Wrzód na dupie

Prześlij dalej:

Dedykuję pewnej starszej Pani, która nadała nowe znaczenie twierdzeniu o łączeniu przyjemnego z pożytecznym.

Nie będę ukrywał - sam sobie go wyhodowałem. Miałem wybór, nie siadać na zimnym, jak mnie ostrzegali. „Przyjemnie chłodzi, zwłaszcza w upalne dni, ale to pójście na łatwiznę można przypłacić dolegliwościami i w konsekwencji problemami zdrowotnymi do końca życia”. - E tam, tak wtedy myślałem. Przecież co rusz widzę jak inni siadają dupą na zimnym, w telewizji pokazują jak młodzi i starzy delektują się chłodzeniem tyłków na betonie. „Pamiętaj synku – beton jest zdradliwy, niezależnie z jakiej fabryki pochodzi” – ostrzegał majster na budowie. „Dupę przyłożysz, najpierw przyjemnie schłodzi, a potem wilka dostaniesz i wilczymi oczami będziesz na świat patrzył.” Gadanie – pomyślałem. Wszak większość dupę przykłada do zimnego i póki co sobie chwali. Przykładałem więc i ja, chłodziłem, delektowałem się, byłem cool, trendy i jazzy w jednym.

Minął czas jakiś, coś tam się na dupie zaróżowiło, zaswędziało. Trądzik – pomyślałem. Ot ostatni powiew młodości na mię przyszedł. Ostatni pryszcz zwiastujący niechybną starość, no może nie starość a dojrzałość w pełni. Nie martwię się tedy, oglądam go z tyłu, bo też z tyłu się umiejscowił i z boku, najpierw lewego, potem prawego. Z tej lewej strony wyglądał jakoś tak znajomo, przyjemnie nawet, z prawej tak nieszczególnie. Nic to – pomyślałem. Pryszcz na dupie to dowód żem jeszcze młody, że na fali, że z prądem idę. Stygmat. Patrzcie: oto mój pryszcz, wyraz moich poglądów, że gadanie o szkodliwości siedzenia dupą na betonie jest wstecznictwem. To dowód materialny, że średniowieczne przesądy nie licują z nowoczesnym europejskim podejściem do betonu. Siedziałem dupą na zimnym, siedzę i bendem siedzieć, bo taki jest signum temporis, a ten pryszcz tylko dowodzi, żem młody wciąż duchem i przemianą materii. Moja dupa – moja sprawa! – zakrzyknąłem w odruchu mimowolnej solidarności z feministkami.

Mijały dni. Pryszcz powoli przechodził metamorfozę. Z lewej strony wyglądał jak zwykle, z prawej, nieco pod kątem, ujawnił swoje obleśne oblicze – podszedł płynem, mazią jakąś. I co najgorsze rósł. W miarę jego wzrostu coraz trudniej było mi wygodnie siedzieć. Za komfort chwilowego chłodzenia zacząłem płacić codzienną udręką. Na lewym półdupku nie dało się siedzieć, centralnie na dupie też prawie nie. Prawy półdupek odmówił z kolei współpracy. Chciałeś – to masz - zdawał się dać mi do zrozumienia co sądzi o obciążaniu go ponad miarę. Ty mendo – pomyślałem, to jak mnie kopali w dupę zawsze lewy nadstawiałem, a ty mi teraz drętwiejesz po minucie siedzenia? Poczekaj kutasie, jak będą mi pakowali zastrzyki to wypnę cię do strzału!

Tymczasem pryszcz przekształcił się w pełnego gębą wrzoda. Nie tylko siedzieć się w spokoju nie dało, ale i pracować. Moja wydajność w pracy spadła tak, że szef zagroził, że pomimo wcześniejszych zasług dla firmy będzie się musiał ze mną pożegnać. „Wicie rozumicie, macie problem, a tu klient, rynek, no nie możemy w nieskończoność uwzględniać waszych zasług sprzed lat.”
Postanowiłem rozwiązać problem. Od czego jest internet. Przedstawiłem swój problem. Napisałem jak jest. Że fajnie było siedzieć na zimnym betonie gołą dupą, chłodno, przyjemnie, ale okazało się, że przyszło mi za to zapłacić w taki a nie inny sposób. Że ci którzy mi doradzali chłodzenie to oszuści, a producentów betonu nazwałem …uj, pominę jak ich nazwałem. Że poszukuję sposobu jak bezboleśnie pozbyć się ropopochodnej, trującej wydzieliny wrzoda.

Gówno mi z tego przyszło. Żadnych treściwych porad. Parę wyrazów poparcia, a tak naprawdę zostałem z moim wrzodem sam na sam. Dupa boli jak zbita, siedzieć wygodnie się nie da i znikąd ratunku.

Tymczasem otrzymałem pismo, że fanclub siedzenia gołą dupą na betonie podał mnie do sądu za obrazę producentów betonu i próbę uszczuplenia zasobów naturalnych kraju poprzez sprzedaż ropy bez zezwolenia i akcyzy. Mam za swoje.

Pomyśl – powiedziała mi tymczasem najlepsza z żon*. Weź przykład z adwersarzy. Wystaw dupę do wiatru, przy pomocy wiodącej TV urządź wybory Mistera Wrzoda na Dupie i ufunduj główną nagrodę w postaci bezpłatnej dostawy ropy. Pozbędziesz się problemu, zrobisz sobie PR i staniesz się wziętym celebrytą.
P.S. Mam najżeńszą Miluisię pod słońcemmmm**…hik, hik, to juższzzzz 20:40, Hy hy..H?Ch? Haapy nju jeeeer!

*tak swoją żonkę nazywał Ephraim Kishon, którego cudowne humoreski polecam
**Kabaret Dudek-12 butelek jałowcówki

6
20398 liczba odsłon

Autor artykułu: cannedheat

2 (liczba komentarzy)

  1. O kurde, czemu tak się chowasz, że prawie Ciebie przegapiłem?
    Też mam pryszcza. Ale się brzydzę żeby wziąć dwa lustra i se obejrzeć.

  2. avatar

    Stare żydowskie życzenie mówi: Obyś miał wrzód na dupie i za krótkie ręce.

    Oczywiście, życzę Kolegom długich rąk.