Wspomnicie i moje i Mazurka słowa – Rydzyk jest dobry na barykadzie, ale nie na tronie

Prześlij dalej:

Moja babcia przestrzegała mojego dziadka, gdy wrzucał masło domowej roboty do zlewek, że jeszcze będzie takiego rarytasu szukał i za nim płakał. Za słowami babci przestrzegam przed wrzucaniem do pomyj racjonalnych krytyków Tadeusza Rydzyka, bo co dobre na wojnę, to w czasach odgruzowania często robi za buldożer, nie za kielnię. Redaktor Mazurek w swoim felietonie https://twitter... opublikowanym w „W sieci” kolejny raz antycypuje, żeby zacytować innego klasyka, i zdecydowanie ma rację. W tej chwili tak zwani „niepokorni”, nie wyłączając Mazurka, opierają się na dwóch filarach i dzięki Bogu, że chociaż na dwóch. Jednym jest kapitał ideologiczny Radia Maryja, drugim kapitał finansowy SKOK. Jest jeszcze trzeci kapitał, z którego korzysta Lisicki , ale to dobrze znany gatunek „sponsorzy” wyhodowani w RPIII usiłujący coraz bardziej nieudolnie tworzyć „wentyle”. Media Rydzyka w czasach szalejącej michnikowszczyzny i tuskizmu pełnią doskonale swoją rolę, są jednocześnie armatą i cierniem w zadku nietykalnych. Pamiętać jednak należy kim jest Rydzyk, jak zaczynał, jacy ludzie się wokół tego interesu kręcili, a kręciło się i kręci sporo dawnych towarzyszy, no i przede wszystkim pamiętajmy o reprezentowanym nurcie politycznym – zawsze skrajność, nie dająca więcej niż 8% w sejmie. Kaczor doskonale rozpoznawał początki i dalsze ambicje Rydzyka, ale w pewnym momencie zrozumiał, że bez RM nie ma większych szans na zdobycie odpowiedniej liczby głosów. Grzechem byłoby nie odbić RM Lepperowi i Giertychowi i Kaczyński nie zgrzeszył, przyciągnął RM na swoją stronę. Jednakowoż utrzymanie wsparcia RM dla PiS z jednej strony wymaga dużej cierpliwości z drugiej liczy się taca, którą ostrożnie, co jakiś czas Jarosław Kaczyński zasila. W PiS znajduje się, wbrew pogłoskom, skromne skrzydło radiomaryjne, Tadeusz Rydzyk dostaje wsparcie w takich sprawach jak ochrona przed nurtem „nowoczesności”, czy zabieganie o multipleks i wystarczy. Tutaj kończy się moja granica akceptacji dla przymierza z Rydzykiem. Zdystansowana symbioza przeciw pasożytom, ale nie bractwo krwi. Nie zamierzam też udawać, że darzę samego Rydzyka jakimś większym szacunkiem, nie darzę, po prostu uważam, że jego działalność będąca kontrą dla „salonów” w bilansie ma więcej pozytywów niż negatywów i to wystarczy, żeby zachować stan zdystansowanej akceptacji.

Znacznie bardziej sceptyczny wobec Rydzyka był śp. Lech Kaczyński i to na długo przed „czarownicą”. Obrona Wielgusa przez dyrektora RM, na co zwraca uwagę Mazurek, to była cyniczna gra pozbawiona cienia szacunku dla faktów – czysty biznes. Wielgus był TW „Greyem” ponad wszelką wątpliwość, ale dla Rydzyka był też jedną z największych wtyczek w episkopacie i dlatego dostał wsparcie. Rydzyk walczył o swojego człowieka na najwyższym szczeblu hierarchii kościelnej i taki „detal” jak współpraca Wielgusa z esbecją, zwyczajnie go nie obchodziła. Dziś wielu powiesi na mnie psy, tak jak powiesili na Mazurku, ale ja na szczęście mam głęboko z tyłu wszelkie kolegia i linie redakcyjne, pisałem, piszę i będę pisać, co uważam za słuszne i napisze wyraźnie, że najkrótsza droga do kompromitacji w czasie ewentualnych rządów PiS, to służalcze zaspokajanie nieposkromionych apetytów Rydzyka. Potęga medialna, jak na warunki RP III, którą zbudował Tadeusz Rydzyk jest wystarczająca, żeby pakować Kaczyńskiego w takie pasztety, w jakie pakował Marek Jurek i potem ludzie pokroju Bendera, czy Świtonia, krzyczący razem z Kobylańskim, że Lech Kaczyński sprzedał Polskę Żydom. Rozliczać się ze swojego „antysemityzmu” nie muszę, bo mam w tym względzie swoje zasługi, ale zawsze powtarzam, że „przypie..ć trzeba umić”. Radykalizm, w dodatku taki utylitarny, na pokaz, to prowiantowanie, a nie strzelanie do wroga. Jeśli już dziś Sakiewicz nie mieści się w wizji „wolnych mediów” Tadeusza Rydzyka, to nietrudno sobie wyobrazić, jakie będą ambicje dyrektora RM oraz próby wymuszenia wdzięczność za wsparcie RM, gdy do władzy dojdzie PiS. Rydzyk walczy z Sakiewiczem tylko i wyłącznie o kasę, o rynek, jak to mówią „fachowcy”, nie o ideę, bo wielkich różnic w przekazie GP i RM dostrzec nie sposób.

W nowym, oczekiwanym porządku, roboczo zatytułowanym „Żeby Polska była Polską” wyznacznikiem polskości nie może być stopień bezrefleksyjnego uwielbienia dla RM i TV Trwam. Gdyby tak się stało, zamieniamy brak myślenia na brak myśli zdolnej udźwignąć oczekiwany porządek w takiej skali, która gwarantuje przetrwanie i rozwój. Mazurek za kompromitujący powrót do „Rzepy” ma u mnie potężnego minusa, ale za wyważony artykuł pokazujący zagrożenia płynące ze strony Rydzyka dostaje plusa. Trzeba odwagi, żeby o tym napisać „W sieci” i znosić durne komentarze, którymi Mazurek został zasypany. Zebrał od swoich i zebrał pochwały ze strony Kolendy-Zalewskiej oraz innych „przyjaciół”, które są tylko i wyłącznie próbą wykorzystania sytuacji, czego zresztą „przyjaciele” w ogóle nie ukrywają. Mazurek i nikt inny nie może odpowiadać za coś czego nie powiedział i czego nie wspierał, a co napisał i co wsparł to jego święte prawo. Tadeusz Rydzyk i jego najwierniejsi zwolennicy to ostatni na prawo segment „wspólnej sprawy”. Odwieczne marzenie Kaczyńskiego – ode mnie na prawo ściana, jest oczywistą fikcją, ponieważ to miejsce zajmuje właśnie Rydzyk i jego media. Patrząc na rzeczywistość bez fałszywie pojętej lojalności i z odrobiną wyobraźni bez trudu da się zauważyć, że co dobre na czas wojny, w czasie budowy często nie potrafi sobie znaleźć miejsca i próbuje do wojny wracać. Na samym Radiu Maryja nie da się zbudować przeciwwagi dla „mediów mętnego nurtu”: Czerskiej, Wiertniczej i pozostałych Polsatów. Nie usiłuję wychodzić z założenia „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”, ale usiłuję powiedzieć: „daj palec, a zechcą wziąć całą rękę”. Radio Maryja jak najbardziej może i powinno być jednym z elementów znoszących prządek RPIII, niemniej jednak tylko szaleniec będzie chciał uczynić z RM element centralny. Tu i teraz staram się siedzieć cicho, bo nie zmierzam ułatwiać życia fanatykom z Czerskiej, ale na przyszłość, podobnie jak Mazurek, ostrzegam – Rydzyk w opozycji i Rydzyk u władzy, to dwa, skrajnie różne Rydzyki.

Kaczor zdaje się te zagrożenia rozumieć i dlatego zainwestował w Sakiewicza, czemu dyrektor RM publicznie i wielokrotnie rzucił sprzeciw. Demolowanie TV Republika przez Rydzyka jest niczym innym jak syndromem Michnika – jedna gazeta, jedno radio, jedna telewizja, jedne media, jedna religia. Polityka to przysłowiowe dno i warstwa mułu, trzeba umieć myśleć, oglądać się za i patrzeć przed siebie. Głupotą byłaby otwarta wojna z RM, bo Rydzyk za bardzo przyparty do ściany wyjmie Ziobro z szafy, którego sobie trzyma na najgorsze czasy, ale budowanie przyszłości na monopolu medialnym Rydzyka, to jeszcze większy brak wyobraźni. Tutaj powinna obowiązywać zasada „kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi”. Według wszelkich znaków na niebie i ziemi, to co do tej pory uzbierał Rydzyk, umówmy się, że nie zawsze w przezroczystych skarbonkach, jest wystarczającym stanem posiadania. Dopełnieniem medialnego koncernu medialnego Tadeusza Rydzyka była koncesja wywalczona nie tylko przez zwolenników dyrektora RM, ale przez wielu ludzi, którzy widzieli w blokadzie prymitywną grę polityczną. W moim przekonaniu tyle wystarczy i na tym koniec. Próby wysadzania przez Rydzyka konkurencji w postaci TV Republika, jak najbardziej powinny podlegać krytyce i to teraz, natychmiast, ponieważ teraz i natychmiast trzeba budować kilka ośrodków prezentujących różne odnogi tego samego nurtu. Mazurek ma rację, zapewnie słuchał równie rozsądnej babci, albo po prostu ma wystarczająco dużo rozumu, by przewiedzieć dość oczywiste ciągoty i zagrożenia płynące ze strony Tadeusza Rydzyka. Akceptacja z mniejszym lub większym dystansem tak – monopol ideologiczny i medialny – NIE.

6
7861 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

  2. Trochę mnie hamuje świadomosc, że T. Rydzyk jest uważany przez krajowych europejczyków, a zwłaszcza tutejszych internacjonalistów za głownego, śmiertelnego wroga.
    Oni uważają, że Episkopat jest już grzeczny, i tylko Rydzyk utrudnia ostateczne rozwalenie katolicyzmu w Polsce.
    Może się mylą?
    W końcu za najgorszego wroga władzy ludowej Urban uważał kiedyś Michnika.

  3. nie?

  4. avatar

  5. mnie ojciec Tadeusz ani parzy, ani grzeje. Ja głosuję na Kaczora. Na Kaczora. Z ojcem Tadeuszem czy bez, zawsze na Kaczora.

  6. Na Kaczora. Ja również. Chociaż te jego przystawki są bardzo ciężkostrawne.
    Na moje wnętrza najgorzej robi widok Błaszczaka, Suskiego, Szczypy i tym podobnych.
    Wciąż nie garną się tam  ciekawe lub przynajmniej trochę ciekawsze figury.
    Kaczor i potem długo długo nic, no może jeszcze prof. Szczerski.
    Figur na figur jak mawiał swięty Igur.
    Ale i tak będę głosował na Kaczora.
    Sorry za dziecinadę, ale to chyba upał mi trochę mózg zlasował.

  7. O, ciekawe!
    Znałem człowieka który tak właśnie mawiał: "figur na figur jak rzekł święty Igór", ale jemu było Marek

  8. Ten znajomy to z pewnoscia brydżysta.
    Figurę bije się figurą, a nie blotką, z nadzieją, że spadnie kolejna trzecia przeciwnika, a wtedy może nawet niższa wyrobić się Twojemu partnerowi.
    Brydż to również mądra gra, teraz  w zaniku. To tez jakiś znak czasu, kiedyś grywało się w brydża notorycznie.
    Społeczeństwo za komuny było jakieś bardziej inteligenckie.  :(
     

  9. To jest jeszcze jedna brydżowa odzywka związana z figurami. 
    "trzecia ręka bije i płacze".
    Trzecia ręka to w tej grze partner, który musi poświęcić swój niewątpliwy atut aby  para wygrała. 
    Jak widać po polityce Kaczora, nie jest on skłonny poświęcać nigdy, nic co otrzymał lub już zdobył. Facet zatrzymał się na karcianej grze w wojnę, nie ma żadnej strategii, zależy mu jedynie na 'zewnętrznych znamionach władzy'. Jak dochodzi do decydującej rozgrywki to kapituluje. 
    Widać to było w 2007r,  skapitulował. 
    Takich afer jak Tusk miał, Kaczor nie przetrzymał by nigdy. Brakuje jaj. 

  10. przeciętny Leming Polski (LP) nie ma bladego pojęcia:
    W Londynie lordowie chodzą bez butów, bo nie ściągają atutów.
    Błędem Kaczorów było wycofanie się z powtórnych wyborów w 2006 roku, po podwójnej wygranej w 2005 roku. Efektem tego była "koalicja" z LPR i SO. Dziś już wiemy, że Giertych był koniem trojańskim. Po raz pierwszy było to widać kiedy razem z PO uchwalili drugie becikkowe wbrew Kaczyńskiemu i Gilowskiej. Celem tego było rujnowanie budżetu.