Banku Ukrainy (ukraińskiego banku centralnego) w pierwszym kwartale 2018 roku Polska umocniła się na pozycji lidera, jeśli chodzi o przekazy pieniężne na Ukrainę – w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku z Polski do tego kraju trafiło 865 mln dolarów. Kwota obliczona przez Narodowy Bank Ukrainy jest wyższa o 45 proc. od sumy przekazów w analogicznym okresie 2017 roku. Drugie miejsce pod względem wielkości przekazów na Ukrainę zajęła Rosja – w styczniu, lutym i marcu br. na Ukrainę wpłynęło z tego kraju 300 mln dolarów, co oznacza spadek o 8,3 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Na trzecim miejscu znalazły się Stany Zjednoczone, z których wpłacono na Ukrainę 192 mln dolarów, czyli 30 proc. więcej niż rok temu. Łącznie na Ukrainę w pierwszym kwartale tego roku trafiło 2,6 mld dolarów – 34 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2017 roku. W całym 2017 roku na Ukrainę trafiły przekazy o wartości 9,3 mld dolarów amerykańskich – najwięcej z Polski (3,1 mld dolarów). Przypomnijmy, że według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w 2017 roku zostało wydanych ponad 1,8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi. Oznacza to wzrost o 39 proc. w porównaniu do poprzedniego roku.

    A JAK KOMUŚ MAŁO TO ZAPRASZAM TU WSZYSTKIE INFORMACJE POTWIERDZONE LINKAMI !!

    https://jackcaleib.com/medium/34348a1d

  9. Jeśli nie widzisz różnicy między stwierdzeniem "Polska co miesiąc wysyła 150 000 000 $ na Ukrainę", a faktem, że z Polski wysyłane są co miesiąc przelewy na kwotę 150 000 000 $, to pewnie prawdziwe są dla Ciebie stwierdzenia "polskie obozy zagłady".

    I tak przy okazji - a nie przeszkadza Tobie, że Rosja wysyła co miesiąc na Ukrainę niewiele mniej milionów $$$?

  10. avatar

    Te 150 000 000 $$ Polska MUSI pożyczyć od żydowskich banksterów. Rosja nie musi pożyczać. Taka jest różnica.

  11. Polska co najwyżej kupuje $$$ u żydowskich bankierów. Eksportuje złotówki, a importuje $$$ - panimał? Inna sprawa, że to eksporterzy z Polski lecą do banków wymieniać swoje $$$ na złotówki. Eksporterzy z Rosji nie lecą do swoich banków wymieniać $$$ na papier toaletowy (sorry - ruble), bo składają je na Cyprze, w Szwajcarii czy innych Kajmanach.

  12. W TVN zatrudnili chyba jakiegoś Jonasza ,bo mają ostatnio wpadkę ,za wpadką ...Teraz czekam cierpliwie na grom z jasnego nieba .

  13. Gospodarz użył argumentu, że gdyby sprawcą był jakiś ksiądz dobrodziej, TVN & Company nie zostawiłyby na nim suchej nitki. I ma rację. A na dowód - anegdota z życia wzięta.

    Sama byłam kiedyś świadkiem takiej akcji, jak reporterka rzeczonej stacji ozwała się w te oto słowa podchodząc z mikrofonem do leżącej w szpitalu kobiety (ze złamaniami, po wypadku, który zdarzył się podczas pielgrzymki):

    - Czy to prawda, że to był wyjazd organizowany przez Kościół?

    - Tak, to była pielgrzymka - odpowiada ranna kobieta.

    - ...bo gdyby to był wyjazd oragnizowany przez profesjonalne biuro turystyczne, to na pewno by się tak nie skończyło - wyciągnęła logiczną konkluzję reporterka.

    A że spełnione były wszystkie wymogi formalne, kierowcy więcej niż doświadczeni, a  pojazd w perfekcyjnym stanie technicznym... mniejsza o to. Kto by tam pytał o takie drobiazgi.

    ...pokazują nam
    takie czy inne
    wiadomości
    nie całą prawdę, tylko
    wycinek rzeczywistości...

    O tym należy pamiętać zawsze.

    http://fraszki-ulotki.info/2018/04/golono-strzyzono.html

  14. Mamy na portalu proputinowskiego wyrobnika, który udaje, iż nie rozumie różnicy pomiędzy "Polska" a "prywatne osoby".

  15. avatar

    Są też żydowskie kundle nie widzący różnicy między Polską a Judeopolonią.

  16. Myślę, że to dobry cytat o bohatersrtwie, korespondujący z artykułem wczorajszym i (poniekąd)  dzisiejszym: "Stonsi wydali kilka dobrych płyt, a Bolek kilku dobrych kolegów".

    A w Wiadomościach o Jedwabnem! Znów insynuujący przekaz o "jakoby współudziale Polaków". Czy do q. nie dotarła petycja o żądaniu ekshumacji? Zastanawialiście się kto będzie delfinem? No więc jest. Jonny Daniels! Ogłosił przecież - "żeby nawet 40 milionów Polaków podpisało petycję, to i tak ekshumacji nie będzie". Jak delfin powiedział, tak też się stało! Ciekaw jestem, jakich ośmiorniczek nażarli się rządzący, że ten błazen robi z nimi co chce? Nikt się nie zająknie, o ćwierć tysiącu Polaków z Jedwabnego i okolic, zadenuncjowanych na śmierć i katorgę do Sowietów, przez żydowskich kolaborantów? Duda!!! Może jakieś płomienne przemówionko? Może jakiś wiecheć? Ciąg dalszy Ch, D. i KK?

  17. avatar

    Już ze zdjęcia widać, że to idealny kandydat na "hienę roku" , tzn. "dziennikarza roku".                                Ta przygłupawa mina mówi wszystko.