Prześlij dalej:

Z chwilą, gdy TVN i GW ogłosiły powrót „legendy Solidarności” na barykady, ludność podzieliła się na trzy grupy. Najgorszy sort oczekiwał cudu i milionów na ulicach, normalni Polacy spodziewali się pełnego blamażu Bolka Wałęsy albo dezercji. Dziś już wiemy, że wygrała grupa ostatnia, bo pan Bolek postanowił się dyplomatycznie rozchorować. Z chorobą żartów nie ma, wypada zatem życzyć szybkiego powrotu do zdrowia, co niniejszym czynię. Obawiam się jednak, że tutaj bardziej chodzi o zdrowie psychiczne niż fizyczne i z tej przyczyny ozdrowienia na stare lata bym się nie spodziewał. Tak, czy inaczej następna nadzieja III RP padła, leży i kwiczy. Z fałszywych autorytetów został tylko „Jurek”, ale i on ciężko pracuje na ostateczny upadek.

Nie zmienia to faktu, że jutro na Krakowskim Przedmieściu jakiś dym i tak będzie. Prawdę powiedziawszy nie mam najmniejszej ochoty sprawdzać, czy znów przyjdzie Frasyniuk, czy go nie będzie, małe to wszystko ma znaczenie. Kadry III RP są całkowicie zgrane i nie zdolne do kreatywności, a wystarczyło nic w kwestii miesięcznic nie robić i wtedy to PiS miałby poważne problemy. W całości podtrzymuję swoje zdanie, że miesięcznice po wygranych wyborach przez Andrzeja Dudę i PiS są kompletnie bezsensowne. Wyjaśniałem w szczegółach dlaczego tak uważam i nie będę się powtarzał, zresztą argumenty są tak oczywiste, że wszyscy je znają. Niemniej najgorszy sport nieoczekiwanie nadał miesięcznicom smoleńskim nowy sens i wymiar. PiS i Kaczyński mieli w pewnym momencie poważny problem z utrzymaniem dawnej energii i emocji tych uroczystości. Wszystko się zmieniło, gdy na ulicę wyszła dzicz z KOD i Obywateli RP, która dostarczyła nowej motywacji.

Wielkich sukcesów prowokatorzy nie osiągnęli, wyniesienie Frasyniuka też nie wykreowało męczennika reżimu autokraty Kaczyńskiego, ale PiS na tym zyskał sporo. Akcje na Krakowskim Przedmieściu są tak żałosne, że nawet część obozu III RP kręci nosem i mówi wprost, że to działania niedemokratyczne i co gorsze nieskuteczne. Jedynie ortodoksi marksizmu-leninizmu z GW i „salonów” III RP zagrzewają do boju kolejnych celebrytów i „autorytety”, aby nadać świeżej siły ulicznej desperacji. Takim dynamitem miał być Bolek Wałęsa, ale dziwnym trafem nagle się rozchorował. Jeszcze w czwartek wysłuchał gwizdów pod swoim adresem i okrzyków „Bolek, Bolek”, jeszcze w piątek udzielał wywiadu TVN, a z soboty na niedzielę podupadł. Miało być przełomowo, zrobiło się, jak zwykle, kabaretowo.

Paradoks opozycyjnych podrygów polega na tym, że zamiast dołować PiS i wyczerpaną formułę miesięcznic, opozycja winduje PiS i wywołuje ogólne zgorszenie, nie wyłączając tych grup, które za Kaczyńskim i „dobrą zmianą” nie przepadają. Dopełnieniem żenady jest blokowanie Kaczyńskiemu drogi na Wawel, czego i Kolenda-Zaleska nie jest w stanie zrozumieć. Trudno wręcz uwierzyć, że było nie było profesjonaliści, przecież esbeków i starych prowokatorów w tym towarzystwie nie brakuje, działają tak nieudolnie i to w każdym wymiarze. Sam fakt, że oni protestują nie w imię własnych idei, ale usiłują zablokować prawo do demonstracji innym, jest groteską rozsadzającą od środka nieudolne działania. Skład protestujących, którzy albo łamią prawo albo mają prokuratora i wyroki na koncie, to druga farsa.

Tylko z tych powodów ciężko się Bolkowi dziwić, że nie chce z siebie robić większego błazna niż robi na co dzień. Wraca stara konstatacja. Jasne, że jedynym ratunkiem dla najgorszego sortu jest zbudowanie nowej formacji z liderem lub liderami, którzy nie byliby tak beznadziejni jak Petru i Schetyna, ale gdzie takich znaleźć? Brakuje nowych i dobrych pomysłów, bo brakuje kadr, ze związku Frasyniuka, Bolka i Michnika nic sensownego się nie urodzi. Oni wszyscy mają po 60 lat i więcej, a w takim wieku człowiek jest jak stary koń, który zna jedną, jedyną drogę do domu. Tak długo, jak wyżej wymienieni i ich wychowankowie będą zarządzać „antypisowską” rewolucją, tak długo można sobie spokojnie kimać albo się śmiać do rozpuku, co kto woli i lubi.

6
15309 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. POkręty nic nie wymyslą - to są POlityczne imPOtenty. Znają się jedynie na fachu złodziejskim, a to się kompletnie nie nadaje na sztandary. Mogą nam tylko usiłować sprzedać coś, czego nie mają - wolność, równość, demokracja, chociaż chodzi IM o to, aby nam to zabrać.

  2. bolęsa od dawna jest już politycznym trupem...

  3. Kaczyński, już po wygranych wyborach mówił o wyciszeniu miesięcznic i konieczności budowy pomników. Teraz, każdy rocznicowy przemarsz pod pałac prezydencki grozi tragedią. Czy znajdzie się ktoś odpowiedzialny i ograniczy ryzyko do murów kościoła, by później nie szukać winnych tragedii?

  4. avatar

    Centrala, po konsultacjach z inną centralą, wysłała szyfrogram:
    ----Bolka umieścicie, Wachowski, natychmiast w szpitalu. Stop. ----Mają być zdjęcia z aparaturą, mogą być też z pielęgniarką. Stop. Dopuszcza się kilka jego spontanicznych zdań o chorobie. Stop. ----Może nadmienić też niby o 10 sierpnia. Stop. ----Poinformujecie, Wachowski, Bolka, że jeszcze jeden taki wyskok niekonsultowany, a będzie miał Bolek poważne kłopoty. Stop. ---Monitorujecie całość, Wachowski. Stop. ----Meldunki - jak zwykle. Stop.

  5. Zdjęcia były, a jakże, ale chyba nie o takie chodziło. Bolek z gołą klatą z przytuloną pielęgniarką, albo z wnuczkiem, skaczącym mu po brzuchu...

  6. Stara rewolucyjna zasada Nowego Światowego Porządku głosi -"gdziekolwiek, jakiekolwiek niezadowolenie stańcie na jego czele i zrealizujcie swoje cele". Podczas protestów stoczniowców, Geremek, Kuroń z Michnikiem pędzili na złamanie karku, żeby zostać "doradcami", zabierając ze sobą Wałęsę, no bo (z filmu) "etniczny Polak, katolik, ojciec dzieciom, pracownik stoczni" i (-: hihi ;-) Bolek. Czy to przypadek, że to zawsze jest jakiś TW? A może po prostu coś w wodzie było? jak lubią podkpić OKeje.

    Sytuacja się powtarza. Zaczyna się wyjaśniać "heroiczna odwaga" p. Tuska, komentującego przemówienie prez. Trumpa, jako doskonałe! Pan Łasiczek (czy taki będzie rodzaj męski od łasiczki?), wyprzedził damę Merkel, która o'laboga "zapomniała" wyłączyć mikrofon i rozpłynęła się w zachwytach nad tym samym, a łżemedia Tfufujen dudnią z egzaltacją. Wniosek? - pędzą do pierwszej pary koni, by złapać za uzdę i skierować cały zaprzęg w swoją stronę! Zrobić wszystko, żeby wystrzał armatni spalił na panewce!

    Stare metody są najlepsze.

  7. To prawda, odkąd PiS przestał być opozycją miesięcznice straciły wszelki sens. Protest władzy przeciwko opozycji? Trzeba się z tego wyślizgać jak najprędzej. Chyba że PiS nadal sądzi że wygrał wybory przypadkiem, na krótki czas, a tak naprawdę rządzi nadal Tusk za pośrednictwem mediów które faktycznie nie zauważyły żadnej zmiany.

  8. Może niekoniecznie misięcznice należy rozpatrywać tylko w kategoriach politycznych, sensu lub bezsensu.

    Skoro ludzie mają potrzebę spotykać się wspólnie raz na miesiąc, modlić się i demonstrować swoją pamięć o katastrofie, to dlaczego im tego zabraniać? To pies położył się pewnego razu na grobie swojego pana i nie ruszył się przez 5 lat, aż do własnej śmierci. I co, ktoś go przeganiał? Ktoś dyskutował, czy to masens, czy nie?

    Psu wolno, a ludziom nie?

  9. Jeśli by patrzeć na miesięcznice jak na 'polical events' to może i nie miałyby one głębszego sensu, ale gdy je rozpatrywać jako wyraz pamięci i pewnego rytuału służącemu utrwaleniu determinacji w szukaniu prawdy o tym, co zdarzyło się 10.04.2010 to wg mnie optyka zmienia się całkowicie. W każdym razie ja nie mam wątpliwości, że do tego co się wydarzyło tego dnia należy dojść niezależnie od tego ile miałoby to kosztować. I tak jak wiele osób przyznaje, że tragedia 10.04 była jedną z największych w dziejach Polskie, tak ja uważam, że była największą. Takiej hekatomby Polska nie zaznała w całej swej ponad 1000. letniej historii. Innymi słowy nie wolno sobie dać przetłumaczyć, że to było już dawno i że 'trzeba patrzeć w przyszłość'.

    Druga, mocno różna od pierwsze myśl pojawiła się u mnie, gdy zobaczyłem tych trzech ze zdjęcia. Pomyślalem, że niezależnie jak wielkimi łotrami są, to chyba każdy z nich gdyby wtedy wiedział dokąd ich przyjęta wtedy strategia zaprowadzi, to myślę, że jednak poszli by inną drogą. Przecież mogli być dziś szanowanymi starszymi panami, otaczanymi uznaniem i chyba nie uboższymi niż są dziś, a są jawnymi neotargowiczanami, pogardzanymi przez każdego uczciwego Rodaka i w tej kwestii ratunku dla niech nie ma.

  10. avatar

    A może by tak doprowadzić miesięcznice do 96 i wtedy, po uczczeniu wszystkich ofiar, zakończyć je honorowo?

  11. Totalna opozycja ponosi totalną klęskę. Raz, że na bramkach Bolkowi granaty zabrali. Dwa, że wygląda na to, że tym razem Lech Wałęsa naprawdę wykiwał bezpiekę. Jego "choroba" to poważny cios dla zadymiarzy.

  12. Doszliśmy chyba do ściany absurdu. Obywatelom RP proponuję świeckie tygodnice, chociaż argumenty przemawiają za dziennicami, ale nic straconego... możliwości jest więcej.