Świat, Polska polaryzuje się - co z tego wynika?

Prześlij dalej:

Czy zauważyliście, co się ostatnio dookoła nas dzieje?

Oto główne siły polityczne dokonują coraz większej polaryzacji społeczeństwa - i w Polsce, i w USA, i w niektórych innych państwach, w tym we Francji i Niemczech.

Z jednej strony są kosmopolici, dotychczasowy mainstream, promujący "multi-kulti", LGBT, relatywizm wartości, podporządkowanie państw narodowych organizacjom typu UE, ONZ, MFW itp., ludzie, którzy w poprzednich dekadach dużo "zarobili" i teraz boją się to stracić, bo... nierzadko nie są w stanie wytłumaczyć, jak to "zarobili". To ludzie, którzy myślą, że gdy dostali pracę w globalnej korporacji, złapali Pana Boga za nogi. Nie zauważają oni, że pracując w takiej korporacji, powodują np. upadek wielu lokalnych, wielopokoleniowych sklepów czy zakładów produkcyjnych, że banki drenują lokalne rodziny lichwiarskimi kredytami, a zyski z kontraktów rządowych czy uprzywilejowanej (poprzez lobbing, np. zwolnienia podatkowe) działalności komercyjnej wędrują do prywatnych kieszeni gdzieś za granicę. To ludzie, którzy mają "gdzieś" lokalne wspólnoty, współpracę, rozwój społeczeństwa, demokrację. To pokłosie friedmanizmu, leseferyzmu i ekonomicznego imperializmu, ale... można się nachapać.

Z drugiej strony są ich przeciwnicy, ludzie czujący się patriotami, często pokrzywdzeni, sfrustrowani, bez szans na (dobrą) pracę, ludzie reagujący emocjonalnie i w tej swojej, często bezsilnej, złości, wykrzykujący dosadne hasła, które nawet przeważnie uzasadnione, brzmią wrogo, agresywnie, a najczęściej mało konstruktywnie. Są to ci wszyscy oburzeni, zniewoleni, zmieleni, pokrzywdzeni, organizujący się w rozmaite mniej czy bardziej radykalne grupy - narodowców, prawicowców, konserwatystów, JOW-owców, ONR itd. itp. Organizacji, grup uważających się za patriotyczne, narodowe, wolnościowe, jest multum - tysiące w skali kraju. Jedne się przebijają do mediów - jak Alternatywa dla Niemiec, partia pani Le Pen we Francji czy Ruch Narodowy w Polsce - inne, duża większość, nie. Spotykają się, dyskutują, atakują drugą stronę, organizują - jeśli mają pieniądze - kongresy czy marsze itp.

I co się dzieje dalej?
Obie strony obrzucają się inwektywami - jedni drugich nazywają faszystami (sic!), drudzy pierwszych zdrajcami i sprzedawczykami, a społeczeństwo zostaje skutecznie skłócone.

Znowu trwają, jak od lat, zastępcze dyskusje, jak to nazywam, "zero-jedynkowe". Obie strony idą w zaparte, nie słuchają się. Ogłupiają nas pseudo-argumentami, demagogicznymi wywodami. Lansują coś, co się "nie trzyma kupy". Na przykład JOW-y, tak lansowane przez kilka ugrupowań "patriotycznych", to jedna wielka "ściema", która może tylko zabetonować scenę polityczną w układzie dwóch największych partii (zrobiłem symulacje wyników wyborczych przy różnych wynikach głosowania i wyszło jednoznacznie, że JOW-y są zaprzeczeniem demokracji i sensownej reprezentacji narodu, a sens mają okręgi trzy-mandatowe; mogę chętnym te symulacje przesłać). Albo bajka o tym ile to zawdzięczamy zachodniej Europie czy Unii Europejskiej, podczas gdy to oni drenują nasz kraj, poprzejmowali za bezcen smakowite kąski przemysłu, zrzucają na nasz rynek towar drugiej jakości, a tzw. fundusze unijne w dużym procencie wracają poprzez kontrakty z powrotem na zachód Europy, więc gdy się odejmie jeszcze składkę kraju do budżetu Unii, to tak naprawdę dopłacamy, podobnie jak wiele innych krajów, np. Niemcy też. Więc gdzie są te pieniądze? Idą na biurokrację brukselsko-strasburską i wiele agend unijnych rozsianych po całej Europie. Takich nonsensów i mitów, wmawianych nam przez obie strony jest, oczywiście, dużo więcej - czy to "niewidzialna ręka rynku", czy to zagrożenie ze strony Ukraińców (nie mam tu na myśli banderowców!), czy inne.

I oto, każda kolejna grupka polityczna - ostatnio tzw. Nowoczesna - włącza się i wpisuje właśnie w ten destruktywny dyskurs "obrzucania się błotem", "mowy nienawiści" itp. Po prostu ohyda. Gdzie jest umiar i refleksja, gdzie jest koniec tego bezsensu? Gdzie są pochowani rozsądni, porządni, kulturalni ludzie, których jest przecież sporo w społeczeństwie? Czy działają tu takie same niszczycielskie i druzgoczące mechanizmy jak ten uruchomiony przez NSDAP w okresie międzywojennym, który ogłupił Niemców i doprowadził ich na skraj przepaści i auto-destrukcji poprzez zainstalowanie, niby demokratycznie, zbrodniczego systemu hitleryzmu? Słychać tu i ówdzie, że idą na mamienie ludzi duże pieniądze, a to od Sorosa, a to od kogoś innego. Widać skrajnie przeciwstawną narrację takich stacji telewizyjnych jak TVP i TVN. Widać jak tendencyjnie ustawiane są audycje, wywiady, pytania dziennikarzy.

Każdy normalny, uczciwy i zdrowy na umyśle człowiek dostrzega łatwo, że coś jest nie tak, że media głównie plują na przeciwników politycznych, zamiast informować, że nie ma rzeczowej dyskusji opartej na faktach, lecz króluje interpretacja i demagogia. Nie ma współpracy przy rozwiązywaniu problemów kraju, wspólnego wypracowywania rozwiązań, lecz bezpardonowa krytyka oponentów, zarówno co do przeszłości, teraźniejszych działań jak i przyszłych planów. Bagno i sieczka!

Donald Trump rzucił w swojej kampanii wyborczej hasło "osuszenia bagna". Nie wiem, czy on to potrafi zrobić, ale hasło jest jak najbardziej słuszne.

Viktor Orban, gdy zakładał z kolegami swoją partię Fidesz (p. dobra książka Igora Janke "Napastnik" o Orbanie), zapisał w statucie, że do partii mogą przystępować ludzie w wieku poniżej 35 lat, aby odciąć się od tych wychowanych i nauczonych praktyk komunistycznych. Miał rację. Poprzez analogię, gdyby dziś chcieć stworzyć nową partię ludzi rozsądnych, trzeba by chyba zapisać w statucie, że do partii mogą wstąpić tylko ci, którzy nigdy wcześniej nie byli w żadnej partii, nie kandydowali z ramienia żadnej partii, nie byli w aparacie polityczno-urzędniczym ani w żadnych służbach specjalnych i nie byli zamieszani w żadną aferę. Jeżeli udałoby się zebrać kilkaset takich osób pod wspólnymi rozsądnymi hasłami, to byłby sukces. Czego Wam i sobie życzę.

PS. Podobno idą duże zmiany - globalnie. Prawdopodobnie - jak 100 lat temu - otworzy się na chwilę "okienko historii", które, jeśli wykorzystamy, to stworzymy dużo lepsze państwo i ustrój. Ale do tego trzeba się przygotować - ideowo (filozofia państwa), programowo (cele, strategia, plan działania), ustrojowo (dokładna wizja ustroju), organizacyjnie (kanały informacji, finansowanie itp.) Kto to zrobi? Dlaczego nie Ty? Dlaczego nie my? Świat zmieniają idee i jednostki!

Źródło foto: 

własne

0
1386 liczba odsłon

Autor artykułu: Askalek