Od kilku dni cała Polska kibicuje rządowi przy szukaniu oszczędności w ministerstwach. A mnie zbulwersowała informacja, która tylko mignęła w jakiejś dyskusji.
Od kilku dni cała Polska kibicuje rządowi przy szukaniu oszczędności w ministerstwach. A mnie zbulwersowała informacja, która tylko mignęła w jakiejś dyskusji. Mignęła i zgasła, a była niesłychanie ważna. Otóż ktoś powiedział, że pobór podatku VAT kosztuje około 30% zebranego podatku. Przypuszczam, że i przy poborze innych podatków jest podobnie.
Zgroza. Jakieś 30% dochodów państwa “przepada”, bo tyle kosztuje ich pozyskanie.
Finanse państwa, bez majstrowania przy budżetach innych ministerstw, można poprawić reformą urzędów skarbowych. To można zrobić szybko, w zasadzie jednym pociągnięciem pióra przez ministra finansów.
Nie wiem ile państwo osiąga dochodu z podatków. Sądzę, że to jakieś 95% dochodów państwa.
Przy dobrej reformie można by zmniejszyć koszty, o co najmniej 50%. Tak więc dochody państwa mogły by wzrosnąć o jakieś 12%. Bez żadnych kombinacji. Jedynie przez ograniczenie biurokracji. Ale nikt o tym nie myśli. Oczędza się na badaniach naukowych, szkolnictwie, zdrowiu i bezpieczeństwie obywateli, a biurokraci popijają kawkę i cieszą się, że mają pewną pracę i niezłe zarobki.
Szukanie oszczędności
Reklama
Reklama
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Koszty poboru podatków rosną wraz z ich wysokoscią i
stopniem ich skomplikowania.
W zasadzie Twój postulat to wołanie o obniżenie i uproszczenie podatków.
Jakiekolwiek ruchy administracyjno-biurokratyczne niewiele dadzą, a życie uczy, że jeszcze skomplikują…
😉
Mnie tam wszystko jedno
Na tym się nie znam i jest mi obojętne co się zrobi żeby zwiększyć dochody państwa z podatków. Byle znalazł się ktoś, kto to zrobi. Oczywiście nie przy pomocy podnoszenia podatków.
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Pi razy oko 50%
Dałeś w tym tekście typowy przykład wishful thinking, albo chciejstwa. "Nie wiem jak, nie obchodzi mniem byle ktoś zrobił te 50%" – brzmi to tak jak "każdemu podwójną średnią krajową !".
Ministerstwo Finansów ma duże doświadczenie w oszczędzaniu. Był np. taki rok, w którym nie mogąc dopilnować rzetelności drukarni ( w każdej paczce brakowało kilka procent formularzy ) zrezygnowało z egzekwowania ( koszta procesu ? ) i zaleciło drukowanie brakujących formularzy z pdf-ów na drukarkach w urzędach. Również aktualne oszczędności resortu wynikają z zepchnięcia części kosztów na urzędy.
Zapewne w jakimś stopniu poprawi to oszczędzanie na najniższych szczeblach – ale równocześnie zwiększy chaos, co może szybko zniwelować pozytywy.
Jedyną drogą do zmniejszania kosztów poboru jest uproszczenie podatków, zmniejszenie ich przy jednoczesnej likwidacji ulg oraz wyklarowanie przepisów prawa regulujących je.
Do tego racjonalizacja informatyki – nie mogę zrozumieć, dlaczego wszystkie – bynajmniej nie szalenie wyrafinowane – aplikacje stosowane w urzędach skarbowych chodzą wyłącznie pod komercyjnym Windowsem ? Nawet durne sprawozdania z sumowaniem 5-ciu komórek na krzyż są rozsyłane w formacie najnowszego Excela – i ozdobione jakimś makrem z którego autor jest tak dumny, że rzuca gromy na samą myśl o obróbce tego czymkolwiek innym, np. OpenOffice’m.
Gdyby w 90-tych latach MF zorganizowało grupkę dobrych ( i dobrze opłaconych ) zapaleńców, mogłoby mieć obecnie własną dystrybucję Linuxa, jednolitość oprogramowania we wszystkich urzędach, zgodność aplikacji itd. Zamiast tego co chwilę kupujemy nowe kopie drogiego i zawodnego oprogramowania z M$, a czuwa nad tym w samym MF sporo i wcale nie tanio opłacanych, za to niekoniecznie dobrych i niekoniecznie zapalonych.
Tyle tylko, że naprawa tego wszystkiego nie da się zadekretować w kilkudniowej akcji oszczędzania. Tu możemy się raczej spodziewać oszczędności pozornych, rzekłbym "sprawozdawczych" …
Rozgadałem się …
Pozdrawiam – Tetryk
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.
Elektroniczne rozliczanie się z US drogą do potanienia poboru
Stabilne prawo podatkowe i elektronizacja US taka,
aby elektronicznie rozliczać się z urzędem
jest wg. mnie drogą do obniżenia kosztów
pozyskania podatku.
Stabilność zasad obliczania podatków sprzyja
tworzeniu i funkcjonowaniu oprogramowania.
Zbyt często zmieniane zasady wymuszają
zmiany w oprogramowaniu, a to rodzi w nim błędy
i skłania do powrotu do papierowych rozwiązań.
Elektroniczne rozliczanie zmniejszy potrzebę
utrzymywania armii urzędników, a tym samym
zmniejszy koszty poboru podatku.