Przypadek, ale też i syndrom Marka Migalskiego, to jest coś co postanowiłem sobie obserwować w spokoju przez kilka dni, aby się dopatrzeć jednego, jak dla mnie oczywistego komentarza. Nie wiem, może za mało oczytany jestem, może nie rozumiem tego co czytam, ale nie spotkałem się z ani jednym komentarzem, który poruszyłby najbardziej oczywistą sprawę. Chodzi mi o pewien proces, indywidualny proces decyzyjny, wraz ze wszystkimi konsekwencjami. Na początek trzeba powiedzieć, że podjęcie takiej decyzji jak wstąpienie w partyjne szeregi, to już jest heroizm o ile tę decyzje podejmuje człowiek, który ma inteligencję i osobowość. Zawód polityk jest traktowany w najłagodniejszej formie rzeczownikiem koleś lub złodziej, w najbardziej dosadnej głupek i dziwka. Decyzja w tych okolicznościach jest nadzwyczaj trudna, łatwo przychodzi miernotom, bo spełniają kryteria oceny, ale ludziom wyposażonym w intelekt jest niezwykle trudno tak się poświęcić. Za takiego uznaję Migalskiego, krytykowałem go wiele razy, zwłaszcza za to, że usiłował być biłgorajskim przygłupem w wydaniu PiS, co w jego wypadku było wyborem fatalnym i to pod każdym względem, co zresztą sam zarzuca dziś Kaczyńskiemu i też słusznie.
Dzisiejszym krytykom intelektu, czy też braku intelektu w organizmie Migalskiego, pragnę przypomnieć o kilku rzeczach. Przede wszystkim to był człowiek, który przewidział podwójny sukces PiS w roku 2005 i dokonał tego w sposób politologiczny, nie wróżbiarski, czy propagandowy, fenomen na polskim „wolnym” rynku. Potem był jednym z lepszych obserwatorów i komentatorów politycznych, dopóki nie postanowił zmienić profesji z politologa na polityka. Ale nawet w tej roli Migalski jest wybitny, gdy za odniesienie weźmiemy poziom jego koleżanek i kolegów poczynając od pani Beger, przez Błochowiak, Piterę, Kempę, żeby dojść, aż gdzieś pod Niesiołowskiego i Mularczyka. Doktor politologii, płynnie i poprawnie mówiący po polsku, rozumiejący polityczne mechanizmy, wykształcony w tym kierunku, doświadczony przez własne środowisko, które go najpierw sekowało naukowo, teraz politycznie. Inteligentny człowiek, z kierunkowym wykształceniem, postanowił w polskich realiach zostać politykiem i co się z nim porobiło? Otóż to! Jestem chyba jedynym, który Migalskiego chce bronić od początku do końca. To nie jest facet typu „ależ pan ładnie pachnie panie prezesie”, to jest facet z gatunku „mam wielka wizję”, indywidualność, człowiek myślący. Startując z takiej pozycji decyduje się na politykowanie i w tym trzeba widzieć heroizm, bo kariery polityczne w Polsce dają jednoznaczną odpowiedź, że Migalski nie ma czego w polityce szukać.
Kiedy się w polityce znalazł pogubił się już od pierwszego kroku, wybrał sobie najgorszą z możliwych ról i zapłacił wysoką cenę. Dziwne prawda? Niegłupi facet, bardzo lubiany przez studentów, zmienia zawód na polityka i natychmiast się gubi. W takim razie nie ma powodu bronić Migalskiego! Jest powód ponieważ Migalski pogubił się jako inteligent w środowisku idiotów. Teraz się odnalazł, odnalazł się jako intelektualista wśród stada baranów i to jest wyczyn nie lada, jak dla mnie znów heroiczny. Czego zatem nie zauważyli komentujący w przypadku Migalskiego? Zauważyli syndrom, nie zauważyli odosobnionego przypadku. Migalski zaliczył klasyczny zjazd intelektualny, zamieniając naukę na politykę i wydawało się, że może być tylko gorzej, aż pod poziom Błochowiak i Mularczyka, tymczasem Migalski się podniósł i nie ważne co było impulsem. Nawet jeśli impulsem była urażona duma, czy rezygnacja i tak zachował się wyjątkowo inteligentnie oraz odważnie jak na polityka, choć standardowo jak na politologa. Kara dla Migalskiego już jest i to jest kara idąca ze wszystkich stron. Migalski nie ma przyjaciół i nie za bardzo dokąd pójść. Na uczelni dostał kopa jako pisowiec, od Kaczyńskiego po ostatnich wypowiedziach dostał niemal wyrok, bo słów „niegodne zachowanie” z ust prezesa inaczej jak wyrok czytać nie można.
Konkurencyjni recenzenci sceny politycznej przykleją mu metkę nieobiektywnego i będą to oczywiście tacy obiektywni jak profesor Kik startujący z listy lewicowej do PE, czy profesor Krzemiński, który zanim otworzy usta wiadomo na kogo głosuje. Wyborcy z PiS widzą w nim kreta, wyborcy z PO płaczliwego mięczaka, wszyscy zapominają jak zachowują się w robocie wobec szefa i że daleko tej postawie choćby do tego, co zrobił Migalski. Koledzy z partii widzą w Migalskim zagrożenie, bo Migalski ich przerasta kilka razy, koledzy z konkurencyjnych partii, wroga, który się w końcu przekonał jak marnej partii służył i to świadczy o wielkości ich miernej formacji. Tym sposobem jeden z rozsądniejszych, odważniejszych, inteligentnych politologów, wchodząc do polityki stał się wrogiem wszystkich i siebie samego, ponieważ zrozumiał czym jest nauka i nie zrozumiał, tylko się przekonał, czym jest polityka w polskim praktycznym wydaniu. Zamiast Migalskiemu pomóc, żeby polityka wyglądała inaczej niż Błochowiak z Mularczykiem, Migalskiego zaszczuto ze wszystkich kierunków.
Wniosek? Wniosek jest taki, że mnie cholernie śmieszą wszystkie JOW-y. Mamy w Polsce takie, a nie inne mechanizmy wyłaniania i promowania miernot, żaden system tego nie zmieni i to z prostej przyczyny. Będąc człowiekiem inteligentnym, indywidualnym, wykształconym i patrząc na przypadek Migalskiego już nie heroizmem, ale skrajną brawurą trzeba się wykazać, żeby zmienić jakiekolwiek zajęcie na politykę. W ostatnim czasie nie znajduje bardziej dobitnego przykładu na to, że w polityce człowiek z mózgiem jest pomiatany i to przez wszystkich, łącznie z tym wytęsknionym elektoratem co to oczekuje jakichkolwiek zmian. Mnie cudów nie trzeba, mnie naprawdę zrobiłoby się odrobinę lepiej, gdyby szefem PiS został Migalski, a szefem PO ktoś bardziej przyzwoity i odpowiedzialny niż Tusk. Migalski nie jest obciachowy, nie jest głupi, pokazał charakter. Gdzie pytam znaleźć takich polityków w Polsce? Dlatego Migalskiego szczuć nie zamierzam, chociaż z niepokojem będę obserwował jaki następny ruch wykona. W tej chwili nie ma dokąd pójść, czy uda mu się zachować mózg między wilkami w baranich skórach? Nie wiem, ale życzę mu tego, zyskał mój szacunek i to jako polityk.
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 


Tak obronic można by było
Tak obronic można by było nawet kwasniewskiego. Honor migalskiego zaczyna sie i kończy na poziomie tego, że sie nie przepisał do PO, kiedy to zrobiło wielu (a na pewno bardzo by chciał). Do momentu kiedy go nie zobaczylem spiewajacego hare jarek miałem ogromny szacunek, do momentu kiedy nie przeczytałem tego co ostatnio napisal na blogu, miałem go odważnego faceta, jedynego takiego w pisie. Przeciez dokładnie to samo napisał swego czasu ziemkiewicz po pierwszych slowach krytyki jarosława. Kaczora trzeba by było zlapac za wlosy i powalic jego glową w scianę do pierwszej krwi zeby zrozumiał znaczenia słow "do kurwy nędzy" i stał sie mężczyzną. Polska to nie pisakownica, w której kaczyński i migalski kłócą sie o foremki, bo i tak sami wiedzą, że z nich nic juz nie bedzie. Kaczor miał dwie szanse zaistnienia dla kraju i te dwie szanse spierdolił, własnie przez takich migalskich, którzy wiedząc co nieco nie potrafili kaczynskiemu powiedziec, że jest idiotą wtedy kiedy na to zasługiwał marnując swój potencjał.



Wszystko fajnie, tylko, że
Wszystko fajnie, tylko, że Migalski ma w tym sporze rację wytykając Kaczyńskiemu podwójną głupotę i małość. Bo głupotą i małością jest windowanie partyjnych miernot, a jeszcze większą zmiana strategii politycznej ze skutecznej na gówno wartą. Migalski ma rację i jak się wczytać w jego słowa, to ironia i osobista wycieczka jest tam najmniej ważna, chociaż jak najbardziej uzasadniona.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Ja wiem, że migalski na tle
Ja wiem, że migalski na tle pozostałego pisu błyszczy ale mówie też, że to go tym bardziej zobowiązuje. I do czegoś więcej niż: "prze pani prze pani a Jarek nie chce sie ze mną bawic". Jezeli w PO jest w pełni czytelny podział na frakcje, z którymi tusk sie liczy to w pisie jest tyle frakcji ilu tam znanych pisowców i każdemu tylko zalezy na tym, żeby prezes zuważył, docenił i pochwalił a przez to nie moga się skrzyknąć w grupę i realnie postawic na swoim. Był migalski, teraz będzie kurski. I tak dookoła dupy.
Dramaty, pęknięcia i upadki czyli sezon ogórkowy
Podoba mi się obrona Migalskiego, ale chciałbym zaznaczyć, że on wcale nie potrzebuje tej obrony aż tak bardzo. Radzi sobie coraz lepiej w Parlamencie UE, zarabia setki tysięcy złotych, a wkrótce miliony i ma dystans z Brukseli do spraw krajowych i do Jarosława, którego ostatnie ruchy mu się nie podobają. Punkt widzenia zmienia się z punktem siedzenia i politycy "brukselscy" typu Migalskiego czy Kowala będą coraz lepsi, a Kamiński, Kurski czy Nitras będą udawać zaangażowanie partyjne w mediach i kręcić swoje lody. Jarosław nie zawsze musi rozumieć czyjeś postawy i je doceniać, ale powinien powstrzymywać język w atakowaniu godnością i moralnością tych, którzy na prawdę dobrze mu życzą jak Migalski.
Za chwilę pogodzą się z Jarkiem i znów GW z TVN24 będą szukać pisowskich dramatów, pęknięć i upadków.
Apoteoza nieoczywistości to ulubiona książka Szestowa:)
Dobry wieczór MK
Migalski do partii nie wstąpił, więc o heroizmie mowy być nie może. Do Parlamentu Europejskiego kandydował z listy PiS, ale nie jako członek partii. Moim zdaniem był to naturalny wybór, bo kariera naukowa chwilowo się zawiesiła z wiadomych powodów. Krytykując prezesa, nic nie traci, bo przecież mandatu mu prezes nie odbierze, co najwyżej cofnie partyjne poparcie, ale to dopiero za cztery lata. Migalski jest dla mnie zwykłym karierowiczem, bo gdyby rzeczywiście zależało mu na zmianie PiS, to by się do niego zapisał, popracował trochę w tzw. strukturach i wystartował w wyborach krajowych. A te jego pohukiwania z Brukseli czy Strasburga to taka sama popkultura polityczna jak wszystkich innych.
Pozdrawiam
Za różne takie...
Trochę sprzeczna ta ocena,
Trochę sprzeczna ta ocena, wydaje mi się, że karierowicz to siedzi cicho na dupie, albo chwali prezesa pod niebiosa, wtedy ni stąd ni zowąd zostaje wiceprezesem II co do wielkości partii w Polsce, jak ta pani co ja jej nazwiska nawet nie pamiętam. Migalski sobie w karierze na pewno nie pomógł, tą wypowiedzią. Do PO się zapisze? Sadzę, że wątpię, a jak wiadomo alternatywy nie ma. Ma cztery lata, żeby z pozycji wolnego strzelca budować jakąś rozsądną prawicę, krytykując głupotę POPISową. To się tak lekko mówi zapisz się do PiS i zmieniaj struktury startując z Koluszek, ale tego 100 Judymów i 200 Syzyfów by się nie podjęło. Jestem przekonany, że Migalski ta wypowiedzią więcej zrobił dobrego dla PiS niż dla siebie.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Karierowicz w sensie zamiany
marnie płatnej pracy na uczelni (z zerową perspektywą rozwoju) na posłowanie w PE. Nie wiem, gdzie się zapisze, wiem tylko, że pobyt w Brukseli może zaowocować czymś bardziej intratnym i znacznie ciekawszym niż nawet dobrze płatne posadki w kraju. Poza tym cztery lata w polskiej polityce to bardzo dużo.
Może i łatwo mówi się o starcie z Koluszek, ale tak właśnie rozumiem heroizm. Z oceną tego, ile dobrego Migalski zrobił tą wypowiedzią dla partii, a ile dla siebie, wolałabym jednak poczekać.
Za różne takie...
Nie bardzo rozumiem dlaczego
Nie bardzo rozumiem dlaczego zamiana pracy naukowej, zwłaszcza w środowisku, które Migalskiego linczowało za poglądy, na bezpartyjny mandat w PE, gdzie można wielu rzeczy dopilnować i zmienić ma być przejawem karierowiczostwa. Natomiast porzucenie pracy naukowej i partyjne judymowanie w Pcimiu to już właściwa, bo krzyżowa droga rozwoju. Coś mi się zdaje, że to takie dość charakterystyczne w Polsce myślenie, inteligent to ten co zdycha z głodu na beznadziejnej misji, ten co mu się w życiu mimo wszystko wiedzie, to karierowicz. Przeciwnie, Migalski robił poważną karierę naukową i medialną, odbiło mu i poszedł do polityki. Gdy zobaczył od środka, to co do tej pory próbował odgadywać zachował się jak politolog, nie marny polityk. Oczywiście heroizm to figura retoryczna, nie ocena, ale w polskich realiach lepszej nie znalazłem.
Chwała sponsorom: opony i felgi
No proszę Cię
Piszesz o heroicznej postawie polityka, a kiedy mówię Ci, jak ja ten heroizm rozumiem, to mi zarzucasz dość charakterystyczne myślenie w Polsce, po czym wyjaśniasz, że heroizm to figura retoryczna. I nie mów mi o zdychaniu z głodu i Pcimiu w przypadku takiego polityka jak Migalski. Mniejszym od niego krzywda się nie dzieje. O tym, jak to naprawdę było z tym linczowaniem za poglądy to ani Ty, ani ja nie wiemy, znamy sprawę tylko z mediów i żałosnych wynurzeń Migalskiego, jak go krzywdzi profesor były tajny współpracownik. Nie wierzę takim ciężko skrzywdzonym, bo prawda w takich razach bardzo często jest gdzieś pośrodku. I wcale nie uważam, żeby Migalskiemu odbiło; wyczuł koniunkturę, złapał wiatr w żagle i popłynął. Nic w tym złego, tylko jako politolog, w dodatku będący blisko Kaczyńskiego w trakcie kampanii, powinien być przewidzieć i taki scenariusz, a nie teraz dziwić się, że prezes zrobił woltę. Ma rację, rzecz jasna, w tym, co mówi, ale to nie zdziwienie nie najlepiej o nim świadczy. Czyżby uwierzył w przemianę prezesa?
Za różne takie...
Widzę, że to już wszystko
Widzę, że to już wszystko pojechało jak w klasycznej dyskusji internetowej, a skoro tak, to ja na marginesie i za Boga nie rozumiem co jest żałosnego w nazwaniu ubeckiego profesora kapusiem. Dla mnie żałosny jest esbecki szpicel, często nawijający o etyce i innych takich, nie ten co go ujawnia. Jak było z habilitacją rzeczywiście w detalach nie wiem, ale nie znam podobnego przypadku, natomiast codzienni widzę idiotów z tytułami profesorów, żeby daleko nie szukać posłanka Senyszyn. Reszty argumentów też nie rozumiem, mam jakieś dziwne przekonanie, że to sympatie i antypatie nie argumenty. Nie można jednocześnie uważać kogoś za płynącego z prądem, przyznawać że w krytyce ma rację oraz, że zapłacił za to cenę, by na końcu nazwać go karierowiczem. Nic tu do siebie nie pasuje, poza szukaniem, jak nie kija to pałki na nielubiany grzbiet, czy tam niżej. Migalski nie jest wybitny, ale mówimy o polskiej polityce, zatem proponuje zejść na ziemię i wskazać w PiS jednego lepszego od Migalskiego, nawet ta dyżurna para Poncyliusz i Rostkowska kompetencyjnie są o klasę słabsi.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Cymański też jest niezły,
Cymański też jest niezły, bardziej potulny ale inteligentny. Szachista.
Podobny przypadek
"Jak było z habilitacją rzeczywiście w detalach nie wiem, ale nie znam podobnego przypadku"
Podobne przypadki są stosunkowo częste, we własnej firmie sąsiaduję przez ścianę z kobitką, której odrzucono habilitację na etapie recenzji wydawniczej, bo była za słaba do opublikowania (w nienajlepszym czasopismie). Facetka nie była w stanie zrobić nic lepszego, pozostała więc adiunktem. Znam parę takich osób, nic nadzwyczajnego.
Mówiąc o "takim przypadku"
Mówiąc o "takim przypadku" miałem na myśli "faceta" co głupi nie jest, może wredny, może politycznie podejrzany, ale nie głupi. Ma wiedzę w swoim fachu, był szanowanym wykładowcą, to nie jest idiota w skali IQ, przy takim politologu jak Markowski, to wręcz geniusz. Mam dwóch kolegów jeszcze z podstawówki obaj doktorzy i obaj zgodnie twierdzą, że trzeba być wybitnym debilem, aby doktorem nie zostać jeśli się chce zostać. Identycznie jak z mgr. wyłączając tych co zerżnęli pracę tak, że nawet przecinków nie chciało im się przestawiać, ten stopień naukowy jest powszechnie dostępny.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Migalskiego nikt nie
Migalskiego nikt nie przesladowal za poglady, dostal po glowie za swoja zagrywke (nota bene typowo pisowska) . Przez co spalil sie na swojej, jak i innych uczelniach. Jemu wcale nie odbilo ze poszedl do polityki, on poprostu nie mial juz innego wyjscia.
W obecnej sytuacji kiedy Jarek otwarcie daje mu do zrozumienia ze powoli nie bedzie mial czego szukac w Pisie, zostaje praktycznie bez perspektyw, bo bez poparcia zadnej partii nie ma szans na start w jakichkolwiek wyborach.
Jedynym wyjsciem jakie mu zostanie bedzie zalozenie wlasnej partii, co moze byc bardzo dobre w obecnej syfiastej sytuacji na naszej scenie politycznej. Z jednym tylko warunkiem, ze Migalski bedzie caly czas bral to wszystko na chlodno a nie stanie sie drugim Jarkiem. Bo niestety ma takie zapedy, jak sam wykreuje sobie jakas teorie to slepo sie jej trzyma i wtedy NIKT nie ma racji , tylko on.
Y.
Migalski ma rację. Kaczyński
Migalski ma rację. Kaczyński strzela sobie w stopę ostatnimi decyzjami. Lipiński, Ziobro i (wyszło) Szydło (z worka) to krok wstecz po udanej kampanii prezydenckiej. Kaczyński kieruje się obecnie li tylko "imperatywem moralnym", nakazującym wyjaśnienie śmierci brata i ukaranie winnych (zbrodniczych członków gabinetu Tuska). Podczas kampanii Kaczyński był w letargu, pchany wyłącznie chęcią realizacji testamentu brata. Po porażce, po wyjściu z kampanijnego kieratu, Kaczyński wrócił na ziemię i musiał stawić czoła ogromowi tragedii, która go spotkała. Prezes postanowił poświęcić ostanie szanse na wygraną jakichkolwiek przyszłych wyborów, na możliwość powrotu do władzy, dla walki o wyjaśnienie przyczyn śmierci brata. Jednak droga, którą obrał (zespół pod kierownictwem Macierewicza) jest jednokierunkowa, to droga na równię pochyłą. Kaczyński, po świetnym wyniku prezydenckim, powinien dać wysokie funkcje w partii Poncyliuszowi i Kluzikowej, dopuścić do głosu młode pokolenie (Hofman) i zobaczyć czy takie działanie da efekt w listopadowych wyborach samorządowych. Postąpił inaczej i to sprawi, że PiS już nigdy nie wygra żadnych wyborów.
Gursztyn vs Migalski
Dobry wieczór Carnivale
Ma rację bez dwóch zdań. Ja się tylko zastanawiam, czy przedstawiłaby tę rację publicznie, w tej samej formie, gdyby nie był Brukseli, tylko tutaj.
Pozdrawiam
Za różne takie...
Witam Graz
Sądzę, że, nawet gdyby nie był w Brukseli, Migalski wylałby z siebie gorycz powyborczego niedocenienia jego i innych sztabowców przez niewdzięcznego Prezesa, który jak donoszą media jest w rozsypce.
nie tak było
Było całkiem inaczej.
M. Migalski od dziecka marzył aby zostać politykiem, tak jak inni chcieli być nurkami albo strażakami. Chciał występować w telewizji i pieprzyć trzy po trzy jak rasowy polityk. Jednak sama robota partyjna niezmiernie go nudziła więc do żadnej partii nigdy się nie zapisał. Wybrał politologię traktując ją jako tymczasowe zajęcie. Blisko umiłowanej roli społecznej i umożliwiające złapanie cennych kontaktów. Wszystko poszło dobrze, nawet nie musiał długo czekać.
Trzeba go podziwiać za skuteczność w realizacji drogi życiowej, upór i konsekwencję.
Chlor
Desperat
Wkurzył się, albo pod wpływem był, niemniej postanowił rozegrać swoje 5 minut, jak mu się zdało "teraz albo nigdy", i zagrzmiał.
Będzie z tego wszystko albo nic.
Za żadną opcją nie kibicuję.
solano
Kaczyński nie oglada telewizji.
Coraz bardziej zgadzam się z opinią Staniszkis, że Kaczyński nie ogląda telewizji i zwyczajnie nie wie kto mu nabija punkty a kto wszystko trwoni. Pozostaje pytanie kto mu sprawozdania medialne podsuwa.
"To jest kwestia pewnej moralnej odpowiedzialności, lojalności człowieka, który otrzymał od nas ogromną pomoc, ogromny awans, a dzisiaj zachowuje się w sposób niedobry, żeby nie powiedzieć niegodny" - to mi przypomniało inną, nieco łagodniejszą, ale też bez sensu złośliwą zagrywę: "Ziobro powinien uczyć się języków, co najmniej sześć godzin dziennie". Kaczyński jest impregnowany na jakąkolwiek krytykę, nawet tę najbardziej konstruktywną. Co gorsza Kaczyński na krytykę wewnętrzną odszczekuje złośliwościami w mediach. Mam nadzieję, że w tej sekcie znajdzie się więcej ludzi z jajami, którzy powstrzymają ją od widowiskowej samozagłady. I że Migalski nie odpuści, bo Ziobro po słowach Prezesa zasiadł oczywiście potulnie do nauki języków.
P.S. Chciałbym być tak pomiatany przez swojego szefa jak Migalski. 7,6 tys. EUR * 12 miesięcy * 5 lat * 4 PLN = 1 milion 824 tysiące złotych polskich nowych. Plus gwarancja zatrudnienia przez 5 lat, a więc częściowa bezkarność. Plus 4 tys. EUR miesięcznie na biuro poselskie i 17 tys. EUR miesięcznie na zatrudnienie podchujaszczych. I zwroty kosztów podróży do pracy. Nic, tylko cierpieć.
Kwoty robią wrażenie, może tu
Kwoty robią wrażenie, może tu jest tajemnica, dlaczego tylko Migalski się odezwał i to wtedy, gdy już nie mógł wytrzymać. Ciekawy jestem co zrobi po replice Kaczora? Boję się, że pójdzie uczyć się języków, czasy są podłe i idę jeszcze gorsze. Swoją drogą z PiS i PO wystarczy wypieprzyć liderów i po 5 przydupasów, a powstałaby bardzo sprawna konstytucyjna koalicja.
Chwała sponsorom: opony i felgi
,,Wystarczy wypieprzyć liderów i po 5 przydupasów..."
i powstałoby coś NORMALNEGO? Coś smiertelnie nudnego , ale dla większości z Nas - wymarzonego. Bo w tej propagandowej napierdalance zginęły już wszystkie ważne sprawy.Mniej ważne też. Wystarczy spojrzeć na cyrk w komisji hazardowej - nikogo nie interesuje.
Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara
Są trzy scenariusze z podscenariuszami:
1. Migalski chciał przejść od teorii do praktyki. Chciał zobaczyć jak robi się politykę od środka, bo to jest mu potrzebne do celów naukowych. Gratyfikacje z racji PE, to dodatkowy bonus.
2. Wiedziały gały co brały. Miał doskonałą wiedzę, że łączy się z partią wodzowską. Znaczy się, chce rozpieprzyć PiS i na jej gruzach zrobić coś dobrego. Chyba jeszcze za mało przedpola przygotował, zresztą ryba psuje się od głowy - jak się patrzy na struktury lokalne PiS, to model wodzowski przyjął się wszędzie. Nie ma szans dla tej partii. Może i to Migalski wie. Pozostaje zatem wyciskanie brukselki.
3. Nie wiedziały gały co brały - znaczy się cienki jest. Zachowuje się typowo dla każdego odrzuconego. Chwilowy bunt i albo rozstanie i migracja do PO lub na kanapę, albo ogon pod siebie. Nie warto dalej się nad nim rozwodzić.
Przy tej okazji warto ,dokładnie,policzyć wszystkich
naprawdę INTELIGENTNYCH ,rzutkich i zorientowanych polityków w partii władzy i opozycji . O partii wiecznych przydupasów każdej władzy nie mówiąć , tam - ,,żywio , bronio i polityke robio". Ta smutna konstatacja : jacy ludzie predystynują do zawodu polityka a nawet rządzenia krajem,powinna powstrzymać Jarosława Kaczyńskiego przed próbą JAKIEGOKOLWIEK marginalizowania Migalskiego,albo , tylko ,publicznych połajanek. Powinien ,pan prezes,być dumny,że Migalskiego ,,ma".Że wspiera PiS ostentacyjnie , że daje pożyteczne i szczere rady.Jest chyba,obok Poncyljusza,i może Kowala , ostatnią nadzieją na istotną zmianę . Zmianę w partii Kaczyńskiego.
Jest w naszej ,,polityce" jeszcze ciekawszy przykład ,tego , jak kończy inteligent - Ludwik Dorn,samotny trzeci bliźniak. Na miejscu Kaczyńskiego ,przeprosiłbym Ludwika za wszystkie brednie i błagał o powrót. Bo Ludwik Dorn, niepokorny indywidualista , ma logiczny, matematycznie spójny obraz polskiej nędzy , wiecznego dziadostwa - w którym nikt za nic nie odpowiada,nikt niczego nie pamięta,nikt niczego nie wymaga.Bo wczoraj - to już historia, a jutro - odległa przyszłośc.
Każdy , kto chce robić rewolucję musi zdawać sobie sprawę,że własne życie nie jest najważniejsze. Che Guevara
Byłbym ostrożny
Niektórym wysoka inteligencja nie pozwala jej ujawniać. Profity z mimikry są powszechnie znane.
Trzeba uważać na niedoszacowanie.
Skąd się bierze taki stan? Z nas, wyborców.
Zdecydowana większość ludzi
którzy naprawdę potrafiliby coś w przestrzeni publicznej zrobić, nigdy nie pójdzie do polityki. Wyobrażasz sobie, że spełniony zawodowo biznesmen, prawnik czy ekonomista zapisuje się nagle do jakiejś partii i ,,próbuje''? Nigdy! Zdając sobie sprawę z mechanizmów rządzących polityką nikt rozsądny nie zaryzykuje firmowania swoim nazwiskiem tego bajzlu. Nasz model parlamentaryzmu jest anty-indywidualistyczny, promuje miernoty, zabija innowację. Nawet jeśli myślisz samodzielnie, to choćbyś nie wiem jakie figury na parkiecie wykonywał, to na końcu i tak czeka dyscyplina partyjna. To jest clou, Święty Graal. A przypadek Migalskiego? Jeśli założymy, że rzeczywiście jest taki zdolny i utalentowany, to jakim cudem nie zauważył, w co się pakuje? Albo to źle świadczy o jego inteligencji, albo morale. Tertium non datur.
Pomijając wszelkie naiwności,
Pomijając wszelkie naiwności, idealizmy i niewątpliwe profity, myślę, że Migalskim kierowało ego. Wejdę do polityki i pokażę wam jak to się robi. Kiedy zrozumiał, że ci co pokazują jak to się robi, są pierwsi do odstrzału, nie wytrzymał i ja mu się nie dziwię. No i ciągle przypominam MIGALSKI MA RACJĘ!
Chwała sponsorom: opony i felgi
OK dziś ma rację
bo jest mądry po szkodzie. Ale czy to takie kosmicznie intelektualnie osiągnięcie zdiagnozować PiS pod koniec lipca 2010? Wielu z nas na tym forum też to potrafi, naprawdę wielu. Napisałeś, że w 2005 r. przewidział wynik obu wyborów. Ale ja pamiętam też, że w 2007 r. przepowiadał wygraną PiSu. Kim był wówczas, jeszcze politologiem, czy już politykiem? Świadomie kłamał, czy nieświadomie się mylił? Kim więc jest? Spełnionym politologiem, czy ambitnym politykiem?
Nie w tym rzecz, że
Nie w tym rzecz, że zdiagnozował PiS, bo niczego nowego nie powiedział, to oczywiste. W tym rzecz, że powiedział to z takiej, a nie innej pozycji. Naprawdę nie trzeba wiele wyobraźni, aby zrozumieć jaka jest waga ananimowego komentarza na forum, a jak waga komentarza Migalskiego. Dość powiedzieć, że mnie Kaczyński repliką nie zaszczycił, a mówiłem to co Migalski 1000 razy i lata świetlne wstecz. Ważne jest kto powiedział, mnie to cieszy głównie dlatego, że marzy mi się wymiana na stołkach liderów w obu ogłupiałych partiach. Migalski w tym pomógł.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Watpie, Jarek sam nie
Watpie, Jarek sam nie odejdzie, sila tez go nie odsuna . A jak powszechnie wiadomo, poki Jarek trzesie Pisem, ryzy bedzie mial sie dobrze.
Migalski narobil szumu ale co z tego ? Nic wiecej z tego nie wyniknie. Prezes zostanie taki sam, beton dalej bedzie betonem, a ci madrzejsi beda sie bali odejsc bo jedni tacy juz byli i nic tym nie osiagneli.
Niestety czeka nas dalej to samo bagno i zaden Migalski czy nawet kilku Migalskich nie pomoze, tutaj jedynym wyjsciem jest mocne pierdolniecie, tak mocne ze uderzy i wymiecie wszystkich starych niereformowalnych prykow.
Y.
Odejście Jarka zniszczy PiS
Nie wierzę, ze możliwe jest odejście Kaczyńskiego i jednoczesne utrzymanie się PiS na powierzchni. W toku działalności politycznej Kaczyńscy zebrali mieszany elektorat, powymiatany z najbardziej egzotycznych kątów, który spaja głównie pozytywna reakcja na pomysły prezesa PiS. To, co większość ludzi uważa za nieodpowiedzialne wyskoki lub skazy charakterologiczne, dla tej części elektoratu jest właśnie tym, czego szukają. Nie wierzę, ze ktokolwiek w PiS (poza Z.Ziobrą) byłby w stanie zaimponować podobną małostkowością, mściwością, podejrzliwością, podobnym antyinteligenckim sznytem, co Kaczyński. To sie tutaj nazywa charyzma, i niewielu zostało w PiS, co by ją mieli. Uważam Ziobro za bliźniaka Kaczyńskich i jedyną szansę na utrzymanie tej partii w kupie. Jeśli po odejściu Kaczyńskiego starzy towarzysze nie obiorą Z.Z. nowym szefem, rozpocznie się walka między "porucznikami", a odradzające się partyjki ultraprawicowe odbiorą część swoich wyborców. Mało która partia to wytrzyma, a zwłaszcza bezideowa partia świeżo pozbawiona spajającego ją charyzmatycznego przywódcy. Bardzoi jestem ciekaw dalszego rozwoju wypadków, na razie jednak uważam, że PiS na dłuższą metę nie ma przyszłości, i że nastąpi ponowny rozpad "prawolewicy kościelnej" na kilka fundamentalistycznych ugrupowań.
że nastąpi ponowny rozpad
Chyba zgoda, do całości także.
Przeskok z 2 partii na wiele to krok w bardzo złym kierunku.
Wniosek: JOW
Jedyna możliwość zachowania systemu 2-partyjnego z ewolucją wewnątrz obu partii.
W obu?
Może czegoś nie dostrzegam, ale żadnego twórczego fermentu nie widać, ani w PiSie ani w PO.
To chyba nie to
pan Migalski osiągnąwszy zalozony cel postanowil pozbyc sie PISowskiej gęby. W tym celu publicznie podraznil Prezesa, doskonale wiedząc ze skaze sie tym na infamie. Teraz, bedac juz wolny moze grac swoje jako niezalezny w PE, nie kojarzony z PISem, a moze inaczej, kojarzony jako wyklety buntownik.
To inteligentny facet, wyznaczył sobie cel i osiągnął go.
Pozdrawiam serdecznie
Smutny coming out Kaczyńskiego..
http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,12523...
"Na zamkniętym posiedzeniu partii, w gronie najbliższych współpracowników, dał wyraz emocjom, których nie okazuje na co dzień: - Nic mi już w życiu nie zostało. Tylko wyjaśnienie śmierci brata - wyznał."
To sporo wyjaśnia. I chociaż chłopa po trochu rozumiem, to jednak szkoda, wielka szkoda że chce wszystko zaprzepaścić. Panu Donaldowi Tuskowi, temu ryżemu chujowi który mnie tak oszukał w 2007 roku, gratuluję 8-letniej kadencji.
Pisałem o tym grubo ponad
Pisałem o tym grubo ponad tydzień temu. Kaczyński jest paranoik, ale uczciwy. On nie umie udawać, wcześniej, czy później powie prawdę i to w dosadnych słowach. Tusk to psychopata, bo zdaje się tak brzmi definicja psychopaty: sukinsyn, który udaje kumpla wszystkich i robi to rewelacyjnie.
Chwała sponsorom: opony i felgi
Wiem że pisałeś, ale teraz
Wiem że pisałeś, ale teraz mamy mowę pożegnalną. To już koniec. Samolot spada a pilot drze łacha z pasażerów bo i tak zamierza popełnić samobójstwo. Jeszcze Migalski wbiegł do kabiny ratować sytuację ale dostał w ryj i wrócił się zapiąć pasami.
Tusk zapłaci za wszystko, to
Tusk zapłaci za wszystko, to będzie jeden z bardziej znienawidzonych polityków w Polsce, prawie jestem tego pewien. Niestety wszyscy bekniemy przy tym i to równo. Ten VAT, to jest rozpacz, pod dywanem są CO NAJMNIEJ Węgry. Pierdolnie spektakularnie bardziej niż po AWS, ci przynajmniej coś robili.
Chwała sponsorom: opony i felgi
no nie wiem , czy bedzie
no nie wiem , czy bedzie znienawidzony, buzek polecial na ryj a teraz prosze na prezia mial startowac. Ludzie maja strasznie slaba pamiec. Za co nas los tak pokaral ze mamy wybor pomiedzy leserem lanserem a paranoikiem? :)
Tylko nie pisz, ze buzek wprowadzil 4 reformy , bo o tym przecietny kowalski na pewno nie pamieta
E tam nie pamięta. Pamięta,
E tam nie pamięta. Pamięta, jeśli nie szczegóły to przynajmniej to że Buzio to była uczciwa marionetka Mariana - zapowiedziała reformy i się za nie wzięła. Zupełnie odwrotnie do ryżego, który jednak Buzka bije na głowę PR-em i medialną ochroną. Buzek to był w ogóle ostatni Mohikanin reform, bo po tym jak skończył to żadna ekipa się nie odważy nic zmieniać, a już ekipa pizdy Donalda "Słupki Poparcia" Tuska na pewno.
Sam sobie odpowiadasz, bo:
" zapowiedziała reformy i się za nie wzięła"
"bo po tym jak skończył to żadna ekipa się nie odważy nic zmieniać"
Zatem zasadne staje się pytanie: Dlaczego Tusk ma robić reformy, skoro ich robienie jest gwoździem do trumny?
Bo obiecał? Obiecał sam siebie odstrzelić?
Ja bym postawił inne pytanie.
Dlaczego społeczeństwo chce jakiś reform, ale nie chce ich konkretnej realizacji?
Może kluczem jest odpowiedź JKM, jesteśmy za bogaci aby chcieć wyrzeczeń związanych z reformami? Nie chcemy jako społeczeństwo "aby było na razie gorzej, aby potem było lepiej". Bo to "potem" jest mało realistyczne (dlaczego?)
Społeczeństwo jest zachowawcze - boi się stracić, boi się zaryzykować.
I dziwić się Tuskowi, że kieruje się sondażami zamiast w ciemno ryzykować.
I w końcu odwrócenie argumentu PiS, że ś.p. Lech K. nie przeszkadzał. Zawetował tylko kilka ustaw, ale ponad 250 zatwierdził. Skoro tak, to albo zawetował kluczowe dla reform ustawy, albo rzeczywiście te ponad 250 coś zmieniły - jakieś działania rządu znalazły odzwierciedlenie w prawie.
To tak jak z aferą korupcyjną.
Nikt nie wykazał, że kogokolwiek skorumpowano, że rozmawiano o łapówkach. Ciągle chodzi o styl w jakim biznes lobbuje ustawy, a politycy na ten lobbing reagują (*)
Chyba, że powiemy, że dobre ustwwy, to te, których nikt nie lobbuje. Tylko na co one komu?
*) Dla odróżnienia przypominam, że w "aferze Rywina" kwota padła.
PS
W całym wywodzie chodzi mi w skrócie o to, że mamy takich polityków, na jakich zasługujemy. Wina jest w nas.
Uczciwy paranoik?
Czy to jest możliwe?
Kopaliński (Ha! - nie wiki! ;-)):
- paranoik chory, cierpiący na paranoję, chorobę psychiczną, cechującą się urojeniami prześladowczymi, manią wielkości itp., przy zachowaniu zdolności log. myślenia i orientacji w czasie i przestrzeni.
Etym. - gr. paránoia 'obłęd, szaleństwo' od paránoos, paránous 'obłąkany'
Zgodnie z tą definicją każdy paranoik czy obłąkany jest "uczciwy" w tym sensie, że nie jest w stanie zmienić swego postępowania, uwolnić od paranoi. Ale paranoja to są urojenia - zatem z definicji coś, co nie jest obiektywnie prawdą, więc paranoiczne wyznania paranoika nie są prawdą z definicji, bo są urojeniami.
Tusk psychopatą? Hm... Lekka przesada chyba. Na dobrą sprawę, analizując dostępne w sieci definicje, to określenie bardziej pasuje do Kaczyńskiego, niż do Tuska.
Albo pasuje po równo do każdego polityka...
imho, naturalnie...
prezes jest niereformowalny i
prezes jest niereformowalny i to bylo wiadomo, liczy sie tylko jego zdanie i dlatego jest politykiem , ktory juz do niczego nie dojdzie o czym zreszta tu pisano. Nie pomogly kluziki nie pomoze migalski. Ale prezes nie jest dlugowieczny, ta sprawa z bratem , ktory byl pewnie jedna z niewielu osob , ktorym mogl zaufac wykonczyla go bardzo - widac jak sie postarzal. I w tym wietrza swoja szanse migalcy poncyliusze i cala reszta bardziej umiarkowana . Albo oni przejma schede po nim albo jastrzebie, choc ja bym stawial bardziej na jastrzebie, bo jest ich wiecej a i elektorat mniej elestyczny w mysleniu , ciezej mu sie bedzie przeprogramowac na jakas nowa partie- a wiec bardziej stabilny i pewny. Tyle ze ten elektorat topnieje (wymiera, zmienia sie tez mentalnosc ludzi mlodych , ktorych tak znaczna ilosc nie zasila jego szeregow), tak wiec sprawa nie jest przesadzona. A byc moze pis sie rozpadnie.
Może obecnie to juz nie wybór
Może obecnie to juz nie wybór między tuskiem i kaczyńskim, może musimy już wybierać między tuskiem a schetyną.
Czym cie oszukal ? Wierzyles
Czym cie oszukal ? Wierzyles mu ? To jestes frajer i tyle. Kazdy glupi i kazde male dziecko wie ze te wybory byly po to zeby odsunac ekipe Jarka od wladzy. A ze nie bylo alternatywy to wygrala ekipa ryzego. Skoro twierdzisz ze w 2007 roku ryzy cie oszukal, to z 99% pewnoscia moge powiedziec ze w 2007 roku mowiles to samo o Kaczynskim.
Y.
Doradca Tuska ds. wizerunku zaleca pozorowanie ruchów
Tak, jestem frajer naiwny i głupi, ale to dlatego że w Polsce były już ekipy które próbowały cokolwiek zmieniać. Ale do tego trzeba mieć jaja a nie pestki od czereśni w gaciach. To jest bodaj jedyna ekipa w 20-leciu która się szczyci zrobieniem niczego. I ja nie żartuję mówiąc "szczyci" bo Palikot w swoim wywiadzie "Ja, Palikot" wyraźnie to podkreśla - reform nie będzie bo po reformach spada poparcie, dlatego rząd Tuska jest najlepszy i ludzie będą go kochać. Tak powiedział, sprawdź.
Oni się ze swoją indolencją w ogóle nie kryją:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,83914,title,...
"Możemy leżeć na plaży - śmieje się jeden z posłów Platformy Obywatelskiej, zapytany, co twarda retoryka Jarosława Kaczyńskiego oznacza dla PO i rządu. Gdy w Pałacu nie ma już wetującego prezydenta, miały ruszyć reformy. Czy do nich dojdzie? [...] W rządzie ścierają się rozbieżne koncepcje - doradca Tuska ds. wizerunku zaleca pozorowanie ruchów, minister finansów Jacek Rostowski chce reformować ostrożnie, a minister Michał Boni chce głębszych zmian."
"Doradca Tuska ds. wizerunku zaleca pozorowanie ruchów." To zdanie powinno być mottem tej ekipy, ja jak je słyszę to mi się kij do bejsbola w kieszeni otwiera i tym kijem najchętniej rozpieprzyłbym pysk tego doradcy oraz jego szefa, który takie zagrywy dopuszcza.
No wlasnie, o to chodzi. Tak
No wlasnie, o to chodzi. Tak jak napisales kilka postow wyzej, gratulujesz ryzemu dwoch kadencji. Problem lezy w tym ze to Jarek swoimi wyczynami w ciagu dwoch lat zafundowal ryzemu takie poparcie i jazde na luzie bez zbednego ruszania dupa . Problemem w Polsce zawsze byl brak alternatywy w wyborach, ale tym razem to juz jest kur.. przesada.... Z jednej strony pajac ze swoim cyrkiem z drugiej debil ze swoja ekipa .
Z drugiej strony nie dziw sie ze doradcy proponuja ryzemu pozorowanie ruchow. Tu nie trzeba byc 'doradca od wizerunku' zeby stwierdzic "oczywista oczywistosc".
Jedynym wyjsciem z sytuacji byloby wyciecie w pien Jarka i rudego razem z caloscia zarzadow ich partii, nastepnie utworzenie jakiegos sensownego ugrupowania przez ta kompetentna czesc obu partii i jakims rozsadnym prezesem.
Y.
"Heros czy tchórz?"
Migalski spalił się przedwcześnie jako naukowiec, gdyż próbował jednocześnie popierać partię polityczną swoim autorytetem jako socjolog, i jednocześnie rozwijać swoją karierę naukową, symulując niezbędną do tego bezstronność. Jego analizy polityczne przed "coming outem" nawet nie udawały politycznej neutralności, co świadczy jednak o brakach w inteligencji (lub o zamiarze natychmiastowego przejścia do polityki). Otóż nie można jednocześnie mieć ciastka i zjeść go. Migalski przystąpił do konsumpcji przedwcześnie, w przeciwieństwie do Staniszkis, która weszła do polityki mając już wszystko załatwione w nauce. Migalski po odrzuceniu jego habilitacji (przypadek wbrew pozorom wcale nie rzadki) skorzystał z okazji, i jako "skrzywdzony przez układ" wszedł do polityki z dobrym pisowskim handicapem. Pozwoliło mu to (mimo braku członkowstwa w PiS) wejść na listę i ostatecznie zostać posłem europejskim. Jest to wielki awans i w pewnym sensie zapewnienie sobie bezpiecznego bytu (europoseł po jednej kadencji ma prawo do emerytury po ukończeniu 63 roku życia, w wysokości około 1000 EUR. Po ewentualnych kolejnych kadencjach suma proporcjonalnie rośnie). Sądzę, że to wszystko (poczucie poświęcenia sie dla PiS, sukcesy polityczne plus częściowy sukces Kaczyńskiego w lipcowych wyborach), wyrobiło w Migalskim przekonanie o własnej wysokiej pozycji w partii (do której, przypominam, nie należy). Zwracam uwagę, że podobnie jak Migalski zachowała się Staniszkis. Co ich łączy? Oboje w toku ostatniej kampanii najwidoczniej uznali się za "intelektualne ostrze" PiS, za osoby, które nadały i będą nadawać PiS-owi ideologiczny lub przynajmniej taktyczny kierunek w najbliższych latach. Mam wrażenie, że dotychczasowym otoczeniem Kaczyńskiego z lekka pogardzali. Uznali, że Kaczyński będzie im widomie wdzięczny za współautorstwo skutecznej taktyki wyborczej. Przykro to mówić, ale było to złudzenie tak typowe i tyle razy przerabiane, ze aż dziw, ze dorośli ludzie dali sie na to nabrać. Zapomnieli, że "poputczycy", intelektualiści którzy okazali sie na danym etapie przydatni, nigdy w żadnej partii nie zostaną wywyższeni nad wypróbowanych towarzyszy. Zapomnieli niemądrze, bo przecież PiS wielokrotnie już dawał takie nauczki. Zareagowali też w sposób typowy: piskiem zawiedzionego inteligenta, któremu niespodziewanie świat nadepnął na ogon. Nagle odkryli nieprawość tam, gdzie wcześniej było fajnie. Śmiem przypuszczać (wnioskuję po ich wcześniejszych zelanckich wypowiedziach), że gdyby prezes Kaczyński ich jednak docenił, nie usłyszelibyśmy tych nagle wnikliwych analiz i tej bystrej krytyki.
Czy Migalski jest herosem? Czy jest wybitnym analitykiem politycznym? Moim zdaniem nie. Jest początkującym działaczem politycznym, niedocenionym macherem, który miał nadzieję, że dobre profesjonalne przygotowanie da mu z dnia na dzień mocną pozycję w partii, którą inni budowali od lat. Pomylił się, stąd nagłe przejrzenie na oczy. Powiedzcie sami, czy przypadkiem Polska nie zna dobrze wielu takich wcześniejszych przebudzeń?
Najnowszy wpis Fruwającego
Najnowszy wpis Fruwającego Ornitologa:
"Niegodziwość na jutro, pojutrze i przyszły tydzień.
Co bym zrobił dzisiaj? Co dzisiaj moja partia powinna zrobić?
Zorganizować wspólną akcję z ZNP i „Solidarnością” nauczycielską wykazujący cynizm i manipulatorstwo PO w obiecywaniu 30-procentowych podwyżek w tym roku, podczas gdy nauczyciele otrzymają 7-procentową … we wrześniu przyszłego roku? Warto by było stanąć z transparentem pod Ministerstwem Edukacji z hasłem: „30 nie równa się 7. Hall do powtórki matury z matematyki” lub czymś podobnym…
Jutro Beata Kempa powinna zrobić happeningu na stacji CPN, na której spotykali się Zbycho z Rychem i dobijali targów, protestując przeciwko zakończeniu prac komisji hazardowej i pokazywać, że komisje naciskowa i ds. śmierci B. Blidy działają już ponad dwa i pół roku i nadal służyć mają do walenia PiS po głowie, a komisja hazardowa kończy w skandalicznym stylu swoje prace po 8 miesiącach z intencją wybielenia chłopaków z PO.
Pojutrze nowa pani wiceprezes, która jest znana z tego, że jest specjalistką od finansów publicznych, powinna zrobić konferencję pod Ministerstwem Finansów w sprawie planowanych przez PO podwyżek podatku PIT i przypominać, że za naszych rządów owe podatki zostały drastycznie obniżone? Niech trzyma w ręku wyliczenia ile zostało w kieszeniach podatników w wyniku naszej obniżki podatków i o ile zmniejszy się zasobność kieszeni zwykłego kowalskiego w efekcie podwyższenia podatku VAT lub PIT za czasów PO.
W poniedziałek Mariusz Błaszczak niech alarmuje o konflikcie w rządzie między Pawlakiem i Sikorskim w sprawie przerzucania siebie gorącego kartofla w sprawie umowy gazowej z Rosją, która jest krytykowana nawet przez Komisję Europejską? Niech pokaże komputerowo zmieniona twarz Joanny Muchy, jak będzie wyglądać w 2045 roku, czyli wtedy, kiedy kończyć się ma umowa z Gazpromem.
We wtorek niech młodzieżówka Pis zorganizuje happening pt. „Czy już powiesiłeś sobie Komorowskiego?”. Niech towarzyszy im Jarosław Marek Rymkiewicz z promocja swojej książki „Wieszanie”. Niech żądają wieszania portretów prezydenta nie tylko w ambasadach, ale także w szkołach, urzędach, dyskotekach, pubach i domach uciech wszelakich. Wszyscy bowiem powinni mieć równe prawa do obcowania z naszą sympatyczną, wąsatą głową państwa – nie tylko dyplomaci.
Podoba się Wam to? Może trochę głupie, może trochę zwariowane, może nie za poważne. Może do dopracowania. Ale jedno jest pewne – media nie mogłyby tych wydarzeń ominąć, nie zrelacjonować, zignorować. Narzekamy na to, że media nas nie lubią – no fakt, ale nie chodzi o to, żeby nas lubiły, ale żeby przekazywały nasz komunikat. Żebyśmy byli w ofensywie, żebyśmy narzucali agendę niewygodną na naszych przeciwników i korzystną dla nas. Proste? No pewnie, ale dla tych, którym się chcę i którzy to choć trochę rozumieją.
Wybory wygrywa się każdego dnia. Przegrywa też.
P.S. Mam nadzieję, że ten wpis nie wyczerpuje znamion niegodziwości…"
Marek Migalski, za: http://migal.salon24.pl/212952,niegodziw...
fajne, ale to jezyk ,
fajne, ale to jezyk , niezrozumialy jak mi sie zdaje dla wiekszosci wyborcow pisu. Juz to paradowanie w kolorowych szmatkach z gitarami podejrzewam , ze stanowilo niezly szoking. A jak w pisie nawet mlodzi czuja happenig moglismy sie przekonac podczas slawetnego odnosnika do matrixu w sejmie w wykonaniu mlodszego kaminskiego i kogos tam ( wylecialo mi). Byc moze udaloby sie tym przeciagnac troche ludzi z PO ale jest strach o wlasny elektorat. Jak kula w plot.
Macher dalej działa
Macher dalej działa, ale już tylko w gwizdek. Gdyby jego pomysły taktyczne (zresztą proste jak cep, ale to nie wada, zdecydowanie zaleta) istotnie miały jeszcze szanse u prezesa, nie publikowałby ich na blogu, tylko omawiał w tej chwili w gabinecie na Kremlu, czy gdzie tam takie rzeczy są omawiane. To jest tylko demonstracja: "Patrzcie, jaki jestem mądry, a wy mnie nie chcecie, to żałujcie". Zwłaszcza z prowokacyjnym ostatnim zdaniem. Prezes nie za takie żarciki swoich bojarów na Sybir wysyłał.
Zanim powiem cokolwiek,
Zanim powiem cokolwiek, powiedz młotek, czy zrozumiałeś ten wpis? Jeśli tak, to jak?
Chwała sponsorom: opony i felgi
prawdziwy Orwell
jeszcze niedawno jeździeleś po Migalskim jak po burej suce (choć to właściwie bardzo delikatne określenie na to co o nim pisałałeś), a nagle Marek został wielkim przyjacielem, a włąściwie był od zawsze tylo trochę zbłądził. Wczoraj nie istniało, a jedyne co z niego zostało to to, że zawsze go szanowełeś.
Eurazja naszym odwieczynm przyjacielem!!!!!