Prześlij dalej:

Niezły socjologiczny kabaret mamy od dwóch dni, ale cofnijmy się trochę dalej, tak gdzieś o rok, a był to czas intensywnych analiz profetycznych. Niemal każdy celebryta czuł się w obowiązku wyrazić swoje zatroskanie programem socjalnym 500+, z czego zdecydowana większość mówiła o patologii. Znamy wypowiedzi Agaty Młynarskiej, której rodziny z prowincji przeszkadzały ćwiczyć jogę, było dla Agaty za głośno i za bardzo przaśnie. Publikacje Lisiego Newsweeka szły jeszcze dalej, tam się wóda i patologia lała litrami. Jednak największym echem odbiła się publikacja matki gwałciciela, która zajmowała się wychowywaniem dzieci w TVN. Super niania pisała o jednej wielkiej sraczce w krzakach, bo polskie bydło byle co je i byle gdzie sra.

Wszystkie te „recenzje” odnosiły się do „obciachu”, czyli jak najbardziej normalnego zachowania na plaży, jakie znajdziemy na całym świecie, gdzie stoi leżak przy leżaku. Ktoś sobie beknie, ktoś puści bąka, ktoś się usmaży i upije na słońcu do nieprzytomności, ale generalnie chodzi o „ktoś”, nie o masy. Z normalnych, pod każdym względem, wakacji Polaków, media i celebryci zrobiły totalny gnój i patologię, powielając obrzydliwe stereotypy: pijanego, brudnego, prymitywnego Polaka. Symbolami „obciachu” stały się parawany i fastfoody, te same parówki z Orelnu, które Lis i Michnik reklamowali w swoich propagandowych biuletynach. Celem akcji było nieludzkie sponiewieranie wszystkich, którzy cieszyli się i korzystali z dobrych zmian. Nikt tych intencji specjalnie nie ukrywał, prawie zawsze padał skrót PiS i pretensje, że partia ta schlebia gustom tłuszczy, kupując sobie głosy wódką i kiełbasą. Nie tylko politycy, ale zwykli ludzie byli atakowani najpodlejszymi insynuacjami i ocenami zachowań.

„Niestety” zabrakło odzewu „zachodniej prasy”. Jakoś żaden Bono, czy inny Timmermans nie podzielił troski higienicznej, alkoholowej i obyczajowej, wyrażonej przez tubylczych celebrytów. Zupełnie inaczej stało się w przypadku imprezy organizowanej przez „Świętego”. W Kostrzynie nad Odrą odbyła się wybitnie trzeźwa – stop narkotykom – impreza. Atmosfera pełnej higieny, pachnące toalety, marmurowe łaźnie i prysznice, najwykwintniejsze dania podawane do idelanie dobranych win. Cisza, spokój, można ćwiczyć jogę o każdej porze dnia. Nikt nie sra po krzakach, bo przecież może się wygodnie wymościć na włoskiej porcelanie. Zamiast obleśnych parawanów, tysiące ekologicznych domków i każdy wysprzątany według instrukcji „Pani domu” z TVN. Młodzież pochłonięta kulturą wyższą, muzyką dżezową, teatrem, filharmonią i debatą publiczną z wybitnymi autorytetami. Nikt nie powie brzydkiego słowa na „k”, czasem ktoś rzuci puszkę z piwem albo papierek po Prince Polo, ale to naprawdę wyjątkowo rzadko.

Niestety, zachodnia prasa nie podzieliła tego opisu rzeczywistości, którego dokonali ci sami celebryci, opisujący „polską dzicz” nad Bałtykiem. Proszę sobie wyobrazić, że brytyjska prasa napisała o Przystanku Woodstock: najbrudniejszy festiwal świata”. Brytyjski "Daily Star" zacytowały polskie „Wiadomości” i dodały do tego autentyczne, ale też wyjątkowo ocenzurowane zdjęcie z imprezy „Świętego”. Co się stało? Celebryci i media dostały… sraczki i całkowicie zmieniono obraz „brudnych, pijanych Polaków”. Nagle się okazało, że w tym największym syfie, jaki się w Polsce organizuje pod szyldem Fundacji WOŚP, panuje sterylność sali chirurgicznej i prohibicja, jak w żłobku, a Krzysztof Ziemiec „się zeszmacił”.

Nikomu nie przyszło też do głowy oczywista analogia, że w 300-tysięcznym tłumie z całą pewnością znajdują się dzieci i rodziny pobierające 500+ i kasa ta naprawdę poszła na wódę, prochy i podłe żarcie wywołujące żołądkowe sensacje. Powtórzę po raz 1000, z tym marginesem, z tą patologią, która potrafi łgać w żywe oczy i za parę srebrników sprzedać wszystko, nie ma sensu i potrzeby dyskutować. Ich trzeba tępić, ich trzeba sprowadzać na glebę i margines życia społecznego. Jakakolwiek próba dyskusji jest usprawiedliwieniem i co gorsze upodmiotowieniem tej „elity”, które jest prawdziwą patologią, dokładnie taką samą, jaką osobiście opisują.

6
39364 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. Powiedzmy sobie szczerze - odczuwam w takim wypadku mieszane uczucia. Z jednej strony - mamy pokaz 'imprezy u Owsiaka' w rzeczywistych kolorach. Z drugiej strony - szkoda ze ten festiwal odbywa sie w Polsce i rzutuje na opinie o Polsce - szczegolnie gdy dane o tym festiwalu nie sa na przyklad zderzone z jakims pozytywnym wydarzeniem. 

  2. avatar

    Zgoda, ale wystarczyłoby się też nieco zastanowić na tym, co czyli tych @@#$% celebrytów celebrytami i w ogóle czymkolwiek... Czy nie to aby, że wy, czyli w ich oczach te obrzydliwe polaczki, ich z jakichś powodów oglądacie, słuchacie, rozmawiacie o nich...? Gdybyście mieli lepszy gust i nieco więcej patriotyzmu, Młynarskie tego świata byłyby dokładnie NICZYM, albo co najwyżej jakimś pociotkiem tego Młynarskiego, któren w latach '60 miał jedną genialną płytę (fakt że bez przyzwolenia SB tego by się nie dało nigdy nagrać), a potem przez 40 lat parę niezłych kawałków i kilka niezłych grepsów, ale to on, a nie ona.

    Stary już jestem i mam dość elitarne gusta muzyczne, ale ubawiłem się czytając tę tutaj błyskotliwą dyskusję na temat "polskiego punku", jakichś dziwnych Łąki Łąk czy Łany Łanów... Mnie to nigdy nie kręciło, do dziś nie mam pojęcia co grał zespół Dżem i dobrze mi z tym, a jeśli akurat nie mam ochoty czy okazji na Monteverdy, to zawsze wystarczały mi Rolling Stones (sprzed okresu dysko, pomijając już ich obecny wiek), czy inny Buck Owens. No i dzięki temu nigdy nie mam problemu z tym, że jakaś moja ukochana gwiazda nagle okazała się szmatą i targowicą.

    Lubiłem w latach PRLu zespół Romuald i Roman, który wydawał się autentyczny i w telewizjach nie bywał, ale kiedy się tego dziś posłucha na YT, płakać się chce jakie to było marne. Fakt, że dużo lepszy sprzęt sporo by to wrażenie zmienił, efekty i takie tam, ale tak czy tak muzycznie było to dno. W młodości i w PRLu nosiłem długie włosy, byłem cholernie zbuntowany i cholernie antykomunistyczny, ale pomysł słuchania "polskiego punku" czy wyprawy do jakiegoś Jarocina nigdy w życiu nie powstała w mojej głowie. (Fakt, że wtedy głównie podniecałem się jazzem, ale też niczym z PRLu.)

    Niestety, tak mi się widzi, że część naszych problemów - "na prawicy", jak to się określa, mało precyzyjnie - wynika jednak z tego, że kto jakoś tam akceptował PRL, musi jakoś akceptować PRL bis, i oni to cwanie wykorzystują. W ogóle ostatnio doszło do mnie, że komuch był o wiele cwańszy, niż się to dziś przyjmuje - w każdymj razie te Kiszczaki...

    Otóż było tak, że jeśli nie chciałeś być "komuchem", "dobrym obywatelem PRL", a już szczególnie "faszystą i nacjonalistą" (cóż że komuszym) od Moczara, to zostawało ci tylko lewactwo. Gospodarz w końcu też przecie przejrzał na oczy dopiero kilka lat temu, za co mu chwała, ale i powód był niezwykły.

    Niestety masa dobrych satyryków, nie mówiąc już o aktorach i takich tam, którzy zawodowo powinni raczej nie być za mądrzy, została sprytnie wepchnięta w niszę lewactwa. Eurokomunizm itd. Dla nich był albo "socjalizm" z Moczarem na czele, albo te tam cudne prądy z Zachodu. Oni naprawdę w to wierzą i dziś, niestety, i to jest dla nas naprawdę poważny problem.

    Do czego zmierzam (w komęcie dłuższym od tekstu Gospodarza, sorry!)? Do tego, że musimy się o wiele mocniej mentalnie odciąć od PRL, żeby się naprawdę odciąć od PRL bis. Nawet "Miś" to było przecież plucie Polakom w gęby i robota Kiszczaków tego świata - choć może akurat wymierzona przeciw Gierkowi (komuch, zgoda, zadłużył itd., ale potem było tylko gorzej i gorzej, prawda?) - a my się z tego do dziś cieszymy jak głupi Jasio  z krzywego gwoździa, co go znalazł. (Że nie wspomnę już o Klossach, Szarikach i Maćkach... jak mu tam było, którym ciągle nasz te "nasze" telewizje raczą.)

    Skończmy wreszcie z PRL! Można by sporo snuć domysłów na temat genezy i celów zachodniego punku, ale prlowski punk to naprawdę nie wymaga wielkich studiów, żeby wiedzieć, komu to służyło, komu to nadal służy, no i jak to zrobiono. Dixi!

    UZUPEŁNIONE PO KWADRANSIE: Sam pomysł, że muzyka ma się podobać zależnie od pokolenia, że musi być "aktualna" i "nowoczesna", jest tak lewacki z w swej istocie, że powinniście się na to wzdrygać. A jednak nikogo to dziś, nawet na "prawicy", nie razi...

  3. avatar

    "ostatnio doszło do mnie, że komuch był o wiele cwańszy, niż się to dziś przyjmuje - w każdymj razie te Kiszczaki..."

    O! 

    "??????, jeszcze jeden wysiłek..."

  4. W punkt.

  5. Woodstock owsiaka, to taplanie się we własnych i cudzych odchodach... także intelektualnych

  6. avatar

    Tymczasem tabloidowi The Sun https://www.the... Woodstock przypadł do gustu. The Sun pokazuje zdjęcia taplających się w błocie mężczyzn i kobiet topless. Najciekawsze są jednak komentarze czytelników zwracających uwagę, że The Sun wielokrotnie pisał o zagrożeniach w związku z przejęciem władzy przez PiS, o postępującym nacjonalizmie i bigoterii, a tu proszę... Czytelnicy komentują:

    Will you stop with the racist antipolish propaganda? Bigotry, nationalism, blah blah blah... Look at Poland and Polish people having fun, enjoying themselves in a muslim free, safe event - no bodies, no attacks, no racism, no bigotry, no problems. Your vile propaganda is the issue - Poles are patriots, not nationalists - never were, andnever will be. Unlike their neighbours, which you dont seem to call bigots and nationals, even though they are. (Czy możecie wreszcie skończyć z tą antypolską propagandą? Bigoteria, nacjonalizm, bla, bla, bla.... Popatrzcie na Polskę i bawiących się Polaków, używających życia w świecie wolnym od muzułmanów, na bezpiecznej imprezie - bez ofiar [zamachów], bez ataków [terrorystycznych], bez bigoterii, bez problemów. To wasza ohydna propaganda jest prawdziwym problemem - Polacy to patrioci, nie nacjonaliści. Polacy nigdy nie byli i nie będą nacjonalistami. Nie tak jak ich sąsiedzi, ale ich nie nazywacie bigotami albo nacjonalistami, chociaż to prawda)

    Tak, mimo tego, że Woodstock odbywa się na polu minowym, to w istocie jest bezpieczna impreza. Inny czytelnik komentuje: 

    Lol - i bet if any muslim boys were there they would literally have detonated early !!! (Założę się, że gdyby tam byli jacyś muzułmańscy chłopcy, nie czekaliby długo z detonacją)

    Poniższy komentarz napisała osoba nieprzychylna polskiej polityce imigracyjnej, ale to prawdziwy balsam na moje serce:

    Enjoy your sexual assault free festival Poland you deserve it for the stance you've taken...let's hope the EU keeps its promise and kicks you out, you'll be far better off. (Polacy, cieszcie się waszym wolnym od molestowania seksualnego festiwalem [czyt. wolnym od muzułmanów - patrz: sylwester w Kolonii] - zasłużyliście sobie na to za stanowisko jakie przyjęliście... miejmy nadzieję, że UE dotrzyma słowa i was wawali, na pewno będzie wam lepiej).

    Podczas gdy w innych krajach Europy panuje podwyższone ryzyko zagrożenia atakiem terrorystycznym, a kobiety boją się chodzić w szortach po ulicy, w Kostrzynie nad Odrą trwa zabawa. Obawiamy się tu tylko śmierci z przepicia, narkotyków, stratowania, albo obrażenia w związku z atakiem rodaka - czyli wiadomo, czego można się spodziewać. Gwałt i pobicie, owszem, ale raczej nie obcięcie głowy maczetą z nabiciem na pal, strzelanina, albo bydło atakujące kobiety, jak w Kolonii.

    Festiwal wolny od muzułmanów jest w istocie bezpiecznym festiwalem. Paradoksalnie, taki festiwal jest możliwy tylko dlatego, że PiS jest u władzy.

    Żeby była jasność: jestem przeciwna Woodstockowi, ale z drugiej strony cieszę się, że jest taki kraj, w którym coś takiego jest jeszcze możliwe. W którym ludzie na masowej imprezie CZUJĄ się bezpiecznie. Bo tego im odmówić nie można.

  7. No tak, ale to jest nie ten rodzaj zachodniego poparcia o jaki Owsiakowi chodziło. Zupełnie nie ten. Dzięki PiSowi młody lud może sobie bezpiecznie rzygać, bez trudnego towarzystwa z Afryki. Jaja, Panie.

  8. tak jest - tępić, tępić, tępić, bez litości! Za demoralizację naszych młodocianych.

    Nawet, jeżeli lewak, najpóźnej w trzecim pokoleniu MUSI zostać dewiantem, lub degeneratem - MY musimy ocalić JEGO dzieci, dla ich dobra i NASZEGO spokoju sumienia.