Biedny ma być biedny, złodziej bogaty – doktryna marksistowskich liberałów

Prześlij dalej:

Kiedyś stworzyłem prywatną definicję populizmu, która brzmiała mniej więcej tak. Populizm to żądanie podniesienia najniższych wypłat i emerytur, ale też domaganie się obniżek dla polityków i prezesów banków. Czas na uzupełnienie definicji. Populizmem jest również podniesienie kwoty wolnej od podatku, obecnie 3091 zł, czyli zniesienie opodatkowania nędzy. Populizmem jest wprowadzanie podatku dla banków i hipermarketów, które przy miliardowych zyskach, śmieją się z polskich urzędów skarbowych. Przez ćwierć wieku dyscyplinuje się Polaków tego typu mantrami i jednocześnie prostą jak cep zasadą – biedny ma być biedny, bogaty jeszcze bogatszy. Dokładnie do takiej redukcji sprowadza się filozoficzna definicja populizmu, która batoży każdego innowiercę. Pamiętam doskonale jaki był wrzask przy okazji becikowego, przy okazji warto przypomnieć, że wbrew kłamstwom becikowe przegłosował Roman Giertych z Lepperem i Tuskiem, a nie PiS. Od 100o złotych dla młodych rodziców miał się zawalić co najmniej jeden filar gospodarki. Prawie każda korekta płacy minimalnej o jakieś śmieszne grosze, stówę, czy dwie do góry, wywołuje spazmatyczne ostrzeżenia ze strony „ekonomistów”, ale wyjęcie 100 miliardów z OFE nie spowodowało większych perturbacji na rynku. Spadki na giełdzie i wahania kursów walut w opinii fachowców to efekt pojedynczych, nieodpowiedzialnych wypowiedzi polityków, których rynki mają, za przeproszeniem, w dupie. Za to agencja ratingowa mogła przyznać najwyższy wskaźnik bankowi Lehman Brothers na chwilę przed bankructwem i nie poniosła żadnej odpowiedzialności, co więcej nadal fasuje punkty państwom i bankom. Dyscyplina budżetowa i dwudziestopięcioletnie zaciskanie pasa nie pozwalają na to, żeby młoda nauczycielka, zaczynająca pracę w szkole, zarabiała więcej niż 1800 zł, ale w ramach tej samej dyscypliny w ciągu ośmiu lat złodzieja zadłużyły Polskę na pół biliona złotych.

Z pełnymi portkami mówi się o ucieczce zagranicznych firm, gdy Polska zacznie traktować rodzimy biznes z należytym szacunkiem. Polski inwestor jest wrogiem dla polskiego państwa, zagraniczny inwestor, który w RPIII za psi pieniądz kupił lub wybudował montażownie i hipermarkety, został zwolniony z podatków i z wdzięczności zatrudnia polskich Chińczyków za pensję nauczycielki kontraktowej. Wysłuchuję tych bredni przez większość swojego życia, niestety przez dłuższy czas w nie wierzyłem. Bardzo mi się podobała darwinistyczna zasada liberalizmu, w końcu jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. W pewnym momencie zaczęło do mnie docierać, że najgorliwszymi wyznawcami niewidzialnych rąk rynku są ludzie, którzy całe życie pobierali wypłaty z budżetu i to wypłaty stanowiące wielokrotność płacy minimalnej plus premie i odprawy. Oni wszyscy wyrośli z marksizmu i w nowej rzeczywistości musieli sobie zapewnić utrzymanie zawodu „dyrektor”. Jak okiem sięgnąć we wszystkich od lat bogatych krajach, takich jak Niemcy, Anglia, Francja, Kanada, nigdy nie rządziły dwie formacje polityczne: komuniści (marksiści) i liberałowie. Dla odmiany w tak zwanych demoludach, które do dziś są skansenami biedy, rządzili i nadal rządzą marksiści przechrzczeni na liberałów.

Populizmem smaga się biedotę i tak zwane postawy roszczeniowe, czyli po prostu ludzi, którzy nie chcą zdychać z głodu i zaharowywać się na śmierć, by wypełniać portfele nie-populistom. Bieda bardzo często łączy się z głupotą i trzeba przyznać, że bez tego połączenia żadne dyscyplinowanie nie byłoby możliwe. Dramat takich krajów, jak Polska nie polega na tym, że bogaci złodzieje głoszą swoje fałszywe doktryny dla zachowania własnej pozycji, oczywiście ten element również występuje, ale utrzymanie stanu rzeczy tkwi w czymś zupełnie innym. W Polsce miliony głupich, bo biednych i biednych, bo głupich, poszłyby w ogień za wyżartymi na kieszeni podatnika marksistowskimi mędrkami, a wystarczy przekroczyć Odrę i wszystkie niewidzialne ręce rynku stają się widoczne. W Niemczech bardziej opłaca się być tureckim bezrobotnym, niż w Polsce pielęgniarką, którą rzecz jasna opłaca się być w Niemczech bardziej niż tureckim bezrobotnym. Od prawie stu lat niemiecka scena polityczna jest „zabetonowana”, nie licząc II Wojny Światowej rządzą tam na przemian socjaldemokraci skupieniu wokół SPD i chadecja pod przewodnictwem CDU.

Po klęsce III Rzeszy, co jest nieporównywalne z naszym „przełomem w 1989 roku, Niemcy nie sprzedały swoich fabryk, spółdzielni rolniczych, nie wprowadziły dla własnych przedsiębiorców kredytu na poziomie 40% w skali miesiąca i nie sprowadziły „inwestorów” zagranicznych na lep zwolnień podatkowych. Kraj odbudowano robotami publicznymi i konsekwentnym rozwojem przemysłu, dotowanym i chronionym przez państwo, które w ten sposób tworzyło marki narodowe. Do dziś funkcjonuje fabryka Volkswagena, w której 20% udziałów zachowały władze Saksonii. W latach 70-tych Niemcy stały się potęgą gospodarczą, startując z absolutnego dna politycznego i gospodarczego. Kwota wolna od podatku w Niemczech to 8 tysięcy euro, w przeliczaniu na złotówki 32 tysiące, co stanowi roczne wynagrodzenie wspomnianej pielęgniarki. Co wyczytamy z recept i dywagacji wszystkich marksistowskich doktrynerów, którzy w 1989 roku stali się mistrzami w naprawianiu tego, co spieprzyli w PRL? Według marksistowskich znachorów ustrojowych, niemiecka gospodarka i „zabetonowany” system polityczny, nie ma prawa istnieć, bo jest gwarancją gospodarczego bankructwa państwa policyjnego i to jest dopiero, kurwa, prawdziwy populizm.

6
56807 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

37 (liczba komentarzy)

  1. W sumie populizm to nie włażenie w zad międzynarodówce bankowej i biznesowej.
    Byłem anonimowym korwinistą, więc ta prosta prawda uderzyła mnie dopiero niedawno.

  2. avatar

    Zależało mi na Twoim komentarzu, bo miałem dokładnie tak samo i równie późno się obudziłem. Pamiętam jak się śmiałem z rad starszych ludzi. Nie chowaj pieniędzy, kupuj złoto, nie pożyczaj od Żyda i pamiętaj, żebyś miał fach w rękach. Wszystko się sprawdziło.

  3. Der Freibetrag 2015 für das steuerliche Einkommen liegt im Jahr 2015 bei 8.472 Euro.

    Na rok 2015 kwota podstawowa zwolniona od podatku wynosi 8.472 €

  4. "tego się nie da zrobić". Nawet nie próbowali, ale wiedzą, że się nie da. Skąd wiedzą, skoro nawet nie próbowali? Bo są tak zaprogramowani. Wałki na miliardy da się robić, to wiedzą.

  5. 25 lat to dla mnie prawie połowa życia .To co obserwowałem od 89roku to jedno wielkie OSZUKAŃSTWO.Np. rynek paliwowy w latach 90-tych to MAFIJNE biznesy na taką skale ,że do tej pory  działają "FIRMY Z PARASOLEM POLITYCZNO PROKURATORSKIM" Jednym słowem   jak w filmie UKŁAD ZAMKNIĘTY .Biznesy na większą skale po wnikliwym "prześwietleniu"odsłaniają nazwiska byłych działaczy ,agentów i innych mafiozów  z   lat 80-tych.Najgorsze jest to ,że zachodnim korporacjom to pasuje.Wszyscy od 25lat doją nas i wychodzę z założenia ,że POLSKA jest bardzo bogatym państwem -BO  BIEDNY BY TEGO KUR>>A   NIE WYTRZYMAŁ!!!

  6. Gdy tylko słyszę jak to biedni jesteśmy albo nas nie stać.

    ============== Zejde na manowce:

    Jak się okazuje pieniądze z MON przerzucono na kasę dla klinik produkujących ludziki z in vitro a tu wykład na temat zagrożeń genetycznych, przerażające.
    prof. Cebrat
    http://www.gaze...

  7. "wywołuje spazmatyczne ostrzeżenia ze strony „ekonomistów”, ale wyjęcie 100 miliardów z OFE nie spowodowało większych perturbacji na rynku"

    Ostrzeżeń "ekonomistów" też, delikatnie mówiąc, nie brakowało. I co tu się dziwić, w końcu OFE to był przewał przewałów - opodatkowanie ludzi na rzecz prywatnych "inwestorów" uzasadniane w sposób, który myślący licealista powinien wyśmiać. I to działało. Jeśli kiedyś za coś pochwalę Tuska i Rostowskiego to za rozpędzenie OFE, szkoda, że niedokończone.

    "Ekonomiści" zazwyczaj robią PR konkretnym, mniej lub bardziej jawnie płacącym za te usługi grupom interesu. Nie mówię tu, że się sprzeniewierzają tym samym własnym poglądom, po prostu jakoś tak jest, że do telewizji śniadaniowych i wszelakich zapraszani są reprezentanci opcji słusznych. Jeśli przy OFE była mniej więcej równowaga, to dlatego, że finansistom postawił się tu rząd; zazwyczaj robi im dobrze.

  8. avatar

    Dokładnie tak, złodziejstwo w złodziejstwie.

  9. avatar

    Dobrze, że choć ograniczyli to kur..wo, ale nie ma za co Tuska ani Rostowskiego tu chwalić.
    OFE to były realne, zarobione przez ludzi pieniądze, a zostały zamienione na OBIETNICĘ wypłaty ZUSowskiego świadczenia kiedyś tam w przyszłości.
    I oni tym dziurę załatali, dziurę, którą sami wykopali. Najprościej jest zawsze sięgnąć po czyjeś pieniądze, najlepiej oszczędności.
    Chwalić możnaby wtedy, gdyby te pieniądze zostały ludziom zwrócone.

  10. "OFE to były realne, zarobione przez ludzi pieniądze, a zostały zamienione na OBIETNICĘ wypłaty ZUSowskiego świadczenia kiedyś tam w przyszłości."

    Nie, to tylko ekonomiści chcą, żebyś tak myślał. Naprawdę.

    Nie da się zbudować systemu emerytalnego, który nie jest oparty na zasadzie solidarności międzypokoleniowej. No nie da się i już. Po prostu dlatego, że to, co emeryta (więc i nas za jakiś czas) będzie interesowało, to nie cyferki na koncie tylko towary i usługi, które będzie mógł kupić. I już. Ile byśmy nie mieli pieniędzy na naszych przelewach emerytalnych, nie najemy się nimi, ktoś nam będzie musiał bułeczki upiec. A ten ktoś sobie za nie policzy wtedy a nie dziś.

    Każdy system emerytalny polega więc na tym, że część _aktualnie_ wytwarzanych dóbr jest przeznaczonych dla emerytów. Jedyne czym można manipulować to mechanizm dystrybucji. Oznacza to oczywiście, że żaden mechanizm dystrybucji nie może rozwiązać problemu, który miały rozwiązać OFE - zmian demograficznych. Te problemy może rozwiązać albo demografia (czy to przez większą aktywność w łóżku, czy też przez wpuszczanie imigrantów), albo większe poczucie solidarności społecznej (najlepiej też większa produkcja); najlepiej wszystko na raz.

    Tu uwaga - to nie znaczy, że nie należy oszczędzać na emeryturę. Należy, ale to jest gra. Jeśli zaoszczędzisz tyle, że sfinansujesz sobie dochód porównywalny z ówczesnymi pracującymi, to fajnie. Ale jeśli nie, to się może okazać, że oszczędzałeś pół życia i wszystko na nic. To zależy od zmian wartości towarów i usług, te częściowo od demografii itd. Nie przewidzisz. Ale wynika z tego, że chociaż każdy może osczędzać na starość, wszyscy nie mogą zaoszczędzić; nie tyle, żeby jakoś "oszukać demografię", ta się oszukać nie da. Dlatego OFE po prostu nie miało prawa działać.

    Co nie znaczy z kolei, że nie były to realne pieniądze. Szwindel OFE miał sens właśnie dlatego że były (na ile pieniądze mogą być realne, ale to inny temat). I rzeczywiście zostały przeznaczone na łatanie dziury. Tylko że jakby nie zostały na to przeznaczone, musiałyby zostać inne, zapewne zwiększeniem podatków. Na ile ta dziura wynikała ze zmian w warunkach zewnętrznych, na ile z niekompetencji rządów PO można by się długo spierać, na pewno oba czynniki miały spory udział i na pewno ta dziura była. Więc chyba lepiej, że zabrali z OFE niż z naszych kieszeni, nie siądzisz?

    Wracając do OFE - to, co przymusowo "oszczędzaliśmy" w OFE było dziś pieniędzmi, ale z punktu widzenia emerytury były to żetony, symbole dóbr wytwarzanych za dziesiąt lat o nie dającej się przewidzieć wartości. Nie sądzę by było to znacznie lepsze niż "obietnica" ZUSowska, z przyczyn politycznych (ludzie żyją i mogą głosować coraz dłużej) emerytów, nawet jeśli nie przyjdą palić opon, będzie coraz trudniej ignorować; jeśli "realne pieniądze w OFE" okazałyby się bezwartościowe - chcieliście rynku, to go macie. Więc być może nawet ta obietnica ZUSowska lepsza...

    Skąd się te realne dzisiejsze pieniądze brały w OFE? Jakto skąd, z naszych składek ZUSowskich część była odkreślana. Dzięki temu ZUS był bardzo głęboko pod kreską i potrzebował dofinansowania z budżetu państwa. Czyli z pożyczek. Czyli równowartość dotacji do ZUS rząd pożyczał na tzw. rynkach płacąc odsetki tylko po to, żeby zaraz dać je tymże rynkom do zarabiania na nich i jeszcze trzeba im było za to płacić prowizję. W tym część z tych pieniędzy co OFE dostały, musiały lokować w polskich obligacjach - czyli płaciliśmy raz albo dwa oprocentowanie obligacji, do tego prowizje wszelakie, za to, że "rynki" przekładały kasę z jednej kieszeni do drugiej. No, jeszcze coś równie czy bardziej mglistego niż obietnica w ZUSie. I oczywiście mieliśmy wierzyć, że to dla naszego dobra.

    (Polecam "Privatizing pensions" Orensteina)

  11. avatar

    Składka na system społeczny daję "obietnicę" wypłaty świadczenia, ponieważ system społeczny jest solidarnościowy.
    System społeczny jest konieczny i jest święty.
    Natomiast wpłaty do OFE nie są "składkami", są prywatnymi oszczędnościami, które pozostają własnością. Składki na ZUS nie są własnością. Rozumiem, że o te kwoty ZUS był uszczuplany, i że było (jest) to źródło złodziejskich operacji finansowych.

  12. Właśnie z tą "własnością" nie bardzo. Tzn. one jakoś pozostają przypisane do osoby i nawet można odziedziczyć, więc pewne pozory są, ale jest to "własność" przeznaczona na grę hazardową o bardzo niepewnym wyniku, pod przymusem uzasadnionym bezczelnym kłamstwem. Nie wiem jak Ty, ale ja nigdy nie traktowałem tych pieniędzy jako mojej własności w jakimkolwiek sensie, bo nią po prostu nie były.

  13. avatar

    To są pieniądze należące do Ciebie, ale przymusowo wynoszone do kasyna. Możesz dużo wygrać, możesz wszystko przegrać. Jedyne pewne jest, że kasyno wygrywa zawsze.

  14. avatar

    że ja tu od dawna za "lewaka" robię, uważając zgodnie z życiowym doświadczeniem i wiedzą, że kasa społeczna jest dla społeczeńsywa najważniejsza.

    Były tu kilka lat temu peany na temat "najlepszego na świecie systemu emerytalnego" w Chile. Opierał się on o 10% składki z każdej pensji, plus 2,5% pensji kosztów "administracyjnych". Chłopcy z Chicago tak sobie system ustawili, że dostawali 25% !!! kapitału obowiązkowo i bezwysiłkowo, dla siebie. Oczywiście system był najlepszy jak był czas zbierania szmalu, a jak doszło do wypłat emerytur, to musiał być kilka razy już "reformowany" i świadczenia na poziomie socjalnym są wypłacane przez państwo.

  15. To ja też będę lewakiem :-)

  16. avatar

    Bismarck też był takim "lewakiem".

    Ależ się ludziom poplątały języki...

  17. avatar

    to stwierdzenie zdaje się wskazywać na nałogowy wprost optymizm :)

  18. avatar

    Pieniądze gromadzone w OFE nie były własnością przyszłych emerytów ani dosłownie ani w potocznym rozumieniu...
    Były składką ubezpieczeniową czyli należnościa publicznoprawną gromadzona przez prywatne podmioty...
    Dziedziczenie (jak niektórzy podnoszą) nie było przesłanką do traktowania tego w kategoriach cywilnoprawnych..

  19. Ze wszystkim się generalnie zgadzam - ZUS czy OFE w swojej ogólności różni się tylko sposobem księgowania kasy, prawda jest taka, że od odkładania kasy na inną kupę jej nie przybędzie. To samo robi Owsiak tylko na mniejszą skalę no i dlatego ma problem jak musi pokazać księgi.

    To co warto dodać, to że OFE kroiły kosmiczne prowizje. Za coś takiego autorzy tej "reformy" (bezpośredni gębą firmowała to niejaka Ewa Lewicka, ale tak naprawdę odpowiedzialnych jest więcej) powinni być postawieni przed trybunałem stanu. To nie było nic jak napychanie kieszeni banksterom i to przymusowe. Teoretycznie oni tą kasą mieli obracać tak,żeby ja pomnażać. Tyle, że gówno z tego było. Poza oczywiscie tym, że na tej kasie mogli zarobić kolejni cwaniacy, którzy mieli komu opychać przepompowane papiery. Bańka spekulacyjna pękła "w twarz" wszystkich tych, którzy zostali przymuszeni do uczestnictwa w tym systemie. W tym miejscu właśnie nas ograbiono i to na konkretną kasę. Doniu z Rostosiem przy całej mojej do nich niechęci to jedynie działając z potrzeby chwili postanowili przełozyć kasę z jednej kupy na drugą, co się nie spodobało banksterom, bo przy okazji w nich uderzyło. Po prostu przyznał nie-wprost, ze cały ten system emerytalny to jedna wielka ściema. Warto jednak sobie przypomnieć kto najbardziej ambitnie bronił OFE i zobaczyć jak się do ma do formacji ekhm... Nowoczesna.pl..

  20. No ale ta cała Nowoczesna.pl to przecież jawna partia interesu :-)

    Swoją drogą, ciekawe, że z początku partia Palikota miała się nazywać "Nowoczesna Polska".

  21. avatar

    .

  22. avatar

    dokładnie o to chodzi z ofe i z długiem zus - to nie są sprawy jakiegoś duzego kalibru w sensie przyszłości państwa i jego instytucji czy też demografi i problemów z solidarnościa miedzypokoleniową, albo ratowania budżetu czy innej łataniny - to jest kwestia zwyczajnego wałka do zrobienia prywatnego hajsu - już od jakiegoś czasu krążą słuchy, że paru polskich 'ryśków decydentów' bierze procent od firmy, bodajże austriackiej, która inkasuje za zarządzanie i obsługę hajsu z ofe ;)

  23. avatar

  24. Niemcy nadal wyraźnie podzieleni na NRD i RFN, a tutaj prosto po polsku, dlaczego u nas jest tak a nie inaczej"

  25. Populistyczna kwota wolna od podatku jest trudna do ruszenia przez rządzących dlatego też wszyscy podchodzą do tego jak do jeża. Dzieje się tak dlatego, że jednocześnie należało by zwiększyć podatki dla najlepiej zarabiających, a oni już krzyczą "że to kara za zaradność". A co się stanie jeśli już do takiego kroku się rząd posunie? Najlepiej zarabiający zmienią fiskusa na Monako czy jakiś Cypr. Z kolei, gdy opodatkujemy podmioty zagraniczne obecnie zwolnione też niewiele to zmieni gdyż legalnie na podstawie fikcyjnych zleceń przepompują zyski do swych zachodnich placówek w Polsce nie wykazując zysku. Rozwiązaniem problemu jest likwidacja PIT, CIT i VAT a zastąpienie tego równo wszystkich, bez wyjątku, podatkiem obrotowym.

  26. avatar

    Prosty patent - podatek od obrotów i kończy się babci sranie po krzakach.

  27. avatar

    Też się daliśmy wpuścić w ten kanał... Podnieść płacę minimalną nie sposób, bo aj waj pracodawców. Oni pracę dają. No, to niech idą w pi... i pracy nie dają. Pójdą???
    No, to kto będzie na nich orał? Kółko się zamyka.

    Bogaci mają przywileje, to muszą mieć też obowiązki: godna płaca za pracę i odpowiednie podatki. Nie chodzi o golenie klasy średniej, chodzi o te górne może 10%.

  28. Byl, pamietam. I pamietam co mozna zrobic z obrotowym aby go nie bylo. No chyba ze mowimy o duzym handlu - ale to musi byc zrobione z glowa....
    Przydalby sie Orban (moze jedynie bez Putina...)

  29. "Jak okiem sięgnąć we wszystkich od lat bogatych krajach, takich jak Niemcy, Anglia, Francja, Kanada, nigdy nie rządziły dwie formacje polityczne: komuniści (marksiści) i liberałowie. "

    ==================================================

    Ale ja o czym innym przepraszam, ale odnalazłam absolutnie przerażający wywiad z prof. Cebratem.
    Na temat zagrożeń genetycznych wynikających ze stosowania in vitro:

    Gorąco polecam:
    http://www.gaze...

  30. avatar

    „Natura zwykle nie tworzy organizmów, których prawdopodobieństwo dożycia wieku rozrodczego jest bardzo małe.”
    Teraz już można na pytanie, czy bezpłodność jest dziedziczna, odpowiedzieć twierdząco,

  31. "Teraz już można na pytanie, czy bezpłodność jest dziedziczna, odpowiedzieć twierdząco"

    Lukrecjo - genialne...

    A tu cos na temat robienia baniek(stary artykul ale jakos taki aktualny..)
    http://www.rodaknet.com/rp_art_4653_czytelnia_taibbi_goldman_sachs.htm

  32. A ja niezbyt. Zagrożenia są, ale bardziej społeczne niż genetyczne (te nie są wielkie, poza tym zapewne zostaną z czasem rozwiązane) i dlatego jestem bardzo sceptyczny wobec IVF. Ale. Pan profesor kilka bzdur jednak powiedział.

    "I co - ten człowiek został wyleczony? Trudno to nazwać wyleczeniem, bo będzie miał dziecko, ale stan jego organizmu absolutnie nie poprawił się."

    Tak samo trudno powiedzieć, że ktoś kto nosi okulary jest wyleczony, że ktoś kto ma sztuczną szczękę jest wyleczony, że o protezach innych już nie wspomnę. Tak już jest, że czasem medycyna potrafi znieść skutki schorzenia ale nie przyczyny.

    "Natura zwykle nie tworzy organizmów, których prawdopodobieństwo dożycia wieku rozrodczego jest bardzo małe."

    To jest tak absurdalne, że nie wiem czy się śmiać czy płakać, zwłaszcza że mówi to profesor genetyki. Oczywiście natura tworzy takie organizmy i to na potęgę. Jeszcze kilkaset lat temu prawdopodobieństwo dożycia wieku rozrodczego przez człowieka, który urodził się żywy było mniejsze niż 30%. Jeśli za "utworzony organizm" uznać zarodek, to nawet i dziś będzie podobny. U wielu zwierząt ten odsetek jest jeszcze dużo, dużo mniejszy.

    (Że nie wspomnę o organizmach, które są w ogóle bezpłodne a natura też je tworzy!)

    "widać prawdopodobieństwo powikłań ciąży i rozwoju płodu jest znacznie wyższe niż w przypadku klasycznego poczęcia"

    A to zależy. Np. zupełnie klasyczne poczęcie z matką po 40-tce daje bardzo wysokie prawdopodobieństwo zespołu Downa. Wiek ojca też ma negatywny wpływ. Znacznie większy niż IVF a jakoś nikt nie proponuje zakazu seksu po czterdziestce. Więc tutaj to mocno ideolo mi zajechało. :-)

    Zagrożenia biologiczne, genetyczne IVF są, ale dość niewielkie, mocno przez przeciwników rozdmuchiwane. Moim zdaniem znacznie ważniejsze i groźniejsze są zagrożenia społeczne, takie jak "dziecko na zamówienie".

  33. avatar

    jeden koleś - ludwik erhard - minister finansów - wolnorynkowiec pełną gębą - jednak różnica pomiędzy jego liberalnymi reformami typu uwolnienie cen czy wprowadzenie zasad wolnego rynku a pomiędzy tymi polskimi po 89' była zasadnicza - reformy stwarzały warunki do rozwoju i bogacenia się wszystkich a nie tylko wybranej kasty i miały jasno określone ramy uniemożliwiające wykorzystanie sytuacji przez banksterów - przecież każdy kto coś czai wie, że balcerowicz nie był żadnym twórcą reformy - jedyne, co zrobił to poleciał do waszyngtonu odebrać teczkę z planem napisanym przez chujków z bś i mfw (nad którym prace trwały juz w latach 80tych na linii rząd rakowskiego - amerykańscy 'specjaliści' kiedy jeszcze nikt w ogóle nie słyszał o balcerowiczu), a później dał tylko do tego planu twarz :) plan marshalla dla niemiec to mit wykreowany przez media - samo utrzymanie alianckich wojsk na terytorium rfn kosztowało więcej niż wpływy z tej pomocy, nie mówiąc już o wywiezieniu z niemiec prawie 700 fabryk w ramach ograniczania produkcji przemysłowej jako sankcji za II wojnę - trzeba też docenić duże poświęcenie, zawzietość i cierpliwość niemców po pierwszych skutkach wolnorynkowych zabiegów, co dało stabilność i pozwoliło doczekać do tego bumu gospodarczego ;)

  34. mogą łupić łupią, jeżeli widzą, że komuchostwo paradnie noszące się burżujsko, kradnie zachęca do złodziejstwa, nikt się w moralność nie bawi. Sprawa jest prosta. Jeżeli społeczeństwo nie odbierze państwa jako maszynki do dojenia z niego forsy i dóbr przez sitew bagienną, zginie z niewydolności. Na horyzoncie  polityki nie jawi się żadna prócz PiS-u siła zddolna i skłonna do uchwycenia państwa i oddania go w służebność obywatelom. Złodzieje rozkradają budżet, po czem wyją gdy jakaś siła głosem rozsądku upomina się o równowagę i umiar, w złodziejstwie również. Zakrzykiwana jest oskarżeniami o populizm. Kiedyś przy aferze starachowickiej poirytowany klasyk z SLD był powiedział, że kraść trzeba k….a umieć i o ironio robić to uczciwie. Doprawdy w przeciwieństwie do nienażartych nooworyjskich mord, klasyczne ‘’ideolugiczne’’ komuchostwo opanowało po mistrzowsku sztukę dojenia umiejętnego z heparyną. Bodaj za komuny zdano sobie sprawę z potrzeby zapewnienia minimum socjalnego by klasy robotniczej nazbyt nie w….ć. W zestawie artykułów ludowych śledź był tani, paprykarz, szprot wędzony, zupy w barach mlecznych, klasa robotnicza wcinała kichę, smarowała Omą lub Palmą i zakąszała czystą wyborową - czerwoną karbidówę salcesonem włochaczem. Obecna biedota i klasa śmieciowa ma na podorędziu mirabelki, szczaw i śmietnik i zdychanie na dworcowej ławce. Gdy pojawia się polityk, który w latynoskim rozwarstwieniu dostrzega groźbę katastrofy robi się z niego marksistę, populistę i Bóg raczy wiedzieć jeszcze kogo. Bieda jest po prostu groźna dla społeczeństw, gdyż je rozsadza i destabilizuje. Czy durniowie u władzy pojmują, że do ich apartamentów mogą kiedyś przyjść ‘’sprawiedliwi społecznie’’ ?
     
     

  35. ‘’Morgan z Sachsami’’  robi to co robić może, jeżeli mogą brać biorą, jeżeli mogą łupić łupią, jeżeli widzą, że komuchostwo paradnie noszące się burżujsko, kradnie zachęca do złodziejstwa, nikt się w moralność nie bawi. Sprawa jest prosta. Jeżeli społeczeństwo nie odbierze państwa jako maszynki do dojenia z niego forsy i dóbr przez sitew bagienną, zginie z niewydolności. Na horyzoncie  polityki nie jawi się żadna prócz PiS-u siła zddolna i skłonna do uchwycenia państwa i oddania go w służebność obywatelom. Złodzieje rozkradają budżet, po czem wyją gdy jakaś siła głosem rozsądku upomina się o równowagę i umiar, w złodziejstwie również. Zakrzykiwana jest oskarżeniami o populizm. Kiedyś przy aferze starachowickiej poirytowany klasyk z SLD był powiedział, że kraść trzeba k….a umieć i o ironio robić to uczciwie. Doprawdy w przeciwieństwie do nienażartych nooworyjskich mord, klasyczne ‘’ideolugiczne’’ komuchostwo opanowało po mistrzowsku sztukę dojenia umiejętnego z heparyną. Bodaj za komuny zdano sobie sprawę z potrzeby zapewnienia minimum socjalnego by klasy robotniczej nazbyt nie w….ć. W zestawie artykułów ludowych śledź był tani, paprykarz, szprot wędzony, zupy w barach mlecznych, klasa robotnicza wcinała kichę, smarowała Omą lub Palmą i zakąszała czystą wyborową - czerwoną karbidówę salcesonem włochaczem. Obecna biedota i klasa śmieciowa ma na podorędziu mirabelki, szczaw i śmietnik i zdychanie na dworcowej ławce. Gdy pojawia się polityk, który w latynoskim rozwarstwieniu dostrzega groźbę katastrofy robi się z niego marksistę, populistę i Bóg raczy wiedzieć jeszcze kogo. Bieda jest po prostu groźna dla społeczeństw, gdyż je rozsadza i destabilizuje. Czy durniowie u władzy pojmują, że do ich apartamentów mogą kiedyś przyjść ‘’sprawiedliwi społecznie’’ ?
     
     

  36. Niewidzialna ręka rynku, którą nas się okłada od 25 lat, w działaniu wygląda tak, że Bank Swiatowy i EBOiR pożycza miliard dolarów niemieckiemu właścicielowi Lidla i Kauflanda, żeby ten w spokoju mógł wykosić miejscową konkurencję w Polsce, Rumunii i Bułgarii - http://m.wyborc...