Urodziła się i przeżyła aborcję „zygota” – triumf pierwotnego człowieka

Prześlij dalej:

W dyskusji na wiadomy temat z reguły nie uczestniczę, ponieważ mam swoje zdanie, które chcę zachować dla siebie, ale jest okazja napisać coś innego niż się zwykle miele się na forach i w telewizjach. Na początku informacja wydawała mi się tak istotna, jak cykl artykułów: „Jaki był ostatni posiłek skazanych na śmierć seryjnych zabójców”. Z odrazy i definicji nie idę za tytułami rodem z kolorowych pisemek, jednak coś mnie tknęło i wyjątkowo poszedłem…lekko zażenowany. Nie żałuję, bo poznałem wyjątkową historię, która jest doskonałemu materiałem do obalenia paru idiotyzmów. Chwaliłem się nieraz, że korzenie mam w połowie wiejskie, w połowie robotnicze, to też a propos tego, który się wychował na podwórku, ale na pewno nie na takim podwórku, gdzie przetrwać to za mało, żeby przeżyć. Od dziecka słyszałem dość proste recepty na życie i wśród nich znalazła się ludowa eugenika. Nie pamiętam ile, ale sądzę, że co najmniej kilkaset razy usłyszałem: „dobrze, że go Pan Bóg zabrał, bo co to za życie, co to z niego było”. Takie podziękowanie słały kumy, gdy we wsi umierało ciężko chore lub kalekie dziecko, podobnie zachowywali się ludzie na wieść o śmierci niedołężnego starca. Kto się wychowywał w bardziej cywilizowanych warunkach gotów złapać się za głowę i krzyczeć o barbarzyństwie. Być może tak jest, wcale nie zamierzam bronić surowych realiów z życia gminu, niemniej podobne proste prawdy życiowe mają jedną zaletę. Widzimy tu autentyczność, a kto wie, czy nie pierwotny instynkt, zwierzęcy atawizm, który pozwala przetrwać stadu. Pamiętam doskonale opowieści swojego dziadka z czasów międzywojennych. Nikt tam się specjalnie w wielopokoleniowej rodzinie nie przejmował, że siódme dziecko zmarło. Słabe było, to i poszło do ziemi, będzie więcej jedzenia dla innych. Przyznam się, że mnie fascynuje takie pojmowanie świata i taka aksjologia użytkowa, jakkolwiek zdaje sobie sprawę, że moje słowa dla wielu mogą być dowodem wyjątkowego prymitywizmu i moralnego upadku.

Trudno, nie potrafię udawać, autentyczność, zwłaszcza w pierwotnej formie, robi na mnie olbrzymie wrażenie i jakimś dziwnym biegiem rzeczy, w ogóle nie kojarzę surowych reguł rządzących światem zwierząt i ludzi, z barbarzyństwem. Zupełnie inaczej odbieram skarlałą, wydumaną i wypaczoną „współczesną etykę”. Ile jest fałszu w przeprowadzonym z premedytacją zabiegu zabijania, ale nie takiego ludzkiego, czy zwierzęcego, słowem naturalnego, tylko zabijania mechanicznego, technicznego, fabrycznego, które się usprawiedliwia wyższym stanem świadomości. Gdy słyszę to wymyślone słowo „aborcja”, mam przed oczami faryzeuszy i najpodlejszego autoramentu margines, specjalizujący się w produkcji eufemizmów dla znanych od lat ostateczności. Aborcja, eutanazja, faza planetarna – słownik kanibali, którzy mentalnie i intelektualnie lokują się daleko za przedwojennym chłopem i jego podejściem do kwestii ostatecznych. Dopiero po informacji, że gdzieś we Wrocławiu przeżyło dziecko poddane aborcji ostatecznie zrozumiałem, co mnie tak nieludzko gniecie na samą myśl o dyskusji i przerzucaniu tych samych argumentów. Fałsz i sztuczność, przeciwieństwo naturalnego, instynktownego obchodzenia się z ludzkim życiem i śmiercią. W chłopskiej głowie dziecko kalekie umiera i idzie do nieba, bo tu by się tylko samo i drugich męczyło. W głowie marginesu zajmującego się „współczesną etyką” nie ma ulgi po rzuceniu ciężaru kalectwa, nie ma walki o przetrwanie, jest sadystyczna satysfakcja z zabijania dla technicznej zabawy.

Całe to podejście do początku i końca człowieka, które się opiera na zygocie lub kupie starych flaków i pomarszczonej skórze niewartej miana człowieka, pokazuje miejsce w jakim się znalazła zapóźniona cywilizacyjnie „elita”. Ani to się na podwórku, ani na salonach nie wychowało, ani w jaskini, ani nawet na drzewie, to się chowało w komitetach i kołchozach, stąd „ono” człowieka ma za masę i przemysłowo unicestwia według potrzeb. Gotów byłbym się poważnie zastanowić nad każdym indywidualnym przypadkiem i w ogóle się nie wdawać w moralizatorskie dysputy, czy kobieta zgwałcona, czy kobieta z kalekim dzieckiem w ciąży, czy wreszcie kobieta w dramatycznej sytuacji życiowej, mogłaby lub w żadnym razie nie powinna decydować o życiu i śmierci dziecka. Faktycznie, co mnie do życia i śmierci innych, ale ten jeden fałsz pozbawiony wszelkich, choćby pierwotnych cech ludzkich sprawia, że dziecko, które przeżyło „aborcję” stało się dla mnie symbolem zwycięstwa na karykaturą człowieczeństwa. Ten jeden fałsz i zabawa w zbijanie instynktownie mi podpowiada, że nie o chorych i kalekich chodzi, nie o modlitwę, żeby Pan Bóg zabrał do siebie, ale chodzi o zabicie człowieka, który walczy o prawo do ludzkiego życia.

6
37291 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

55 (liczba komentarzy)

  1. nie udało się załatwić go zastrzykiem z soli jak próbowano na Giannie Jessen albo zagłodzić jak to mają w zwyczaju w Kanadzie? Podobno rekordzista umierał 26 dni.
    Jest przepaść między chłopskim  niebem dla kalekich dzieci i chorych starców a cywilizowaną nirwaną, którą się serwuje na prawo i na lewo ... Bo następne się da zrobić zdrowe wg zamówienia.
    A ciemnogród, do którego i ja należę, modli się ciągle o śmierć lekką acz spodziewaną w asyście samych Ńajświętszych :) I w otoczeniu rodziny :)

  2. Przepraszam za źródło YT z wczoraj....oczywiście o ten zabawny moment chodziło :) 


    Do czego warto wracac i sobie przypominać:

    Wychowanie młodych pokoleń w czasach przedjahwistycznych u Słowian obejmowało przez wieki wpajanie im:

    - szacunku wobec Matki Ziemi i Przyrody,

    - szacunku i przywiązania do własnych Bogów, tradycji i kultury,

    - szacunku okazywanego przodkom i kultywowanie pamięci o nich,

    – uczciwości, prawdomówności i lojalności wobec własnej wspólnoty,

    - solidarności wspólnotowej i troski o wspólne dobro.

    Jak widzimy, chrześcijaństwo nic nam nie wniosło wybitnego, czego bysmy sami nie posiadali. 

  3. Życie pogan nie zależało od nich tylko od tysiąca bożków (tylu mieli np na Litwie) i od skrupulatności w wypełnianiu obrzędów.
    Coś jak dzisiaj w Afryce.
    Chrześcijaństwo postawiło w centrum wolnego człowieka co jednak dało pewien impuls rozwojowy.
    Zwyczajów "naszych" pogan nie znamy. Wiadomo coś o wierzeniach Połabian i Bałtów, stąd wiedzę naciągnięto na ludy umownie zwane Polanami, o których nie wiadomo prawie nic.
    Jedno na pewno było warte kontynuacji - niechęć Słowian do władzy centralnej i sprawny system demokracji bezpośredniej.

  4. Chciałeś napisać że Ty nie znasz. :) Wiele wiadomo, a o chrześcijaństwie mi nie pisz, bo też nie wiesz nic na ten temat. 

  5. avatar

    Brückner też niewiele wyjaśnia. Który zaś był jedynym polskim specjalistą w sprawach religii Słowian.

  6. Kto szuka ten wie. Nie znam tego człowieka. Historia Słowian jest bardzo uboga, własnie dzięki chrzescijaństwu, które paliło wszelkie dzieła, a było co palić. To dzięki zafałszowaniu naszej historii nic nie wiemy o naszych przodkach. A byli to ludzie zacni. Mozna poczytać niestety tylko chwalebne pochwały od przybyszów zachodnich, co sądzili o nas Słowianach. A wierz mi że mozna być z tego dumnym. :)

  7. http://slowiani... Tutaj troszkę poczytaj :) Oraz to: :) http://rodzimow...

  8. avatar

    Poczytam na pewno
    Co do  Aleksand\ear Brücknera :
    http://pl.wikip...
    ·        
    Mitologia słowiańska (1918; wznowienie: 1980)

    A co do roli chrzescijaństwa na ziemiach słowiańskich, to Karlheinz Heinrich Leopold Deschner i jego Kryminalna historia chrzescijaństwa, tom V.
    Pamiętam, że sam autor ma za złe Słowianom niechęć do Germanów. Hej

  9. "Sławił Światowida szczęk oręża, huk burzy i piorunów, a nie jękliwe zawodzenia litanii. Religia Słowian nie była religią cierpiętnictwa, strachu i przebaczania wrogom. Nie szczepiła kwietyzmu nauką o marnościach tego świata. Dusza dziecka słowiańskiego wolną była od kompleksów niższości, nie wpajano jej bowiem samopoczucia poczętego w grzechu skazańca za cudze winy.
    Religia naszych przodków była pogodna, słoneczna, budząca optymizm i radość życia, była tworem ludzi zdrowych na ciele i umyśle.
    Wyrosła na podłożu tej religii etyka i moralność Słowian, ich życie obyczajowe budzi w nas uczucie czci i dumy. Gdy w roku 1124 biskup niemiecki Otto wybrał się do Pomorzan ze światłem objawionych prawd, dostał taką odprawę: “Między chrześcijanami – rzekli przedniejsi obywatele Szczecina – spotykają się złodzieje i piraci. Jednych ludzi pozbawia się stopy, innych oczu; pełno w nich zbrodni i kar wszelkiego rodzaju; chrześcijanin nienawidzi chrześcijanina: zdala od nas z taką religią"
     

  10. No, no - obywatele pogańskiego Szczecina wrogami piractwa.
    A kto dwa razy spalił Kopenhagę?
    Nie żebym akurat o to ich się czepiał.

  11. avatar

    Kto to napisał, a źródła?

    Z opisów zagranicznych znam tylko Ariosta opis przelotu na hipogryfie nad Sarmacją.Ale tylko w streszczeniu.

  12. Więcej poczytać mozna: Andrzej Nowicki "Chłopi a biskupi"

  13. avatar

    Indoeuropejczycy rozpoczęli wędrówkę.

  14. "Chrześcijaństwo postawiło w centrum wolnego człowieka co jednak dało pewien impuls rozwojowy." Toż to nieuctwo. :) Wraz z przyjęciem chrztu ludność polska została zmuszona do przyjęcia szeregu nowych, nie zawsze zrozumiałych, obowiązków i zasad. Społeczeństwo obciążone zostało dziesięciną oraz „denarem św. Piotra", czyli świętopietrzem. Doszło też wiele restrykcji obyczajowych i norm kościelnych (np. obowiązek uczestnictwa w mszy niedzielnej). Dopiero jednak śmierć Chrobrego pozwoliła poddanym na tyle odetchnąć i odreagować owo sławetne wybijanie zębów za łamanie postu, że doszło do szeregu znacznych wystąpień i zrywów.

    Demokracja.....hahaha :)  Rozwój chrześcijaństwa szedł bowiem w parze z usuwaniem demokracji plemiennej. 

    Niby jaka demokracja? Wybierano biskupa w wolnych wyborach? Tam chodzilo tylko o łupienie. Wyżej podane świętopietrze :) Świętopietrze – polska nazwa daniny na rzecz papiestwa. 

  15. Daj spokój, sam kiedyś wierzyłem że prasłowianie czcili przyrodę oraz ganiali goło z kwiatkami w dupie po świętych gajach i brzydzili się przemocą.
    Chrześcijaństwo zakazało niewolnictwa i lichwy, dlatego pożniej wymyślono reformację aby jakoś to obejść.
    Dziesięcina i świętopietrze to pryszcz przy kredycie hipotecznym i podatku VAT.

  16. Łupią nas wszedzie i gdzie mogą. Zmieniły się tylko nazwy. 8 mld w tą czy w tą. Co to jest. Ile za to mozna przeciez domów postawić co roku :)
    Poczytaj to co podałem Lukrecji. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie przekłamania. 

  17. jaka jest w istocie różnica czy dziecko zabije się 3 miesiące przed urodzeniem czy 3 miesiące po urodzeniu. Jakaś musi być, skoro jedna kurew ogłasza że się wyskrobie w Wigilię i jej klaszczą w TV, a druga kurew, matka madzi zamiast oklasków dostała odsiadkę.
    No ale jeszcze żaden aborcjonista nie był w stanie mi tej różnicy wyjaśnić.

  18. widzisz, im wcześniej partnerzy zdecydują się na zabieg tym łatwiej poradzić sobie z traumą, i jeśli są już w domu dzieci to zabezpieczyć ich byt łatwiej,
    nie te czasy że świnie się zabiło ziemniorów zakopcowało i jakoś to będzie.
    w żadnym razie nie piszę o przypadkach z tiwi,
    ani też swojego, po prostu uważam że czasy są na tyle parchate że ludzie są pod/przed murem.
    ze wszystkim pod/przed murem.

  19. avatar

    Chodzi o selekcję wśród kobiet, na "macierzyńskość", z tym że masowa aborcja to współczesny(??) wynalazek.

    Stąd dyskusje, na "poziomie" ludzi kobieta jest "kto". Na "poziomie" społeczeństwa/kultury kobieta jest "co".

    Oczywiście, "abstrakcyjnie" nieco patrząc.
    Jeżeli paranoję dołożyć do kolekcji to hasłem, by zacząć zabawę, jest "lichwa": kto, co, jak, za ile i  w jakim celu.

  20. Mnie osobiście interesuje co trzeba mieć w głowie, by na jednym oddechu bronić "prawa" do zabijania nienarodzonych dzieci z zespołem Downa i jednocześnie bronić "prawa" do posiadania dzieci przez osoby z zespołem Downa. Osobnik, bo nie osoba przecież, z którym na ten temat wymieniłem parę zdań nie widzi w tym sprzeczności i generalnie jest "postęp". Ale ja już od jakiegoś czasu niezmiernie rzadko rozmawiam z kanibalami...

    pzdr.

  21. Kiedyś czytałem:
    nazizm to karykatura religii, narodu wybranego
    komunizm to karykatura chrześcijaństwa

    Jak słusznie zauważyłeś, chrześcijaństwo zastąpiono tym syfem wytrenowanym w kołchozach i komitetach, ze wszystkimi skutkami negatywnymi.   Pozytywnych to chyba nie ma żadnych.

  22. Tak nazizm jak i komunizm mają wiele wspólnego z judaizmem i są jak najdalsze od katolicyzmu (nie chrześcijaństwa bo tu także należy protestantyzm). Zasadnicza kwestia sprowadza się do zanegowania istnienia jednostki, człowieka, który to jest podstawowy dla katolicyzmu.

  23. Powiem coś bardzo niepopularnego, zwłaszcza w środowiskach określajacych się jako prawicowe.
    Otóż nie jestem w stanie potepić zgwałconej kobiety za to, że chce się pozbyć dziecka poczętego w wyniku gwałtu.
    Tak samo nie jestem w stanie potepić kobiety, która chce się pozbyć dziecka z zespołem Downa.
    Powiem tak, nie jestem lekarzem, ale mam w rodzinie dość dużo medyków, żeby znać temat od podszewki.
    Przypadek 1.
    Kobieta, świadoma tego, że jej dziecko ma zespół Downa rodzi to dziecko. Po pół roku ląduje w wariatkowie, bo nie jest w stanie psychicznie wytrzymać nacisku własnej świadomości, że z tym dzieckiem nigdy nie nawiąże normalnego kontaktu słowno - logicznego.
    Przypadek 2.
    Analogiczna sytuacja, również urodzone dziecko z zespołem Downa z pełną świadomością tego faktu przed porodem.
    Po około pół roku kobieta wyrzuca dziecko przez okno, dziecko ginie roztrzaskane o chodnik. Casus jak wyżej - niemożność zaakceptowania w sensie psychicznym faktu, że to dziecko nigdy nie będzie normalne. Kobieta oczywiście ląduje w więzieniu.

    Owszem, zdarzają się ludzie, którzy są herosami i którzy sa w stanie przyjąć i wychować dziecko, które jest - nazwijmy to z innego świata, inaczej świat postrzega i inaczej nań reaguje.
    Większość ludzi nie jest w stanie tego zaakceptować. Oczywiście badania prenatalne ułatwiają ten eugeniczny de facto wybór, bo jednak trudniej zabić urodzone dziecko niż takie, którego nigdy się nie widziało ani nie przytulało. Ale w takim razie nie róbmy badań prenatalnych, a nie zwalajmy taką decyzję na ludzi. Bo to nie jest łatwa decyzja i ja wielokrotnie słyszałem opowiesci jak różni ludzie próbują racjonalizować ten czyn.

    Proponuję wszystkim obejrzenie filmu "Kod mercury" z Brucem Willisem - tam występuje chłopczyk, który jest dzieckiem autystycznym. To zupełnie inna choroba, ale w pewnym zakresie bliska zespołowi Downa - niemożliwy bądź bardzo utrudniony kontakt słowno logiczny z osoba dotkniętą tą chorobą. tylko, że autyzm nie jest chorobą genetyczną.

    Tylko niech mi nikt nie mówi, że ja tu akceptuję, czy też pochwalam eugenikę, albo uważam,że aborcja to dobra metoda antykoncepcyjna.

  24. Obydwa przypadki można także zakwalifikować jako przykłady psychozy poporodowej, zdarza to się także w sytuacji, gdy dziecko jest jak najbardziej normalne.

    A tak w ogóle to przecież nie chodzi o "środowiska prawicowe" tylko katolickie myślenie: jeżeli dopuszczać myślenie o tym, że sposobem na pozbycie się kłopotów, jest zabicie kogoś (w tym przypadku dziecka), to jest się na fatalnej moralnej równi pochyłej.

  25. Psychoza poporodowa nie powoduje, że matka ląduje w wariatkowie. Owszem zdaża się, że matka w psychozie poporodowej zabija własne dziecko. Ale okres psychozy poporodowej to jestograniczony czasowo do najczęściej 4 do 21 dni, a nie później niż 8 tygodni.
    Pół roku to stanowczo za długo.

    Uniwersalizm moralny wynikający z religii Rzymsko katolickiej jest najbardziej przeinaczonym i przekręconym pojęciem w obecnym świecie.

  26. avatar

    Piszesz o "przypadkach" i kobietach a nie piszesz o chorych dzieciach. Ile dzieci z zespołem downa w życiu widziałeś? Z iloma rozmawiałeś? Ile dzieci z porażeniem dzieciecym próbowało uśmiechnąć się na Twój widok? Przez dwa lata prowadziłam hipoterapię nie bredź mi tu o normalnych relacjach. W życiu nie widziałam szczęśliwszych ludzi niż zarówno dzieci jak i dorosłe osoby chore na różne tak zwane ciężkie upośledzenia.Jeśli chcesz się przekonać, że takie osoby mogą być szczęśliwe i to mimo tego, że zostały oddane przez biologicznych rodziców polecam ci odwiedzić ośrodek prowadzony przez siostry zakonne w Bielawkach. To co tam zabaczysz zmienia każdego aborcjonistę w obrońcę życia.

  27. avatar

    Klasyczne przykłady, które się analizuje aż po zgon, a tekst nie o tym napisałem. Tekst jest o tym, że z Tobą mogę pogadać o powyższych pętlach moralnych, z których sam też nie umiem wyjść i równie , a może jeszcze dalszy jestem o potępiania kobiety. Natomiast nie mogę dyskutować z szarą masą pind i pajaców pozbawioną choćby pierwotnych cech ludzkich. Zabawa w zabijanie, bo to takie fest modne, wywołuje blokadę i ten absolutny szajs we łbie, który nie ma nic wspólnego z dylematami moralnymi myślącego człowieka, gonię od siebie jak najdalej.

  28. To jak się kiedyś spotkamy, to pójdziemy na duuuża wódkę i będziemy dłuuugo rozmawiać.

  29. Najlepsze metody pozwalają stwierdzić zespół Downa z prawdopodobieństwem trochę poniżej 50%.
    W grupie ryzyka mamy 1% przypadków chorych. Najlepsze metody wykrywają 90% chorych i dają 1% fałszywie pozytywnych wyników (zdrowy wychodzi jako chory). Czyli na 1000 ciąż w grupie ryzyka mamy 10 chorych. Wykonujemy badania podczas których spowodujemy 10 poronień. Znajdziemy 9 z 10 chorych i 10 zdrowych wyjdzie jako chorzy (1% fałszywych wyników). Mamy 9 chorych/19 (wszystkie przypadki oznaczone jako chore)*100=47,4%. Takie jest ryzyko że wynik który otrzymają rodzice jest prawdziwie pozytywny. Sumarycznie żeby znaleźć te 9 chorych przypadków zginie 10 dzieci (bez względu na decyzję rodziców), a rodzice (19 dzieci) dostaną wynik jak rzut monetą. Tego wyniku nie są świadomi lekarze i położne. W USA przepytano lekarzy co sądzą o pozytywnym wyniku na zespół Downa. Na 23 lekarzy 22 stwierdziło że na 100% wyniki jest prawdziwie pozytywny, 1 stwierdził że być może jest prawdziwie pozytywny. Wszystkie położne były przekonane że wynik jest prawdziwie pozytywny. Próbka mała ale dała do myślenia, jak uczyć lekarzy żeby rozumieli wyniki które otrzymują od innych specjalistów. Niestety w PL lekarze też sądzą że niektóre wyniki są jednoznaczne i przekazują dalej nie prawdziwe informacje pacjentom. Tak na marginesie wynik pozytywny na HIV też w połowie przypadków jest błędny.
    Dane liczbowe pochodzą z wykładu prof. Ewy Bartnik.

  30. Czy naprawdę nie widzisz trzeciego wyjścia ? Nikt nie oczekuje heroizmu od kobiety a od mężczyzny. Urodzić dziecko i oddać do adpocji lub w przypadku chorych dzieci kościołowi.
    A tak w ten sposób jedna tragedia rodzi kolejną. 

  31. Kościół z oknami życia jest ciemnogrodem. Lewacy (i osobniki o lewackim stylu życia) mordujący nienarodzone (Bratkowska) i narodzone (Madzia) to jasnogród. Przecież to jakiś pijany wid. I to w sytuacji, kiedy bez żadnego problemu i pytań można umieścić dziecko w oknie życia, można też w szpitalu w ciągu bodaj trzech dni zrzec się praw do dziecka (później też nie ma chyba większych przeszkód - są małżeństwa, które adoptują "od zaraz"). Ale to jakiś wstyd i zbrodnia - tylko zabić nie wstyd i nie zbrodnia.

  32. No bo właśnie w ten sposób lewactwo deprawuje ludzi. Zabijesz i już jesteś nasz, lewacki, pozbyłeś się swego człowieczeństwa.

  33. środkiem do celu. Gdybym chciał posiąść czyjeś ziemie (a nie mógłbym ich podbić), to podesłałbym ich właścicielom siedem plag egipskich (najlepiej sto). I dbałbym o wyniszczenie demograficzne - o mały przyrost naturalny a to z powodów ekonomicznych, a to przez zaszczepienie kultury zabijania nienarodzonych, rozkład tradycyjnej rodziny (to mała próbka sposobów).

  34. Bardzo przykurczone myslenie. Nikt nie mysli tak. Problem jest złozony. Dochodzi to co powie społeczeństwo, jak się wychowa takie dziecko i jakie będą relacje, czy człowiek podoła takiemu zadaniu. W takich sytuacjach jest kłębowisko mysli, i zanika racjonalne myslenie. Po fakcie już owszem, jakaś świadomość się rodzi że można było inaczej. Oczywiście są tez również skrajnie patologiczne przypadki bez żadnej refleksji. Problemem jest otracyzm. Brak zaufania. Bieda. Kompleksy. Stan emocjonalny. Inteligencja lub jej brak. 
    Łatwo oceniać, ale w takiej sytuacji wiele osób jest zostawianych samym sobie. 
    Problemem jest państwo które nie wypracowało solidnych metod zapobiegawczych. 
    Kapitalizm to trucizna i nigdy nie rozwiąże problemu. Jako nie katolik, żądam wypracowania własnej naszej szeroko zakrojonej naprawy całego systemu. Żadam naprawy samoświadomości. 
    Kapitalizm zaprowadził nas w ślepą uliczke, i musimy rozwiązać ten problem. 5 melonów wydanych na swiątynie świetnie pomogło by w innych sprawach, nie zapominając o prawie 8 mld, które dla mnie budzi niesmak i dezaprobate. Jako rodzimowierca oczekiwałbym wiekszej więzi społecznej, budujacej nasze państwo solidarnie, wspólnotowe. 
    Cząstkowe pomaganie kościoła mnie nie interesuje. O ile rozumiem co łaska na tacę w kościele w mojej okolicy, to już nie rozumiem własności marketów, wiatraków, i innych biznesów. 
    Mamy kawał roboty do wykonania. Ale ciagle świadomość mi podpowiada, że to nie wykonalne. Bratkowska budzi we mnie odrazę jak i całe lewactwo. Druga strona budzi we mnie odraze, bo znam historię, a na niej walczy i zbija kapitał cała ta odhumanizowana lewica, co niby ma w sztandarach to hasło. Pozostaje kompromis. 

    “Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą, zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy, i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.”

  35. Antyquariusz, jako antylewicowie nie akceptujesz własności prywatnej? Zalecam dogłębną lekturę "Lewicowego faszyzmu".

  36. Prędzej różaniec. Żądania samoświadomości tak szybko się nie wyleczy.

  37. Miałem na myśli obecny zadziorny, brutalny kapitalizm. Co do różańca to sam sobie odmawiaj. Nie będę kaleczył sobie duszy jahwistycznymi dyrdymałami. 

  38. jakiej duszy w takim razie

  39. Duszy słowiańskiej kolego, duszy słowiańskiej :)

  40. dla wzmocnienia słowiańskiej duszy. Nie trzeba od razu zaczynać z grubej rury. Ostrzegam, ale i ta rura do cienkich nie należy.

  41. Boli cie swiatynia a nie boli ciebie ze setki milionow utopilismy w ratowaniu niemieckich i francuskich bankow wykupujac od nich dlugi Grecji i Islandii? Krzyz Ciebie boli? Inwestycje koscielne Ciebie bola? To opowiem historie ktora ogladalem wlasnymi oczyma.
    Miasteczko na 'dzikim zachodzie', proboszcz o ktorym opowiem to obecnie osoba mocno juz schorowana i stara ale do dzisiaj powazana. Gdy bylo potrzeba budowac kosciol to inwestowal. Na przyklad - potrzebne byly deski, kupil tartak. I dzieki temu polowa okolicy mogla przetrzec drewno polowe taniej niz dotychczas a kosciol postawil. Zauwazyl ze ludzie sie starzeja i choruja a czekanie na karetke trwa godzinami - zalozyl lokalnych 'maltanczykow' i maja wlasna karetke. Moja prababcia sama z niej skorzystala gdy trzeba bylo ja przewiesc ze szpitala czy tez na zabiegi rehabilitacyjne. Kosciol ktory zbudowal to prawdziwy kosciol a nie hala. I zbudowal go nie 'w betonie' ale w ludziach. Wymagal od podwladnych i od ludzi. I ludzie go do dzisiaj dobrze wspominaja. A ze miasteczko ma najmniej 'patologii' w okolicach to juz inna sprawa... A biedni zawsze mieli pomoc z parafii. I to nie na pol litra ale np. zalatwial ludziom prace (co latwe nie bylo przynajmniej poczatkowo - pozniej sciagal firmy). Dzieci mialy salki gdzie mogly sie zebrac zamiast wisiec na trzepaku. Do dzisiaj zachowaly sie kolka, chory (z dobrym muzycznie organista, grajacym czesto na koncertach muzyki barokowej), zespol mlodziezowy, oaza itp itd.
    Jesli nie bedzie kosciola i pomocy koscielnej to kto zostanie? facio w czerwonych gaciach? Urzad od przybijania pieczatek? Wolne zarty...
    Masz pretencje ze pomoc ludziom robi to Kosciol? To zrob to sam - razem z kolegami od Bahusa czy innego Swiatowida. Zawsze to samo tez mowie lewiznie kawiorowej. Zakasac rekawy i do roboty a nie uzalac sie nad bieda bo od slow biedzie nic nie przybedzie.

  42. że lekarz (reprezentujący rozwój nauki na polu medycyjny i nauk powiązanych) bawi się w Boga np ratując dziecko. Negowana jest tylko jedna strona medalu, czyli aborcja, usuwanie. Ale zabawa w Boga i ratowanie przypadków beznadziejnych, np popularna ostatnio cesarka rzutem na taśmę, jak dziecko już się dusi (co powoduje odpowiednie skazy) już nie. Brak takiej dyskusji, a tu jest sedno sprawy. Albo bawimy się w tę grę albo nie, zresztą za 30 lat kiedy będzie na świecie ponad 9 mld ludzi sytuacja się jedynie zaostrzy.

  43. Pozwolenie aby dziecko (i jak rozumiem kobieta) umarli to jest przejaw nawet nie barbarzynstwa ale wprost glupoty.
    Wlasnie pozostawienie 'spraw wlasnemu losowi' a'la JKM to jest chory pomysl sprzedawany przez masonerie dla maluczkich'. Sami tego w stosunku do wlasnych rodzin nie stosuja.
    Jesli juz chcemy 100% naturalnosci to nie myjmy rak przed operacja czy porodem. Efekt bedzie szybki - i byc moze wyczekiwany przez specow od wyznaczania ile jakiego narodu ma byc...
    Faktem jest ze dzisiaj stosuje sie do tego kolejki do lekarza, finansowania przez NFZ, wysokie podatki i parapodatki na urzednikow 'zarzadzajacych zdrowiem' ale mam nadzieje ze uda sie to w koncu wyplenic...

  44. Nie wiesz jak to jest. Nie trzeba byc herosem. Trzeba przyjmowac to co jest nam dane i robic to co trzeba, dzien po dniu.
    Co do dzieci i doroslych chorych 'na Downa'. Pracuja u nas 2 osoby chore - nie robia nie wiadomo czego ale robia to co im sie kaze i robia to porzadnie. Nie jest prawda ze nie ma z nimi kontaktu, tyle ze nie nalezy od nich oczekiwac nie wiadomo czego.
    Co do dzieci chorych na autyzm (ktory tez moze miec podloze genetyczne ale nie tak proste jak Down) - trzeba dac im szanse. Owszem to kosztuje trud, pieniadze, obciaza psychike opiekuna. Ale dzieci takie gdy kontaktuja w koncu (a tak jest, czasami chwilowo, czasami po dlugim wysilku, czasami po dlugim czasie i po nauczeniu sie przez nas 'ich jezyka') daja wielkie zadowolenie dla opiekunow.
    I prosze aby nie mowic 'nie wiesz jak jest'. Wiem. I wiem ze moze byc gorzej. Ale nie tak zle aby zabijac tylko w oparciu o poszlaki (bo badanie nie jest 100% pewne i nie mowi o poziomie uszkodzen). Z reszta nawet gdyby to bylo na 111% pewne to i tak nie wolno zabijac. Nawet odrzucajac sprawy podstawowe jak godnosc ludzka to popatrzmy od strony praktycznej. Bo jesli bedziemy zabijac dzieci to zabija nas gdy stracimy prace albo gdy zaczniemy chorowac - chocby na takie nieuleczalne choroby jak nadcisnienie. Smierc za smierc.

  45. avatar

    I tak myślę, że znowu sobie faceci o aborcji pogadali.

    Duża część aborcji u kobiet, nie tylko niezamężnych, bierze się z tego, że facet przelecieć to i owszem, ale trudu to nie bardzo mu podejmować, zwłaszcza co do dziecka chorego.

    To mężczyźni opuszczają swoje dzieci trzeba rzec: masowo, gdy się porówna do kobiet - sporadycznie (ale wtedy bardzo jest głośno).

    Co innego wyjątkowe sytuacje, co innego program systematycznej eugeniki. I przede wszystkim trzeba poprawić mężczyzn.

  46. avatar

    Tych mężczyzn wychowały kobiety. To matki nadskakują, głaszczą po główkach i nie wymagają od swoich synków. 

  47. Nie tylko. Ojcowie też mogą dawać dobry lub zły przykład. Rola ojca jest niepodważalnie duża.

  48. avatar

    No tak. Matki źle wychowały. A ojcowie niewinni, bo ich też matki źle wychowały i tak można ciągnąć do Adama i Ewy. Wszystkiemu winne są matki nadopiekuńcze, to znaczy wszystkie, które nie wywaliły dziecka do śmietnika. Takie się nazywa wyrodne.  Cała wina matek, to stara szkoła, nie sądziłam, że ma nadal wyznawców. No więc oprócz matek i ojców są jeszcze rówieśnicy, a przez ostatnie 50 lat jest jeszcze jest nachalny przekaz mediów. Filmy, reklamy i takie tam.

  49. avatar

    Jestem matką i dziecka nie wyrzuciłam do śmietnika i znalazłam dobrego męża/ojca a właśnie z powodu nachalnego przekazu 4 lata temu sprzedaliśmy tv

  50. avatar

    I nastawiona na opiekę, bez tego by nas nie było.
    Ojciec musi być i mieć ojcowskie przymioty, żeby wychowywać "na człowieka". Niestety, około połowa ojców się nie spisuje i jak się to weźmie pod uwagę, to kobiety świetnie sobie radzą również w roli wychowawców, nie tylko opiekunów...

  51. Strony