A co na to Schopenhauer?

Prześlij dalej:

Pośród tysiąca komentarzy opisujących casus Sawickiej, mniej lub bardziej trafnie, aż się prosi, żeby zwrócić uwagę na szkołę erystyki. Okazji pewnie nie zabraknie, ale skoro pojawił się tak głośny przypadek, warto mu się przyjrzeć okiem starego mistrza Artura Schopenhauera. To co, bez zbędnych wstępów do dzieła?

1. Uogólnienie (instantia) – państwo nie może wystawiać na próbę obywateli. Czyż nie pięknie uogólniona formuła? A co było punktem wyjścia? Złodziej Szanowni Obywatele. Na początku był złodziej, którego państwo „wystawiło na próbę”, potem złodziej przeszedł w obywatela, zaś obywatel w obywateli, dzięki temu z patologii powstała norma etyczna.

2. Homonimia –innymi słowy rozszerzenie. Odwołanie się do wypowiedzi przeciwnika i obalenie jej poprzez wykazanie, że jedno słowo nic nie znaczy, dopiero zalew słów tłumaczy wszystko. Obrazem tej techniki jest sformułowanie: „owszem korupcja jest naganna, ale… i tutaj cała masa truizmów, która pozwala łapać złodzieja tylko i wyłącznie w warunkach dających pełen komfort psychiczny złodziejowi.

3. Twierdzenia relatywne – ulubiona technika lepszego towarzycha, stosowana przez wszelkiej maści redaktorów, ekspertów oraz innych znanych i lubianych. Zastosowanie w sprawie Sawickiej? Tę kobietę upokorzono, ona jest tak naprawdę ofiarą męskich popędów, to jest obrzydliwe, gorsze od łapówki. Bardziej znaną relatywną bajką była „mama Madzi”, taka sama ofiara jak „Madziulka”.

4. Rozproszona argumentacja, dezorientująca przeciwnika – setki głupich przykładów, tysiące nieadekwatnych analogii, tumult, w którym wyrywa się po kawałku przyznanie racji. Zgodzi się Pan jednak, że posłanka Sawicka jest społecznie napiętnowana. Przyzna Pan, że ta kobieta w jakimś sensie poniosła już karę? Nie zaprzeczy Pan, że Pani Sawicka po tym wydarzeniu nie ma szans wrócić do polityki? No to chyba można powiedzieć, że sąd miał rację, kara moralna jest znacznie bardziej dotkliwa niż kara więzienia?

5. Ukryte żądanie podstawy (petitio principii) – zakładamy, że chcemy dojść do konkretnej konkluzji, ale robimy wszystko by na początku nie zdradzić swoich intencji. Wprowadzamy przeciwnika w kategorie ogólne, mylimy nazwy i pojęcia. Czymże jest sprawiedliwość, czy sprawiedliwość ma służyć dobru czy złu? Jeśli ma służyć dobru, to nie może sprawiać bólu, nie może powodować cierpienia. Sprawiedliwość, która krzywdzi, jest niesprawiedliwością. Pani Beata Sawicka została potraktowana wymiarem niesprawiedliwości, ponieważ podjęte wobec niej działania niosły za sobą ludzkie cierpienie. IVRP była państwem bezprawia i niesprawiedliwości. Konkluzja. Strach pomyśleć co się stanie, gdy PiS znów dojdzie do władzy. Kto nadążył, temu chwała, ale gwarantuję, że przeciętny widz zapamięta tylko konkluzję.

6. Zalew pytań ukrywający na jakich odpowiedziach pytającemu zależy – klasyka z „programów publicystycznych”, sławetne „ale proszę powiedzieć”. Panie pośle proszę powiedzieć no było tak, czy nie było, ale proszę powiedzieć. Panie pośle, no przecież pana kolega powiedział, że powiedział to co powiedział. Tak czy nie panie pośle? No proszę powiedzieć, ale bardzo proszę. Widzi Pan i to nie jest takie proste, wy też, Panie pośle mieliście swoje afery, to może warto trochę pokory, może warto jednak.

7. Prowokacja wyprowadzająca z równowagi – rzecz wyjęta z dialogów przy piwnej budce: „zadzwoń do brata”, „pozostaje ustalić kto naciskał” i po robocie. Potem wystarczy tylko pokazać transparent „Komoruski do Moskwy” i wcisnąć faszyzm rozmówcy, który z pulsującą żyłą na czole usiłuje się bronić emocjonalnym przytaczaniem faktów .

8. Zaburzona chronologia i logika wnioskowania – jeśli ludzie bywają dobrzy i źli, to każda rodzina może być albo wzorowa albo patologiczna, co z kolei prowadzi do wniosku, że tata bywa zły, mama najczęściej jest dobra. Sawicka była matką, żoną, taką jak tysiące innych kobiet, zdarzały się jej błędy, ale to nie może przekreślać życia człowieka. Pamiętajmy, że łatwo skrzywdzić człowieka. Dajmy żyć tej kobiecie, w końcu pozwólmy jej normalnie żyć – dość linczu.

9. Zadawanie cząstkowych pytań naprowadzających na główną tezę – pytamy kilkanaście razy o drobiazgi, by w końcu bez pytania uznać, że przeciwnik zgodził się z tezą główną naszego wnioskowania. Mogła być zakochana? Mogła. Dawał jej kwiaty? Dawał. Wysyłał sms? Wysyłał. Zapraszał do restauracji? Zapraszał. I sam się Pan zgodził, że agent Tomek dopuścił się niegodziwych metod, on po prostu psychicznie zgwałcił tę kobietę i to Pan powiedział.

10. Odpowiedni dobór nazw pozytywnych i negatywnych – koronna dyscyplina lepszego towarzycha. My jesteśmy współcześni, oni zacofani. Co pan też opowiada, to jakiś kompletny ciemnogród? Kobieta nie może sobie pozwolić na wspólny obiad z przystojnym biznesmenem w drogiej restauracji? Wie Pan, chciałbym się jednak posługiwać kategoriami cywilizacyjnymi, pewną otwartością i nie zamierzam się pakować z butami w prywatne życie ludzi. Pan chce się grzebać w ludzkim życiorysie, to jest naprawdę ohydne.

11. Fałszywy wybór między nieprawdziwą tezą, a nacechowaną epitetami antytezą – tak powstał przemysł pogardy wokół Smoleńska. I pan nie wierzy, że to był zwykły wypadek. Putin zabił, Miedwiediew dobijał rannych, a Tusk z Komorowskim odpalili bombę baryczną. Tak? Tak pan sądzi?

12. Triumfalne ogłoszenie zwycięstwa – szerokie zastosowanie w Internecie. Ha, ha, ha, normalnie miazga, lol, wbiłem cię w ziemię, buhahaha. W telewizyjnym studio nieco więcej dyplomacji. Pan doskonale wie, że nie ma racji, a mimo wszystko brnie Pan w ślepy zaułek, przecież wykazałem Panu jednoznacznie, jakie są fakty. Pana wyniki badań są absolutnie „nie-fizyczne”.

13. Banał jako ukryty argument – nic prostszego i zawsze wyjdziemy na swoje. Wrażliwa kobieta w zderzeniu z zawodowym oszustem jest niezwykle łatwym celem. Z daleka zalatuje jakimś wstępem do absurdalnego wniosku, ale przeciwnik w przypadku odrzucenia oczywistości zostanie wyśmiany, a w przypadku zaakceptowania okaże się upokorzonym intelektualnie uczniem swojego rozmówcy.

14. Ad hominem – argument dostosowany do człowieka. Posłanka Sawicka przynosi hańbę polskiemu parlamentowi i wystawia fatalne świadectwo państwu polskiemu . Jak to, i to Pan, prawdziwy Polak sprowadza Polskę do takich incydentów, wstydziłby się Pan, Panie pośle.

15. Ucieczka od mocnego kontrargumentu w podwójne znaczenie wypowiedzi – posłanka Sawicka godnie zniosła swój los i nie rozżalała się nad sobą. Co też Pani mówi, Pani redaktor, przecież cała Polska widziała żenujący spektakl z zapłakaną Beatą Sawicką. Pan nic nie rozumie, chodziło mi o to, że przez tyle lat dochodziła swoich praw i nie poddała się, o to mi chodziło.

16. Mutatio controversiae – zmiana tematu, gdy nie mam żadnej odpowiedzi na argumenty przeciwnika. Dobrze zostawmy już tę torbę z pieniędzmi, nieważne, nie nam to oceniać. Mnie interesuje, dlaczego Jarosław Kaczyński milczy w spawie posła Macierewicza, to jest bardziej niepokojące.

17. Zastąpienie ogólnikami argumentów obalających tezę przeciwnika – prosta robota, wystarczy palnąć kilkoma frazesami, które Polacy znają już na pamięć: „nie możemy mieć pewności”, „a gdzie Pan ma niezbite, powtarzam niezbite dowody”, „pozostawmy tę kwestię do rozstrzygnięcia specjalistom”.

18. Fallacia non causae ut casae – przejęcie uzgodnionych przesłanek i pominięcie wątpliwości. Zgodził się Pan, że metoda prowokacji jest ostatecznością, nie mówmy zatem, że agent Tomek jest taki święty i nie pieczętujmy winy Beaty Sawickiej, w tych okolicznościach.

19. Odpowiedź na nieudany argument, stawiający przeciwnika w kompromitującej sytuacji – znacznie ciekawszym rozwiązaniem jest ośmieszenie pozornego argumentu, niż zbicie kontrargumentem. Pani redaktor Tomasz Kaczmarek to poseł RP, nie żaden agent Tomek. Pan chyba żartuje i lepiej niech Pan o tym nie wspomina, widzieliśmy Pana posła toples nad walizą pieniędzy, bardzo proszę, Panie pośle.

20. Wskazanie na petitio principii – gdy widzimy, że przeciwnik może mieć rację i argumenty, ale nieumiejętnie je przedstawia, wykazujemy brak prawdopodobieństwa. Panie pośle, Pan naprawdę uważa, że każda kobieta, że tak powiem, leci na furę i komórę? Naprawdę, pan ma jakiś problem, niech Pan zostawi już tę biedną kobietę i inne kobiety, które po prostu pan obraża.

21. Odpieranie argumentacji poprzez wprowadzanie przeciwnika na tematy poboczne – argumentacja rozmówcy jest tak silna, że nie ma nadziei na kontrargumenty. Pozornie przyjmujemy stanowisko przeciwnika, ale sprowadzamy go na manowce, by sprawić wrażenie, że cały wywód nie ma sensu. A co pan powie o ministrze Lipcu, wiemy wszyscy, że CBA zawróciło na schodach, tuż przed wyborami. Nawet jeśli ma Pan rację i było inaczej, to faktem pozostaje, że Lipca aresztowano po wyborach i temu Pan nie zaprzeczy. Cały Pański wywód nie trzyma logiki, jest tylko polityczną batalią, wystarczy zamienić nazwiska i sprawy mają się zupełnie inaczej.

22. Argumentum ad auditorem – do obsługi tej techniki zaprasza się do studia ekspertów, może być Pani Cichopek, która powie o „syndromie zająca” i nikt poza nią nie wie o co chodzi. Popularna nazwa tej techniki brzmi „ciemny lud to kupi”, działa prawie niezawodnie – specjaliści orzekli, że psychologicznie Beata Sawicka została wciągnięta w pułapkę labilności emocjonalnej, lud rozdziawia gęby i łyka niezrozumiałą treść.

23. Dywersja – bezczelna ucieczka od tematu, w sytuacji gdy przeciwnik kładzie na łopatki. Tutaj wystarczy powiedzieć, że przeciwnik jest głupi i ma wszy na pępku albo jest z PiS.

24. Argumentum ad verecundiam – majstersztyk salonu, argument przez autorytet. Wybitny autorytet etyczny orzekł, że Beta Sawicka była trzeźwa jak dziecko, kto nie daje wiary, ten plebs. Koniec dyskusji, w przeciwnym razie wszyscy kontestujący WOŚP, dobijają niewinne dzieci dogorywające w szpitalach.

25. Etykietowanie – bez zbędnych ceregieli walimy epitetem: ciemnogród, „lud smoleński”, moher, leming również. Z drugiej strony wyznawca obciachowej religii, jakiś taki „zwolennik teorii spiskowych”.

26. Piękna teoria, ale praktyka wygląda inaczej – przewód logiczny, który udowadnia, że rzeczy się dzieją tak jak się dzieją zostaje zbity argumentem „znamy życie”. Kraść nie wolno, ale kto z nas nie chciałby dostać 100 tysięcy w reklamówce – życie, po prostu życie.

27. Pytanie, na które przeciwnik nie znajdzie odpowiedzi – wykazanie niekompetencji przeciwnika poprzez zadanie mu pytania z zakresu wiedzy specjalistycznej. Jeśli Sawicka dopuściła się korupcji, to jakie cechy osobowości posłanki mogą o tym świadczyć, ale tak konkretnie, proszę podać profesjonalny profil psychologiczny z użyciem piramidy Maslowa.

28. Argumentum ab utili – wpływać na wolę, nie na racjonalne myślenie. Zaproponować zgniły kompromis. Chyba lepiej, żeby od czasu do czasu jakaś posłanka wzięła w łapę, co jest mniej groźne niż „państwo policyjne”, ścigające obywateli na każdym kroku.

29. Lanie wody – modne gadanie zalewające interlokutora, mowa trawa udająca erudycję. Przysłowiowe używanie słów, bez zrozumienia ich znaczenia, które wywołuje w przeciwniku konsternację. Kiwa głową nieszczęśnik chociaż, nie ma pojęcia o co chodzi i boi się do tego przyznać. Wszelkiego typu: „polaryzacje sanacji”, „synergia kontrkulturowości” i „peregrynacja postaw” zastępujące treść.

30. Obalenie tezy przeciwnika, poprzez wykazanie błędnie użytego argumentu – często stosowane w oczywistych sprawach. Wzięła łapówkę, czego nikt nie podważa, łącznie z sądem apelacyjnym, ale komuś się palnęło, że wzięła 101 tysięcy, tymczasem wzięła 100 tysięcy. W efekcie – nie wiecie co gadacie obywatelu.

31. Metoda ironicznej niekompetencji – bogato stosowana technika. Ileż razy słyszeliśmy w ustach autorytetów i redaktorów: „Pan oczywiście doskonale zna się na technikach operacyjnych, ja niestety nie mam takiej wiedzy, dlatego nie odważę się na sformułowanie tak daleko idących wniosków. Pewnie nie jestem tak mądry jak Pan, ale cóż zrobić, czasami lepiej milczeć”.

32. Ad personam – chyba nie trzeba tłumaczyć, wystarczy powtórzyć, że Sawicka nie mogła kraść, ponieważ Kaczyński ma brudne mokasyny.

Tak się przedstawia pełen pakiet możliwości i można wyrazić solidnie umocowaną wątpliwość, czy ci wszyscy pupile medialni w ogóle słyszeli o Schopenhauerze, a co dopiero opanowali technikę. Słuszna uwaga, ale trzeba pamiętać, że istnieje ktoś taki jak samouk, talent samorodny, oni po prostu nie wiedzą, że mówią prozą. A morał z tej kartkówki? Po odrzuceniu wszystkich 32 technik erystycznych, mamy blond posłankę z PO zajadającą razowiec na pryczy i popijającą czarną kawę.

6
12040 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Jeżeli dam ogłoszenie na całą stronę w GW lub Rzeczpospolitej o treści : "Łapówkę przyjmę" to:
     
    a) wsadzą do aresztu wydobywczego
     
    b) napuszczą Urząd Skarbowy
     
    c) inne (jakie?)

  2. Przypomina się sprawa ukraińskiej krasawicy Julii. Jej obrońcy zupełnie pomijają temat  winy lub niewinności. Istotne dla nich jest popełnienie świętokradztwa przez niezgodny z zasadami unijnymi czyn karania polityka jak prostego parobka.
    Jedyna dopuszczalna dolegliwość dla takich nadludzi to wywalenie z posady i umieszczenie w innym,  równie dochodowym miejscu.
    Bezkarność ludzi władzy jest szczególnie istotna w krajach drugorzędnych, gdzie politycy muszą podejmować decyzje sprzeczne z interesami narodowymi nie czując obaw przed konsekwencjami.

  3. avatar

    Czyich i w jakim celu?

  4. Prowokacja nie, zwykła solidarnośc władzy z przydupasami władzy.
    Granie na nerwach jest niepożądanym skutkiem ubocznym.

  5. avatar

    ---  "Sąd posłankę uniewinnił, a stało się to po emisji filmu „Układ zamknięty”, który miał zmienić Polskę"

    --- Solidarność solidarnością ale w stosunku do kasty prawników inne  to zwykłe neptki są

  6. avatar

    Imo,
     
    albo pojeb na pojebie pojebem po muniu jebie
     
    albo korporacja prawników daje do zrozumienia, co daje? komu daje?

  7. Przypuszczam, że to co napiszę zostanie zakwalifikowane do kategorii 2. Ale spróbuję.

    Mam mieszane uczucia. Bo zasadniczo uważam, że korupcja była, a Sawicka powinna siedzieć, ale... (już się zaczyna: "owszem korupcja jest naganna, ale…" ;) ).

    Jak rozumiem argumentacja wczorajszego uniewinnienia oparta była na brakach formalnych materiału dowodowego.

    W krajach cywilizowanych, czy też aspirujących do tego miana (jakkolwiek absurdalnie to brzmi, Polska zalicza się do takowych) przyjmuje się, że dowody w sprawie karnej muszą spełniać określone wymogi formalne (zwłaszcza te przedstawiane przez oskarżenie). Jeśli ich nie spełniają, to automatycznie nie ma znaczenia na ile ich treść jest mocna lub nie - po prostu są nieważne, zostają zdyskwalifikowane jako z góry nienadające się do rozpatrywania.

    Ta sprawa nie była dochodzeniem o kradzież kury prowadzoną przez posterunkowego z Koziej Wólki, tylko wielką operacją "elitarnej" służby państwowej szczebla centralnego. W dodatku nie trzeba geniusza by móc przewidzieć, że w sprawie mającej "obnażyć układ" tenże "układ" będzie stawał na rzęsach by tylko uwalić całą sprawę i wytknąć wszelkie możliwe defekty aktu oskarżenia. Więc skoro materiał rzeczywiście miał braki formalne, to albo "fachowcy" z CBA (i prokuratury, nawiasem mówiąc) byli tak inteligentni inaczej, że nie potrafili dopilnować by wszystko się zgadzało w papierach (a w takim razie przepraszam bardzo... :/ ), albo uważali, że to nie ma znaczenia (biorąc pod uwagę realia tzw. wymiaru sprawiedliwości w tym kraju nie jest to takie całkiem niezrozumiałe - ale to nie była zwykła sprawa) i że można przedstawić jako dowód każdy chłam (w sensie formalnym, nie w sensie zawartości) a sądy i tak to przyklepią w każdej instancji - co też niezbyt mnie napawa optymizmem.

  8. avatar

    Metody działania CBA, Kamińskiego, agenta Tomka to jedna strona - każdego by złamały. Ciebie, mnie, Kowalskiego, (- Piotrze, Ciebie też? ;-) )... Ale od urzędnika państwowego, posła, posłanki należałoby spodziewać się odporności na takie propozycje korupcyjne.
    Pan Kowalski robiony w konia przez Państwo Polskie, Skarbówkę, innych cwaniaków, biznes rodem ze służb PRLu; może chcieć zrobić sobie dobrze czy też zrobić dobrze np. swojej rodzinie. I można mu czasem wybaczyć prywatę. Chociaż może jednak nie, zepsucie zaczyna się u dołu, potem wzorce dostają dzieci, które stają się bardziej cwane niż rodzice...
    Ale czego oczekiwała Sawicka wchodząc w taki układ? Miał być romans czy kasa? Słodka naiwność? Dlaczego nie zapaliła się lampka kontrolna na takie czy inne propozycje? No przecież kiedy mowa była o kręceniu lodów to bynajmniej nie o zrobieniu łas... przepraszam laski... Tomaszowi Kaczmarkowi.
    Nie wiem czemu takie głąby zostają parlamentarzystami. Czy tylko jako maszynka do głosowania czy idą "w posły" od razu z myślą: kasa i kręcenie lodów? ;-)

    Na zdrowie! ;-)

  9. Nie mam problemu z tym, że CBA podesłało Sawickiej tego wsiowego lowelasa (niesmaczne, ale niech im będzie). Wprawdzie kwestia na ile prowokacja powinna być dopuszczalna to ważny i trudny temat, ale nie o to mi w tym momencie chodzi.
    Chodzi mi o "podkładkę".
    Zasadniczo jest (a przynajmniej powinno być) tak, że jeśli (przykładowo) zgoda na podsłuch jest od poniedziałku do środy, to cokolwiek nagrano w piątek, policja i prokurator mogą sobie tym tyłek podetrzeć, bo na to już nie mają podkładki. Jeśli rzeczywiście (nacisk na "jeśli" i "rzeczywiście") braki formalne w materiale dowodowym są w tym stylu, to te dżejmsy bondy za trzy grosze są same sobie winne, bo w żadnym cywilizowanym kraju sąd zwyczajnie niemógłby przyjąć takich dowodów.
    Może to i po ludzku głupie, ale prawo lubuje się w takich formalnościach, więc albo się o tym pamięta, albo nie zabiera za poważne śledztwa.

  10. avatar

    Z tym że ze stenogramów Sawickiej wynika jednoznacznie, że to ona sama, z własnej inicjatywy domagała się pieniędzy. Zauwazył to też sąd I instancji.