Czy prawdą jest, że ostatnie regulacje podatkowe wpłyną pozytywnie na popyt krajowy? Czyli utarczek ze statystyką, ciąg dalszy.

Dzień dobry.


Na pytanie tytułowe pozwolę sobie odpowiedzieć, w końcowych fragmentach niniejszego tekstu. W pierwszej kolejności chciałbym podzielić się z Szanownymi Czytelnikami, kilkoma ciekawostkami, które zwróciły moją uwagę podczas przeglądania podatkowych statystyk.


Może najpierw emeryci i renciści.
Ta grupa, osiągająca dochody z emerytur i rent, liczy 7.890.934 osoby. Dochody 7.878.965 osób mieszczą się w I przedziale skali podatkowej( wszystkie dane z roku podatkowego 2007). W drugim przedziale było 11.969 osób. Żaden emeryt, czy rencista nie osiągnął ze swych świadczeń, takiego dochodu, aby jego część przekraczała górna granicę progu drugiego.


Podkreślam, nie było emerytury wyższej niż 7.127,33, większość, zdecydowana, płaciła podatek osobisty w przedziale pierwszym skali. Emerytów w II przedziale, było tylko 0,15% ogółu klientów ZUS?u.


Jak wyglądały dochody w tych dwóch przedziałach:
I) 12.418 rocznie, więc 1.034,83 miesięcznie
II) 50.358 rocznie, czyli 4.196,50 PLN miesięcznie.


W związku z powyższym, nasuwa się pytanie. Gdzie są te esbecke, wielotysięczne emerytury? Może oczywiście zajść taka okoliczność, że jakaś część dochodów jest zwolniona z podatków, jak w przypadku rent za utratę zdrowia, podczas stalinowskich wycieczek obwoźnych na daleki wschód, które są składnikiem świadczeń ówczesnych ?turystów?, ale ja słyszałem tylko o niesprawiedliwym przeliczniku lat pracy w organach ucisku. Zwolnienia podatkowe w grupie sbeckiej, raczej nie występują. Tyle o najstarszych obywatelach.


Nasz system, po wielokrotnych regulacjach, pozwala podatnikom skorzystać z ulg podatkowych. Zobaczmy, w przedziałach, ile osób korzysta z ulg:


I) 37.65%
II) 73,95%
III) 73,78%


Wniosek, pierwszy przedział zarabiał za mało, aby mógł sobie całą gamę ulg, skonsumować. Większość osób skorzystała z ulg mieszkaniowych, odliczając od dochodu. Od dochodu odlicza się również wydatki na korzystanie z sieci Internet. Z ogółu podatników uczyniło tak, jedynie 10,21% osób. Celowo piszę osób, gdyż w rodzinach i żona i mąż mogli taką ulgę sobie odliczyć, więc jeśli tak uczynili, to nie można przyjąć, że mamy ponad dziesięcioprocentowe nasycenie tą usługą. Wydaje się, że jest dużo gorzej. Wniosek, w Polsce wpływ Internetu na sprawy bieżące, jest jeszcze bardzo mizerny.


Możemy sobie do woli klepać, co tylko chcemy, a tak będziemy się maglować w tym dziesięcioprocentowym sosie, a przecież większość i tak pijąc piwo, ogląda pornale. Aby mieć realną siłę oddziaływania, przyjdzie jeszcze poczekać.


W odliczeniach I przedział ma jednak czym się pochwalić. Nabywanie nowych technologii. Nie wiem co to jest za zwierzę, ale jest faktem, że 117 osób z tego zwolnienia skorzystała. Całość odpisu wyniosła tylko 66.000 PLN, ale za to wszyscy odpisujący, byli z pierwszego przedziału.


Ulga na wychowanie dzieci jest odliczana od podatku, po odjęciu składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Z ulgi tej skorzystało 3.973.668 osób i odliczenie wyniosło łącznie 5.431.984.000 PLN, to jest 13,52% podatku po odliczeniu zdrowotnej składki. Przeciętna kwota odliczenia 1367 PLN. Liczba dzieci, na które odliczano ulgę, wyniosła 6.017.284, więc na każde kwota ulgi wyniosła 902,73 PLN. Tu państwo zaoszczędziło.


Kwota do odliczenia na każde dziecko, w roku 2007, wynosiła 1145,08 PLN. Po odjęciu kwoty 902,73otrzymujemy kwotę 242,35 PLN, której obywatele z pierwszego progu nie mogli sobie odliczyć, z powodu zbyt małych zarobków, którą to kwotę mnożymy przez podaną wyżej ilość dzieci i wychodzi 1.458.288.777 PLN. Nie mówię już o tym, że dzieci w wieku szkolnym było, w 2007 roku, 8.807.480, czyli rodzice 2.790.196 dzieci nie mogli sobie , na ich wychowanie, odliczyć ani złotówki.


2.790.196x1145,08= 3.194.997.635 PLN, to jest kolejna kwota, jaką rząd winien jest biedniejszej części społeczeństwa, lub tej części, którą pominął podczas nowelizacji ustawy.
Takie interesujące informacje znalazłem na stronach Ministerstwa Finansów.


Podsumowując dwa moje wpisy na blogu, muszę jeszcze podkreślić zbyt dużą różnicę procentową w dochodach Polaków. W innych krajach jest mniejsza, u nas jest dziesięciokrotna. Uważam, że pan Kownacki i jemu podobni, nie są aż tyle razy lepsi od kasjerki z hipermarketu. W kategoriach sportowych, że tym przykładem się posłużę, nikt nie byłby dziesięć razy lepszy, niż ja. Sto metrów tyłem przejdę w czasie 80 sekund, 65 cm bez tyczki skoczę, 2,3 metra kulą pchnę bez żadnego wysiłku, z szybkością 35km/h pojadę lepiej niż Kubica swoje 350, pieskiem płynąc nie będę dziesięć razy gorszy od Otylii Jędrzejczak. Od wyników na światowym poziomie dzieli mnie talent i wydolność organizmu, przed zarobkami Kownackiego, tylko brak dostępu do koryta.


Zdecydowanie łatwiej dopchać się do koryta.


Czas odpisać koleżance Aya, która w swoim wpisie odniosła się do spadających wpływów podatkowych w miarę narastających obciążeń podatkowych. Zgadza się, choć nie do końca. Przytaczałem już przykład giełdowych inwestorów, którzy na wieść o 19% podatku przez pana Belkę wprowadzonym, nie stracili dobrego humoru, nawet na chwilkę. Wiedzieli bowiem, że im większy podatek od dochodów kapitałowych zapłacą, co prawda liniowy, tym więcej środków zostanie na ich osobistych kontach. Podobnie w przedziałach podatku progresywnego, do pułapu przedziału płacimy określony procent, a jak ten pułap przekraczamy, to tylko nadwyżka ponad pułap jest wyżej opodatkowana. Ilość pieniędzy w kieszeni podatnika zwiększa się, mimo przekraczania kolejnych progów.


Zwróciła też uwagę koleżanka Aya na popyt na usługi ze strony trzecioprogowców. Otóż nie sądzę, aby istotnie wzrósł popyt na usługi fryzjerskie, czy kosmetyczne. Osoby z trzeciego przedziału więcej razy niż przedtem, do fryzjera nie pójdą. Dlatego, że ich uprzednie dochody wcale dostępu do fryzjera nie ograniczały. Dużo lepszym rozwiązaniem dla wzrostu popytu, byłoby podniesienie kwoty wolnej od podatku. Wszyscy zyskaliby tyle samo, ale wzrost w I przedziale o 27,26 PLN dla każdego podatnika miesięcznie , spowodowałby pojawienie się na rynku kwoty 4.525.541.493PLN, pieniędzy do natychmiastowego wydania. Biedni ludzie wydaliby je na pewno. Najpierw na jedzenie, później na fryzjera, choć raz w roku. Nawet jak tylko połowa z nich do fryzjera by poszła, to i tak do zakładów podreptałoby 12 milionów ludzi. Ręce fryzjerom mogłyby opaść.


Pozdrawiam Szanownych Czytających.


PS Yo la, gdzie jesteś? Tu krewny na Ciebie oczekuje.


5.014284
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 5 (7 głosy/głosów)

Udostępnij

hmmm...

Niniejszym spróbuję zabrać głos w imię klarowności wyrażania własnych poglądów i ogólnego sprzeciwu przeciwko nadmiernym uproszczeniom.
O wysoką kwotę wolną i wyższe płace już apelowałam i do tego zastrzeżeń nie było więc nie czuję potrzeby powtarzania się :P.
Z mojego komentarza do poprzedniego artykułu gryzon wywnioskował że każde podniesienie podatków jest be, podczas kiedy napisałam o krzywej podatkowej w celu wykazania, że w pewnym momencie państwo zaczyna doić za bardzo i strzela sobie w ten sposób w stopę i w związku z tym uważam, że jakby tak zmniejszyć podatki, zusy i inne takie to może się nagle okazać że więcej pieniędzy trafi na PITY a mniej w koperty. Dodatkowym bonusem byłoby uproszczenie systemu, ale to jest temat na zupełnie oddzielną dyskusję.
Z generowania popytu na dobra i usługi ostali się jeno fryzjer z kosmetyczką. Luksusowa bryka, wypasiona willa oraz chirurg bez kolejki polegli na ołtarzu. Ale tak też można się bawić: do fryzjera większość facetów, bez względu na zarobki, chodzi wtedy, kiedy ich partnerka siłą zagoni. Większość kobiet za to dosyć regularnie, raz w miesiącu można uznać za minimum. Aczkolwiek za fryzjera można zapłacić kilkanaście złotych lub kilkaset, znam też jedną panią która nie lubi układać sobie włosów więc u fryzjerki melduje się co 1 - 2 dni na mycie i czesanie. Stać ją. Tym chciałabym zakończyć wątek pielęgnacji urody. Wątek osoby średnio zamożnej lub po prostu zamożnej jako klienta uważam za niezakończony, upieram się że bogaci kupują i więcej i bardziej zróżnicowanie i wydają te więcej pieniędzy regularnie, co pozwala przedsiębiorczym ludziom płacącym liniowe 19% od dochodu z biznesu mieć nadzieję, że otwarty przez nich salon samochodowy, biuro projektowe czy też klinika utrzymają się na rynku czego im i ich klientom życzę.
Czy z tego wszystkiego wynika że po obniżeniu podatków będzie nam się żyło lepiej? Nie wiem. Mam nadzieję że tak. Ja samolubnie cieszę się że z zarobionych w tym roku pieniędzy więcej zostanie mi w kieszeni do wydania na to, na co sama zechcę je przeznaczyć, a mniej zostanie rozdysponowane przez administrację państwową.
Pozdrawiam,


Dobry wieczór.

Podnoszenie podatków jest be. Obniżanie w tak nierozsądny sposób jest także be, ale więcej. Nie można bezkarnie lekceważyć najsłabszej grupy społecznej. Pamiętajmy bowiem, że to ci najgorzej uposażeni, tak naprawdę, rządzą w naszym kraju. Któregoś dnia... . Zgadzam się z Twoim twierdzeniem, że obsługa dóbr "luksusowych", jest intratnym zajęciem i tworzy miejsca pracy. Jak taki z I przedziału zachoruje, to też zjawi się u bezkolejkowego chirurga, choćby kredyt biorąc.


Nie znam odpowiednich statystyk, w których mógłbym przeczytać jaki, takie usługi dla bogatych, maja wpływ na dochód narodowy, ale sądzą, że zgodnie ze stara kupiecka zasadą, najwięcej można zarobić, sprzedając dużo z małym zyskiem. Najwięcej pieniędzy ma pierwsza grupa podatników, w swej masie naturalnie, ale strukturę wydatków mają taką, która nie pozwala im na taka konsumpcję, na jaką powinno być stać cywilizowanego człowieka.


Opłaty stałe, jak czynsz, media pozbawiają pierwszoprogowców znacznej części ich dochodu.
To co pozostanie, prawie w całości na jedzenie idzie i o tym żeby z jakiś usług skorzystać, pomarzyć tylko można. Rośnie w tym roku płaca minimalna, do 1276 PLN brutto. Potraktujmy ten fakt jako jaskółkę, niech fruwa i zwabia swoje siostry. Rząd zapowiedzieć powinien podwyższenie kwoty wolnej od podatku, co pozwoliłoby podnieść najniższe płace na wyższy poziom, nie nakładając na pracodawców kolejnych obowiązków. Cieszmy się z tych obniżek podatków, ale mówmy już o następnych, zwłaszcza, że rząd ma zamiar zebrać, w tym roku, o jeden miliard złotych więcej, niż za 2008.


Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


odpowiedz:(

Witaj Gryzoniu, będzie nie na temat, ale trudno:(


wpadam tutaj od kilku dni, ciekawa ocen wojny w Gazie i nie widzę nic, poza wpisami Romskiego, który sam jeden pisze o zbrodniach, jakie państwo Izrael dopuszcza się na narodzie palestyńskim i nic z tego nie wynika, bo kontrowersyjni blogerzy wolą podniecać się opowieściami o wyższości płytek gresowych nad płytkami mrozoodpornymi:(((


czego mnie brakuje? na przykład komentarzy do wypowiedzi Szewacha Weisa, który raczył był stwierdzić w poniedziałkowym kontrapunkcie RMF F, że 20 procent majątku obecnej Polski, oddanego Żydom, będzie akurat, żeby zadośćuczynić ich krzywdom, zadanym im przez Hitlera;


sam Szewach Weiss, objawił się jako "nasz człowiek", przeżył on i jego rodzina, bo ukrywała go rodzina polska, nie dalej jak wczoraj stwierdził, że owszem, ukrywała go ta rodzina, ale za dom jego rodziców gdzieś na kresach, a dziś Polska powinna mu oddać tamtą stratę, tamten dom:(


ale ja dziś bezczelnie zapytam się: ile domów kosztuje życie ludzkie?


pan Szewach Weiss, spotkałam go kiedyś. Jest okropny:( mówi, że on osobiście nie czuje nienawiści do Palestyńczyków, nienawidzi ich za to, że zmuszają jego naród Israel do zabijania niewinnych cywilów palestyńskich;


powiedz mi Gryzoniu, które inne państwo, oprócz Israela, wychowuje swoich młodych ludzi w nienawiści do Polaków, jako do tych, którzy ich wymordowali?


powiedz mi Gryzoniu, dlaczego ten zbiór inteligentnych przecież ludzi, zgromadzonycvh wokół kontrowersji, pisze o miesiączkowaniu pijawek, mając do wyboru ludobójstwo, jakiego dopuszcają się w Gazie Żydzi? Dlaczego omijają ten temat tutaj? nie podoba im sie lustro, ok, ale jak ma się żydowskie ludobójstwo do delirycznych bredzeń lustra?


odpowiedz mi Gryzoniu:((((
.


Dobry wieczór.

Chcesz, Teresko, abym opisał wojnę w Gazie, ale kierunek jasny wskazujesz. Bandyta Izrael, ofiary Palestyńczycy. Otóż ja nie mam tak jednoznacznej opinii o dzisiejszym konflikcie. Drażniony tygodniami, za pomocą domowych rakiet, tygrys zaryczał i machnął łapą uzbrojoną w pazury. A ponieważ bojownicy Hamasu wśród ludności cywilnej walczą i broń trzymają, to i ofiary cywilne być muszą.


Większość świata arabskiego neguje prawo do istnienia państwu Izrael, co maja robić?


Nie masz racji pisząc, że nikt nie pisze o konflikcie, oprócz kolegi Romskey. Był kilka poważnych tekstów opisujących ten problem, oraz jego przyczyny.


Co do żądań żydowskich, powiem tak. Dawno temu pisałem o konieczności napisania dobrej ustawy, która zaspokoiłaby roszczenia obywateli polskich, w tym wyznania mojżeszowego, z jednej strony, z drugiej natomiast nie zrujnowała finansów państwa. Czy jest możliwy taki kompromis, nie mam zielonego pojęcia.


Poczekamy, podobno prace trwają.


Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Czy w Nowym Roku też mogę liczyć, że Wuj przyjmie mnie

 na kolana nie tylko po kolędzie?


 Ledwo na oko widzę, przeczytałem zaległości od Tego Pana i profesjonalne wpisy Wuja, za wirtuozję sprzed kilku dni  ma u mnie 6/6, ale nie wiem, czy nie dałem na wyrost( na wyrost dla siebie) bo  trudne było, można na Pana liczyć Panu.


Tyle o imponderabiliach, a tera przejdę do merituma: jak się Pan wytłumaczy z zapóźno wyartukułowanej troski???


U nas wyjątkowo śnieg, przesłać trochę z pobliskimi ukłonami?


 


Bez Gryzonia nie ma szans na dzień dobry


Kolędę to ja z kolana.

Ale Ciebie na pufa, obok stojącego, sadzam. Siadaj i czytaj, jak ja kiedyś, jednym okiem. Poczujesz się, jak pewien młody człowiek solidarny z rodzącą właśnie żoną. Tak solidarny, że zwrócił się do lekarza z żądaniem, aby ów sprawił, żeby jego też tak samo jak żonę, bolało. Domyśl się reszty.


Czemu tak późno akcję poszukiwawczą zacząłem? A bo cholera na Panią cały grudzień, mną telepała. Za te wycieczki o spadku, śmierci i inne takie tam. Ale w Nowym, amnestia nadejszła i już mogę z Panem gadać.


I co? Lyso?


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Dzień dobry, Gryzoniu.

Stawiam "6"
Cieszę się, że pokusiłeś się na szczegółowe przybliżenie podatkowych stawek w poszczególnych grupach i przedziałach.
Odniosę się do wątku traktującego o ulgach na każde dziecko (kwota 1145,08 PLN), a to dlatego, że upomniałam się o osoby zarabiające zbyt mało, by z tej ulgi skorzystać. Polemika na ten temat wywiązała się z Mikim, na Twoim blogu "Od jutra spadają podatki" w dniu 31.12.2008r.


Miki nie przyjmował do wiadomości, że wiele osób otrzymuje za małe wynagrodzenia za swoja pracę, by z tej ulgi skorzystać. Stwierdził, że są nierobami, leniuchami trzymającymi sie klamki opieki społecznej. Przecież nie mówiłam o osobach uchylających się od pracy, którym jest wszystko jedno gdzie śpią, co jedzą (ich wybór, nie zamierzam za nich sie wstawiać, chyba, że chorzy i nie są w stanie za siebie odpowiadać).


Z danych wymienionch przez Ciebie wynika, iz 2.790.196 uczących się dzieci nie skorzystało z ulgi, właściwie to ich rodzice i opiekunowie, nie mogli przeznaczyć tych pieniędzy na odzież zimową, czy na wyprawkę do szkoły, która jest bardzo kosztowna. Bardzo niskie zarobki za wykonywaną uczciwie pracę generują biedę.
Nie wszyscy mogą być lekarzami, prawnikam, prezesami spółek, itp. Ten pogląd wyraził Matka Kurka w swoim blogu "Od dziś jestem częściowym socjalistą" w dniu 06.01.2009r.z czym sie zgadzam.
Pozdrawiam.


Pasikonik


Pasikoniku - ci ludzie są zwolnieni z podatku z powodu

portret użytkownika admin

zbyt małych zarobków - nie można zwolnić dwa razy z tego samego. Nie ma obowiązku pracy, tym bardziej nie ma obowiązku pracy za grosze. Jeżeli się zarabia grosze, to znaczy, że wartość oferowanej pracy warta jest grosze.


Posiadanie dzieci to przede wszystkim obowiązek i odpowiedzialność. Scedowanie tego obowiązku i odpowiedzialności na państwo - czyli na nas, pracujących i zarabiających na własne dzieci, jest niemoralne i szkodliwe społecznie. Uczy cwaniactwa, postawy roszczeniowej.


Wysoka płaca minimalna wypycha z rynku pracy najsłabszych. Jeżeli mogę za sprzątanie zapłacić 3 zł za godzinę, zatrudnię do tego nawet trzy niezbyt rozgarnięte i bystre osoby. Jeżeli będę musiał płacić 10 zł/godz. poszukam jednej, której robota się pali w rękach. I nawet dam jej 12 czy 15 zł, bo i tak zaoszczędzę. A ci, co zarabiali po 3 zł i jakoś sobie sami radzili, idą na bruk i nikt ich nie zatrudni.


Wyrównywanie szans to zadanie dla państwa, a nie dla pracodawcy. Praca i tak jest obciążona wysokim podatkiem - przekraczającym 50% wypracowywanych przez pracownika przychodów. Do ujawnianej ceny brutto, czyli tego co masz na pasku, dochodzi część składki na ZUS, płacona przez pracodawcę - rozbito to, by ukryć, jak bardzo ZUS okrada pracującego. Dochodzą koszty obowiązkowych szkoleń, ubezpieczeń, urządzenia i utrzymnania stanowiska pracy, BHP szeroko pojęte.


Nie mamy high-endowego przemysłu, konkurujemy w dziedzinach, gdzie prym wiodą azjaci - Chińczyk za miskę ryżu i dolara dziennie będzie pracował po 14 godzin na dobę i nie pomarzy o emeryturze. I tu jest właściwe porównanie możliwości i potrzeb.


Miki

Witaj.
To wszystko juz pisałeś. Znam Twój tok myślenia.
Polacy po wojnie też za miskę zupy pracowali cały dzień.
Myślę, że już czas ten minął.
Nie przekonasz mnie
że 1/3-ciej społeczeństwa nie należy się godna płaca za dobrą pracę,
a nie jałomużna.


Państwo trwoni pieniądze z naszych podatków na rozdymaną
administrację, podnosi sobie dotację co rok, na jej funkcjonowanie.
Jakoś Ci to nie przeszkadza. Nie karze ludzi za niegospodarność
na stanowiskach pracy w Urzędach Państwowych, marnotrawienie
pieniędzy często na niepotrzebne ekspertyzy, etc.
Pozdrawiam


Pasikonik


Odwróć myślenie - widzę, że dokładnie rozumiesz

portret użytkownika admin

iż państwowa kieszeń jest bez dna i potrafi zmarnować dowolną sumę. Ludziom należą się pieniądze za pracę - pełna zgoda. Ale to państwo ich dziś okrada, nie dając niemal nic w zamian, nie pracodawcy.


Biedny człowiek zarabia 1000 zł na rękę - czyli tyle co nic. Ile na nim zarabia państwo? Na pasku ma coś koło 1300 - czyli wydaje się, że ok 30%. Ale wspomniałem już o koszcie ponoszonym na papierze przez pracodawcę - podatek CIT, druga część składki ZUS, inne. I okaże się, że państwo na pracy biedaka zarabia tyle samo, co i on, albo i więcej już w momencie wypłaty.


Biedak idzie do sklepu i za każdy zakup znowu płaci państwu haracz w postaci VAT i akcyzy. W efekcie efektywnie wykorzystuje może 20% wypracowanych środków, resztę zabiera mu państwo. Krwiopijca pracodawca cieszy się, jak ma 20% rentowności w swojej firmie. Jazda na stracie przez kilka lat, czy balansowanie na krawędzi straty to los wielu firm.


Dzień dobry, Kolego Miki.

Dziękuję z pojawienie się w moim wątku. W nagrodę dostaniesz moje trzy grosze.


W Polsce dochód zwolniony od podatku, to kwota 3089 PLN rocznie, co podzielone przez dwanaście miesięcy, daje 257,42 PLN miesięcznie. Każda kwota powyżej podanej, podlega opodatkowaniu podatkiem osobistym. Nie ma żadnych zwolnień z powodu zbyt niskiej płacy, gdyż miesięcznej płacy na poziomie 257,42 PLN, też nie ma. Fatyczne niepłacenie podatku możliwe jest do osiągnięcia tylko przez osoby mało zarabiające, które faktyczny podatek płacą na poziomie ulgi na wychowanie dzieci, lub mniejszy. Ale jeśli mniejszy, to osoby takie są poszkodowane, gdyż nie mogą pełni z tej ulgi skorzystać.
Warunkiem jest posiadanie dzieci.


Piszesz, że możesz zatrudnić przy sprzątaniu kogoś za trzy złote na godzinę. Łamiąc prawo, tak. Obecnie najniższa płaca wynosi 1276 PLN brutto miesięcznie. W miesiącu jest maksymalnie 184 godziny robocze, więc płacąc mniej niż 6,93 PLN za godzinę, łamiesz prawo.


W innych krajach, także liberalnych, pracodawca złapany na płaceniu pracownikowi poniżej płacy minimalnej, ponosi surowe konsekwencje finansowe, Naprawdę bolesne. To nie jest mandat w wysokości 500 złotych nałożony przez inspekcję pracy.


Taka płaca minimalna jest po to, abyś Ty i Tobie podobni, nie sprowadzili do kraju Chińczyków za dolara dziennie, aby, w celu osiągnięcia wyższych zysków, zmniejszyć sobie wydatki na siłę roboczą.


Masz racje natomiast, jeśli chodzi o okradanie pracowników przez ZUS. Zrobiłem małą symulację, przyjmując kwotę najniższego wynagrodzenia jako przykład. Otóż:


Dochód roczny- 15.312 PLN
ZUS rocznie - 2.099.28 PLN
Podatek PIT - 1.753.20 PLN


To pracownik.
Zobaczmy ile do pracownika pracodawca dołożyć musi:


ZUS+FGŚP 2.849.64 PLN


Całkowity "koszt" pracownika- 18.161,64 PLN


To w sumie zabiera pracownikowi 6.702,12 PLN czyli 36,90% z jego faktycznych dochodów. I otrzymujemy dochód gotowy do obłożenia 22% vacikiem i akcyzą. Niech kwota wolna choć istotnie wzrośnie.


Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


@Gryzon - kwoty, którymi rzucam są czysto przykładowe.

portret użytkownika admin

od lat nie zatrudniam pracowników, i dobrze mi z tym. Nie wiem, czy dobrze jest tym, których potencjalnie mógłbym zatrudnić, ale mi się nie opłaca.


Praca jest towarem, jak każdy inny. Ja swoją wyceniam w setkach złotych za godzinę - i takie pieniądze dostaję. Powiesz, że mam obowiązek zatrudnić za podobne pieniądze np niepełnosprawną sprzątaczkę? Albo chociaż za takie, jakie daję w pełni sprawnej, której robota się pali w rękach?


W momencie, gdy cena towaru zależy tylko od umawiających się stron, nie ma bezrobocia. Bezrobocie jest tworem sztucznym, efektem właśnie płac minimalnych i gwarancji socjalnych.


Jestem za wszelkimi bodźcami pobudzającymi aktywność i przedsiębiorczość, a przeciwko rozdawaniu z rozdzielnika wszystkim, którzy nie chcą, lub nie potrafią zarobić jakiejś arbitralnie ustalonej kwoty.


Zwolnienia podatkowe takim bodźcem są. Jeżeli ktoś uważa, że jest poszkodowany, bo nie jest w stanie odebrać wszystkich przysługujących mu ulg, niech zmieni pracę, albo podejmie dodatkową.


Gratuluję prezydenckiej płacy.

Mam nadzieję, że nie jesteś członkiem zarządu czegoś państwowego z partyjnego nadania,a fachowcem, którego pracę trudno przecenić.


Widzisz Twoje twierdzenie, że jak za mało zarabiasz, to zmień pracę, można z powodzeniem odwrócić w druga stronę. Jeśli pracodawcy nie stać na płacenie swoim pracownikom na poziome choćby płacy minimalnej, to niech zamyka firmę i idzie na posadkę. Utrzymywanie się na rynku kosztem płac swoich pracowników, jest wybitnie nieetyczne i w cywilizowanym świecie, niemożliwe do utrzymania w dłuższym czasie.


Uważam, że jest sporo pracodawców, którzy nie walczą o przetrwanie i płacą niewiele swoim pracownikom, ale z czystej interesowności, płacą możliwie jak najmniej.


Przykład. W moim mieście jest firma, działająca w branży elektronicznej. Zatrudnia ona około stu osób, czasem więcej, gdy nawał prac następuje. Szefostwo tej firmy zatrudnia ludzi tylko w tzw. samozatrudnieniu, czyli każdy z jej pracowników płaci składki i rozlicza się z fiskusem samodzielnie. Pracownicy pracują, wystawiają faktury za usługi, firma faktury, zgodnie z niepisana umową, opłaca w terminie. To jej koszt.


Pewnego dnia, rząd, nie pamiętam w tej chwili który, ale stawiam na Belkę, postanowił ulżyć przedsiębiorcom w ich doli i dla nowo podejmujących działalność gospodarczą, wymyślił mniejsze składki na ZUS. Dawało to możliwość samozatrudniającym się na odprowadzanie składek w kwocie, bodajże trzystu złotych mniej, niż musieli płacić ci, którzy już taka działalność prowadzili.


Cóż robi nasza firma? Ano obniża wartość zlecenia, dla tych, którzy taka ulgę mieli, dokładnie o kwotę tej ulgi. Nawet tym, którzy jeszcze przez miesiąc ociągali się z otwarciem działalności. Czyli pracodawca skonsumował przywilej swoich pracowników. Może Żyd? Nie wiem dokładnie, ale po polsku mówił.


Tak pracodawcy kiwają pracowników. Raz, nie zatrudniając ich na etacie, dwa, "oszczędzając" sobie na ich przywilejach.


Mówi się, że Polak to kombinator i kombinuje tak, aby dobrze zarobić i nie przepracować się przy tym.


Nasi pracodawcy, tę cechę tez maja przyswojoną.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Jestem wysokopłatnym fachowcem

portret użytkownika admin

wolnym strzelcem-programistą. Czy ta firma łapie tych ludzi na ulicach siłą, czy przychodzą do niej pracować z własnej nieprzymuszonej woli? Jeżeli tak jest, to chcącemu nie dzieje się krzywda.


Miki.

A ja się zapytam....
Czy w Polsce miejsa pracy stoja otwoerem?


Pasikonik


Praca Pasikoniku jest towarem jak każdy inny

portret użytkownika admin

warta jest tyle, ile kupujący jest w stanie, czy chce zapłacić. Równie dobrze możesz narzekać, że nie możesz z salonu Jaguara wyjechać najdroższym modelem pracując jako sprzątaczka. Ale jak masz ambicję i chęci, otworzysz firmę sprzątającą i po paru latach być może takim samochodem będzie cię woził kierowca firmowy.


Rolą pastwa jest pobudzać przedsiębiorczość i inicjatywę obywateli, i w ten sposób ograniczać strefę ubóstwa. Rozdawnictwo dowolnych dóbr po pierwsze zniechęca przedsiębiorczych - te dobra do rozdania wszak najpierw trzeba im wyrwać z gardła, po drugie rozwydrza obdarowywanych. Im więcej państwo rozdaje, tym liczniejsza jest grupa nierobów, oczekujących tylko na mannę z nieba.


Miki

Jednym słowem...wyzyskująca i wyzyskiwani.
Troszkę na ten temat wiem.


Pasikonik


Dlaczego pracodawca kojarzy się z wyzyskiwaczem?

portret użytkownika admin

U takiego pracuje się dwa miesiące - pierwszy i ostatni. Nie ma pracy w swoim mieście, jedzie się do innego. Nie ma pracy w Polsce - jedzie się tam, gdzie ona jest. Nie ma pracy w wyuczonym zawodzie - człowiek się przekwalifikowuje.


Załóż firmę, i trochę powyzyskuj - zmieni ci się optyka. Ja byłem i pracownikiem i szefem sporej firmy. Wiem o czym mówię.


Masz rację.

Jest wprawdzie jeszcze u nas problem mobilności "siły roboczej", choćby ze względu na podaż i ceny wynajmu mieszkań, ale każdy wart siebie nie będzie miał problemu. Trzeba ryzykować. Takie czasy.
Każdy prywatny pracodawca, to ryzykant.


Nie muszę być pracodawcą.

Ze swojej pracy i płacy jestem na szczęście zadowolona.
Nie muszę sie martwić o byt.
Widzę jednak problemy ludzi wokół siebie. A to nie jest
przyjemne. Jak ludziom układa się w życiu... są zadowoleni
szczęsliwi, a to przekłada się na stosunki rodzinne i międzyludzkie,
a także na dobro naszego państwa.


Pasikonik


Na szczęście Polacy,

nie są w sytuacji amerykańskich murzynów, tuż po wojnie secesyjnej. Świeżo z niewolnictwa uwolnionym, powiedziano właśnie tak, idźcie i zadbajcie o siebie, jesteście wolni i róbta co chceta. Nikt was do niczego zmusić nie może.


Takie poglądy, jak Twoje, na szczęście, do władzy nie dojdą. No chyba, że demokrację szlag trafi.


Otarłeś się o JKM?


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Nie otarłem się o Korwina

portret użytkownika admin

facet jest odleciany na maxa. Do władzy się nie pcham, zresztą nie miałbym szans w kraju, gdzie panuje socjalizm, jedynie czasem dla niepoznaki przemalowywany na czarno, czy brunatno.


Polakom powiedziano - zrobił to Wilczek, i w dwa lata zmieniła się struktura - ludzka przedsiębiorczość wybuchła jak wulkan. Ale już po dwóch latach socjaliści doszli do głosu, zaczeły się pozwolenia, koncesje, skokowo wzrosły składki ZUS i podatki, zaczęto żądać pierdyliona kwitów, żeby można było handlować natką od pietruszki, czy awaryjnie wkręcać żarówki. Nikt się z tego nie potrafił wycofać, miejsc pracy ubywało, więc zaczęto masowo ludzi odsyłać na wcześniejsze emerytury. Niech żyje socjalizm.


.

Poczekaj, Miki, zanim nie wyzwiesz mnie od socjalistów. A nie jestem nim, w żadnym punkcie. Kasjerki są potrzebne, śmieciarze są potrzebni, sprzątaczki są potrzebne. Zgadzam się z tym, że ich praca jako mało skomplikowana, nie może być wynagradzana tak samo, jak praca wybitnego programisty, to oczywiste i poza sporem. Ale zważ w jakiej sytuacji są pracownicy, którzy za płacę, którą otrzymują za swoją mało skomplikowaną pracę, muszą się utrzymać. Przy najniższej to jest niespełna tysiąc złotych miesięcznie.


Nawet jakiś raport komisji europejskiej był w tym temacie sporządzony, jeszcze za rządów Kaczyńskiego. Pomyśl o o tym, kiedy będziesz stał w czterdziestopięciominutowej kolejce w markecie, gdyż tylko cztery kasy będą czynne, ponieważ szefostwo zwolniło kasjerki, jako że okres świąteczny już się skończył. Nie mów, że pójdziesz do innego. To nic nie da. We wszystkich jest taka sama sytuacja.


Kolega Lubicz pisał o płacach w granicach 700-900 euro. Ceny mamy już podobne, wiec czas na płace i lepiej się do tego odpowiednio wcześniej zabrać, nim zrobią to populiści po wygranych wyborach. Chce się rządzić, trzeba dać. Nie musi to być rozdawnictwo przecież. Nie można tak wszystkiego ludziom oddać. Kościół nie zaspokoił jeszcze swojego apetytu, Żydzi w kolejce. Nie lepiej obywatelom był rozdać za pięć złotych, oa hienom powiedzieć, no nie mamy z czego was zaspokoić, spadajcie. Tu rozdawnictwo Ciebie nie boli?


Niech mądre głowy, z płacami w drugim przedziale wymyślą sposób na aktywizacje zawodową Polaków. Tylko tak aby jakiś cwany gapa, jak ten szef elektronicznej spółki, nie zgarnął "aktywizacji" do siebie.


Także moja troska o najmniej zarabiających nie bierze się tylko ze współczucia, ale przede wszystkim z "politycznego" myślenia.


Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


To jest rola dla rządu - pobudzić gospodarkę

portret użytkownika admin

ułatwić tworzenie nowych miejsc pracy. Zamiast narzekać, że spekulanci i złodzieje wywożą pieniądze za granicę, stworzyć warunki, żeby to spekulanci i złodzieje z całego świata zwozili pieniądze do nas. Szwajcarzy tak robią i doskonale na tym wychodzą.


Ja rozumiem i widzę, że płace w Polsce są małe. Ale nic na siłę.


.

A wpuszczało się już spekulantów do kraju, wpuszczało, oferując im stały kurs wymiany dolara. Do dziś się dziwię, że nie gruchnęła, ta piramidka, z wielkim hukiem.


Raz tylko zrealizowany był pomysł, aby to u obywateli państwo się zadłużyło. Zakup 28, chyba, sztuk obligacji można było od podatku sobie odliczyć i jak człowiek miał nerwy i do wykupu poczekał, to ładnie zarobił. Dlaczego tylko raz? Tak bardzo popyt wewnętrzny spadł?


A podniesienie kwoty wolnej od podatku, nie jest chyba działaniem na siłę.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Nie wyważajmy otwartych drzwi - dawno ustaliliśmy, że w kwestii

portret użytkownika admin

kwoty wolnej od podatku mamy dokładnie takie samo zdanie. Państwo przestanie okradać biedaków, łatwiej im będzie się usamodzielniać, etc.


O kasie złodziei i spekulantów to ja mówię nie w kontekście małego geszefciku kilku cwaniaków, a o jawnej polityce najmniejszych w Unii podatków, najprzyjaźniejszego dla inwestorów kraju etc.


Dzień dobry, Pasikoniku.

Dziękuję bardzo za szósteczkę, zawsze to miło jak ktoś doceni.


Za niskie płace zemszczą się któregoś dnia na rządzących, z których każdy, mieszcząc się w 5% dobrze zarabiających, stracił kontakt z rzeczywistością i nie widzi potrzeb pozostałej części społeczeństwa. Ta 95% część społeczeństwa, w myśl demokratycznych reguł, ma faktyczną władzę w naszym kraju i może, przy okazji któryś wyborów, zepsuć dobre samopoczucie tych 5%, wołających o nierobach, o niskiej wartości ich pracy, że trzeba było się uczyć. To demagogia.


Jak ludzi do pracy zachęcić, kiedy minimalna praca niewiele różni się od socjalnych zasiłków. Prości ludzie nie są przecież idiotami, liczyć potrafią i jeśli dla dwustu, czy trzystu złotych większych dochodów z pracy, musieliby do niej pójść, postępują logicznie i siedzą przed telewizorem. Zabrać opieki społecznej nie można, gdyż wzrośnie przestępczość. Czyli jedna kwadratura koła.


Brak działań w zakresie podnoszenia zarobków, spowoduje prędzej czy później, jestem o tym przekonany, przejęcie władzy przez populistów i zaprowadzenie systemu podatkowego na wzór, powiedzmy, szwedzki. Ciekawe, co wtedy zrobi nasze troskliwe tylko o siebie, 5%.


Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


O czym mówimy?

Podnoszenie zarobków? Na państwowym, czy u prywatnych? Rozgranicz Gryzoniu. Tylko państwowi monopoliści i sfera budżetowa, którym sie "należy", dyktują podatnikom warunki. Reszta nie ma tak dobrze. Reszta musi się sprzedać, by żyć i dać żyć innym, tym z budżetówki, którzy chcą zarabiać godnie. Czy ludzie pracujący w budżetówce (nauczyciele, służby wszelkie, w tym służba zdrowia, administracja, samorządy ...) zdają sobie sprawę, że na ich zarobki muszą zapracować "producenci" dochodu narodowego? Owszem, doceniam wysiłek ich wszystkich, ale oni pracują na nasze zlecenie i nie jest moralne, że byle pracownik budżetówki żyjący z podatków pracowników sfery niebudżetowej rościł sobie prawo do zarabiania godnie i miał w nosie, ile zarabia ten, który na niego łoży.
Budżetówka i emeryci płacą "składkę-daninę" na słabszych od siebie i nie jest to prawdziwy podatek . Tak naprawdę na wszystkich zarabiają producenci, handel i usługi. Tak mi się zdaje. Nie jest możliwe mieć niskie ceny i zaspokajać wszystkie potrzeby. Komuś się może odechcieć chcieć.
Rozumiem mikiego. Dziś jest popyt na jego usługi, jutro podaż może zbić cenę, a on sam zasilić klientów urzędu pracy. Tego mu nie życzę. I żaden urzędnik państwowy, nauczyciel, wojskowy, policjant, emeryt i inny płatnik "podatku" nad nim sie nie użali, tylko uzna go wówczas za konkurenta przy podziale "budżetowej michy".
Musze postudiować ekonomię, w tzw. międzyczasie - pozdrawiam serdecznie


Dobry wieczór, Paprotko.

Nie znam statystyk z których mógłbym wyczytać, w jakim sektorze są niższe płace. Musiałbym znów kopać internet. Podejrzewam jednak, że niższe są w sektorze prywatnym.


Ja tylko ogólnie znając dochody Polaków, zdziwiłem się, że są one tak niskie. Jak to się w ogóle kupy trzyma? Jest oczywiście możliwość, dowodów na to nie mam żadnych, że prywatni dają swoim pracownikom jakieś pieniądze pod stołem, nieoficjalnie. To mogłoby tłumaczyć brak większych protestów u tzw. prywaciarzy.


Pracownicy na państwowym maja opony do palenia i inne formy wyrażania swojego niezadowolenia z płac. Zwykle formy skutkujące wzrostem zarobków.


Na teraz trzeba podnieść kwotę wolną od podatku, co nie obciąży pracodawców. Podnieść tak, aby bardziej zbliżyła się do minimum socjalnego.


Pozdrawiam serdecznie.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Wujku, w przyjaznej biznesowi Wielkiej Brytanii

sektor publiczny też lepiej płaci niż prywatny, to nie jest wyłączny przywilej Polaków, Fracuzów i ...  jak się ci trzeci nazywają, bo prawie zapomniałam?
  
Pozdrowienia


Bez Gryzonia nie ma szans na dzień dobry


Gryzoniu

portret użytkownika panmodry
6


Przeczytałem oczywiście od razu. Ale inne sprawy mnie zajęły.


Teraz kilka komentarzy.


  1. Emerytury takie niskie? Nikt nie przekroczył drugiego progu?

Mniejsza o esbeckie emerytury.  Ale ile emerytury mają prezydenci, premierzy, marszałkowie? Czyżby mniej niż myślę?


  1. Twoje uwagi symbolizowane przez "zbyt dużą różnicę  procentową w dochodach Polaków" i "zdecydowanie łatwiej dopchać się do koryta" biorę jako przejaw frustracji i chyba jednak pozostałość po urawniłowce i  "jednakowych żołądkach". Owszem w sektorze publicznym można to załatwić aby Pan Kownacki nie miał 10 razy więcej niż ktoś tam, do kogo odnosisz zarobek Pana Kownackiego. Wystarczy jedna ustawa .Ale w sektorze prywatnym ograniczenia od góry byłyby zamachem na wolność gospodarczą. Nie bardzo rozumiem więc do czego pijesz. Do dysproporcji dochodowych w ogóle czy tylko w sektorze publicznym?  I co byś proponował. Poza zwiększeniem kwoty wolnej  od podatku. Progresywniej i agresywniej opodatkować tych bogatszych? Pomajstrować coś w ulgach?
  2. Trzecioprogowcy nie schowają swoich nadwyżek do skarpety. Oni te pieniądze zainwestują albo kupią produkty markowe i ekskluzywne. Kupią lepszy samochód, lepszy zegarek, koszulę za  tysiąc złotych albo za pięć tysięcy. Snobistyczne skurczybyki. ;) A te dobra luksusowe jakieś obywatele z pierwszej grupy (  i nie tylko) wytwarzają i biznes się kręci.
  3. Twierdzisz, że w innych krajach jest mniejsza rozpiętość dochodów. A może by tak tą tezę podeprzeć liczbami. Tylko nie jakoś tendencyjnie. Wszystkie kraje EU np. Wiem, że dużo roboty. Ale może by Ci się udało do końca miesiąca coś na ten temat dopisać?
  4. Wracam do poprzedniego Twojego artykułu. Pisałeś czy w dyskusji twierdziłeś, że zarobki są za niskie. To było takie dość  "gołe" twierdzenie.  Chodzi znowu o dysproporcje dochodów? Czy o dystrybucję dochodu narodowego?

Nasz PKB na głowę nie jest oszałamiający. Może warto porównać  jakieś wskaźniki w poszczególnych krajach odnoszące się do siły gospodarki i dochodów obywateli. To by dopiero było ciekawe. Trzeba też uwzględnić ile mamy ludzi aktywnych zawodowo, ilu bezrobotnych lub zatrudnionych w szarej strefie, ilu emerytów i rencistów utrzymać musi jeden pracujący, itp. Ale  na początek "keep it simple" czyli proste wskaźniki porównujące sytuację w różnych krajach.


  1. W ogóle rozmowa o podatkach to najistotniejszy wątek rozmowy politycznej.  Oczywiście politycy i media potrafią nas  zakręcić w różnych tematach emocjogennych i zazwyczaj im się to udaje. Ale mówiąc krótko, żadnej debaty nt. podatkowe w tym kraju nie obserwuje się nawet z użyciem lupy. Obywatele nie dojrzeli, media i politycy uprawiają demagogię i prześlizgują się po powierzchni spraw. A ja bym chętnie posłuchał prawdziwej, dydaktycznej debaty z minimum slangu i czarów wiedzy tajemnej. I chętnie bym popyskował dyskutantom. :)
  2. Dzięku Gryzoniu. Napracowałeś się a ja z przyjemnością poczytałem.


Dzień dobry.

Ze statystyk opublikowanych przez MF wynika, że żaden z Polaków nie pobierał emerytury, której część opodatkowana byłaby w trzecim przedziale skali podatkowej. Może byłe VIP'y korzystają ze zwolnień? Nie wiem tego, ale sprawa jest interesująca.


Powodem ugryzienia zagadnień podatkowych, wcale nie była frustracja, bynajmniej. Kierowały mną względy, jak najbardziej, polityczne. Nie mam za złe wysokich zarobków, które mają fachowcy: Lekarze, inżynierowie, informatycy. Ja biłem w zarobki partyjnych nominantów na państwowych posadach, którzy, według mojej "spiskowej" teorii, są prawdziwymi beneficjentami ostatnich obniżek w podatku osobistym. Ci partyjni nominanci wielkim głosem krzyczeć będą, o pracodawcach zapewniających miejsca pracy, o wyżej wspomnianych fachowcach, którym trzeba dobrze zapłacić, aby za granicę nie wyjechali, ale słowem nie wspomną o wzroście swoich dochodów. Chodzi mi o ograniczenie przywilejów władzy.
Moje osobiste zdanie w tym temacie, łatwo można wyczytać w obu tekstach, jak i w odpowiedziach udzielonych Szanownym Czytelnikom.


Ciebie też, jak czytam, fakt wysokich zarobków"klasy próżniaczej" boli, tak samo jak mnie. Jaki mam pomysł, aby ograniczyć apetyty rządzących? Powiązać ich dochody, nie ze średnia krajową, zawyżaną przez trzeci przedział, ale ze średnią w przedziale pierwszym skali podatkowej. Niestety obecny pierwszy przedział, nie odzwierciedla mizerii zarobkowej większości Polaków, ale średnia z tego przedziału i tak niższa będzie, od krajowej. Krótko. Rośnie średnia w pierwszym przedziale, rosną dochody polityków. Takie warunki zmuszą ich do większego dbania o wzrost zarobków najniżej zarabiających. Inaczej zawsze już chować się będą za plecami tych, którzy na państwowych posadach, powinni i muszą zarabiać dużo.


W tekście na blogu użyłem sportowego porównania. Porównanie nie dotyczy jednak relacji kompetencyjnych gryzona i doktora Garlickiego, oraz jemu podobnych fachowców, ale gryzona i pana Kownackiego i jemu podobnych obejmujących stanowiska z partyjnego klucza. W przypadku doktora Garlickiego i innych fachowców w swych dziedzinach, zdolności gryzona przekraczają spokojnie przywołaną dziesięciokrotność, gdyż doktor Garlicki pracę gryzona przyswoi w dwa tygodnie, a gryzon nie nauczy się transplantacji nigdy. Więc jeśli chodzi o fachowców, to nie ma sporu.


Co innego jeśli porównamy gryzona z panem Kownackim i jemu podobnymi, którzy jadą, bez skrupułów, na państwowym garnuszku. Tu proszę wartości liczbowe wstawić odpowiednio.


Jeśli chodzi o rozpiętość w dochodach w innych krajach, to przyjrzę się jej, a jakże, ale trochę później. Na pewno dam głos w tej sprawie.


Szczątkowo mogę napisać o kwocie wolnej od podatków w dwóch krajach, co mam sprawdzone. Otóż w Anglii kwota wolna od podatku wynosi ponad 5.000 funtów, a w USA, w niektórych stanach, dochodzi do 10.000 dolarów. Kwotom wolnym, też się przyjrzę.


Jeszcze jedno, byłbym zapomniał. Regulacja płac w sektorze państwowym i prywatnym.


Zgadzam się. Nie może państwo ingerować w wysokość górnych zarobków w prywatnych firmach. Te zarobki powinny być w gestii zarządów prywatnych firm, a ich wysokość ograniczać powinna kondycja finansowa danej firmy i zdrowy rozsadek. W najniższych płacach państwo powinno ingerować, jak najbardziej. Przez urzędowo regulowaną płacę minimalną. Aby do niewolnictwa nie dopuścić. Tu BCC może krokodyle łzy do bólu lać, ale tu państwo ma obowiązek ingerować. Takie mam zdanie.


Pozdrawiam serdecznie.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Czy składka do ZUS nie ma przypadkiem górnego limitu?

Jestem raczej dyletantem w podatkach, ale coś takiego kiedyś słyszałem. Wiąże się z tym oczywiście ograniczenie maksymalnej emerytury, może jest to właśnie ograniczenie mieszczące się w drugim przedziale podatkowym.


"Many that live deserve death. Some that die deserve life. Can you give it to them, Frodo?"


Dzień dobry.

To prawda. Jest górny limit składki na fundusz emerytalny, związany naturalnie z górnym limitem przyszłej emerytury. Ten problem "dotyka" jednak tylko płacących podatki w dawnym trzecim przedziale i obecnym, drugim.


Z pamięci napiszę. Dochody powyżej 85.000 PLN nie są uszczuplane tą składką. Jest projekt podwyższenia kwoty dochodu, do 94.000 PLN, powyżej którego składki na fundusz emerytalny nie są pobierane. Próg taki, w drodze rozporządzenia, ustala rząd, ale, o ile mi wiadomo, rozporządzenie takie, nie zastało dotychczas podpisane.


Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


A czy to nie jest przypadkiem

A czy to nie jest przypadkiem kwota ustalana rocznie jako 250% średniej krajowej? I w związku z tym kwota ogłaszana jest co roku w lutym, czy marcu na podstawie średniej z poprzedniego roku?


Dzień dobry, SAWO

Nie wiem od jakiej średniej obliczany jest górny poziom dochodów, od którego nie płaci się składek. Podam tylko jaka to była kwota, w latach ubiegłych:


1999 r. - 50 375,22 zł
2000 r. - 54 780,00 zł
2001 r. - 62 940,00 zł
2002 r. - 64 620,00 zł
2003 r. - 65 850,00 zł
2004 r. - 68 700,00 zł
2005 r. - 72 690,00 zł
2006 r. - 73 560,00 zł
2007 r. - 78 480,00 zł
2008 r. - 85 290,00 zł


W tym roku kwota ta ma wzrosnąć do 94.000 PLN.


Pozdrawiam.


Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.
Subskrybuj zawartość