Pewne pomysły od pierwszego rzutu wydają się być rozsądne, a na pewno popularne w społecznym odbiorze. Jednym z takich rzuconych pomysłów jest projekt ustawy PO dotyczący finansowania partii. Z tej ustawy bije na kilometr rozsądkiem i radością obywatela, bo jakże nie pochwalić odcięcia polityków od budżetowych pieniędzy. Proste i zarazem genialne pomysły są tak rzadkim zjawiskiem w polityce, że mam w zwyczaju przyglądać się bacznie tego rodzaju przejawom genialności polityków. Odetniemy dotacje dla partii i będzie sprawiedliwie, nie życzę sobie, aby z moich pieniędzy taki, weźmy pierwszego dyżurnego z brzegu Kaczyńskiego, opowiadał swoje brednie. Nie mam ochoty na starcie z zadowoloną opinią publiczną, ale nie podobają mi się też pozornie genialne pomysły PO, w związku z tym starcie jest nieuniknione. Zacznę od tego, że argument ?za moje podatki coś tam?, zwykł mnie napawać irytacją.
Nikt nie lubi, żeby za jego podatki finansować coś co mu do szczęścia niepotrzebne. Na przykład dla mnie kompletnie zbędne są szkolne autobusy i już mam na końcu języka ulubiony argument podatnika, że ja sobie nie życzę aby moje podatki służyły taborowi szkolnych pojazdów. Nie wypowiadam takich argumentów, ponieważ demokracja ma swoje potrzeby, które zgłasza większość. Większość moich sąsiadów korzysta z gimbusów i też płaci podatki. Coś się wrzuca do wspólnego wora i potem dzieli, realizując rozmaite potrzeby, nigdy nie będzie tak, że mój podatek precyzyjnie trafi w moje potrzeby. Mieszkam na tak zwanej górce, gdzie są trzy chałupy, reszta wsi mieszka w dolinie, 2 kilometry niżej, ale cała wieś płaci za nieustanne remonty drogi, co wiedzie do mojej chałupy. Tak mi się zbędny gimbus refunduje.
Autobus dla dzieci to jeszcze jakoś ujdzie, ale żywa gotówka dla polityków, to już jest ciężki i przaśny kawałek chleba z dużym obrzydzeniem przeżuwany przez podatnika. Na hasło zabierzmy politykowi kasę, podatnik skacze z radości i chętnie przykłada gazrurką każdemu, komu się jakże słuszny pomysł nie podoba. Chwileczkę, nie cieszmy się tak na hura, zastanówmy się, czy aby krzywdy sobie nie robimy. Mnie się nie podoba i mimo pozorów słuszności pomysłu oraz ewentualnych napastników kierujących w stronę mojego grzbietu gazrurki, prosiłbym o 5 minut negocjacji. Nie wiem jak innym podatnikom, ale mnie coś śmierdzi, kiedy polityk z własnej woli chce przegłosować odbieranie sobie premii i to w postaci gotówki. Jest to zjawisko tak rzadkie w świecie polityków, że nie występujące. Warto zatem usiąść i na spokojnie się zastanowić gdzie tu jest ukryta prawdziwa intencja polityków tak chętnie odbierających sobie apanaże. No właśnie. Czy sobie, czy może wszystkim? Pewnie, że wszystkim. Jeśli PO chce odebrać środki na działalność polityczną wszystkim partiom, to ja nie jestem na tyle naiwny, aby wierzyć, że motywacją PO była szlachetność i troska o grosz publiczny. Już słyszałem swego czasu jak się Schetyna przed wyborami w 2005 roku przysięgał, że PO zwróci dotacje. Prosta dżentelmeńska deklaracja, na którą po wyborach nałożyło się 100 politycznych poprawek i w efekcie partia skonsumowała, oczywiście z obrzydzeniem, przyznaną gotówkę.
Cała tajemnica tego pomysłu polega na biznesowym zapleczu PO. PO jest partią reprezentującą biznes i w tym oczywiście nie ma nic złego, każda partia ma prawo reprezentować kogo chce i zabiegać o poparcie dowolnej grupy społecznej. W tym zabieganiu jest jednak zawarta cała cyniczność patentu PO. Aby demokracja rosła w siłę, musimy mieć obok partii liberalnych, partie prawicowe, lewicowe, chłopskie, zielonych i tak dalej. Łatwo i demagogicznie zgłasza się partii liberalnej podobne pomysły, w dodatku nośnie społecznie, ale oczywiście takie partie jak PSL, czy SLD maja nóż na gardle od pomysłu. SLD jeszcze kilka lat temu, kiedy kręciła lody z wielkim biznesem chętnie przystałaby na taki pomysł, bez chwili wahania, dziś gdyby się do SLD przykleiło cokolwiek z wielkiego biznesu partia poszłaby w niebyt wcześniej niż to się normalnie stanie. PSL jak sama nazwa wskazuje ma swój elektorat na wsi, która to biedna wieś może tylko w teorii sobie powalczyć z wielkomiejskim biznesem. W praktyce tak może powalczyć, jak my z partyjnymi SMS-ami pani Senyszyn i pana Michalkiewicza. I to jest jeden z bardziej osobistych i dosadnych przykładów na to, jaka pułapka czai się w tym z pozoru genialnym pomyśle. Taka pułapka, że ten system będzie służył partyjnym hegemonom, a nie inicjatywom społecznym, które próbują się z hegemonami ścigać.
Idea jest taka, że każdy obywatel będzie mógł płacić na partię i żeby nie było nieuczciwej walki, będą ograniczenia. Pomysłów jest kilka, mają być limity w postaci wielokrotności wypłat, tak jest chyba nawet teraz, ale tego i dziecku nie trzeba tłumaczyć, jaka jest wypłata prezesa głosującego na PO, a jaka gminnej nauczycielki głosującej na PSL. Łatwo można sobie też wyobrazić kto może się pozbawić kilku wypłat i tego nie odczuć, a kto pozbawiony wypłat umrze z głodu. Inny pomysł jest taki, że dobrowolnie z podatków będzie odliczany 1%. No i znów mamy proste rachunki i parę kruczków. Po pierwsze rolnik PIT nie wypełnia, po drugie jak się przyjrzeć jak Polacy oddają 1% podatku na cele szlachetne, to można się pozbyć złudzeń co do finansowania partii na tę modłę. Wiadomym jest, że 100 prezesów wpisze swoim pracownikom co chcą, bo i tak fabryka PIT rozlicza. Kto z pracujących odmówi w sekretariacie wsparcia partii, którą prezes wskazał? Panie Zenku PIT wypełniłam, Pan podpisze i już widzę, jak Pan Zenek czyta co podpisuje. Prezes z automatu nakazał wpisać PO i z automatu będzie podpisywane, bo kto to teraz będzie poprawiał, jak i tak Zenka nic nie kosztuje taka czy inna partia. Nie kosztuje w takim sensie, że z wypłaty nie ujmą.
Ktoś powie i dobrze, wygrywają Ci co się potrafią zorganizować, wygrywają Ci co im się chce. A ja spytam, czy Ci co potrafią się zorganizować po pierwsze robią to uczciwie, po drugie na co pójdzie ta kasa jeśli nie na spoty, po trzecie czy zorganizowani mają najlepszy program polityczny dla nas czy dla siebie. Wracając na nasze podwórko, można i trzeba zapytać. Czy blog Michalkiewicza jest najlepszy, czy Senyszyn potrafi cokolwiek innego napisać oprócz kolejnego życiorysu biskupa? Czy może my jesteśmy o niebo lepsi, a przegramy ze zwartymi partyjnymi szeregami korzystającymi z ?ustawionej demokracji?? Można dalej się czepiać i mówić o wadach demokracji, no cóż już tak jest, że silniejszy wygrywa. Tylko ja nie chcę, żeby tak było, glosowałem na PO i póki co nie mam innego wyboru, ale mnie jako wyborcy nie zależy na kolejnym wzmacnianiu partii dominującej na polskiej estradzie politycznej. Mnie zależy na tym, aby pojawiła się alternatywa, dlatego nie psioczę, że moje podatki idą na partie, niech idą byle te partie dawały mi jakiś wybór przed urną.
Idą i muszą chodzić, wszędzie na świecie chodzą. Jak się przyjrzeć temu co jest, to przecież mamy prawie to samo, co w jednej z wersji proponuje PO. W tej chwili obywatele odpisują procent podatku na partie, tyle że nie PIT-em, ale głosami. Jaka to różnica, czy te same pieniądze, z naszych podatków, będą wypłacane w formie odpisu, czy refundacji. Argument, że sam podatnik będzie mógł decydować, po pierwsze życie zweryfikuje w sekretariatach prezesów, po drugie podatnik teraz decyduje, oddając głos na partię. Pomysł PO, poza wszystkim, jest biciem piany, żadna partia się na ten pomysł nie godzi o prezydencie nie muszę chyba wspominać. Gdyby PO chciała faktycznie zrobić cos pożytecznego, skorzystałaby z pomysłu SLD i PSL, tak się oczywiście szczęśliwe składa, że pomysłu korzystnego dla tych partii. Pomysł polega na tym, aby ograniczyć środki na spoty i przesunąć na analizy ekonomiczne i polityczne. Dobry pomysł, nawet bardzo dobry. Zamiast głupawych klipów moglibyśmy poznać jak politycy wyobrażają sobie swoją pracę.
Pomysł dobry i realny, popierany przez większość parlamentarną, jednak nie widzę entuzjazmu w PO dla tego pomysłu ? przyczyna jest prosta. PO stać na wielkie kampanie medialne i rzecz jasna zyskuje tymi kampaniami miażdżącą przewagą nad biednym PSL i SLD. Dlatego pomysł dobry dla demokracji i fatalny dla PO, nie przejdzie. Z kolei w genialnym pomyśle dla PO i fatalnym dla demokracji, jest tylko i wyłącznie genialny biznesplan dla jednej partii, reszta to demagogia i bicie piany. Naprawdę, wystarczy chwilkę pomyśleć, aby zobaczyć jasne jak słońce intencje PO i to nie ma nic wspólnego z oszczędnościami, bo kasa będzie wyrywana nadal z podatków, tyle że PO będzie w stanie wyrwać więcej. Polityk nigdy nie gardzi łatwym zyskiem, jeśli się czegoś pozbywa, to tylko po to, żeby wziąć więcej. System finansowania partii jaki jest taki jest i zapewne ma wady, ale znacznie gorszym pomysłem jest to, co proponuje PO, to jest pomysł dający kopa najsilniejszemu, a słabszych skopie na śmierć. Potrzeba nam różnorodności i alternatywy, nie potrzeba nam dopalaczy dla najsilniejszej partii.
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 


jest kilka wad takiego rozumowania.
Pierwsza- skuteczna partia ma robić dobrze biznesowi, pilnując, żeby się nie rozbestwił zbyt "feudalnie". Ma robić dobrze biznesowi nie z sympatii, tylko dlatego, że bizsnes chcąc nie chcą ciągnie za sobą resztę, w górę lub w dól, w zalezności od tego, jak mu idzie.
Jeśli faktycznie miałoby dojść do finansowania min. przez biznes, to po jakimś czasie zostaje tylko alternatywa między względnie liberalną partią konserwatywną, a względnie liberalną partią lewicową światopoglądowo. I bardzo dobrze, bo nie wiem czemu krajem miałby rządzić rząd i parlament wybrany głosami hmmm, jak to określić. Tych , co im starcza za cały kapitał polityczny romans z blondynką.
A po drugie- w kupie siła, o czym świadczy taki Rydzyk , bazujący na emerytach i rencistach, cyli ubogich, generalnie. Więc nie jest tak, że ci od romansu pozostają całkiem bezradni. O PSL czy SLD nie wspominam, bo nic by się nie stało, jakby ich w końcu zmiotło ze sceny. Można by więcej, ale może później.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Jest parę słabych punktów
Jest parę słabych punktów takiego myślenia. Pierwszy taki, że partia oficjalnie wspierająca biznes, nie pociągnie za sobą jako alternatywę, względnie liberalnie lewicowej partii, ale skrajnie lewackie i narodowe, które to chętnie pokażą biednym, że ci na górze znów kradną. Partia, która po cichu będzie robić dobrze biznesowi, ale według proponowanego finansowania, wywoła ten sam efekt, plus lawinę spisków dziejowych. Widzę zatem konflikt interesów między listą pobożnych życzeń, a brutalnie weryfikującą rzeczywistością. Nie wspomnę już o tym, że "postulat" dotyczący tego, aby polityk pilnował biznesu, by ten przypadkiem za wiele nie chciał, by przypadkiem tym za wiele nie dzielił się z politykiem, brzmi mniej więcej tak, jakby postulować postawienie misia Puchata na straży przy garnuszku miodku. Mówimy o politykach i wielkiej kasie, czyli mówimy o demonach, nie warto chyba kierować się naiwną wiarą, że demony będą grzeczne.
Chwała sponsorom: opony i felgi
pytanie,czy partia skrajnie lewacka czy narodowaj
jest w stanie w tym momencie zebrać tyle samo kasy? Takie partie w każdym społeczeństwie mają jakiś tam odsetek wiernych fanów, ale oni są zagrożeniem dla biznesu własnie.
I nie zapominaj, że powstawanie i finansowanie partii to jedno, ale jeszcze ktoś ich musi wybrać. I tu odpowiedź co do drugiego punktu- biznes ma sfinansować, ale społeczeństwo dokonuje wyboru. Jak firma X da niewyobrażalną kasę na partię, która im obieca zniesienie dni wolnych od pracy i świąt, to ich po prostu nikt nie wybierze. No, i finansuje nie tylko biznes, ale i obywatele, jednostkowo może mniej, ale na większą skalę.
I nie zapominaj, że istnieją jeszcze takie pojęcia jak korupcja i instytucje takie jak sądy, co się nie zmieniłoby po wprowadzeniu takiego systemu finansowania.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
ps. Widzę zatem konflikt interesów między listą pobożnych życze
a teraz nie widzisz? hahaha
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Problem polega na tym, ze
Problem polega na tym, ze stabilna demokracja trwa pod jednym zasadniczym warunkiem. Społeczeństwo ma swoją polityczną reprezentację i jak najmniej grup czuje się niereprezentowana. Mogę we wszystko uwierzyć, ale nie w to, że w katolickiej Polsce partia taka jak PO, plus liberalna lewica zaspokoi potrzeby społeczne. Ci co nie będą reprezentowani znów wyjdą w tureckich sweterkach drogi blokować i z kamieniami bić wiadomo kogo i niech Ci będzie, że gejów. Mam taką prywatną tezę i jej bronię, że lepszy jest rozczłonkowany radykalizm, taki jaki był w postaci SO i LPR, niż jeden potwór taki jak PiS skupiający wszelkie radykalizmy od lewa i prawa. I choćby na przykładzie PiS widzisz, co za sobą ciągnie PO jako alternatywę, bynajmniej nie jest liberalna lewica, to narodowa lewica. Uwierz mi, że tym razem mam bezwzględną rację i samo dobro we mnie tkwi.
Chwała sponsorom: opony i felgi
ok, fajnie super
tylko że co z tego? Co masz TERAZ przy takim finansowaniu? Alternatywą dla PO JUŻ jest skupiony PiS i osiągnęli to za pomocą takiego finansowania, jekie mamy. Powiem więcej, osiągnęłi to w dużej mierze DZIĘKI takiemu finansowaniu. Mając dużo forsy z zeszłych wyborów, niejako za frajer mogli pokzazywać się skolko ugodno gdzie się dało, a mając pewność, że wejdą, mogli naobiecywać, komu chcieli.
A co do ilości katolików- uwierz mi, zmieniłaby się radykalnie statystyka, gdyby wierni musieli przeznaczać na finansowanie swojego kościoła forsę na zasadzie dodatkowego osobistego opodatkowania się. I żadne wyznanie nie dostałoby ani grosza więcej z budżetu. O pożytkach zresztą finansowania swojej partii, wyznania etc może dłuższy tekst, ale to potem.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Nieprawda. PiS osiągnął to
Nieprawda. PiS osiągnął to co ma głównie dzięki temu, że rządził pod populistów. Spektakularne akcje z Lepperem i Sawicką inne fajerwerki. Kasa oczywiście też, ale nie kasa decydowała. Jeśli PiS odbierzesz dotacje, to RM się zrzuci, a PiS z wdzięczności będzie jeszcze głupsze niż jest. Nikt nie mówi, że teraz jest idealny system finansowania, ale propozycja PO jest jeszcze gorsza. Gryzoń ma bardzo ciekawy pomysł.
Chwała sponsorom: opony i felgi
no tak
rządził pod populistów. I kto mu broni rządzić pod populistów za prywatną kasę? Tylko wtedy jest nadzieja, że ten, kto płaci prywatnie, nie zechce bulić na populistę, który mu do końca nie podpasuje, tylko na swojego idealnego populistę szmal wyłozy. I to przysłuży bardziej rozdrobnieniu polpulistów, bo teraz tej osobistej odpowiedzialności tak bardzo nie czujesz.
To tak jak z Kaziem ( no nie mogę tych 30% wybaczyć, hihi). Ma poparcie 30 %. Jest łakomym kąskiem dla każdej partii. Kowalska z Nowakową polecą głos oddać, bo ten romantyzm. Ale jakby miały zabulić na partię Marcinkiewicza....Własny pieniądz na te romanse? niech za swoje pije! to ja tu w pocie czoła, a on na kochanki wydaje?
dobra, napiszę osobno jednak, pod kreską i tak się zwęża nie do czytania.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
prowokowanie dyskusji w gornolotny sposob na niewazne tematy.
Dygresja:
'...cała wieś płaci za nieustanne remonty drogi, co wiedzie do mojej chałupy. Tak mi się zbędny gimbus refunduje.'
Moze raz w tym kraju ktos zbuduje droge lokalna nie ze smoly badz lepiku tylko jak nalezy i nie bedzie jej trzeba remontowac NIEUSTANNIE.
partie, jak kazdy podmiot, powinny sie rozliczac, tyle ze JAWNIE co do grosza. dotacje? prosze bardzo. krdyty, sponsoring, ale do wysokosc,i ktora np jest w tej chwili okreslona jako dotacje z budzetu.
Wole, zeby byle partyjka nie byla finansowana z podatkow. Tak samo jak byle firemka nie moze dostac kredytu. Tak smo jak byle banczek lub kaska oszczednosci nie moze kantowac obywatela w majestacie prawa.
Na nieszczescie, z mojej perspektywy Polska jawi sie jak na prawde kraj 'Zulu Gula' o ktorym mowil sp Tadeusz Ross. I nawet nie mam sily tego motywowac.
Rozejzyjcie sie wokol. Prosze. Mowa -trawa niewiele daje. Mowicie do baranow stadnych. Do nich niestety tylko bat i marchew przemawia. Zapomnijcie o parlelach, hiperbolach. Oni przeczytaja tylko pierwsza linijke i powiedza: Ale gowno....
Mozecie sie ze mna nie zgodzic.
Lecz moi drodzy, wy sami to potwierdzacie dyskutujac nad 'NAJWAZNIEJSZYMI' tematami, ktore dotycza obecnie Polski. Na przyklad Jasiem Rokita w lufthanzie :) ..... ach...
No dobrze,
tylko dlaczego mam się godzić aby "skarbnikami" w partiach byli jej spin felczerzy?
Dlaczego któryś tydzień z rzędu w radiu, zamiast dobrej muzyki stawia mnie na nogi rano reklamówka "Czyny nie cuda", skoro mamy podobno sezon ogórkowy na wybory właśnie?
Była taka dyskusja przy okazji abonamentu, że powinniśmy naśladować "starą" Europę, bo tam takie optymalne rozwiązania itp.
Ciekawe, że teraz mało kto się zająknie o przypadku Francji, gdzie nie ma w mediach nachalnej reklamy partyjnej i jakoś demokracja ma się tam nie najgorzej chyba.
Ci nasi polityczni głupcy naprawdę przez lata takiego funkcjonowania uwierzyli, że tylko taki przekaz daje im możliwość ubiegania się o władzę. Inaczej nie potrafią, albo im się nie chce.
wciąż w lesie
Monopolistyczne wręcz praktyki
Ciekawe, że - skoro przydałby się wybór - PO nie proponuje, by w ramach dotychczasowych nakładów na finansowanie partii, zmienić prawo i tym samym umożliwić dostęp do środków partiom "małym". Skoro to z podatków, to czemu "Zieloni", czy Partia Kobiet, itd, nie dostają grosza, a inni 35 mln zł rocznie. Ustawę o finansowaniu partii "zrobiły" duże kluby poselskie, nie zaś podatnicy ogółem/wyborcy i można wprowadzić do niej zmiany.
Teresa Stachurska
wiesz, zieloni czy partia kobiet- i inne "maluchy"
miałyby większe szanse w koncepcji finansowania prywatnego, bo łatwiej wtedy wykazać się skutecznością- albo zawojowac jakiś "zielony" biznes, czy "damskie" biznesy, niż zbierać składki nielicznych i liczyć na cud. Nie mówiąc o zamożnych pasjonatach, tórzy są w stanie władować w jakąś ideę konkretne pieniądze, przynajmniej na początek.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Dzień dobry.
Jasno, logicznie, bez ideologii i jak mało miejsca na polemikę. Dobry tekst.
Podobne pomysły, takie o odpisach podatkowych, pojawiają się również przy innych okazjach. Na przykład pomysł płacenia za abonament radiowo-telewizyjny i możliwości odliczania sobie kwoty wpłaconej, od dochodu. Przy odliczeniach od dochodu, każdy płacący podatki, może odliczyć. Przy odliczeniach od podatku, jak w pomyśle PO, mniej zarabiający nie odliczą.
Elektorat PO to ludzie zarabiający w pobliżu średniej krajowej.
Pozdrawiam.
PS Jak tam nerwy przed ogłoszeniem? Napięte? Dla uspokojenia zalecam dwugodzinny spacer po polach. Z parasolem i w towarzystwie czworonoga.
Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net
Komplementa przyjmuję z
Komplementa przyjmuję z rumieńcem. O ile się zaś rozchodzi o posłowie, to sprawy się mają ambiwalentnie. Za kwadrans będzie już jasne, że dostaliśmy w "d" od polityków, w konkursie na "ile nas do pieczenia chleba" i to bardzo smutna wiadomość. Czy kolega Żakowski zlęknie się konkurencji naszego portalu i powodowany strachem zdecyduje inaczej niżby człowiek potrafiący czytać zdecydować musiał, tego nie wiem. Ale czytałem blogi konkurencji i naprawdę wybór najlepszego bloga to pryszcz, prosta sprawa, drugie miejsce mnie nie interesuje, to się nie zastanawiałem nad tym laurem. W tym aspekcie zawodów, prawda jest jeszcze mniej skromna i bardziej pocieszająca. Otóż trząsłbym galotami, gdyby mi się z naszymi pisarzami przyszło mierzyć. W Onetowym konkursie jestem spokojny jak jogin. Niepokoi mnie tylko kryterium jurora, jeśli będzie warsztatowe, to wygraliśmy z miażdżącą przewagą.
Chwała sponsorom: opony i felgi
a nie o 15.00?
Etap I ? od 18.12.2008 od godz. 14.30 do 13.01.2009 do godz. 12.00
Etap II - od 13.01.2009 od godz. 15.00 do 22.01.2009 do godz. 12.00
Etap III - od 22.01.2009 od godz. 15.00 do 9.02.2009 do godz. 12.00
Ogłoszenie listy blogów Nominowanych przez Jurorów do Nagrody Blog Roku 2008 ? 3.02.2009, godz. 12.00
Ogłoszenie zwycięzców w poszczególnych kategoriach tematycznych oraz w głosowaniu na Blogi Blogerów ? 9.02.2009, godz. 15.00
Uroczystość wieńcząca Konkurs i ogłoszenie zdobywcy tytułu Blog Roku 2008 i Wyróżnień Głównych ? 12.02.2009
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Właśnie tak :) Pzdr.
Właśnie tak :)
Pzdr.
Dzień dobry, Mysikróliku.
No nie bardzo. W południe zakończyło się głosowanie esemesowe i nastąpiła aktualizacja strony z kulkami, więc już wiadomo, kto wygrał w konkursie na Bloga Blogerów. Oficjalne oświadczenie o godzinie piętnastej jest, w tej kategorii, zbędne. O trzeciej poznamy osoby, które skuterami posuwać będą.
Pozdrawiam.
Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net
Nie jestem pewna, czy o 12.00
Nie jestem pewna, czy o 12.00 dokonano całkowitego rozliczenia głosów. Uważam, że ten czas do 15.00 jest także po to, aby ostatecznie podsumować wyniki.
W każdym razie, werdykty zarówno jurorów odnośnie wygrywających w poszczególnych kategoriach, jak też odnośnie zwycięzcy Bloga Blogerów oficjalnie ogłoszone zostaną o godzinie 15.00.
Nas, z przyczyn obiektywnych, interesuje oczywiście najbardziej werdykt Sz.P. Żakowskiego.
Trzymajmy kciuki :)
Mamy na Żakowskiego jakieś haki?
Jak nie mamy to trzeba będzie wybulić. Sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
hihi
oddam na to wszystkie moje złote zęby, obrączke niestety przepiłam tuż po rozwodzie, a następnej jeszcze nie mam....
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
czekaj czekaj
to jesteśmy na 5 miejscu ZE WSZySKICH?????? nawet wypieki za nami????????? WOW
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Dzień dobry, Dorola.
Masz całkowitą słuszność. Nasz zawodnik zajął piąte miejsce wśród 9132 autorów blogów zgłoszonych do onetowskiego konkursu na blog roku 2008. Szóste miejsce wypieków przyczyni się, bez wątpienia, do rozwoju cukiernictwa w Polsce, co mi, jako niepoprawnemu łasuchowi, bardzo odpowiada.
Pozdrawiam.
Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net
Niech mi ktoś jeszcze wyjaśni
Jak przy obecnym systemie finansowania partii, jest tworzone prawo. A raczej te kategorie ustaw, które mogą dotyczyć kogoś bezpośrednio, takim lub innym ich kształtem zainteresowanego.
Jest chyba więcej możliwych pól dla "korupcji politycznej" niż tylko dofinansowywanie partii wprost od osób fizycznych, miast via budżet państwa.
wciąż w lesie
wszystko pięknie - ale ( jak
wszystko pięknie - ale ( jak zwykle ) .
obecny system finansowania partii ewidentnie petryfikuje stan obecny .
jak napisała kol. - małe partie nic nie dostają na działalność w związku z tym trochę im trudno się jakoś " wybić " .
może przyjąć taki system że za każdy oddany głos partia dostaje dostaje jakiś ( jaki ? ) procent średniej krajowej .
bez względu na ilość oddanych głosów .
obecnie - o ile się nie mylę - musi to być 3% .
właściwie - dlaczego ?
jeżeli jakaś partia dostanie 2.99 % to nic nie dostanie .
jednak trochę obywateli na nich głosowało .
no i co teraz ?
Dzień dobry.
Wydaje mi się, że powinna być ustanowiona pula, w kwocie np. 50.000.000 PLN, którą to pulę podzielić należy przez ilość kart do głosowania, wrzuconych do urny wyborczej. Następnie każde ugrupowanie otrzymywałoby z budżetu kwotę zgodną z ilością oddanych na nie głosów. Kwota przypadająca na głosy do urny wrzucone, lecz nieważne, przypadłaby pomysłodawcy niniejszego rozwiązania.
Pozdrawiam.
Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net
:). Rzadko używam takich
:). Rzadko używam takich znaczków, ale tym razem się ubawiłem w drugiej części wywodu. A pierwsza część chyba, jeśli nie na pewno w dobrym kierunku. Kasa powinna być przyznawana za oddane głosy, nie za mandaty.
Chwała sponsorom: opony i felgi
.
A nawet jest takie prawo, które pozwalałoby wypłacić pomysłodawcy taką premię. To, niedawno tu dyskutowane, prawo autorskie, niesłusznie ograniczone tylko do przedstawicieli świata, szeroko rozumianej, kultury. Mój projekt, o podzielnej głosami wyborców puli, byłby niezłym przebojem.
Dokładam pozdrowień, zwłaszcza dla Małżonki Pańskiej.
Gryzona już nie ma na Kontrowersje.net
Potrzebujesz wspólników?
Ja i myśle, myśle, mysle Dorola? Wchodzisz?
do krypty- zawsze!
.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Dzień dobry.
PO, jak się nie obróci, jest w dogodnej sytuacji finansowania swojej partii.
Pozdrawiam.
Pasikonik
(Nie) Lubie jak mi ktoś robi bałagan
daje Ci 6 ...nie dla stylu jak zwykle świetnego..nie dla treści bo niekoniecznie się z nią zgadzam ..daje 6=ke bo zaczęłam się zastanawiać czy aby przypadkiem nie masz racji..
emalia
Popatrzcie sobie na te biura poselskie
- całymi tygodniami asystenci czytają gazety i odpowiadają wyborcom, że pan poseł jest nieobecny. Za to ja też płacę (może to także demagogia?) z moich podatków.
W prostych żołnierskich słowach:
Ja chcę od mojego posła, żeby był pilny w zdobywaniu wiedzy o materii, w której głosuje, żeby zachowywał się przystojnie, brał udział w posiedzeniach i udzielał rzeczowych odpowiedzi na pytania wyborców i dziennikarzy. Niech siedzi w sejmie i pracuje. To, czego od niego chcę, nie wymaga wielkiej kasy, biura z asystentkami, bannerów i bajerów. On, do cholery "ma płacone" i to godnie, za swój trud. Tak sobie do czorta wyobrażam demokratyczny ład i pewną elementarną estetykę uprawiania polityki.
Nie chcę od mojego posła żeby mnie mamił ulicznymi monidłami, żarł się z innymi posłami co wieczór w tv i wrzeszczał, że winni są oni.
Skromniej, proszę! Za pół ceny. Te billboardy wykluczyć, a jak będą wybory - to chwalić się osiagnięciami w swoim środowisku, kreatywnością, zdolnością do porozumiewania się z ludźmi, skrzętnością - i zrzucić się z własnej kasy na plakaty, ulotki itp.
I tym mnie porwać, a nie sztuczkami wizażystek.
I jeszcze w sprawie gimbusów... To już, Kuraku, czysta demagogia!!! Społeczność składa się na to, co jest społeczności potrzebne (np. edukacja młodzieży i warunki tej edukacji) a nie musi składać się na to, co jest potrzebne Jarosławowi K. Ja nie mam dzieci w wieku szkolnym, w dodatku na wsi, a gimbusa poprę i proszę na ten cel wydatkować moje podatki. Zaś billboardy z Jarkiem w koszuli społeczności potrzebne nie są. Żyliśmy bez nich jako państwo tysiąc lat i możemy z powodzeniem drugie tyle.
Partii nie są potrzebne pieniądze.
W krajach gdzie konstytucyjnie zgwarantowano znaczną ilość miejsc dla bezpartyjnych, nie ma finansowania partii.
Miałem okazje pojeżdzic ostatnio po Polsce i co widzę? Jarosława na bilbordach. A po jakiego.
Wyobrazmy sobie wybory w JOW. W jednym okręgu wybieramy jednego posła z list PO,PiS,SLDiPSL. W sumie mamy 5 kandydatów. Ich rolą jest jak najlepiej wypaść w okręgu wyborczym a nie wisieć w całej Polsce. Tak to dział w niemieckich JOW. Na tym poziomie kosztów reklamują sie u nas kandydaci na radnych gminnych, nie mówiąc o kandydatach na burmistrzów. Jest tanio? Jest. Każdy kandydat na posła jest w stanie wydać pare stów na wizerunek, rozlepiony na płotach ? Jest. Bilbordy są potrzebne partii i jej przywódcy. Tak działa nasza ordynacja.
Przy okazji w JOW mam 5 kandydatów na posłów, po 1 z każdej partii. Teraz każda partia wywala 15 nazwisk x 5 partii. Kto jest w stanie prześledzić wartość kandydatów. Nikt, w związku z czym olewają nas dokładnie. A my bulimy.
Przenieść problem w inne miejsce a nie dać sie nabierać na oszczędności w marnotrawieniu pieniędzy.
Finansowanie partii z budżetu bez JOW miało stanowić gwarancje, że aktualni będą rządzić do usranej smierci. I rządzą oszuści .
brawo
brawissimo
http://www.facebook.com/profile.php?id=1...
Parę słów polemiki
Dyskusja się już przewinęła i entuzjastów rzeczywiście dużo, a wczoraj w SuperStacji, to 97% luda było za odebraniem klasie próżniaczej kasy.
Sprawa pierwsza - wszystkie partie pobierające obecnie dotacje z naszego budżetu nie zostałyby bez kasy. Wynika to z tego, że wszystkie mają reprezentację w UE i stamtąd mają kasę.
Sprawa druga - propozycję całkowitego wstrzymania można traktować jako demagogię, a można jako strategię negocjacyjną - o ile zmniejszyć, na co powinny być przeznaczone, a co zabronione.
W polityce jak w biznesie negocjacje rozpoczyna się od pewnego stanu wyjściowego, by obie strony miały z czego spuścić. Inaczej ma się opinię twardego i nieustępliwego. Przyjęcie obecnych propozycji SLD będzie więc takim ukłonem w ich stronę.
Można powiedzieć, że jednak to było nie fair w stosunku do koalicjanta.
Jakie fair? Przecież wiele razy mieliśmy pretensje o to, że PSL jest hamulcowym, więc wszelkie tego typu działania są również argumentem w rozmowach w ramach koalicji - spuścimy z tonu, ale za ... Koalicjant to nie jest partner w sielskim małżeństwie, z nim też trzeba się niestety spierać. Czasem śmiać mi się chce, gdy z jednej strony dziennikarze litują się nad biednym PSLem, a z drugiej strony chcieliby się ich jak najszybciej z rządzenia pozbyć.
Zarzut demagogi jest dla mnie śmieszny. Tak, z takich demagogii korzysta się, szczególnie, gdy strona spodziewa się dużego poparcia społecznego. Tylko frajer by z tego nie skorzystał.
Przypuszczam, że szczególnie chodzi tu o zmniejszenie finansowania głównemu przeciwnikowi. Z dwóch powodów: główny przeciwnik odkrył się jako największy zwolennik karmienia się budżetowym pokarmem, a to właśnie ta partia najbardziej liczy na pieniądze na spoty, bilbordy, dzięki którym wybory robią się jak audiotele.
Już w wątku Skubiego http://www.kontrowersje.net/node/1682#co... pisałam, że właśnie unormowanie na co płacimy jest ważne dla debaty publicznej.
Jestem zdecydowanie za zakazem reklamy politycznej, bo to pomogłoby uczyniłć z polityki spór idei w miejsce wyścigu wydatków, zwiększałby udział ludzi w wyłanianiu ich reprezentantów i mógłby przyczynić się by polityka dla wyborcy miała jakiś sens.
W przeciwnym razie jest to tylko gra, kto potrafi lepiej manipulować. Odpowiedź gotowa - większe szanse ma ten, kto ma więcej kasy na narzędzia manipulacji, wszak tabloidy lepiej się sprzedają niż wartościowe pisma.
Traktuję więc tę demagogię jako ostre wejście, bo tylko ostre przebijają się.
Żadne rozwiązanie nie zadawala wszystkich stron.
- 1% z podatku, to reprezentowanie interesów bogatej części społeczeństwa. Ma plusy i minusy. :(
- troska o małe partie ma też plusy i minusy. Z jednej strony trudniej przebić się z nowymi trendami, ale rozdrobnienie sceny politycznej nie sprzyja sprawności rządzenia.
Najbardziej podoba mi się pomysł gryzonia - pieniądze (nieduże) idą za głosami w urnie wyborczej, a nie za mandatem. I do tego dodałabym francuski model zakazu reklamy wyborczej. :)
Ps. Z panem Zenkiem, co podpisze PIT, bo mu prezes wybrał komu 1% odpisać, to demagogia, bo prezes, ani żaden księgowy, czy kadrowiec nie ma tu nic do tego. Nawet jak się uczynnie zgłosi do niby pomocy, to wszeobecne obecnie gwoździe by mu taki proceder uczyniły wielce niebezpiecznym.
A dlaczego nie było salwy honorowej?
a to pytanie Napoleona, jeszcze nie odpowiedziałaś, ale jesteś blisko.
PO organizuje struktury powiatowe. Biuro, urzędnicy. Ida w biurokracje i komitety a ja nałogowy palacz widzę w tym tą dogodność, że jak nie będzie za co palić to się wezme za komitety. Przećwiczone, sprawdzone, skuteczne.
:) Komitetowe
W tamtych czasach to Klubowe. ;)
Poważnie - pewnie tak, a pamięć mają i wiedzą, co to niezadowolenie ludu w trudnych czasach.
To walka o emocje, a każde łapy na pokład, każdy nawet głupawy (dla nas) pomysł może mieć znaczenie. Drobne nieznaczące gesty mają znaczenie, gdy w grę mogą wchodzić strach, zagubienie.
Ja nie odbieram każdego przekazu, że jest on do mnie. Jak mi się wydaje głupi, to zastanawiam się, a dla kogo może mieć znaczenie i po co.
Odbiegnę troche od tematu
Może być i tak, że nie znajdziemy chętnych do rządzenia. Pomagałem ostatnio koledze w staraniach o stanowisko burmistrza. Dzisiaj juz bym mu odradzał. A powód. Miasto tak nieprzytomnie zadłużone, że w momencie spłaty nie bedzie pieniędzy na zwrot długu. Obligacje, kolejne odkrycie rządzących w sąsiednim powiecie dadzą taki sam skutek. Spłacać z pustej kasy. Wiem, że mozna sie zadłużać i dobrze na tym wychodzić ale nie biorąc kredytu budować fontanny na rynku, żeby bezrobotni mieli sie gdzie przechadzać. Ich dzieciom, dla których oczywiście pracy nie będzie, postawić kolejną halę sportową. To jest obłęd. Ale jeszcze wiekszym obłędem jest stworzenie furtek do nieprzytomnego zadłużania, obchodząc pułap zadłużenia. Islandia. Tego się boję, a może już nie boję. Płyniemy na fali tsu - nami.
Spoko, wtul się w swoje bandaże
Dobrze rozumiem, o czym piszesz. Burmistrz ma pilnować kasy, ale głosujący radni chcą fontanny, bo im się należy życie jak ludziom na zachodzie itd.
Dlatego to nie jest fucha, to jest harówa. Radni kierują się dwoma aspektami (jeśli są "mądrzy", bo jak są głupi, to niczym się nie kierują)
- by o nim i jego aktywności w sprawie fontanny było głośno i by na następne wybory przy tym swoim dziele mieć fotkę
- by mieć jak szersze lobby poparcia firm, którym zrobił przy tej okazji dobrze.
Kto by się martwił zadłużeniem? A Skarbnik za co forsę bierze - mówią.
Dlatego umiejętność racjonalnego gospodarowania z jednoczesną zdolnością siania demagogii, by tych amatorów fontanny i jeszcze jednej hali sportowej zadowolić - to sztuka dla wybitnych graczy. I na dodatek nikt nie będzie zadowolony, bo trzeba grać na wiele frontów.
Jedni dędą zniesmaczeni i zarzucać demagogię, a jak jej nie dasz, to jej amatorzy łykną porcję przeciwnika. Takie życie.
Jeśli PO nie jest frajerem i
Jeśli PO nie jest frajerem i wykorzystuje bezwzględnie zapotrzebowanie publiczne, to działa pod publiczkę, a to jest najkrótsza definicja populizmu. Ja nie kibicuję partii, ale sobie i wyborcom, więc działania PO z mojego punktu widzenia są szkodliwe, to że korzystne dla PO to inna i nie moja sprawa. Była już taka partia, która zjadała przystawki i się udławiła, dlatego ostrożny byłbym w relatywizowaniu i pomiataniu PSL, zwłaszcza, że alternatywy koalicyjnej brak. Pan Zenek to żadna demagogia, tylko życie, a kto zna życie i oskarżonego Stokłosę, to się dwa razy zastanowi, zanim wypowie naiwności. Tak się zostaje senatorem w niejednym okręgu, załoga głosuje na prezesa. I w końcu rzecz zasadnicza. Ten projekt nie ma żadnych szans i nie chodzi tu o licytowanie, tylko pokazanie publice, patrzcie my chcieliśmy Wam oddać kasę, ale całą reszta to nieroby. Bicie piany. Dowód? To już druga taka próba, pierwsza była jeszcze bardziej żałosna i nie było żadnej licytacji, czysta demagogia była.
PS Sił już nie mam prosić, aby nie przytaczać bzdurnych SMS sondaży.
Chwała sponsorom: opony i felgi
:) Oczywiście, że bzdurny
Nie przytoczyłam go, by poważnie ktoś w to wierzył. ;)
Na czas kryzysu boję się gorszych demagogii, takich, które wyprowadzą ludzi na ulice.
Czy chodzi o licytację - twierdzisz, że nie, a jednak ona jest faktem.
Ja nie twierdzę jak jest na pewno, bo nie siedzę w ich głowach. Ja tylko rozpatruję różne warianty. Wydaje mi się, że to rozsądniejsze, niż stawianie siebie w pozycji znającego jedynie słuszne wyjaśnienia.
Mnie nawet nie interesuje, czy to demagogia. A jeśli tak, to dopuszczam, że nie można tylko i wyłącznie przekazywać racjonalne przesłanki, bo do sporej grupy naszego społeczeństwa docierają tylko takie gesty. Druga strona strzela do nich cały czas ze swych demagogicznych armat. Czy zostawić ich w spokoju? Niech robią wodę z mózgu po swojemu. To dość niebezpieczne. Bo to nie ty, ani ja wyjdziemy na ulice.
Mnie interesuje efekt - trochę obcięcia, najwięcej największym i likwidacja spotów i bilbordów.
Jak do tego będą dochodzić - ich sprawa.
Ps. Sprawa Stokłosy, owszem, ale to szersza sprawa. Gdyby takimi przykładami operować, to nie mielibyśmy NIC - poza Kononowiczem ;)
Tak samo chciało niegdyś zagrać PiS z becikowym.
Gdy było przy władzy rzecz jasna.
Kaczyński chciał zagrać pod publiczkę, a jakiś radiomaryjny oszołom w przypływie adrenaliny zaproponował nawet podwojoną sumę.
Oczywiście byli wówczas pewni że racjonalna PO zagłosuje przeciw, a więc becikowe nie przejdzie, a uznanie w oczach społeczeństwa pozostanie.
Dlatego bardzo zabolało rządzących, kiedy nieoczekiwanie PO zagłosowała "za".
Czyżby PO po takiej akcji teraz gdy się zmieniły rolę postradała pamięć?
Mnie wypowiedź M_K przekonuje niemal w 100%.
I martwi zarazem bo oznacza że pryskają kolejne złudzenia, jakie w stosunku do PO żywiłem.
Znowu wszystko zaczyna wyglądać tak jak kiedyś, gdy się szło na wybory głosować bez entuzjazmu, jedynie w celu wybrania "mniejszego zła".
No to będzie bez miłosierdzia.
Ogłaszam wszem i wobec, by było wiadomym: iż MK udowodnił pełnosprawność intelektualną i zdolność perspektywicznego postrzegania oraz horyzontalnego widzenia.
Osobiście oczekuję iż zastanowi się nad ekstra pośpiesznym tempem, rzekłbym nawet owczym pędem - bezkrytycznego łykania wszystkiego co UNIJNE.
Ciekaw jestem, czy wnioski będą podobne.