„Berek” – powieść byłego idioty, dostępna w mądrych księgarniach

Prześlij dalej:

Wredny tak, ale wylewy raczej nie bywam, przyszedł jednak czas, w którym podzielę się paroma osobistymi wrażeniami. Produkuję się na tak zwanym publicznym forum od wielu lat, zaczynałem jako niedoinformowany idiota, połykający medialną sztampę. Potem z premedytacją wybrałem życie oszołoma, poszukującego niuansów kłamstwa, złodziejstwa, zaprzaństwa i propagandy. Taką zrobiłem „karierę”. Na wszelkiego typu wieczorkach „z” wcześniej, czy później pada pytanie: „Czy „z” czegoś żałuje, czy coś by w swoim życiu zmienił?”. Odpowiedzi przeważnie też są mało zaskakujące, ale sam odpowiedziałbym trochę przewrotnie, chociaż do „z” się nie poczuwam i niech mi w mordę da pierwszy rozsądny, który zauważy, że coś się w tym względzie zmienia. Być może odrobinę żałuję, że w stanie niedoinformowanego idioty tkwiłem zbyt długo, ale z drugiej strony ten czas nie był zmarnowany. Gdy człowiek zrobi coś głupiego ma dwie możliwe drogi ucieczki albo wymazuje z pamięci wstyd i udaje, że nic się nie stało albo usiłuje jak najszybciej i jak najwięcej odrobić. Wydaje mi się, że dość solidnie stąpam po tej drugiej drodze, natomiast doświadczenie z poprzedniego stanu świadomości pozwala mi uchwycić imponderabilia występujące po obu stronach człowieczych wyborów, tych mądrych i tych głupich. Pierwsze co się rzuca w oczy i na myśl, gdy się zestawia stan zidiocenia ze stanem dojrzałego wyboru, to podział na sławę i upokorzenie. Tak się w Polsce, ze wszystkich stron gnębionej i poniewieranej, dzieje, że niedoinformowani idioci robią sławę i pieniądze, a świadomi poszukiwacze rozsądku z reguły w niszy klepią biedę.

W moim przypadku było tak, że zasłynąłem jako idiota i nic z tego nie miałem, co chyba świadczy o podwójnym zidioceniu, następnie stałem się ulicznym grajkiem, którego od czasu do czasu, z braku innych atrakcji, ktoś czekający na pociąg lub autobus wysłucha i bywa, że rzuci na piwo. Nie bardzo się znam, ale wydaje mi się, że to jest stan błogosławiony dla twórcy, deficyty we wszystkich przypadkach czynią spustoszenie, niemniej istnieje wyjątek. Twórca na głodzie, na deficycie materialnym i emocjonalnym, to twórca jurny i samonapędzający się, przeżarty idiota w najlepszym razie bywa odtwórcą. Do idiotycznej przeszłości nie będę wracał, złożyłem obietnicę, i chyba za ten wybór w końcu przyszła do żebraczej czapki większa nagroda. „Berek”, po wielkiej tułaczce, stał się ksiązką z krwi i kości, z druku i papieru . Proszę tylko spojrzeć na obrazek, to jest okładka, a za nią kryje się książka, nie ma najmniejszych wątpliwości, nie żaden zrzut ekranu, nie plik Worda, ale książka. Tyle mi wystarczy, solidna nagroda za codzienną pracę i właściwie niczego więcej nie potrzebuję, swoją nagrodę odebrałem. Żyjemy jednak w czasach, w których niczego się nie dostaje za darmo, co więcej nawet za pracę trudno doprosić się wynagrodzenia. Powieść „Berek” stała się książką nie tylko z powodu moich upartych dążeń do celu. Ktoś musiał na szereg profesjonalnych czynności wyłożyć swoje środki, wcześniej podjąć bardzo ryzykowną decyzję związaną z wydaniem powieści napiętnowanej nowomową miłości i chyba w jakimś stopniu niepoczytalnością autora. Mam w związku z tym swoje niepokoje i paradoksy. Nie będę prosił o sławę i pieniądze, niech wszystko zostanie po staremu, przynajmniej do czasu gdy wreszcie coś się w Polsce trwale zmieni, a jak widomo samo się nie zmieni, w związku z tym namawiam do inwestycji i od razu przepraszam za inwestycję, bo to brzydkie słowo.

„Berek” ma szansę zwrócić się z nawiązką, ważną nawiązką dla nas wszystkich, nie tylko dla Wydawcy i autora. Przy odrobinie szczęścia i wspólnym wysiłku ta książka ma ogromne szanse na farmakologiczny sukces, to jest naprawdę doskonałe antidotum i jednocześnie panaceum na wszelką zarazę płynącą ze strony „Sąsiadów” i „Pokłosia”, Czerskiej i Wiertniczej, aż po Goldman Sachs i gender - Hollywood. Ważne jest pierwsze uderzenie, jeśli „Berek” trafi pod strzechy jestem pewien, że wcześniej niż później trafi do wyżej wskazanych adresów i wywoła stosowny popłoch. Proszę o pomoc w tym procesie i wcale nie ukrywam, że pomoc ma charakter finansowy, ponieważ warunkiem skuteczności jest wielkość sprzedaży. Im więcej „Berka” będzie stało na półkach biblioteczek, a nie na półkach księgarni, tym większa szansa, że w końcu uda się przebić z prawdziwą treścią o nietykalnych, wybranych i mocarnych oszustach. Za taki wyczyn dostaje się tylko jeden wyrok – oszołom, ciemnogród, „prawdziwy Polak”, antysemita, ale w grupie oszołomów razie i weselej. Z czystym sumieniem i pełen nadziei polecam „Berka” – powieść byłego idioty, w którą włożyłem wszystko, czym się dzielę od kilku lat.

Książkę można wygodnie nabyć w patronackiej księgarni „Wydawnictwa Prohibita” – Mulitibook.pl albo w każdej mądrej księgarni na terenie całego kraju. Rzeczywistość częściej zmieniało głośno wypowiedziane słowo sprzeciwu niż zbrojny opór. Jeden głos sprzeciwu niewiele wnosi, dlatego jak nigdy zapraszam do chóralnego oporu. I jeszcze tylko dwa słowa. Dziękuję i przepraszam. Dziękuję wszystkim za pomoc, pierwszym redaktorom i recenzentom, pierwszym życzliwym Czytelnikom, pierwszym kupującym w ciemno i odważnemu Wydawcy. Przepraszam, za mozół, który zapewne jest widoczny w tym lokującym produkt tekście, ale ja po prostu nie mam talentu do pisania pod dyktando, choćbym dyktował sam sobie, to od razu widać, że jest coś nie tak. Wylewnie i prostolinijnie napiszę, że zależy mi na sukcesie „Berka”, bo zależy mi na sukcesie treści, którą codziennie, wspólnymi siłami, staramy się zachować w głowie i na wątrobie, żeby nie zapomnieć ile marzenie o cząstkowej normalności myślenia i zdrowia kosztuje.

6
15409 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. Kupuję. Polecam.
    Kiedy następne?
    Pozdrawiam.

  2. Zamówione 2 sztuki.

    Pozdrawiam.

  3. avatar

    TRAFI.
    Ja kupuję i zachęcam znajomych.

  4. Stajesz się coraz bardziej znany. Ostatnie sprawy z ośmieszeniem Maksjana oraz sprawa z Melonem przyniosły Ci sporo uznania w sieci.
    Nie wszystko w tym kraju psieje. Taki Kurka dzięki systematycznej pracy już ma mocną pozycję w internecie, dziś dowiadujemy się, że Fakty TVN odnotowały olbrzymi spadek oglądalności przez osatnie 12 miesięcy - z 3,5 na 3 miliony. Odpływ lemingów się zwiększa, rośnie sprzedaż gazet niezwiązanych z rządem - W Sieci, Gazeta Polska, Do Rzeczy, media Rydzyka, rozwija się TV Republika. Coraz łatwiej jest ośmieszyć skundlonych. Maciej Komorowski czy Małgorzata Szmajdzińska są w coraz trudniejszej sytuacji jeśli chodzi o pitolenie, że ich bliscy zginęli w zwykłej katastrofie. "Proszę spojrzeć jak wygląda samochód gdy uderzy 270 na godzinę w drzewo" - takie zdanie w tym kraju jest już niemożliwe bez ośmieszenia się. Po przeciwnej stronie od Szmajdzińskiej i Komorowskiego Macieja stoi Matka Kurka i zaczyna wygrywać w pojedynku rozumu z głupotą.

  5. Kupione! Czekam z niecierpliwością na dostawę.
    Będę promował gdzie się da.
    Powodzenia

  6. Jasne, że kupione i przeczytane w wersji internetowej z pomocą systemu czytającego /?!/  Książkę w wersji papierowej też biorę.  Na zasadzie - NIECH CI SIĘ DARZY !!! 

  7. avatar

    Dziekuje, wreszcie ksiazka :)))
    Zaraz zamawiam  i polecam znajomym
    Z powazaniem

  8. przyłączam się do deklaracji,proponuję zarazem kupować na prezent - w końcu zbliża się Bożenarodzenie :)

  9. nie czytam książek od paru ładnych lat. Trochę z powodu wzroku (widzę na jedno oko), ale bardziej z powodu lenistwa umysłowego. Zawsze czekam z niecierpliwością na wieczór i artykuł Piotra. Trochę normalności w tym coraz bardziej nienormalnym świecie.
    Książkę zamówiłem (Zamówienie numer 11634). Czytałem recenzję, wiem o co mniej więcej kaman, nie będzie to zatem lekka, łatwa i przyjemna lektura.

  10. Dla Twojej informacji i innych osób, które mają problemy ze wzrokiem - są książki w wersji audio, dostępne bezpłatnie na wypozycz.dzdn.pl m.in. dla osób z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności związanej ze wzrokiem - z tego co piszesz, to się kwalifikujesz, by takie posiadać.
    A co do nieczytania "z powodu lenistwa umysłowego" - chyba mam tak samo, ale nie wiem, czy bardziej jest to lenistwo, czy raczej niechęć zmierzenia się z lekturą, której treść nie jest lekka, łatwa i przyjemna. O ile czytanie "Cybieriady" Lema to czysta przyjemność, to lektura książek dotycząch historii Polski po 1939r. musi boleć.

  11. avatar

    Dziękuję za zrozumienie i wsparcie, jestem pod wrażeniem tego co się dzieje, a pewne rzeczy wręcz mnie powalają na kolana. W ciągu jednego dnia książka trafiła na 7 miejsce listy bestselerów, a zamówienia spływają dosłownie z całego świata od Chicago po Londyn. Dziękuję za już i proszę o więcej, jednocześnie chcę powiedzieć, że w tej sprzedaży naprawdę nie chodzi o kasę dla mnie, nie mogę wchodzić w szczegóły, ale ja na tym etapie naprawdę nic z tego nie mam i to był mój świadomy wybór. Zależało mi rozpowszechnieniu tego co w książce zawarłem i co jest istotą wszelkich nieszczęść, które w Polsce mamy. Opisałem matnię i drogę ucieczki. "Berek" to taka książka, którą koniecznie trzeba przeczytać w całości i nawet jeśli coś na początku się wydaje dziwne, zbyt długie, niepotrzebne, na końcu wszystko okaże się jasne i niezbędne. To jest książka, która nie zawiedzie Czytelnika, to jest książka, która odtruwa i szczepi. "Berek" mówi o tym, co w Nas najlepsze i o tym, że z najgorszymi jesteśmy sobie w stanie poradzić.

  12. avatar

    Proszę Czytelników, którzy przeczytali "Berka", aby zechcieli się podzielić opinią na stronie http://lubimycz... Niestety wcześniej trzeba się zalogować, ale to naprawdę trwa 3 sekundy, podaje się tylko nick, hasło i adres e mail. To bardzo ważne dla promocji książki, bo raczej Agata Passent, czy inna Szczuka w salonie "Berka" polecać nie będą. Prośbę kieruję do wszystkich, którzy przeczytali powieść i absolutnie nie oczekuję sztampowych pochwał, proszę jedynie, by wyrazić swoje zdanie, które pomoże przyszłym Czytelnikom w wyborze. Opinie są ważne, ponieważ pozycjonują książkę. Dziękuję za pomoc.