Prześlij dalej:

Jako człowiek doświadczony przez „wymiar sprawiedliwości” od lat powtarzam, że największą patologią jest swobodna wykładnia, która odbiega od litery prawa, logiki i doświadczenia życiowego. Większość przepisów prawnych wbrew pozorom i opiniom nie jest wadliwa, ale dopiero interpretacje czynią z nich potworki. Zdarza się jednak, że jakiś pojedynczy zapis jest tak niedookreślony, że jego stosowanie pozostawia 1000 wątpliwości i w prostej linii prowadzi do prawnego bałaganu. Najłatwiej jest stanąć wśród swoich i krzyczeć, że racje są po naszej stronie, w kupie zawsze raźniej, ale mnie w kontekście regulacji prawnych takie instynkty nie interesują i uważam je za szkodliwe.

Dziś SN podjął uchwałę w sprawie zapytania prawnego. Zapytanie prawne mogą złożyć sądy wszystkich instancji w sprawach, które prowadzą, ale też sami sędziowie Sądu Najwyższego do poszerzonego składu Sadu Najwyższego i właśnie z tym ostatnim przypadkiem mamy do czynienia. Nie ulega żadnej wątpliwości, że sprawa jest polityczna, sam fakt, że to nie sąd orzekający w sprawie Mariusza Kamińskiego zwrócił się z zapytaniem, ale sędziowie SN wyszli z taką inicjatywą, mówi za siebie. Trzeba też pamiętać w jakiej atmosferze te działania zostały podjęte, a był to czas walki o TK i nagonki na Prezydenta Andrzeja Dudę, aby odebrał przysięgę od sędziów wybranych przez PO. Zostawmy jednak kwestie polityczne, na ile się da i zajmijmy prawnymi. Przykra tradycja internetowych dyskusji polega na tym, że ludzie piszą nie znając podstawowych faktów, a te są następujące:

1. Sąd I instancji w sprawie „afery gruntowej” skazał szefa CBA Mariusza Kamińskiego i wiceszefa CBA Macieja Wąsika, na trzy lata więzienia oraz zakaz zajmowania stanowisk publicznych na 10 lat. Dyrektorzy Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA Grzegorz Postek i Krzysztof Brendel dostali dwa i pół roku więzienia i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk publicznych.

2. Strony, to znaczy prokuratura z oskarżycielami posiłkowymi (Piotr Ryba i Andrzejowi K.) oraz wszyscy oskarżeni wnieśli apelację.

3. Prezydent przed rozpoznaniem apelacji ułaskawił oskarżonych na mocy art. 139 konstytucji:

Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.

4. Po ułaskawieniu apelację wycofał Mariusz Kamiński.

5. Apelację wnosi się za pośrednictwem sądu I instancji i tak też się stało, ale sąd I instancji po ułaskawieniu nie wiedział, czy apelacja ma moc prawną i ze względu na skomplikowany charakter sprawy przekazał rozstrzygnięcie sądowi wyższej instancji, to jest Sądowi Okręgowemu.

6. Sąd Okręgowy postanowił po pierwsze uchylić wyrok I instancji, co jest niezwykle ważne, a w punkcie drugim umorzył postępowanie ze względu na zastosowanie prawa łaski. Orzeczenie jest prawomocne, nie wiem tylko w jakim zakresie wyrok został uchylony i sądzę, że nie może to uchylenie obejmować Mariusza Kamińskiego, który wycofał apelację.

7. Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której udzielając odpowiedzi na zapytanie prawne postanowił: 1. art. 139 konstytucji nie daje Prezydentowi RP prawa łaski wobec osób nieskazanych prawomocnym wyrokiem. 2. Prawo łaski wydane przed wyrokiem prawomocnym nie ma mocy prawnej.

8. Ponadto w sprawie jest wniesiona kasacja przez prokuraturę i oskarżycieli posiłkowych, która jeszcze nie została rozstrzygnięta.

Tak wyglądają fakty i zanim wszyscy popadniemy w polityczną paranoję warto uporządkować interpretacje. Stwierdzenie, że Sad Najwyższy nie ma prawa dokonać wykładni zapisów konstytucji jest czystym idiotyzmem, nie mającym żadnego uzasadnienia w rzeczywistości. Niemal 100% orzeczeń (wyroków, postanowień) odnoszących się do naruszenia dóbr osobistych, czy postępowań karnych z art. 212 i 216 k.k. zawiera wykładnię zapisów konstytucyjnych, głównie art. 32 (wszyscy równie wobec prawa) i art. 45 (prawo do sprawiedliwego procesu). Inna rzecz to sama uchwała Sądu Najwyższego. W mojej ocenie mamy tutaj totalny bajzel prawny. SN może i powinien przy orzekaniu dokonywać wykładni konstytucji, ale nie może podważać decyzji Prezydenta podjętej na mocy prerogatywy, która jest w konstytucji jasno określona.

Z logicznego i prawnego punktu widzenia uchwałę SN należy uznać za słuszną, bo jest czystą aberracją, aby w konstytucji był zapis, który daje prawo Prezydentowi do ułaskawienia przed wyrokiem prawomocnym, czyli de facto uniewinnienie dotyczy osoby niewinnej. Problem w tym, że taki zapis istnieje, a SN logiczną z prawnego punktu widzenia uchwałą wychodzi poza swoje kompetencje i poza nielogiczny, ale obowiązujący art. 139 konstytucji, który nie definiuje precyzyjnie zakresu aktu łaski i przez to daje Prezydentowi RP prawo do ułaskawiania na każdym etapie postępowania. Ponad to prerogatywa Prezydenta nie podlega ocenie Sądu Najwyższego. Podsumowując. Mądra wykładnia SN, ale na przyszłość, natomiast w świetle obowiązującej i beznadziejnej konstytucji, nie mająca żadnego odzwierciedlenia w zapisie art. 139 konstytucji i co więcej konstytucję łamiąca.

Wracając do sprawy Mariusza Kamińskiego i politycznego wzmożenia. Chce mi się krzyczeć i płakać, gdy słyszę, że aktem łaski ma być broniony Ktoś taki, jak Mariusz Kamiński, który jest dla mnie symbolem odwagi i nieskazitelności. Co więcej, przy tej okazji słyszę o „normalności”. Nie, to nie ma nic wspólnego z normalnością. W normalnym państwie prawa Mariusz Kamiński nigdy nie zasiadłby na ławie oskarżonych, a gdyby do tego doszło zostałby uniewinniony i takie państwo powinno być budowane. Sądy RP mają moralny i prawny obowiązek uniewinnić Mariusza Kamińskiego i pozostałych oskarżonych oraz skazać aferzystów. Tego odczekuję do normalnej Polski. Ułaskawianie na etapie postępowania jest upokarzaniem Kamińskiego i demolowaniem logiki porządku prawnego.

Oczywiście rozumiem decyzję Prezydenta Andrzeja Dudy i jej broniłem, ale tylko ze względu na nadzwyczajne okoliczności, takie jak: patologia „wymiaru sprawiedliwości”, kompletne degrengolada „sędziego” Łączewskiego. Jednak w kategoriach normalnego porządku prawnego tego aktu łaski obronić się nie da i na pewno nie służy normalności ułaskawianie ludzi, którzy w świetle prawa są niewinni. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że teraz mamy większy bałagan niż mieliśmy i to jeszcze nie koniec. Do sądu została wniesiona kasacja i na mocy uchwały SN jest niemal pewne, że zostanie uwzględniona. Prezydent będzie stał przy swoim i ma rację w świetle obowiązującego prawa, ale sądy powszechne są związane orzeczeniami SN.

Jest prawdopodobne, że sprawa wróci do I instancji i pytanie podstawowe, co w tej sytuacji z Mariuszem Kamińskim, który wycofał apelację i to nie koniec chaosu. Za chwilę Trybunał Konstytucyjny będzie orzekał w sprawie legalności wyborów sędziów Sadu Najwyższego, jeśli tu zapadnie wyrok stwierdzający, że wybór był nielegalny, to mamy taki burdel prawny, jakiego jeszcze nie było. Z pozycji internetowego komentatora łatwo się dobrze bawić w domorosłych adwokatów, ale mnie, uczestnikowi wielu postępowań, do śmiechu nie jest. Trzeba to wszystko zebrać do kupy i poukładać z głową, bo to nie jest kwestia jednego od początku do końca politycznego procesu, ale kwestia tysięcy postępowań. Tego systemu nie da się dłużej łatać bieżącymi celami politycznymi, potrzeba głębokiej orki i rozsądnych rozwiązań prawnych.

6
15715 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Nawet Amerykanie nie wyprodukowali tak wielkiego traktora ,żeby uciągną pług który może zaorać kastę sędziowską .
    Tylko nam durackiej mechanizacji nie trzeba .Ręcznie powolutku ,dokładnie krok po kroku , Ziobro ,Jaki Kamiński, Wąsik dadzą rady .

  2. avatar

    Ale u nich sędziowie lokalni są wybierani bezpośrednio, więc jak są do bani to mieszkańcy po prostu wymieniają ich przy urnie wyborczej :)

  3. Takie są fundamenty demokracji i trójpodziału władzy. Monteskiusz.

    Nie wiem który jest mądrzejszy, Błaszczak czy Zieliński. Problemy BORu nie wynikały z nazwy, problemy Policji nie mają nic wspólnego z tym że za mało osób składało nich skargę. Błaszczak wymyślił Big Brothera z policjantami, wszystkiego najlepszego. Czy zamiast Błaszczaka szefem MSW nie mógłby zostać któryś z wiceministrów Ziobry, który całkiem dobrze sobie radził, dopóki nie podłożył sobie Kempy?

  4. Prezydent Duda wyciągnął rękę w stronę pracowników SN a oni mu napluli na tą rękę. A tyle było opowiadane przez 25 lat że prawo łaski to prawo polityczne Prezydenta niezwiązane z procedurą.

    Niemieckie media próbują schować Merkel, szefową najważniejszego europejskiego państwa NATO, która ogłosiła śmierć NATO. A to opary piwa jej zaszkodziły, a to salka była ciasna i duszna. A to chodziło o przestrogę dla innych państw, żeby osiągnęły 2 procent na armię. Myślę że Prezydent Duda powinien szybko spotkać się z Grillem, a poza tym z trójkątem weimarskim.

    @Wyborca Polski: też tak myślę, czołgi są lądowymi pancernikami i ich roli dobiega końca. Budowanie za duże pieniądze dział które precyzyjnie z dwóch kilometrów mogą strzelać pociskami, być przy tym super opancerzone i bardzo drogie powoli  traci sens, podobnie jak lotniskowce wyparły pancerniki. Ale w nadchodzącej wojnie ostatni raz odegrają jeszcze rolę. Podobnie jak śmigłowce.

    Sprawdzałem Kraby i jeśli nic się nie zmieniło, to faktycznie podwozia są na licencji, ale pełny transfer technologii i możliwość eksportu dla polskiego przemysłu, zresztą posłużyły do słowackich armatohaubic Diana. Gdyby w BWP wyciągnąć na pełny transfer technologii modernizacji i bardzo korzystne warunki, co jest realne wiesz w których BWP, to już dużo. Dla mnie tajemnicą jest, czy Kraby mają możliwość modernizacji do pocisków strzelających na 70 km.

  5. Przychylam się jednak do opinii Kruszyńskiego, że prawo łaski z jakiego skorzystał prezydent (art.139 kon.) nie jest ułaskawieniem uregulowanym w kpk. Chyba mamy do czynienia z kolejnym matactwem SN.

  6. avatar

    Ilustracja historyczna
    Czy król nie mógł skorzystać w ważnych działaniach na rzecz państwa z pomocy swojego wypróbowanego dworzanina, dowódcy czy innego obywatela, który był mu bardzo użyteczny, którego darzył zaufaniem, dlatego że obywatel ów czekał on na rozprawę przed trybunałem, w której zadecydowane miało być czy jest on winny czy niewinny, bo pewne kręgi w królestwie podejrzewały go, że był złoczyńcą? Według dzisiejszych prawniczych mądrali, gdyby był już uznany za złoczyńcę, król według zwyczaju i prawa mógłby wobec niego zastosować prawo łaski i skorzystać z jego usług. Natomiast w sytuacji, gdy obywatel dopiero oczekiwał na rozprawę, król pomimo swego majestatu nie miał prawa z jego usług korzystać, bo …. według prawa był on do ogłoszenia wyroku niewinny, ale oczekiwał na wyrok. To absurd i paranoja. Przeciwnicy króla mogliby odwlekać termin wydania wyroku, a król nie mógłby skorzystać z bardzo potrzebnych usług niewinnego i zaufanego obywatela nawet w obliczu niebezpieczeństwa grożącego królestwu.

  7. Zaorać można, a nawet trzeba. Czynność jest prosta i skuteczna. Każdy chłop i każda baba wiedzą, że po orce i zabronowaniu należy coś zasiać... Tylko co? GMO? Po zgodzie na CETA  i "reformie" telewizyjnej, mam pewne obawy co do jakości ziarna.

    (Edit)  Najbardziej obawiam się liberlewackich umów handlowych, gdzie spory mają być roztrzygane przez korporacyjne sądy. Będzie to pogrzeb suwerenności państw. Dziwię się Morawieckiemu,  że godzi się oddać suwerenność Polski za iluzoryczne korzyści gospodarcze. Nie dziwię się pozostałym entuzjastom tego pomysłu, gdyż ich entuzjazm ma prawdopodobnie wyłącznie prywatne i mocne uzasadnienie materialne.