Zagranicą mojej tolerancji jest kurestwo

Prześlij dalej:

Sprawdziła się moja przepowiednia, że wojna smoleńska wyczerpała swoje możliwości w sferze przekonań, następny przełom, o ile nastąpi, będzie efektem konkretu i to konkretu poważnej wagi. Obecnie tkwimy w stanie ugruntowanych i podzielonych racji, dlatego nawet „trotylowa konferencja” nie wywołała większych emocji. Nikt zdrowy na głowę nie liczył na cud, ale wiadomo, że człowiek zawsze oczekuje jakichś niespodzianek. NPW na niespodziankę pozwolić sobie nie mogła i w sumie komentarze po obu stronach trwały nie dłużej niż dwa dni. W związku z własną diagnozą, przy analizowaniu dotychczasowej sytuacji na froncie smoleńskim jestem gotów przyjąć najdalej idące kompromisy. Nie mam specjalnych ambicji, aby przekonywać nie przekonanych, puszczam pomimo uszu wszelkie domorosłe interpretacje, te oparte na prostych i jeszcze prostszych wyjaśnieniach od nacisków politycznych, po „spóźnił się na samolot”. Dlaczego? Cóż mogę zrobić, dzięki Interwentowi widzę, że świat jest pełen idiotów, ale też nie obrażając nikogo muszę powiedzieć, że znam kilku rozsądnych ludzi, którzy po porostu na polityce się nie znają i powtarzają gotowce z mediów, te wyważone gotowce. Jak widać granicę kompromisu smoleńskiego ustawiłem na niebotycznym poziomie, toleruję głupotę, toleruję brak wiedzy, toleruję polityczną sympatię i antypatię. Jeśli mi ktoś powie, a słyszałem klika razy taką wypowiedź, że nie wierzy w żadne zamachy i ma to wszystko gdzieś, bo zwyczajnie nie cierpi Kaczyńskich, przyjmuję podobne słowa do wiadomości. Nie ruszam z kontratakiem, gdy mnie ktoś przekonuje, że piloci samolotu mogli popełnić błąd i nie ma cudów, żeby nie czuli presji, bo choćby im nikt niczego nie powiedział i do kabiny nie wchodził, sytuacja sama w sobie była napięta. Przedstawione przykłady są wyrazem bezinteresowności, przynajmniej o takich przykładach chciałem napisać. Bezinteresownej głupoty, niewiedzy albo po prostu przekonań. Czego zatem nie toleruję, nie znoszę, nie dopuszczam? Odpowiedź brzmi następująco – KURESTWA.

Granicą mojej wytrzymałości, nawet w obecnym stanie rzeczy, do którego podchodzę wyjątkowo spokojnie, jest kurestwo. Zjawiska chyba nie muszę tłumaczyć, może tylko przypomnę dwa najistotniejsze elementy: sprzedajność, bezwstydność. W praktyce kurestwo przekłada się na bezwstydne świadczenie usług za pieniądze, co w przypadku Smoleńska sprowadza się do płatnego zaprzaństwa. Dziś pewien sprzedajny zaprzaniec zakłócił mój wakacyjny nastrój i łagodne usposobienie skierowane niemal we wszystkich kierunkach, łącznie z tymi mało inteligentnymi adresami. Zamierzałem spędzić udawany urlop w granicach tolerancji, ale kurestwo w wykonaniu zaprzańca przeniosło mnie „zagranicę tolerancji”. Czegoś takiego znosił nie będę, zamieniam się w „nacjonalistę” i domagam zaprojektowania kary. Nie wiem, czy ja, ale może ktoś z młodszych dożyje czasów, w których kurestwo nie będzie objęte państwowym patronatem z wykorzystaniem symboli narodowych, ale za kurestwo będzie się karać, na przykład sądem, chociaż moje nadzieje sięgają dalej. Widzę wielu kandydatów, ten dzisiejszy się jedynie dyżurnie wychylił, których bez najmniejszego wahania wsadziłbym do samolotu wyremontowanego przez radziecką fabrykę, zabezpieczonego pirotechnicznie przez szkoloną w ZSRR ekipę i „sprowadzanego na ziemię” przez radziecki sracz, w którym zainstalowano dla niepoznaki parę monitorów z lat 60-tych.

Tak zmontowaną załogę i pasażerów odsyłam do wiecznych łagrów, gdzie mają po swoim marnym życiu zarezerwowane „apartamenty”. Kim trzeba być, żeby z braku naukowych i moralnych kompetencji łapać się kurestwa w wymiarze propagandowym, które to kurestwo plugawi żywych i umarłych? Kim trzeba być, aby pobierając zapłatę przypieczętowaną orłem w koronie, wypinać się przed sierpem i młotem, a potem patrzeć jak się ruszają walonki? Trzeba być przesiąkniętym kurestwem, pozbawionym wstydu, płatnym zaprzańcem, trzeba być nikim. Oczywistym jest, że Polska nie może być płatnikiem skurwaiłych zaprzańców, ale to stanowczo za mało, to jest minimum, o którym tak wielu, za tak niewiele, zapomniało. Dużo ważniejsze od oczywistości będzie oczyszczenie gniazda, w które byle menda sra gdzie i kiedy się mendzie podoba. Kara pozagrobowa nie specjalnie mnie satysfakcjonuje, ponieważ pozostaje kwestią wiary, doczesne „podziękowanie” powinno stać się przestrogą dla obecnych i przyszłych zaprzańców. Kombinować nie zamierzam, ogolić łby i do łagrów, czyli do korzeni, do miejsc szkoleń i zdawania raportów. I tak 125 razy, co najmniej, żeby nie popełnić najmniejszego błędu przy lądowaniu… we właściwym miejscu.

6
6933 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. Taki mały robaczek wlaznął mi na parapet i został zgnieciony, bo to nie było jego miejsce. Jak się jest gościem w obcym- innym  kraju, to swoje miejsce trzeba znać, żeby się miejscowym nie narazić. Ja w gościach i na wakacjach szanuję 'tamtejszość i nie protestuję, że mi  paszport zatrzymują w recepcji.
    Oczekuję również, że w moim Kraju  tak samo i z szacunkiem  wobec nas będą zachowywać się goście i nie będą żądać większych przywilei z naszej strony...
    .

  2. avatar

    Pod dupą mają takie gorąco że grają stary numer z "waleniem w klatkę". Twój felieton to miód dla tych Trolli. Może to bezczelne z mojej strony udzielać Ci dobrych rad ale przed napisaniem czegokolwiek powinieneś raz wypowiedzieć na głos: Nie Karmić Trolla!
    Może się zdarzyć, że w skutek takiego zaklęcia będziesz miał wolny dzień od pisania... Podobają mi się wczorajsze komentarze.  Tym właśnie należy karmić Trollowmie.

  3. To są chyba jakieś walki w rodzinie, między służbami wojskowymi a cywilnymi. Migiem zlikwidowali elitarny pułk lotniczy pod zarzutem rui i porubstwa, teraz zaś naczelnym zadaniem  Laska jest pomoc ludziom radzieckim w upieprzeniu pilotów.
    Dziwne rzeczy.
    Widzimy chyba tylko małe kawałki całości.

  4. Komisja łachudry laska do srania i wyjaśniania, jest próbką możliwości do czego zdolni są i do czego będą zdolni wraz ze zbliżaniem się wyborów. Gówno w jakim tkwi Tusk z platformą jest tak straszliwe, że o normalnym przejęciu władzy przez jedyną istniejącą opozycję nie ma mowy. Zwycięstwo musiałoby być tak zdecydowane, że nawet lekkie sfałszowanie wyników wyborów tylko ciut pomoże obecnej władzy.
    Ja tą komsję traktuję jako próbkę ich możliwości. Muszę ostatnio pochwalić Karnowskich, którzy w przeciwieństwie do większosci dziennikarzy i blogerów niesympatyzujących z platformą piszą wprost: ich stać jeszcze na bardzo wiele. Podrzucenie narkotyków do samochodu dajmy na to Brudzińskiemu - tego typu akcji spodziewajcie się ludzie kochane.

  5. Kurestwo nie jest tu chyba najwłaściwszym epitetem. Te dzielne dziewczyny są w grucie rzeczy uczciwe - za ustalona kwotę dostarczają usługę (bardziej fachowo - produkt) zgodnie z umową. Same  niekiedy bardzo ryzykując. Wożąc na symbolicznych plecach tabuny nierobów i opryszków. Wiem, że znalezienie w takim przypadku lepszego określenia nie jest proste. Jednak nazwanie tego "towarzystwa" o którym mowa wyżej kurestwem, jest krzywdzące dla kurew.

  6. Kurestwo to gotowość do dawania dupy każdemu i wszędzie.