Yes, yes, yes, co za cierpienie, jaki ból, lol-żałoba!

Prześlij dalej:

Ostatnimi czasy bawię się trochę Twitterem, dostosowując się do narzędzia, czyli po prostu plotkuję. Jest to o tyle ciekawe medium, że doskonale się nadaje do zabawy, a potem te żarty często są śmiertelnie poważnie cytowane w różnych źródłach, przekraczających ćwierkający limit znaków. Od wczoraj na Twitterze plotkuje się o zdjęciu „Wsieci”, przedstawiającym Tuska i Putina w niedwuznacznych pozach. Jedni mówią, że prawdziwe, inni, że fałszywka, sam pisałem, co mi ślina na język przyniesie, bo najważniejsze są warianty społecznej reakcji. Poplotkowałem i „przeszłem” się po znanych adresach, aby nie urazić uczuć wszystkich urażonych i tych, którym „chce się krzyczeć i dłużej nie mogą tego wszystkiego znieść”. Pod adresami wesoło jest, jak to na pogrzebach. Wyłowiłem sobie i od razu pokochałem taką jedną najweselszą klepsydrę online. Pewna oburzona, której chciało się krzyczeć, napisała, że też była na pogrzebie, w dodatku swojej mamy i w pewnym momencie do konduktu dołączyła dawno niewidziana ciocia. Opłakująca, na widok cioci, szeroko się uśmiechnęła i wtedy, chyba zły, sąsiad pstryknął żałobnicy zdjęcie. Taka sytuacja. No, ale co z tego? Tyle z tego, że to straszne, okrutne, nieludzkie, zwyrodniałe, gdy ludzie widząc uśmiechniętych żałobników, wyciągają niestosownie pochopne wnioski. Wymyśliłem tę historię pełniącą funkcję komentarza do „żółwika” Tuska i Putina? Jeśli ktokolwiek sobie w ten sposób pomyślał, bardzo dziękuję za nadzwyczajny komplement, ale ja niestety niczego nie wymyśliłem, tylko żywcem zerżnąłem z jednego adresu. W pewnych kręgach ciągle obowiązuje zasada, że nie ma takiej granicy, której nie da się komizmem i cynizmem przeskoczyć. Spodziewam się, że wszędzie tam, gdzie nie chodzi o precyzyjną analizę przypisującą mikroskopijne ślady do konkretnego miejsca na mapie, odezwie się mnóstwo ekspertów, którzy wyjaśnią, co i jak trzeba.

Bardzo szybko w telewizji i prasie wyłoni się jedyna obowiązująca interpretacja z czytania mowy ciała – poruszająca scena, obrazująca skrajna rozpacz Władimira i Donalda. Czy można sobie wyobrazić jakim cierpieniem ci dwaj panowie są spięci wzajemnie, skoro nie są w stanie powstrzymać odruchów radości? Mam tu do czynienia z czymś, co się nazywa „syndromem zająca” – zapewni jeden z Mroczków. Uciekanie w rozpaczy do irracjonalnej radości, absolutnie niekontrolowany odruch, wręcz atawistyczny, pierwotny, przejaw traumy. Śmiejmy się w rozpaczy i przybijamy żółwika, na pohybel ciemnogrodowi, wiecznej martyrologii, sztywniactwa, „typowo polskiej” nienawiści dla normalnych, uśmiechniętych uczestników radosnego konduktu. Nie takie rzeczy robiło się w telewizji, z pomocą profesorów od etyki, psychologii i innej diagnozy społecznej. Jeśli europejski Polak usłyszał, że absencja wyborcza jest przejawem aktywności obywatelskiej, to przecież nie skojarzy owej techniki z szyldami ministerstw w „Roku 1984” i napisami na drzwiach stodoły w „Folwarku zwierzęcym”. Tytuły nijak nie przypominają „Zmierzchu” i żadnej z „50 Twarzy Greya”. Tak się teraz obchodzi żałobę, modne w tym sezonie są naturalne, pastelowe czerwienie i seledynowe dodatki, do tego torebki z brokatem, czółenka lilaróż i przede wszystkim spontaniczny „żółwik”, który zrobi pozytywne wrażenie na cioci i prezydencie mocarstwa. Kwestią dyskusyjną pozostaje oprawa muzyczna i catering. Zamiast obciachowej „Ciszy” warto się zastanowić nad „Gangnam style”, no chyba, że mama, ciocia, kuzynka bardziej była przywiązana do „Ona tańczy dla mnie”. Do zjedzenie hot dog z Orlenu i kawa z Donalda.

Czasami to normalnie oczy bolą, jak się patrzy ile nasza władza i Europejskie Konferencje muszą się naharować, żeby walczyć z zabobonem. I tylko jedno nurtuje mnie pytanie. Czy to jest „trynd”, czy popierd…e? Bo niechby tak na pogrzebie Barbary Blidy zjawił się Zbyszek „Zero” i przybił piątkę z Antonim „Maciorą”, to ta żałobnica, która szeroko uśmiechała się do cioci na pogrzebie mamy, napisałaby tę samą relację z „eventu”? A gdyby tak George Bush powiedział na zgliszczach WTC „cheese”, to byłby jedynym prezydentem, dla którego nie ma alternatywy? Żółwik piątce nierówny, wszystko zależy od ciotek i licencjonowanych żałobnic, przechadzających się po nekropoliach. Wszystko zależy od kata kamery i zaproszonych do studia gości, ale ten jeden raz dam się namówić na jaja z pogrzebu. Też się doskonale bawię, kiedy czytam opinie i obserwuję reakcje. Jaja nieprzeciętne, dwóch rozrywkowych facetów gada sobie na luzie, bo przecież dość już tego żenującego Smoleńska, śmiejmy się i rozprawiajmy o nowych, euforycznych, kanonach żałoby. Jaka ciocia, jakie smuty? Żółwik, na luzie, piątka po piwku, nie patrzmy w przeszłość, mamie i taki nic nie pomoże, wiadomo, że to był zwykły wypadek, a nie 30 lat życia z pijakiem, który teraz z wujkiem, za tują, obala piersiówkę. Zajmijmy się przyszłością, wytłumaczmy katolikom, że za skrobanie dzieci idzie się do nieba, ale bez przesady z PR-em, żeby chociaż kilka porzuconych pociech mogło trafić do partnerskich adopcji. Taką mam diagnozę społeczną na niedzielę i jestem przekonany, że wybitni profesorowie, z niepoliczalnej Konferencji Obywatelskiej, Krzemieński i Czapiński, podpiszą się pod moją, ledwie magisterską pracą. A przy tym nie będą pytać w ilu komisjach do spraw badania wypadków uczestniczyłem.

6
19010 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. to ma być Magda Fitas, żona Dukaczewskiego. Garść informacji:

    "Jedynym, który odważył się zrezygnować z usług żony (wtedy jeszcze przyjaciółki) generała Dukaczewskiego był prezydent Lech Kaczyński. Dlatego trzy lata później Marta Fitas nie poleciała z nim 10.IV do Katynia. Była tam natomiast trzy dni wcześniej, z Donaldem Tuskiem który z jej usług korzysta do dziś. Tłumaczyła tam zapewne rozmowy premiera RP z Władimirem Putinem… I ona też wie o czym rozmawiali… Dużo musi wiedzieć. Bardzo dużo. Ale czy aby na pewno więcej niż sam Marek Dukaczewski?

    W końcu jak ktoś w sieci jakiś czas potem napisał: „Magda Fitas (ta od twitta o Iwińskim) zginęłaby w katastrofie Smoleńskiej gdyby nie WSI”.
    http://www.bibula.com/?p=52330

    Mam nadzieję, że Karnowscy mają pewność, że to było robione 10.04.2010.

    Mnie to zdjęcie nie dziwi, musiałbym być debilem żeby uwierzyć w tuskowe chlipy. Ten sukinsyn i ten drugi ruski cwel nie potrafili ukryć radości. Specjalnie się z tym nie kryli.

  2. "zdrowej częsci" na takie "fotki"?

    PO skoczyła z 20% na 40% poparcia. Jest aż tak źle że muszą pompować? http://www.rp.pl/artykul/16,1060176.html

  3. Takich niefortunnych fotek pstryka się wiele, pokazuje się natomiast te właściwe. Jeżeli ta fotka jest z  ruskich archiwów to nie ukazała się przypadkiem. 
    Moja osobista spiskowa teoria  brzmi, że zamach wymyślili wykonali nasi, no może z niewielką pomocą rozyjskich przyjaciół.  Putin zaś musiałby być ostatnim kretynem aby taką okazję przepuścić. Trzyma Tuska za jaja i jak podskakuje to puszcza różne bąki. 
    Jakoś tak mi się to łączy z  manewrami NATO mającymi odbyć się w Polsce. 

  4. Pokłony bije rab boży michałowski, prawa ręka ruskiej budy.

  5. Tusk jechał tam jak na typową nudną gospodarską wizytę w miejscu katastrofy typu powódż, pożar.  Zjawiska osobiście go nieinteresujące, ale trzeba być i jakoś odwalić obowiązek. Najpierw należało przywitać gospodarza, więc podbiegł do Putina. A ten z uśmiechem spytał: "No jak ci się jechało po naszej Rasiji?".
    Tusk grzecznie, ale też by się wyluzować, załapał podany klimat i pokazał gestem jak jego kierowca szalał na zakrętach.
    Potem poszli na pobojowisko, i tu faktycznie Tuskiem mocno wstrząsneło, nie spodziewał się że aż tak źle  będzie wszystko wyglądać, nawet poczuł pewien dyskomfort sumienia,. Nie, żeby zaraz jego wina, ale jakoś w sumie nieprzyjemnie wyszło z tą delegacją.
    W tym dyskomforcie i żalu, glownie nad swoją skomplikowaną nagle sytuacją, dokonał owego braterskiego pojednania pokazywanego w Dzienniku.
    Chyba było coś w tym stylu. Niesamowicie wymowne są miny Putina i tego zimnego bystrego czekisty obok niego.

  6. avatar

    Dobra interpretacja, ale ja to widzę prościej. Putin złapał Tuska na trzepaniu konia i oczami mówi,że chyba nie powie mamie.

  7. przed podpisaniem kapitulacji Francji. Szukam foty, póki co daję:

  8. Dobre. Hitler tańczy z jakimś prosiaczkiem.

  9. avatar

    Dla sportu :)^:) przeanalizuj, na poważnie, KOMOROWSKI ŚMIEJE SIĘ W OCZEKIWANIU NA PRZYLOT TRUMIEN

    Jeżeli mogę coś sugerować, odrzuć proste interpretacje. :)^:)

    PS to nie jest pojedyńcze zdjęcie, gdy interpretacje są dowolne :)

  10. Właśnie o śmiejącym się Komorowskim w przytoczonej przez Ciebie sytuacji, pomyślałem sobie wczoraj, gdy pojawiły się wątpliwości, czy to zdjęcie nie jest fotomontażem - jakiś niby to spec od fotoszopa mówił coś o nierównych kołnierzykach (ja zauważyłem, że to zdjęcie to JPEG, który mało waży, więc może "oznaki montażu" są spowodowane kompresją obrazu - nie znam się na tym). Zdjęcie "się uwiarygadnia" właśnie przez to, że jest kolejnym, a nie pierwszym dokumentującym niepohamowaną radość z efektów "katastrofy" - jeżeli okazałoby się montażem, to można na drugi tydzień pokazać radosnego pana Komorowskiego - btw elig pisała o swoistej ochronie medialnej BK - http://naszeblo...

    EDIT: +/- o tym samym, co napisałem na http://wpolityc...

  11. avatar

    i o potwierdzenie (lub nie) chodziło w moim komentarzu.

  12. Tusk nie miał pojęcia,że robione są fotki-jest za tepy-on uwierzył czekiście jak własnej matce,a czekista jak to czekista kazał swoim robic dokumentację-kontrolowana sesja zdjęciowa odbyła się dopiero po wyjściu z namiotu-to są te fotki tuska klęczącego,płaczącego w ramionach czekisty i nawet jest takie jedno jak tusk myśli :)))o tej sesji wspominał cieć jakies dwa lata temu.Jest napewno więcej kontrowersyjnych zdjęć i nagrań-użyte będą w razie potrzeby-

  13. Tusk jest przerażony jak zranione zwierzę. Widzi, że z jednej strony Hameryka zaczyna podsuwać kwity Cieszewskim, z drugiej strony Putin wypuszcza zdjęcia co oznacza, że Karnowscy są ruskimi szpiegami :)
    A tak pięknie było rok temu jak wyciekały zdjęcia z ciałami zamordowanych, ależ był ubaw (Tusk jedyie martwił się, aby nie pokazali jak wyglądał Karpiniuk czy Dolniak). Nie wiem o co chodzi kagiebiście z Kremla, ale takie sprawy jak Azoty, prąd z Kaliningradu, pierwsze przychodzą na myśl. Poza tym Putin ma poważniejsze sprawy niż rudy troll - choćby to czy Hameryka nie będzie chciała ruskim znowu dokuczyć Smoleńskiem np. tuż przed ZIO w Soczi.

  14. avatar

    ja to zdjęcie widziałem zaraz po katastrofie ale nie zapisałem.
    I później bardzo intensywnie starałem się go znaleść ale niestety zniknęło.
    Podobnie jak widziałem ujęcie kamery z ataku na WTC, wyglądało jakby ktoś czekał na jeden z samolotów.
    Po prostu samolot przeleciał tuż przed kamerą jak na jakimś filmie akcji.
    Drugi raz nie znalazłem.

  15. O krawatach Putina + Turowski, tłumaczka Magda Fitas http://pismejker.yuku.com/topic/2218/Ucinajmy-spekulacje#.Um2Cau1DvjY

  16. nieprawdę.

    A najlepsze jest to, że śledztwo jest ściśle tajne, jakby sie bali że Lech Kaczynski będzie zastraszał świadków żeby zmienili zeznania. Porażka.

  17. ze zbiorem 1305 zdjęć dot. Smoleńska:
    http://newshopper.sulekha.com/polish-plane-crash-photos.htm

    A tam m.in. takie, które najprawdopodbniej pochodzi z tej samej serii, co braci
    Karnowskich:

    Aparaty cyfrowe zapisują zdjęcia w formacie JPEG, to normalne. We właściwościach
    zdjęcia, o ile jest surowym źródłem, zapisane są informacje o dacie wykonanie,
    ekspozycji, ogniskowej, przysłonie, a nawet o rodzaju aparatu. Lustrzanki mogą
    zapisywać w formacie RAW.
    "Format RAW charakteryzuje się dużym zakresem tonalnym, brakiem kompresji stratnej i zawiera zazwyczaj 12 lub 14 bitów na piksel (w odróżnieniu od 8-bitowych plików JPEG). Plik w formacie RAW uważa się za cyfrowy odpowiednik negatywu, a jego konwersję za wywoływanie. Wywołanie RAW-u można powtarzać dowolną ilość razy np. dla różnego balansu bieli. Nie jest możliwy natomiast proces odwrotny – nie można przekształcić zdjęć np. z formatu JPEG na format RAW, bo część danych uległa bezpowrotnemu straceniu (pominięciu)."

  18. Tu mamy zdjęcie z 10.04.2010. Z jedynej inormacji jaką da sie odczytać mamy datę oraz godzinę 20:03

    A tu mamy 7.04.2010, krawat niby podobny, ale nie do końca

  19. Wołodia musiał zmienić krawat po 7-04-10 bo sie posmarkał ze śmiechu gdy mu  Donek powiedział że jednak trochę cykorzy i że chce odwołać ten zamach :)  

  20. Dostał ten jedwabny krawat z 7.04 od sułtana Putina żeby się powiesił sam, jak nie wypali 10.04.2010 r. Taki wschodni gest satrapy.

  21. No tak. Sułtan jednak mógł się spodziewać, że jego podwładni, którzy skrewili powieszą się sami, gdy im on to nakaże.

    Tusia trzeba by najpierw wyciągać z szafy, gdzie się schował.

    Swoją drogą: marszałka metrowgłębna nie odważyła się/nie chciała zakneblować ZP Macierewicza.
    Ciekawe czy ma już jakiś "deal" na boku ze strony Schetyno-Bronkowców, i czas na dalsze czołganie Tuska nastąpił.

    Miałoby to głęboki sens w świetle kolejnych "wycieków i "rewelacji".

  22. był dobry cios - prosto między wilcze ślepia:-) Rzeźnik z Chobielina straszy wojną z Rosją hi hi hi
    Pewnie był telefon z Moskwy i przypomnienie jego niejasnej roli w Afganistanie.