Prześlij dalej:

Może mam pecha, może szczęście, ale niemal wszyscy prawicowi eksperci, którzy odnosili się do zabójstwa Siergieja Skripala, powołują się na Wiktora Suworowa i uznają jego książkę „Akwarium” za biblię radzieckich służb specjalnych. Daleko mi do wybitnych ekspertów z tej dziedziny, ale dość blisko mam do rozumu i logiki. Wiktor Suworow jest absolutnym zaprzeczeniem tego, co opisał, ponieważ według własnej książki nie tylko on, ale cała jego rodzinna dawno powinna leżeć w trumnie. Jak pisze Suworow „ojczyznę zdradził w 1978 roku”, zatem minęło 40 lat, a Władimir Bogdanowicz Riezun nadal żyje i robi za celebrytę. Zdrowiem i pełną wolnością cieszy się także cała rodzina Suworowa.

Takiego „szczęścia” nie miał Siergiej Skripal, który od czasu wymiany szpiegów i emigracji do Wielkiej Brytanii stracił w ciągu dwóch lat: żonę, starszego brata i syna. Córka Siergieja mieszkała w Moskwie i odwiedzała ojca w Wielkiej Brytanii, gdzie ostatecznie razem zostali w otruci. Bardzo podobny los spotkał Kuklińskiego, obaj synowie zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, sam Kukliński ponoć umarł naturalną śmiercią, ale non stop był pod ochroną amerykańskich służb. Jeśli mówimy o wizytówce GRU, to jest nią tragiczny los Skripala i Kuklińskiego, natomiast bezkarna popularność Suworowa nijak do sensacyjnego wizerunku GRU nie pasuje. Za dowód służy cały życiorys Suworowa i zamieszczone powyżej zdjęcie, które pochodzi z 2011 roku i zostało zrobione na spotkaniu autorskim w Polsce. Powiedzieć, że Suworow kpi z GRU, to nic nie powiedzieć, przecież w Polsce pod rządami PO i Komorowskiego Putin mógł zrobić, co tylko chciał, ale jakoś zniósł „upokorzenie” ze strony Suworowa. Gdzie leży tajemnica? W jakości naszych ekspertów!

Suworow żyje sobie spokojnie i jeździ po całym świecie, ponieważ nie stanowi dla GRU żadnego zagrożenia. Jego sensacyjne „Akwarium” to zbiór całkowicie nieszkodliwych opowieści, znanych wszystkim szanującym się kontrwywiadom i nawet miłośnikom filmów sensacyjnych i kryminałów. Czego się dowiadujemy z „Akwarium”, że GRU w piecu hutniczym pali zdrajców, że prowadzi szkolenia, które testują lojalność i stosuje metody treningu, takie jak walka na śmierć i życie z więźniami? Świetnie, ale jaka to jest nowość i przede wszystkim jakie zagrożenie dla GRU? Jedna z najsprawniejszych specsłużb na świecie pozwala byłemu agentowi pisać książki o największych „tajnikach” i paradować po spotkaniach autorskich? I jest to ta sama służba, która na terenie obcego państwa, w biały dzień widowiskowo truje byłego agenta Litwninienkę, przy pomocy radioaktywnego polonu, o wartości miliona dolarów?

Suworow żyje, bo ma żyć, tak chce GRU, do czegoś jest im potrzebny i do czegoś go wykorzystują. Do czego? A tego nie wiem, jedynie mogę się domyślać, bo podobnie jak „eksperci” nie znam prawdziwych tajemnic GRU, a historyjkami z „Akwarium” się nie podniecam. Być może w szeregu pożytków chodzi też o to, o co chodziło z zabójstwem Skripala. Cały świat musi wiedzieć i nie mieć żadnych wątpliwości kto to zrobił i dlaczego to zrobił. Jednocześnie całemu światu Moskwa się śmieje w twarz, grozi bronią atomową i obwinia Brytyjczyków za morderstwo, słowem terroryzuje strachem. Wizytówką GRU jest strach, szerzenie terroru i pokazywanie na co ich stać. Suworow pokazał tę wizytówkę zwykłym szaraczkom i przy tym nie zdradził żadnych tajemnic, dlatego jego działalność w najlepszym razie jest „popularyzacją” strachu przed GRU. Książkowe palenie zdrajcy żywcem działa na wyobraźnię i gdy się to połączy z wiadomościami w telewizji i rzeczywistymi zabójstwami GRU, przeciętny zjadacz chleba wie, że ma do czynienia z potężną siłą, jak to się dawniej mówiło „imperium zła”.

Powyższe fakty i najprostsze wnioski jest w stanie wyciągnąć każdy rozgarnięty amator, ale nie „ekspert”. W Polsce nie mamy żadnych ekspertów od służby, w każdym razie nie ma ich wśród tych, którzy błąkają się po studiach telewizyjnych. Jeśli już gdzieś szukać fachowców, to niestety w starych kadrach UB i WSI, „nasi” eksperci wiedzą tyle o GRU, co można wyczytać w „Akwarium” albo w Wikipedii. Co gorsze proste wyciąganie wniosków wydaje się być poza zasięgiem i odpowiedzi na najprostsze pytania przerastają. Nieustanne powoływanie się na Suworowa, czyli chodzące zaprzeczenie „filozofii” funkcjonowania GRU, o ile na to patrzeć przez pryzmat „Akwarium” i to wszystko jeśli chodzi o polski kontrwywiad. Przy takim poziomie kadr, byle Ukraina rozgrywa nas jak dzieci, o Izraelu, Niemcach, USA, Rosji, szkoda wspominać.

Źródło foto: 
6
15454 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. Dlaczego Brytyjczycy dostali takiej sraczki z powodu otrucia byłego ruskiego agenta .Według mnie Putin pokazał ,że taką broń chemiczną może dostarczyć każdemu ...nawet ciapatym .Oni jak by użyli coś takiego w londyńskim metrze ,to ilość ofiar była by nie wyobrażalna .
    Im słabszy zachód ,tym mocniejszy Putin .Zachód inwestuje w rurociągi po dnie Bałtyku ,przyjmuje kasę na sponsorowanie ligi mistrzów, toleruje ruskich w biznesach strategicznych ...to niech zdycha w męczarniach.

  2. avatar

    Zachód inwestuje w ciapatych i dlatego jest coraz słabszy więc Putin póki co pokazuje im środkowy palec i podtruwa Gazpromem.

  3. avatar

    No, tym razem w samo jądro. Brawo!

    Pzdrwm

  4. Jasna sprawa. Putin już dawno powiedział że "nie ma byłych kagiebistów". W innej wersji: "byli kagiebiści są tylko na cmentarzu".

  5. Przeczytałem większość książek Suworowa i naprawdę je lubiłem, zwłaszcza te o wojnie z Nemcami. Ale po  ich lekturze mogę z całą pewnością stwierdzić, że Suworow to tak naprawdę wielkoruski patriota a nawet szowinista. I pewnie jego zadaniem jest przekonywać środowiska prawicowe i narodowe, że Rosja jest i będzie wielka, że zawsze poradzi sobie z przeciwnikami i nic jej nie zaszkodzi.

    Druga sprawa to te śmieszne sankcje przeciwko Rosji - naprawdę zaszkodzić jej może zaoranie rurociągu na dnie Bałtyku, ale na to nie zgodzą się Niemcy. Niemcom słaba Rosja jest niepotrzebna, bo inaczej znika źródło nacisku na kraje Europy Środkowej. Niemcy to tak naprawdę najwięksi przyjaciele Rosji i Putina.

  6. avatar

    Suworow im samym wyjaśnia co im się przydarzyło w ostatnich 100 latach. Wyjaśnia konkretnie, nie abstrakcyjnie.

  7. Jachowicz coś tam powinien wiedzieć bo mu za gmeranie przy Jaroszewiczach spalono dom razem z żoną. Ale on ma już swoje lata.

  8. Jachowicz coś tam powinien wiedzieć bo mu za gmeranie przy Jaroszewiczach spalono dom razem z żoną. Ale on ma już swoje lata.

  9. 14 czerwca rozpocznie się mundial organizowany przez FSB. Polacy i Anglicy będą na celowniku tej "służby" od pierwszej minuty przyjazdu, a Ukraina i USA mają farta, bo się nie zakwalifikowały.

    Jesienią 1990 roku w Pucharze Europy (obecna nazwa to Liga Mistrzów) Lech Poznań wygrał u siebie z Olympique Marsylia 3:2. W rewanżu Poznaniacy przegrali 1:6. Piłkarze Lecha (m.in. Jakołcewicz) opowiadali, że w przerwie meczu w szatni niektórzy z nich po prostu chcieli iść ...spać. Kołowało im się w głowach, nie byli w stanie szybko biegać, zachodni demokraci francuscy dosypali lechitom coś do wody. Vercruysse łatwo załadował hat tricka. Właścicielem "olimpijczyków" z tego arabskiego miasta na południu Francji był znany złodziej i gangster Bernard Tapie.

    Radzę 19 czerwca w meczu z Senegalem (i w kolejnych) obserwować naszych i nie być zdziwionym "co ten Lewy porusza się jak mucha w smole".

  10. Te metody, czyli próby wywoływania paralizującego strachu, w naszej części świata znane są (bo spisane) od 800 lat. Mongołowie już na kilka lat przed planowanym podbojem jakiegoś kraju (krajów) wysyłali "kupców" opowiadających przerażające historie o potwornościach mongoliskich tumenów (inna sprawa, że miało to potem potwierdzenie w realnych działaniach). Potem te metody przejęła Rosja (carska/bolszewicka/"demokratyczna"). Tak że nihil novi.

  11. Końcowe podsumowanie naszych służb to niestety strzał w dziesiątkę.

    Chcemy grać w pierwszej lidze konfrontując się z najlepszymi, a realnie to daleko nam nawet do trzeciej. Ja bym powiedział, że dotyczy to nie tylko służb, ale całej naszej klasy politycznej - oni są wszyscy jak małe naiwne dzieci, do rozegrania małym palcem praktycznie przez każdego. I do tego całkowite zero zdolności uczenia się, wyciągania wniosków i przewidywania.

     

  12. Analogicznie rzecz ujmując: nie oddamy wraku i co nam zrobicie.

  13. avatar

    Trochę zabawne, że autor wysnuwa swoją wiedzę o naszych służbach na podstawie tego co mówią "eksperci" w tv. cechą służb jest działanie po cichu.

    nie twierdzę, że nasz kontrwywiad jest wspaniały, ale nie oceniam jego stanu na podstawie jakichś opowiadaczy.

    Wyobraźmy sobie, że ktoś, kto ma wiedzę operacyją przychodzi do studia i opowiada wszystko co wie,  to by była dopiero tragedia