Prześlij dalej:

W Polsce straszne nudy, nic się nie dzieje, czego najlepszym dowodem jest fakt, że Onet.pl ciągnie temat taśm i tym razem nikomu się nie chce do stenogramów i nagrań zajrzeć, w każdym razie mnie się nie chciało. Za to za wielką wodą działo się naprawdę sporo. Kto narzeka, że w Polsce rządzą paranoje musi się zapoznać z historią amerykańskiego senatora, który po wielu tygodniach przeprawy w końcu został sędzią Sądu Najwyższego. A było to tak, zaczynając od szczęśliwego końca.

Po burzliwej debacie w komisji i w senacie na Bretta Kavanaugha zagłosowało 50 senatorów, przeciw było 48. Niemal natychmiast po głosowaniu Kavanaugh został zaprzysiężony przez Prezesa SN Johna Robertsa, a jako jeden z pierwszych gratulacje mu złożył emerytowany sędzia Anthony M. Kennedy, którego Kavanaugh zastępuje. Naprawdę, nie żartuję, w amerykańskim Sądzie Najwyższym jeden z sędziów przeszedł na emeryturę, chociaż tam funkcje sprawuje się dożywotnio i nie ma wieku emerytalnego dla sędziów. Tak wygląda pierwszy cud. W drugim cudzie to prezydent USA, czyli polityk przedstawia kandydaturę na sędziego SN. Trzeci cud polega na tym, że kandydata najpierw zatwierdza komisja senacka, zatem znów politycy i wreszcie w ramach czwartego cudu ostatecznie o wyborze sędziego decydują w głosowaniu senatorowie, jak się łatwo domyślić, też politycy. Donald Trump przedstawił senatowi Bretta Kavanaugha, bogobojnego republikanina, co oczywiście wywołało wściekłość oświeconych demokratów.

No i gdzie te paranoje? Do tego momentu nigdzie, może poza jedną, że w Polsce wyboru sędziego SN dokonuje się podobnie, a wyboru sędziów KRS to już prawie identycznie i to, co w USA jest demokratyczne, u nas robi za reżim. Pocieszmy się jednak nieszczęściem naszych sojuszników, bo w Polsce mimo wszystko takie akcje, jaką przeprowadzili lewaccy „demokraci” przeciw Brettowi Kavanaughowi nie miałyby szans powodzenia. Kandydat Kavanaugh nie schodził z pierwszych stron gazet i nie dlatego, że tak się Amerykanie pasjonują wyborem sędziego SN, ale w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne, co zarzuciło mu kilka kobiet. Największą furorę zrobiła dr Christine Blasey Ford, psycholog, która z powodu molestowania korzysta z usług psychiatry, nie wiem jak innych, ale mnie to śmieszy. Pani po 30 latach, tuż przed wyborami, nagle sobie z detalami przypomniała, co się działo na licealnej imprezie, chociaż była wówczas pod wpływem alkoholu.

Z łzawą historią nieboraczki zapoznały się całe USA, ponieważ pani dr Christine Blasey Ford została zaproszona do Kongresu i tam opowiedziała, że na licealnej prywatce Kavanaugh chciał ją rozebrać, przeciw czemu ostro protestowała, wtedy senator zatkał jej usta i prawie udusił swoją ofiarę. Dr Ford dawała sobie głowę uciąć za tę wersję wydarzeń, natomiast Kavanaugh przysięgał na Boga, że zarzuty pani psycholog są kłamstwem. Zeznaniom jednej i drugiej strony towarzyszyły obficie wylewane łzy i całe to show było transmitowany we wszystkich zakątkach USA nie wyłączając stacji metra. Ameryka uwielbia podobne spektakle i tam się przegrywa politycznie dokładnie przez takie pierdoły, kompletnie pozbawione sensu, bo kto normalny uwierzy w tę tandetną inscenizację pełną „przypadków”.

Magiczne słówko „molestowanie”, biedna kobiecina ze łzami w oczach i jest po senatorze, sędzim, nawet po prezydencie. Kavanaughowi cudem udało się zostać sędzią, pomimo absurdalnych spektakli i protestów setek osób przed Kapitolem. Co ciekawe Kavanaugh nie dostał głosu republikańskiej senator Lisa Murkowski, która celowo nie wzięła udziału w głosowaniu, ale wsparł go za to demokrata senator Joe Manchin, który stara się o reelekcję w Wirginii Zachodniej, gdzie przeważnie wygrywają Republikanie. Taka to historia amerykańska i chyba też Ameryki. Jak widać każdy kraj ma swoje paranoje i trudno powiedzieć, czy te zagraniczne są znośniejsze, chyba jednak nie.

Źródło foto: 
0
8408 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. No, bo w Polsce "demokracja" jest wtedy, kiedy... sendziowie sami siebie wybierają na najwyższe stanowiska SN. Może parlament też powinien sam z siebie wybierać się na kolejne kadencje ...?

  2. 'Co kraj, to obyczaj' już nie obowiązuje odkąd te same globalne koncerny organizują takie same seanse na całym świecie. Wynika z nich oczywista prawda, że jak ludzie są zadowoleni z tego, z czego według "najświatlejszych umysłów" zadowoleni być nie powinni to jest populizm, upadek kultury i demokracji. Niestety jeszcze przez dłuższą chwilę tak pobędzie, ale mam nadzieję, że zmanipulowane perekińczyki się w końcu otrząsną.

  3. Kavanaugh przez lata będzie pamiętać jak psy na nim wieszali tamtejsi totalni i będzie wydawać odpowiednie wyroki. Cały ten jazgot obróci się przeciwko inicjatorom.

  4.  

     

     

    @Mmisiek owszem, dlatego zaznaczyłem że chodzi o takie "partnerstwo" jak mają Niemcy i Izrael. Niemcy finalizują swój strategiczny sojusz z Rosją, dlatego USA tak przyśpieszyły ze "strategicznym partnerstwem" z Polską. Ale wbrew pozorom, Niemcy bardzo się boją Rosji, punkt dla nas, boją się że UE zacznie się sypać, punkt dla nas, boją się że my się odsuniemy, punkt dla nas. PiS nie ma polityki zagranicznej, wszystkie punkty do kosza.

    Schetyna i Trzaskowski w hotelu, sekstaśma... od początku mnie dziwiło że Trzaskowski prowadzi kampanie w stylu "chłopak i dziewczyna, normalna rodzina". A na poważnie, sztab Jakiego powinien poderwać Warszawiaków do urn, Jaki jako nadzieja na lepsze jutro Warszawy. Nie przekonywać tylko porwać, ulicę. Inaczej słabo widzę zwyciestwo w II turze.

  5. Może i Niemce się boją, ale z tego strachu tym bardziej zajadle nas zwalczają.

    Niestety PiS nie ma nie tylko polityki zagranicznej, ale też i wewnętrznej. Wycięcie niemieckiej agentury momentalnie by pomogło w naszych relacjach z Berlinem, ale zamiast tego jest nad nimi rozpostarty parasol ochronny. No to w rezultacie jest jak jest i inaczej nie będzie. A czy to wynika z ogólnej nędzy intelektualnej (druga Japonia, drugi Budapeszt, drugi Piłsudski... niezmiennie zawsze musi to być coś drugiego i wtórnego) czy instrukcji prowadzących to właściwie dla sprawy nie ma większego znaczenia.

     

  6. "musi sie zpoznac z historia amerykanskiego senatora, ktory po wielu tygodniach przeprawy w koncu zostal

    sedzia Sadu Najwyzszego"  -  nie senator  a sedzia Sadu Apelacyjnego !pozrawiam

  7. To nie paranoja tylko świadoma taktyka lewactwa na zwalczanie znienawidzonych polityków oraz znienawidzonego Kościoła. Problem polega na tym, że większość pozwala sobie narzucać ich absurdalną narrację i podskakuje dokładnie tak jak im czerwoni zagrają.

  8. Sprawa może śmieszna, bo sprawdzanie kandydatów jest do rdzenia, aby w przyszłości nie było wątpliwości. W naszym biednym Kraju, nawet jeżeli ktoś "sprywatyzuje" sto baniaków, nic się nie dzieje, najwyżej "karnie" zostanie przeniesiony do Brukseli, lub placówkę dyplomatyczną. Pamiętam "kingsajz papirus" na początku rządów. Pomyślałem wtedy, że deportują tzw uchodźców, by ośrodki zamienić na więzienia, bo w normalnych ciupach zabraknie miejsc. Naiwny jestem jak dziecię - a Wy? Hochsztaplerzy dobrze się mają, a "uchodźców" potop. Nawet nikt się nie kwapi, żeby się z tego wytłumaczyć. Zamienili papirus na rolkę papieru "niewymownego", by pokazać ludziom swój stosunek do nich.

    Interesujące, czy jakikolwiek kandydat został prześwietlony? Jak przypuszczam, zapytania obywatelskie należy umieszczać w kopertach adresowanych na Berdyczów.

  9.  *Po 36 latach te "demokratyczne", antyTrump'owe Q**y staraly sie przeszkodzic Prezydentowi USA w nominacji sedziego Brett;a Kavanaugh'a na stanowisko sedziego do US Supreme Court!

    Pozdrawiam MK ! 

    Janusz z Long Island, NY

     

     

  10. Przy tym, te "demokratyczne, lewackie Q*wy" staraly sie, wszystkimi brudnymi sposobami, zniszczyc zycie wspanailemu czlowiekowi i madremu, mlodemu sedziemu!

    A to ci dopiero lewackie scierwa!!!

  11. Kobita po latach pewnie żałuje, że była taka nieprzystępna, stąd te łzy na samo wspomnienie.

  12. "bo w Polsce mimo wszystko takie akcje, jaką przeprowadzili lewaccy „demokraci” przeciw Brettowi Kavanaughowi nie miałyby szans powodzenia" - Cierpliwości, to gówno już do nas płynie wysoką falą.