Prześlij dalej:

Siedzę w pustym Internecie, wszyscy już odeszli w ciemną noc! Takie sobie intro wymyśliłem, parafrazując kultowy tekst kapeli punkowej z Ustrzyk. Kapela nazywa się KSU i sam nie wiem, czy polecać, raczej nie, ale tekst natychmiast mi się skojarzył ze „Świętem Trzech Króli” i nie ma w tym cienia profanacji. KSU w oryginale śpiewało „siedzę w pustej knajpie” i to nawet lepsze niż w pustym Internecie, co pośpiesznie tłumaczę.

Skojarzenia mam czysto ekonomiczne, nie religijne, bo niezawodna pamięć przypomina wszystkie dywagacje na temat fatalnych skutków dla polskiej gospodarki i rynków pracy, co miało się lawinowo potoczyć wraz z ustanowieniem dnia „Trzech Króli” dniem wolnym od pracy. Od tamtego czasu minęło ładnych parę lat, a hipermarkety nie tylko nie zwolniły pracowników i nie zanotowały strat, ale poszukują chętnych na kasę za nieco mniej śmieszne pieniądze i nie znajdują wielu chętnych. Dzień wolny miał też zniszczyć życie przeciętnemu zagonionemu Polakowi, któremu w sobotę czegoś zabraknie i będzie miał kłopot nie do przetrawienia. No i zabrakło mi dziś papryki! Tak się składa, że u mnie w chałupie chłop stoi przy garach, a baby tylko jako takie pojęcie mają o kuchni. Wczoraj zrobiły zakupy pod placka po węgiersku, ale zapomniały o papryce, co zauważyłem wieczorem.

W sobotę rano wstaję i od razy drę japę, że papryki brakuje, a bez papryki placka nie robię.

– Jedźcie i kupcie!
– Wolne jest – usłyszałem.
– Jakie wolne? – pytam.
– Normalne wolne, święto, w Internecie ci nie napisali?
– To poszukajcie takiego sklepiku, gdzie sam właściciel sprzedaje.
– No chyba ty.
– To nie robię placka.
– A to nie rób, gulasz se zrób albo mielone.

Tyle se powalczyłem o wolny rynek, a cała ta akcja na pierwszy rzut oka jest wodą na młyn ortodoksów, bo przecież jakaś „Biedronka” straciła 4 zł na papryce. Nie działa tu też teoria, że czego się nie kupi w wolną sobotę, czy niedzielę, to się nadrobi w poniedziałek. Po co mi papryka po obiedzie, nie dopcham się przecież brakującą ingrediencją po skonsumowaniu dania. Do tego trzeba jeszcze doliczyć tysiące takich niespełnionych kucharzy i innych klientów, którym coś tam zabrakło, a to się zaraz na miliony obrotów przekłada. Wszystko razem aż krzyczy, że trzeba handlować na okrągło, inaczej się tryby gospodarczej machiny zatrą. Niby prawda, ale tylko wtedy, gdy się chlapie w Internecie. Od wczoraj nie przeczytałem ani jednego lamentu, że komuś się rynek załamał, pożycie małżeńskie rozpadło i dochody spadły, z powodu „Trzech Króli”.

Cisza jak w pustej knajpie w Ustrzykach. Polacy to naród, który w Europie zapieprza niczym chińskie dzieci na taśmie produkcyjnej. Według wszystkich statystyk pracujemy najwięcej, a przy takich Francuzach, czy Włochach można wręcz mówić o „polskich obozach pracy”. Dziwnym trafem rozleniwieni Francuzi i śpiący w południe Włosi, maja 4 razy większe pensje i emerytury. Jak to działa? Pojęcia nie mam, cuda pewnie, w każdym razie gwałt na neoliberalnej doktrynie, w której garstka kradnie, reszta tyra. Ludzie sami sobie stwarzają problemy, sami te problemy doprowadzają do absurdu, potem zapominają, co stworzyli i tworzą następne absurdy. Tymczasem i poważnie mówiąc jest jasne jak słońce, że w skali 38 milionowego państwa, jeden dzień wolny od pracy, choćby się zesr.ł , to niczego nie załamie, niczego nie zburzy, co najwyżej może sprawić, że ludzie znormalnieją, bo jaki głupek wysyła żonę w sobotę, po 5 dniach harówy, do miasta po paprykę.

Źródło foto: 
6
11326 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

4 (liczba komentarzy)

  1. Te gadki o tym, że nie stać nas na dodatkowe święta i trzeba zawsze długo pracować, żeby się wzbogacić są wstawiane współczesnym niewolnikom jako "mowa motywacyjna". Najlepsze, że robią to faceci pracujący od wtorku do czwarktu, od 11 do 14. Na liście są byli premierzy, wicepremierzy i multum dziennikarzy. A taki niewolnik musi zapierniczać, aby później było co kraść....

  2. Małe sklepy tyrają na okrągło w piąek świątek i niedziele, więc wszystko potrzebne do życia można kupić. Nie ma tam jednak nic do picia i jedzenia dla elity. No ale knajpy z suszi przecież dzisiaj otwarte jak zawsze.Brak handlu w święta jest fikcją, więc mało kto narzeka. Chyba że musi się rozerwać w hipermarkecie, czy kupić worek cementu w jakimś Liroyu.

  3. Wczoraj w GEESIE ..proszę panią a jutro będzie świeży chleb ? .. nie będzie świeżego chleba ...a to dlaczego ? bo jutro jest zamknięte !! Aaaaachaaaa...

  4. avatar

    Coś takiego?