W polityce trzeba umieć złapać za pysk, to Murzyn ma się Polsce kłaniać

Prześlij dalej:

Przez kolejne dni trwa medialna licytacja z kim się spotka i z kim się nie spotka Murzyn z USA pełniący obecnie funkcje prezydenta tego kraju. Aby zrozumieć jak dalece jest to żałosna akcja wystarczy sobie odpowiedzieć na kilka prostych pytań. Polaku, masz pojęcie kto jest prezydentem Rumunii i czy w Rumunii w ogóle mają prezydenta? Polaku masz pojęcie jak się nazywa lider opozycji w Bułgarii? Polaku, potrafisz podać jedno nazwisko wpływowego dziennikarza z Malty albo Szwajcarii? Jeśli nie korzystałeś ze znanej wyszukiwarki i nie jesteś jednym na milion, z całą pewnością nie byłeś w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie. Tyle samo wiedzy ma Murzyn Barack, jeśli chodzi o polskie stosunki polityczne i medialne. On nie wie, że Beata Szydło nazywa się Beata Szydło, o czymś takim jak Gazeta Wyborcza nie słyszał tym bardziej, a nazwisko Michnik, Wielowieyska co najwyżej kojarzą mu się z kanadyjskimi hokeistami. Wniosek? Nie wniosek tylko oczywista oczywistość, banał potworny. Wszystkie te głupkowate komunikaty dotyczące prestiżu i utraty wpływów są generowane przez miejscowych parafian dla miejscowych parafian. Nieludzko eksploatowany drobnomieszczański nahaj: „co ludzie o nas powiedzą?”. Wychowałem się w typowej peerelowskiej kamienicy, gdzie wszyscy wszystkim się kłaniali i zaraz potem dupy obrabiali. Któregoś dnia dowiedziałem się, że ci z parteru przechrzcili mnie ćpunem i złodziejem. Moją pierwszą reakcją było ostentacyjne odwracanie głowy, gdy należało starszym paniom powiedzieć dzień dobry. Dopiero wtedy się zaczęło własna rodzina i wszyscy sąsiedzi do końca ulicy mieli mnie za gorszego od ćpuna i złodzieja, bo „Stefaniakowej” dzień dobry nie powiedziałem.

Po latach ci sami sąsiedzi kłaniają mi się w pas pierwsi albo uciekają jak tylko zobaczą mnie za rogiem. Tak to działa, obrabiają Polsce dupę, a jak się w końcu przytrafił rząd, który powiedział dość, zaczęła się obstrukcja do końca ulicy. Dopóki się takich nie przetrenuje, nie pokaże gdzie ich miejsce, zabawa nie będzie miała końca. Ty im dzień dobry, a oni ciebie od zamachowców na demokrację wyzwą, bo oni są… i tu wpisać dowolną Stafaniakową, czy USA. Ukrócić to kołtuństwo da się tylko szacunkiem dla samego siebie, Postaw się stanowczo, a zobaczysz jeśli nie od razu, to za kilka lat, podkulone ogony kołtunów. Murzyn, który rzekomo zatroskał się stanem demokracji w Polsce, parę dni temu odwiedził Kubę, sypiącą się od realnego socjalizmu ruderę. Na lotnisko Kubańczycy wysłali jakiegoś ministra, którego nazwisko ledwo kojarzył amerykański korpus dyplomatyczny. W trakcie wizyty Murzyn się dowiedział, że pouczać to sobie może swoich Murzynów, na Kubie żyje się po kubańsku. Prawda, że pięknie przeczołgany delegat mocarstwa? I delegat to dobre słowo, może nawet nieco na wyrost. Od czasów Reagana nie ma w USA prezydentów są tylko i wyłącznie marionetki do wynajęcia. Zresztą Reagan też nie był samodzielny, ale tak się cudownie złożyło, że interes producentów broni był tożsamy z geopolitycznym celem, który polegał na puszczeniu z torbami bolszewików. Barack pojechał na Kubę, ponieważ za to mu płacą, nie wiem kto tym razem, ale raczej branża turystyczna i deweloperska.

Na kubańskiej pustyni dałoby się zrobić kilkaset spektakularnych prywatyzacji i innych „inwestycji”, które pozwolą na robienie dużej kasy. Do Polski Murzyn też by przyjechał i też moglibyśmy na lotnisko wysłać góra Beatę Kempę, ale niestety dalej „nie umiemy polityki”. Nie żaden KOD i Trybunał Konstytucyjny chodzi, ale o grube miliardy, które są szykowane na kontrakty dla polskiej armii. Miliardy są podwójne, po pierwsze gdzieś je trzeba pożyczyć, po drugie gdzieś je trzeba wydać. Pojąć nie mogę, jak przy takim kapitale jest możliwe, że w USA nie prześcigają się w zachwytach nad polskim rządem i dumną Polską? Wystarczy kilka prostych ruchów, sygnałów do brzuchatych właścicieli fabryk z Teksasu i innych stanów, aby stał się cud. No i jeszcze do tego możemy zamówić w Chinach próbną partię broni, która w U.S. Army wejdzie dopiero za 5 lat. Polityka to po pierwsze trzymanie za pysk przeciwnika/partnera, po drugie pieniądz, pieniądz i jeszcze raz kontrakt. Pewnie, że za te parędziesiąt miliardów nie kupimy sobie pozycji mocarstwa na świecie, ani w swoim rejonie, ale byle Murzyn dzień dobry powinien krzyczeć nam z daleka. PiS jak dotąd odważył się na pierwszy krok, przestał wchodzić w zadek i nie daje się szantażować, niestety ciągle nie ma kroku drugiego. Musimy nauczyć naszych partnerów, bolesnym treningiem, że opowiadanie głupot o Polsce po prostu się nie opłaca.

5.893332
29516 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

18 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    pan murzyn jest tak samo wartosciowym straznikiem bezpieczenstwa i demokracji jak pan szef policji belgijskiej w poniekąd gustownych (??!!@#$%&*wtf..??) damskich ciuszkach ktorego zdjecia obiegły siwat po "zamachu" lotniskowym..pan murzyn obok króliczka..a pan policjant w kozaczkach damskich muszkieterkach (o wysk do poł uda)..na oba zdjecia patrze z takimi samymi odczuciami..eurokolchozu juz nie ma..moze i czas najwyzszy zacząc budowac naszą polityke mocarstwową jak najdalej z dala od naszych "najwiekszych" sojuszników..bo tak jak mawia GB w swoich najnowszych prelekcjach.."oby nas znowu nie sprzedali za bazy na ukrainie"..
    M.J.Chodakiewicz mawia ze "ameryka jest do bólu infantylna".(w glowie mam ciagle zbitke wypowiedzi murzyna jak to robił z 2-3 lata temu objazd po europie i za kazdym razem wysiadajc z samolotu powtarzał.."....." (nazwa kraju) JEST NASZYM NAJWIEKSZYM SOJUSZNIKIEM...tyle tylko ze to juz przekroczylo granice smiesznosci i perwersji emocjonalnej..EUROKOŁCHOZ za chwile ogarną krwawe zamieszki uliczne..a ameryka juz NIGDY nie bedzie wielka jak mawiaja pretendenci do biureczka w owalnym gabinecie..
    czas zmienic paradygmaty polskiej racji stanu
    (tylko jak to zrobic jak reforma mediów publicznych jest taka jak jest??ze nawet lisweeka i żydorczej i tvn-u nie mozna zamknąc najsciem komornika???)

  2. Tak właściwie.
    Na marginesie dzisiejszej refleksji...

    Obija się o uszy
    wiadomość, czy plotka:
    kto się z kim spotka
    albo i nie spotka...

    Jeśli jakaś osoba
    w świecie wiedzie prym.
    Pytamy who is who
    Czyli kto jest kim,

    Zaś rzeczą której
    zwykle nie znamy
    jest drugie imię
    Baracka Obamy.

    Bo nikt pamięci
    nie zaśmieca spamem,
    Żeby się Barack
    nie mylił

    z Saddamem.

    [P.S.  Barack Hussein Obama]

    Tu z obrazkami i filmem

  3. Przaciez on nawet nie wie gdzie lezy Polska , a co dopiero - kto nia rzadzi ! Moje zdanie na temat tego goscia jest stale i niezmienne od czasu gdy rozpoczal kariere polityczna i brzmi - "czarny" i nie chodzi tu bron Boze o kolor skory , tylko o stan umyslu ! Poza tym facet jest skrajnie antychrzescijanski , a co za tym idzie takze nie propolski . Prezydentem zostal tylko i wylacznie dlatego , ze Ameryka postanowila , iz nadszedl czas na kolorowego lokatora The White House . Gdyby nie ta "ekstrawagancja " , to paslby dalej kozy w Kenii .   

  4. Zgoda co do sensu, ale z dolarami to jest inaczej. Amerykanom zwisają miliardy które trzeba będzie im zapłacić. Mają ich drukarnię u siebie i jeśli czegoś potrzebują:bananów, surowców, czy samochodów, to płacą papierem, czyli dostają towar praktycznie za darmo bez potrzeby wypracowania własnego dochodu. Wymaga to posiadania najsilniejszej armii na świecie i niezawodnych służb pilnujących posłuchu wśród światowej drobnicy. Stąd wszelkie duże transakcje, takie jak ta zbrojeniowa mają dla nich znaczenie nie ekonomiczne, a polityczne. Służą umacnianiu wpływów USA, między innymi przez zadłużanie frajerów. Można nawet powiedzieć, że ekonomicznie amerykańce tracą, bo dają np fajny lotniskowiec za kupę papierów, no ale zyski długofalowe widać przeważają.
    Na nasze szczęście lub nieszczęście Polska interesuje USA minimalnie. Służy im jako nieruchomość do przetargów z Unią i Rosją. Zawsze można komuś za coś ją opylić.
    Pod warunkiem ze ma bezsilną władzę.
    Trzeba więc się stawiać, pyskować i robić dużo hałasu, choćby wszelkie trybunały światowe groziły bombardowaniem. Wredny pinczerek gryzący pańską rękę przestaje być atrakcyjnym towarem do wymiany za kota.

  5. naszym potencjalnym sojusznikom z Europy środkowej i wschodniej potrzebowalibyśmy 100 tys żołnierzy pod bronią i 100 tysięcy których mozna w krótkim czasie postawić pod bronią, wyposażonych w bardzo dobry sprzęt. Niestety tego nie ma i nie widze realnie żeby mogło być.

    imo wiceszef komisji europejskiej i szef rady europy nie przyjeżdzają żeby nas pobić, tylko żeby ratować swoje stołki.

  6. Nawet 100 tysięcy prostych szwejków z pepeszami by starczyło by Unia narobiła w gacie i pozwoliła nam na swobodne rządzenie. Natomiast pięknego nowego lotniskowca czy niezatapialnej łodzi podwodnej za bilion dolców Unia niestety się nie przestraszy. Ani Rosja.
    Armię zawodową, to se można wsadzić. Profesjonaliści walczą (a raczej pracują ,dbając o cenne życie swe) dla tego kto więcej płaci.

  7. Zupełnym ignorantem Obama nie jest. Wie na przykład czyje były obozy.

  8. Swoją drogą, ciekawe, kto mu tamto przemówienie napisał.

  9. Na polski potencjał. Uczelnie i przemysł. Oczywiście to jest polityka długofalowa, świat nie stoi w miejscu, nadrobienie zaległości to spory problem, ale nie niewykonalny. Z przeszłości mamy wiele przykładów, że po stworzeniu odpowiednich warunków możliwe jest produkowanie na miejscu tego wszystkiego czego potrzebujemy. Broń jutra to systemy oparte na elektronice i oprogramowaniu. Zbudowanie systemu rakietowego to konwencjonalne rakiety oraz system naprowadzania. Po co nam myśliwce, do ktorych nie mamy odpowiednich pocisków manewrujących? 
    Samolotami wojny się nie wygra, lepiej chyba mieć ileś tam systemów obrony przeciwlotniczej, niż kilkadziesiąt myśliwców nadających się już do modernizacji. Podobnie jest z bronią przeciwpancerną. Po co nam tanki, skoro można mieć drużyny wyposażone w pociski naprowadzane na cel (dowolnego systemu). Potrzebujemy armii do obrony naszych granic, a nie do obrony interesów USA.
    Podobnie jak MK uważam, że Chiny mogą być bacikiem na kowbojów. Uważam też, że tzw. dobre stosunki z Amerykanami to gówno warte pustosłowie.

  10. Choćby wystrugany przez Sorosa z banana Orban jest przykładem że nie wszystko stracone. Nasi wystrugani też mogą się wypiąć. W tej chwili mamy końcówkę dawnego porządku europejskiego, można sobie pozwalać na wszystko. Nikt nie podskoczy bo ma swoje kłopoty.
    Końcówka, czyli jeszcze nie czas na odbudowę. Czas na swobodne "psucie stosunków" i pilnowanie wyłącznie swojego interesu.
    Dobry moment na hałaśliwe zapowiedzi o wyjściu z unii. Ryzyko żadne, a sporo można zyskać.

  11. avatar

    brawo ty :-)

  12. No i jeszcze do tego możemy zamówić w Chinach próbną partię broni, która w U.S. Army wejdzie dopiero za 5 lat... Rad bym się dowiedzieć jaka to broń ???

  13. avatar

    Obecną sytuację w Polsce dziwnie trafnie oddaje jedno zdanie z „Anhellego”: „Oto zmartwychwstali, lecz nie mogą odwalić mogiły”. Zbyt ciężki jest kamień minionej epoki? A może nie usunięto jeszcze do końca gruzu z pomników? Może nagrobnej płyty po PRL-u nie da się dźwignąć, bo zbyt dużo ważą nie usunięte szczątki sierpa i młota?

    http://www.polskacanada.com/marek-baterowicz-odwalanie-mogily/

  14. avatar

    "... o poranku zasmucił się i krzyknął: Oto zmartwychwstali, lecz nie mogą odwalić mogiły! i to powiedziawszy upadł martwy."

  15. Silniejsi będą zawsze wrogami, a słabsi, z konieczności przyjaciółmi.
    Przy pomocy broni nikt nie podporządkuje sobie Polski, bo nie ma takiej potrzeby i nikt nie jest idiotą. Niekonwencjonalna broń najnowszej generacji ma poważną wadę, nie działa wybiórczo. Konwencjonalna działa precyzyjniej, ale w konsekwencji z podobnym skutkiem.
    Najskuteczniejszym orężem jest polityka oparta na ekonomii.
    Wojna, w jakiej obecnie uczestniczymy, dotyczy przyszłego charakteru naszej cywilizacji.

    [edit]  Sporo piszecie o potrzebie wyposażenia wszystkich Polaków w broń palną.
    Po co? Przecież to nie ma żadnego sensu. W kraju gdzie władza pochodzi z wyboru?
    W przypadku jakiejkolwiek agresji na Polskę, każdy z nas będzie mógł wybrać sobie dowolny rodzaj broni. Będzie jej wystarczająco dużo, z różnych źródeł, tak jak na wszystkich terenach konfliktu zbrojnego. Przeszkolenie zajmie godzinę, a praktykę i tak zdobywa się wyłącznie w boju.
    Patrząc na to co z bronią robi Korwin, to żal dupę ściska, a sto tysięcy Korwinów to dziesiątki przypadkowych trupów.
    Pisarze do piór, a organizację obrony zostawmy Macierewiczowi.

  16. avatar

    Ciekawe zdanie. Dopracuj, proszę, by było prawdziwe tzn.  zgodne z realem. 

    BTW, w 2014 r. na polskich drogach doszło do 34 970 wypadków. Zginęło  3202 osób, rannych 42 545 osób.

  17. nie da się tego czytać

  18. ku klux klan?