Prześlij dalej:

Opozycja się jednoczy! Takie padło hasło z samego rana, 23 listopada 2017 roku, z ust Petru i Schetyny. Postawienie właściwej i pełnej diagnozy dla tego śmiesznego pięciominutowego teatrzyku, który się odbył na korytarzu sejmowym z udziałem części Obywateli PO i Obywateli Nowoczesna, już miało miejsce. Gdzie? No wyraźnie i wszystko napisałem w pierwszych zdaniach. Niczego więcej dodawać się nie powinno, ale jak zwykle spanikowane redakcje prawicowe ruszyły z piętrowymi analizami zapowiadającymi wielkie problemy PiS z nową formułą działania opozycji i wypadałoby skierować kilka normalnych słów do narodu.

Zjednoczenie opozycji? Jakie, gdzie, z kim kiedy? Ano ta podniosła i wyczekiwana uroczystość odbyła się na korytarzu, trwała kilka minut i wzięło w niej udział po jednej frakcji z PO i Nowoczesnej. Czy tak wygląda powaga, tak się robi polityczne przełomy? Parodia zjednoczenia opozycji, nie żaden polityczny zwrot. Jeszcze parę lat temu byle transfer polityczny, jak przejście Borusewicza do PO, z hukiem ogłaszano na wielkiej gali, kongresie czy innej fecie, co nazywamy teatrem politycznym. Tutaj mieliśmy teatrzyk, szkolny występ kilku uczniaków i załatwienie drobnych partyjniackich interesów. Po stronie PO zobaczyliśmy Schetynę z jego kandydatem na prezydenta Warszawy, po stronie Nowoczesnej stanął Petru ze swoim Rabiejem i tyle wszystkiego. Co w tym czasie robiła Lubnauer z Nowoczesnej i Mucha z PO? Poczuły się zjednoczone? A gdzie się podziała zakochana para, Borys Budka i Myszka Gasiuk-Pihowicz?

Zjednoczenie opozycji mogę skwitować żartem na tym samym poziomie, proszę mnie nie rozśmieszać, bo mam zajady. Zebrało się czterech smutnych panów przegrywających swoje polityczne życie i ogłaszają, że będą zdobywać świat. Tylko z litości dla zajadów, nie pytam czy to zjednoczenie jest bardziej przełomowe od konstruktywnego weta nieufności i premiera Schetyny? Co tydzień wygłup, co tydzień rewolucja, a efekty mniejsze niż po „tłicie” Tuska. Gołym okiem widać, że jest to 156 odcinek wojny na dzikim wschodzie. Schetyna robi wszystko, aby przed kamerami grać lidera opozycji, bo jedynie taka pozycja daje mu utrzymanie na stołku szefa PO. Petru poddaje wszystko i upokarza się przed Schetyną, żeby z pomocą Rabieja uratować resztki twarzy i nie przegrać wyborów na przewodniczącego Nowoczesnej z Misiło, o Lubnauer nie wspominając.

Wieszczący „nową jakość” pod klikalność reklam na swoich portalach, zapomnieli o jeszcze kilku „drobiazgach”. A co się stało z PSL, SLD, Europejskimi Demokratami, pozostałymi Środami, Czarzastymi, reprezentacją kobiet z parasolkami, KOD, Obywatelami RP? Zabrakło dla nich miejsca w „zjednoczonej opozycji”? Ani widu ani słychu, wszystko kabarecik, wszystko śmieszność i małe interesiki. Petru podpiął się pod PO przed wyborami samorządowymi, bo Nowoczesna samotnie, zwłaszcza po nowelizacji ordynacji wyborczej, zostałaby całkowicie ośmieszona swoim wynikiem. Zero struktur lokalnych, zero kasy, za sprawą męża Myszki, który tak prowadził poprzednią kampanię, że PKW i SN odrzuciły sprawozdanie. Jakie inne wyjście miał Petru przed wyborami partyjnymi niż obiecać wyborcom miejsca na listach samorządowych „zjednoczonej opozycji’?

Z kolei Schetynie wciągnięcie Nowoczesnej na listy PO służy potrójnie. Poza utrzymaniem tytułu lidera opozycji dostaje parę punktów w wyborach samorządowych, niestety w większych miastach takie osobliwości, jak Rabiej mogą trochę uciułać, podobnie jak uciułał Biedroń. Z tym, że o wyniku PO sprzed czterech lat nie może być mowy i tym bardziej o wyniku PSL, a to oznacza, że na 100% w wielu samorządach PO i PSL przestanie rządzić. Trzeci zysk Schetyny niezmiennie nazywa się Donald Tusk. Katastrofa w wyborach samorządowych, która pomimo rozpaczliwych ruchów i tak wisi w powietrzu, oznacza koniec Schetyny i przejęcie PO przez ludzi Tuska. Każdy wynik powyżej kompromitacji pozwoli Schetynie przytrzymać Tuska w Brukseli. Takie to „zjednoczenie”, czyli walka o życie.

Źródło foto: 
0
11379 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. " Tutaj mieliśmy teatrzyk, szkolny występ kilku uczniaków..."

    Przeniosłam się pamięcią do krainy dzieciństwa: jak ustawiałam w rzędzie parę krzeseł - trzy albo cztery najczęściej. Przykrywałam kocem - i gotowe!

    Potem brało się miśki i zabawki - i odstawiało cały repertuar. Od "Kota w Butach", po "Zemstę".

    A czasami, jak w prawdziwej "Comedia dell'Arte", powstawało jakieś całkiem nowe, w całości improwizowane widowisko. A było z czego czerpać! Był w TV Festiwal Teatrów Lalkowych, teatr poniedziałkowy i czwartkowa "kobra". Że o "Misiu z Okienka" nie wspomnę!

     

  2. avatar

    Toć tłumaczyłem: "Spuścić klasę tfu polityczną z wodą w kiblu i posypać kretem"

    https://www.facebook.com/sokzburaka/videos/2105729722994378/

  3. potrzebna teraz, przed wyborami samorządowymi, mała partyjka, która zabierze PO i N ok. 10%. Po tym totalnie zidiociała opozycja targowica i folksdojcze się nie podniosą. Muchy Myszki nad tym pracują.

    Potem będzie potrzebna normalna opozycja.Ciekawe co Kaczyński tutaj wymyśli i zrealizuje

     

     

  4. Premier Kaczyński będzie musiał jeździc do Macrona, Makreli, spotkania Rady Europejskiej itp, w każdym tygodniu X plenum spółdzielni zenon. Jak tu znaleźć czas na politykę?

  5. Może nie na temat, ale zawsze na czasie!

    Oglądałem debatę sejmową i wciąż słyszę meczenie, zarówno z lewej i „prawej” strony, o rasiźmie, antysemityźmie, kseno/homofobii. A MNIE TO Q., G. OBCHODZI! 

    Czy ktokolwiek otworzy szanowną japę, o POLAKOŻERSTWIE!

    Chcę paragrafów na zbrodnie przeciw Polakom, Polsce i Polskości. Konekwentnie ścigane na całym świecie. Mamy się od kogo uczyć. Izrael może być naszym przewodnikiem, żadnemu ŻYWEMU nie przepuszczą.

    Jak Boga kocham, chyba będę głosował na takich co wreszcie podniosą tę kwestię do rangi egzekwowanego prawa.