Prześlij dalej:

Minęło 7 lat od tragedii w Smoleńsku, mamy rok rządów PiS, które w tej tragedii straciło najwięcej i po tym czasie po eterze krążą kolejne analizy ścieżek i kursów, winy pilotów i państwa zdającego egzamin. Nie są to jednak analizy dotyczące PO i Smoleńska, ale czwartego z rzędu wypadku samochodowego z udziałem najwyższych przedstawicieli państwa zarządzanego przez PiS. Kolejno z życiem uszli: Prezydent, Premier, minister MON i jeszcze raz Premier. We wszystkich czterech przypadkach, zawsze mieliśmy do czynienia z nadzwyczajnymi okolicznościami, winą osób trzecich i w tle pojawiały się bujne ekspertyzy zamachowe. Po tej czarnej serii wydarzeń rodem z republiki bananowej wielu nie ma dość i dalej powtarza brednie o zorganizowanym spisku na życie polityków PiS. Beze mnie, mogę wspierać i wspieram, co dobre, ale patologii i idiotyzmu firmował nie będę.

Nie liczę na żadne rzeczowe wyjaśnienie najnowszego wypadku, sprawa nie jest drogowa, ale polityczna, każdy właśnie szyje sobie parasol i już zaczęło się klasyczne polowanie na winnego, który nie ma nic wspólnego z żadnym resortem. Sam zebrałem dane, które są pewne i mnie to wystarczy, aby stwierdzić, że to co się dzieje nie jest żadnym przypadkiem, ale czystą głupotą i totalnym brakiem elementarnej odpowiedzialności.

Trasa kolumny przebiegała pomiędzy dwoma rondami, jak widać mamy tu zaledwie 550 metrów.

ronda.PNG

Od ronda na Powstańców Śląskich do ulicy Orzeszkowej, gdzie skręcało Seicento mamy 220 metrów.

orzeszkowej.PNG

W tym miejscu warto zdemontować kłamstwo numer jeden. Kolumna nie mogła rozwinąć dużej prędkości, bo na tym odcinku nie było na to miejsca. Osiągi Audi 8 Security, którym jechała Premier:

audi.PNG

Z całą pewnością znajdzie się zaraz 120 fizyków, którzy udowodnią, że Audi z 435 KM pod maską, góra do 20 km/h mogło się rozpędzić, ale każdy handlarz samochodów bez szkoły wie, że taka fura ma 100 km/h na liczniku zanim przejedzie 100 metrów, a tu było 220 metrów. I to jedna rzecz. Przy 50 km/h na godzinę, tak wygląda PANCERNE Audi, po zderzeniu z drzewem?

drzewo.PNG

Omijając kłamstwo jedziemy dalej. Jak piszą w protokołach policjanci „w miejscu zdarzenia” mamy skrzyżowanie. Wiemy, że Seicento jechało pierwsze i że chciało skręcić w boczną uliczkę. Zakładamy najgorszy możliwy scenariusz. Kierowca nie włącza kierunkowskazu, jak blondynka albo dziadek z Alzheimerem. No to skąd ten biedny zawodowy BOR-owiec mógł wiedzieć, że on skręci? Każdy taksówkarz, kurier i dostarczyciel pizzy 1000 razy widział na drodze takie zachowanie i doskonale wie, czego się może spodziewać przy podobnych manewrach. Aby skręcić pod kątem 90 stopni Seicento MUSIAŁO hamować i zwalniać do zera, a skoro hamowało to zapalały się światła stopu.

Co robi PILOT BOR widząc zwalniające auto klasy Seicento przed skrzyżowaniem, w których to autach najczęściej poruszają się emeryci, kobiety i początkujący kierowcy? Wyprzedza na podwójnej ciągłej przed skrzyżowaniem wiedząc, że taki sam manewr za nim musi wykonać jeszcze dwóch kolegów, aby zachować ciągłość kolumny. Jakie jest tłumaczenie oficjalnych czynników i tych, którzy słusznie nie mogą darować Smoleńska? Straszne! Prawidłowo na sygnałach jechała kolumna, a tu jakiś zamachowiec, 21 letni esbek samobójca wjeżdża pod koła, bo jak on mógł nie zauważyć kolumny? Po pierwsze tylko ktoś niespełna rozumu przyjmie takie wyjaśnienie, zwykły kierowca wie, że na drodze można się spodziewać wszystkiego, dziecka wyskakującego zza autobusu, psa, sekretarki wójta, która poprawia makijaż, ale to jeszcze mało.

Kierowca Seicento, który prawdopodobnie spowodował pierwszy wypadek w życiu i od razu taki na całą Polskę, w zeznaniach mógł się posypać jak domek z kart i w szoku przyznać się do wszystkiego. Według pierwszych komunikatów powiedział mniej więcej coś takiego. Przepuściłem auto uprzywilejowane i myślałem, że jest tylko to jedno, nie zauważyłem kolumny i sygnałów po nim. Nie tylko taki młody kierowca, ale i niejeden doświadczony, by się pogubił. Kolumna wygląda tak:

kolumna.jpg

Mamy auto pilotujące, auto VIP-a w środku i auto, które jedzie za VIP-em. Proszę teraz zwrócić uwagę jak te samochody wyglądają. Otóż auta ochraniające mają koguty i sygnały, jak Policja, Pogotowie, Straż i tak dalej. Auto Pani Premier jest gołe jak niemowlę. Czas na kłamstwo numer dwa. Kierowca nie popatrzył w lusterko przed skrętem. Bzdura! Było ciemno koguty w takich warunkach robią dyskotekę i tego nie da się nie widzieć, zwłaszcza, że zawsze się ma w tyle głowy, czy to przypadkiem mandatu i punktów nie będzie. Młody w Seicento nie mógł nie widzieć pilota BOR i zresztą tak zeznał, że przepuścił auto uprzywilejowane, a potem zaczął skręcać w lewo, bo…. zobaczył w lusterku najzwyklejsze „z wyglądu” Audi, żadnych świateł i syren.

drzewo.PNG

Krótko mówiąc pilot kolumny zamiast ochraniać VIP-a, wystawił najważniejsze auto w kolumnie na spotkania z Seicento. Jedziemy dalej. „Od miejsca zdarzenia” do miejsca gdzie zaczyna się rozjazd przed kolejnym rondem mamy 180 metrów. Powtórzę 180 metrów do rozjazdu, przed którym oczywiście trzeba zwolnić, aby bezpiecznie pokonać rondo.

drugie rondo.PNG

Pytanie? Jaki sens miał ten brawurowy manewr na 180 metrów przed kolejnym rondem, czyli kolejnym zwalnianiem całej kolumny? Żaden, najmniejszego sensu w tym nie ma, poza „kur..a, mamy koguty i sygnały, klamkę za pasem i nam wolno”.

Podsumujmy chu..a, dupę, kamieni kupę i Seicento. Kolumna z Premier Polski ma do pokonania 550 metrów, które z prawidłową prędkością 50 km/h „robi się” w 40 sekund, z nieprawidłową np. 100 km/h w 20 sekund. Premier nie jechała na porodówkę, czy na spotkanie kryzysowe, ale do domu na kolację. Domyślam się, że tę trasę ci sami kierowcy pokonywali nie pierwszy raz, a jeśli nawet to chyba jest w Audi nawigacja, która podpowiada odległości? Gdyby i to nie działało, to są znaki informujące o skrzyżowaniach i rondach. Kolumna jedzie z nieznaną nam prędkością, przejeżdża 220 metrów, pilot widzi skrzyżowanie, widzi zwalniające Seicento i przez sekundę nie myśli jak się zachowa kierowca, daje klakson pedał do dechy i mija na podwójnej ciągłej, zostawiając za sobą kolegę w samochodzie VIP.

Kierowca VIP-a widząc tę samą sytuację na drodze robi dokładnie to samo, ale już nie ma czasu i miejsca, bo Seicento zaczyna skręcać. Jak się zachowuje? Jak dziadek jadący na działkę, usiłuje nie zarysować błotnika i odbija w lewo na drzewo. Co słyszę od „państwa” i twardogłowych? „Ratował życie chłopakowi, bo jeszcze by w GW napisali". Totalna bzdura i skrajana głupota, to nie była „czołówka", Seicento prawie stało i trafione w lewy bok po prostu by się odbiło, co zresztą miało miejsce. Jednak najważniejsze jest to, że kierowca VIP-a jest od ratowania życia, ale najważniejszych osób w państwie, nie wizerunku partii PiS w komercyjnych mediach. Zawsze i wszędzie taki kierowca ma myśleć tylko o jednym, chronić życie osób, które przewozi i nie patrzeć na nic innego, tego się ich uczy na pierwszej lekcji. I na koniec tradycyjne „gdyby”.

Gdyby to na przestrzeni kilkunastu miesięcy PO doprowadziła do wypadku: Prezydenta na A4, kolizji z udziałem Premier w Izraelu, przepychanki w samolocie startującym z Londynu, wypadku ministra MON i w końcu wypadku Premier Polski, która w dodatku latała helikopterem od szpitala do szpitala, z międzylądowaniem na tankowanie, to co? No to z całą pewnością wszyscy, którzy krzyczeli Smoleńsk, Smoleńsk, powtórzyliby to, co krzyczą dziś. Esbecy nie takie numery robią! Niczym bumerang wraca stara jak świat zasada. Największym zagrożeniem dla PiS nie jest esbecja, KOD i media, ale sam PiS i jego ślepi na fakty wyborcy, którzy kibicują sprawom słusznym, ale też sprawom kompromitującym na pograniczu życia i śmierci.

6
66080 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

39 (liczba komentarzy)

  1. avatar

  2. Zakładając, że jest tak jest faktycznie, jak napisał autor tego artykułu, że kierowca Seicento przepuścił pierwszy pojazd uprzywilejowany i sądził, że jest tylko ten jeden w związku z czym zaczął kontynuować jazdę i manewr skrętu w lewo jest nie do obrony. Wg przepisów ruchu drogowego uprzywilejowana kolumna pojazdów to taka, gdzie czoło kolumny, czyli pierwszy pojazdy wysyła oprócz sygnałów dźwiękowych, również sygnały świetlne niebieskie i czerwone. Pojedynczy pojazd uprzywilejowany wysyła oprócz sygnałów dźwiękowych tylko niebieskie sygnały świetlne. W związku z tym, kierujący Seicento powinien wiedzieć, że drogą porusza się kolumna pojazdów uprzywilejowanych i należy umożliwić jej przejazd, czekając aż przejedzie drugi pojazd, który również wysyła oprócz sygnałów dzwiękowych, sygnały świetlne i czerwone, zamykający kolumnę uprzywilejowaną. Zakończenie kolumny pojazdów uprzywilejowanych zamyka właśnie taki pojazd i wtedy wiemy, że cała kolumna już przejechała. Ustawa o ruchu drogowym zakazuje rozdzielenia uprzywilejowanej kolumny pojazdów, czego próbował dokonać kierujący Seicento. W mojej ocenie, opierając się wyłącznie na doniesieniach medialnych ponosi kierujący Seicento. Zupełnie inną sprawą jest zachowanie się kierowcy BOR.

  3. "Rzecz dzieje sie nigdzie,..czyli w Polsce"!  Gdy poruszam sie samochodem w Polsce, to czesto mysle, kto im daje prawo jazdy?, co robi Policja?, czy kierwcy sa trzezwi?, lub wrecz mysle ze to idioci, ktorzy musza natychmiast do psychiatryka! Moze jestem przewrazliwiony po przeszlo 30 latach bycia uczestnikiem ruchu drogowego na Zach. Europy! Nikomu tam nie przyjdzie do glowy na przejezdzie kolejowym, gdy wszyscy stoja nach czerwonym swietle, czekajac na przejazd pociagu, nagle wyprzedzac i przejezdzac! W dodatku robi to co najmniej kilku kierowcow! Nagminnie! I na wielu przejazdach, nie inaczej jest na skrzyzowaniach! To jakis drogowy wandalizm! Dzicz jak Sedzia Sadu, ktory jest zwyklym zlodziejem! Po ostatnich kilku wizytach w Ojczyznie, musze sam jezdzic do Polski, moja kolezanka malzonka, twierdzi ze zachowanie polskich kierowcow, to nie na jej nerwy! Wracajac do wypadku PBS, juz wczoraj wieczorem jak sluchalem tych komentarzy CALYMI GODZINAMI?!  po zwyklej stluczce, z VIPami, jakich to wspanialych kierowcow BORowcow mamy itp., to naprawde rzygac sie chcialo! Dodatkowo ogladajac komedie z dalaszym, z punktu widzenia medycznego ZBYTECZNYM TRANSPORTEM Pani Premier, to rece opadaja! Po prawie 25 latach praktyki, takze w Schok-OP, w jednej z wiekszych Klinik Uni. Na Zach. Europy, lezacej przy A 7,  w miejscu , gdzie czesto sa wypadki, ZUPELNIE NIE ZROZUMIALEM, NARAZANIA ZYCIA PBS LOTEM HELIKOPTREM (z miedzyladowaniem???)! Moze to jakas typowa polska fantazja?! Sorry MK, ale nawet jakies glupie mysli cisnely mi sie do glowy, "nie udalo sie im na drodze, to beda biedna PBS, dalej wozic,  nawet w powietrzu, do skutku, az stanie sie prawdziwe nieszczescie"! Rzeczywiscie czasami dom wariatow, a na drogach wariaci dodatkowo na POdwojnym gazie!!!

  4. nie kupuję!

    Nie chcę bronić BORu bo z faktami się nie dyskutuje a koledzy mają kiepskie wyniki od roku i nadają się wszyscy są do zwolnienia bez względu na przyczyny. Nawet jak to jest tylko zwykły zbieg okoliczności to pechowców w naszym zespole nie potrzebujemy!!!

    a kolega z seicento wpieprzył się pod koła jadącego na lewym pasie samochodu bo stracił głowę w której mu koguty namieszały. Ale to  jest bez znaczenia. Oczekuję że BOR ochrania moją premier nie tylko przed zamachami także przed nieumyślnymi idiotami. Dość kurwa tego!!!

  5. Zajrzałem w media... wszędzie tak samo, ale "radio erewań" było przynajmniej zabawne.

  6. Ja też zajrzałem w media. Nauczycielki ze szkoły dla dzieci niepełnosprawnych promowały na terenie szkoły  aborcję dzieci niepełnosprawnych. Obroniły się przed komisją dyscyplinarną bo jest wolność wypowiedzi. To mniej więcej tak, jakby prezes sądu najwyższego podśpiewywała na spotkaniu w ambasadzie Izraelu  Hamas, Hamas, Juden auf den Gas, z tą różnicą, że Izraelczycy szybko by się nią zajęli, a za dziećmi nikt się nie ujmie.

  7. Ostatnio dużo tych wypadków...

  8. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo auta jeżdżą szybko i najmniejszy amatorski błąd łatwo zauważyć. Błędy radnego z Pcimia będą niezauważalne, do momentu kiedy podwozie trzeba będzie ściągać z lodowca.

  9. avatar

    Jaki koń jest każdy widzi i to już ewidentnie od 7 lat. Nie zaklinajmy rzeczywistości. Ta formacja nadaje się do zaorania. Niekompetencja, ignoracja, głupota to najczęstsze grzechy. Nie wolno tego bagatelizować, bo akurat u nas to już tradycja się robi, że nawyższe organa państwowe ryzykują życiem, bądz je tracą z powodu niekompetencji i zwykłej głupoty.

  10. avatar

    ktoś oprócz mnie oglądał spec-pres-konfę błaszczaka?i te perwersyjne pytania dziennikarzy z tvnu??czy musiało do tego dojść? (do konferencji znaczy się!!?????)

    ALE NIE TO JEST WAŻNE..wazne jest skomlenie i utyskiwanie na "PO-przedników"..i ciągle pieprzenie o HEJCIE.....jacy to my biedni i nieszczęsliwi jesteśmy..BO MY CHCEMY NAPRAWIC to..co ONI zepsuli..iech ktos kto ma siłe obejrzy sobie jaja jakie sobie robili dzisiaj KODziarze..z całego majestatu IVtej RP zostało skomlenie..zostawcie nas w spokoju..i teg typu gadanina...

    ile im zostało do rozpisania owych wyborów??2-3 miesiące??przeciez nikt NIE pójdzie siedziec za cokolwiek..ktos w to jeszcze wątpi??

  11. To nie był stres przed dziennikarzami. Za Błaszczaka w MSW miało być lepiej. A tak... Szkoda Błaszczaka.

  12. avatar

    Faktycznie..ale jazgot medialny jest taki sam jak przed Smoleńskiem..

  13. Przykład niekompetencji i lekceważenia kwestii bezpieczeństwa idzie z samej góry, od JK:

    Pan JK myśli, że na stare lata ma zwinność swojego kota, zapomniał tylko, że brakuje mu ogona dla łapania równowagi - to jego łażenie po mokrej, śliskiej drabince, gdzie nie ma się jak oprzeć i czego złapać to jest po prostu kpina z rozumu - źródło: https://twitter.com/2STACH/status/830184393788575744

    Moim zdaniem nie należy lekceważyć teorii spiskowej, że "wypadek" został sprokurowany - modus operandi podobny do tego w Izraelu (nawet powodujący wypadek godzą się na doznanie obrażeń), na TT padają sensowne teorie - np. wymiana Szydło na JK w URM.

    Nie wiem, jakie władza ma realne możliwości i władzę (patrząc po postępach śledztwa ws Smoleńska - żadne), ale zarówno pana kierowcę BOR jak i Seicento należałoby poddać przymusowym i "rozszerzonym" metodom przesłuchań - wariograf to minimum.

    EDIT: ot, takie to przypadki chodzą po Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym - ktoś podał takie info oprócz TVN http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,awaria-systemu-uziemila-smiglowce-lpr,223698.html

  14. Ale jaja, ale jaja, ale jaja ....

  15. Każdy wie, że jak coś miga niebiesko, to trzeba ustąpić, ale kolumnę z VIPem to widzi się może raz w życiu. No i jeszcze - czy pojazdy uprzywilejowane mogą łamać wszystkie przepisy drogowe, z dozwoloną prędkością na czele, czy tylko mają pierwszeństwo?
    Parę lat temu był przypadek w Anglii, gdy kierowca karetki pogotowia dostał mandat i czasowe cofnięcie prawa jazdy za przekroczenie dozwolonej. Może tak by trzeba u nas?

  16. Chyba coś się zmieniło w tzw. procedurach stosowanych przez BOR w czasie takich przejazdów VIP-ów - na gorsze myślę. Bez żadnej przesady, ale chyba dziesiątki razy widywałem przejazd takiej kolumny ulicą Żwirki i Wigury w Warszawie, w kierunku lotniska lub z lotniska, w kierunku centrum . Schemat był zawsze taki sam - najpierw radiowóz policyjny, czasem dwa, na sygnale. I to wcale nie były Polonezy ... Policjanci siedzący obok kierowcy radiowozu lizakiem dawali wyraźne i czytelne nawet dla baranów znaki - zjedź na bok. Czasem pomagali sobie sprzętem nagłaśniającym, mówiąc - "proszę zjechać na bok ...". A po chwili (20, 30 sekund, jakoś tak) przejeżdżała kolumna ... Komuś to przeszkadzało? Pewnie tak ... No ale to było kilka lat temu ...

  17. avatar

    Zabawne jest czytać narzekania, jak to kierowcy w Polsce źle jeżdżą (fakt!) i że mają takie obowiązki a nie inne, a pojazd uprzywilejowany to jest święta krowa. Jak kierowcy jeżdżą tak jeżdżą, i BOR ma obowiązek się z tym liczyć, dbać o bezpieczeństwo VIPa mimo niedogodności, i właśnie dlatego to jest BOR. Pojazd uprzywilejowany ma przywileje, ale porusza się drogami publicznymi wśród innych użytkowników ruchu. Jak borowiki chcą sobie poszaleć to na tor wyścigowy niech z tym się wybiorą a nie na publiczną drogę. Poza tym, jeśli mają potrzebę popisywania się zamiast wykonywania swojej roboty, to są to chłopcy a nie mężczyźni.

  18. Solano,widzę,że masz ogromną wiedzę na ten temat,że tak piepszysz,weż się za gary.

  19. No to jeszcze raz. Pojazdy z VIPami, czyli jadące na ważny obiad, są zagrożeniem dla życia uczciwych użytkowników dróg, a nawet dla VIPów. Coś trzeba zmienić w prawie.
    To nie są, do jasnej cholery karetki pogotowia ratujące cenne życie podatnika.

  20. Tak generalnie to samochód jako taki jest śmiertelnym zagrożeniem dla życia ... to tak na marginesie, 

  21. Pewnie że jest. Tak samo jak autobus, pociąg, samolot, czy furmanka.

  22. Bo życie jest niebezpieczne. Grozi śmiercią!

  23. Problem PiSu nie polega, na tym co dziś opozycją o tym napiszę. Tylko na tym, jak w środku działają te trybiki. Duże błędy popełniane przez PiS są dla nich samych dużo większym problemem.

  24.   Trudne jest porównanie ale ponad miesiac temu na drodze szybkiego ruchu wyjechal mi w taki sam sposob kierowca na załaczonym obrazku. Ja nie mialem wyjscia bo po lewej mojej stronie byla tylko betonowa barierka wiec wybor byl oczywisty nie odbijam w lewo. Samochod tego klijenta to Nissan Maxima wielkoscii mniejwiecej A8 na pewno lzejszy ja jechalem Toyota Sequoia  

    pewnie wszyscy wiedza jak takie auto wyglada to duze SUV. okolo 2tony wagi. Na moim aucie zostala tylko niebieska farba na zderzaku zadnych strat. Maxima drzwi I slupek skasowane. proporcje wagowe chyba byly na kozysc Maximy w porownaniu z wypadkiem p Premier. Predkosc moja  to okolo 40-50km/h z ostrym moim hamowaniem.  Nie wiozłem dzieci wiec nie było statusu VIP. Ale uważam że wypadek jak sama nazwa wskazuje to wydarzenie losowe. Jezeli by obrócilo samochodem bokiem do kierunku jazdy ja tez bym za wesolo nie wygladał. Zawsze polecam wyminiecie idioty który zajeżdża drogę.

    Co do wczorajszego artykulu to uważam że Pan Jarosław Kaczynski dał wyraźny drogowskaz jak należy postepować. Jeżeli państwo podejmie interwencje bank poprostu ogłosi bankructwo I skonczy sie ze strata dla wszystkich. Oddzielne ugody z bankiem gwarantuja wypłaty odszkodowań a I bank inaczej widzi 1000 wyplat po 10000zl niz jedna za 10 mln.

    Serdeczne Pozdrowienia szybkiego powrotu do zdrowia dla Pani Premier i  oficerow BOR.

    Mark.

  25. Moja teoria jest taka, że kierowca borowik to cienias, a nie fachowiec. Dlaczego odbijał jeszcze bardziej w lewo od drugiego cieniasa (pewnie już ustawionego z lekka bokiem), a nie odbił w prawo, gdzie drugi cienias właśnie co zwalniał pas. Pomyślmy logicznie - jak nam sarna w lesie wyskoczy z prawej na lewo, to odbijamy jeszcze bardziej w lewo, czy raczej do prawego skraja?

  26. Jak jedziemy grubo za szybko nowoczesną gablotą to dajemy po hamulcach i modlimy się,żeby cała ta popierdzielona elektronika dała radę coś z tym fantem zrobić. Za to własnie nienawidzę tych wodotrysków, tak naprawdę w sytuacjach podbramkowych nigdy nie wiadomo czy pomogą czy przeszkodzą.  Samochod wygląda jak by przywalił w drzewo z prędkością około 40 -50 km/h, czyli już po wyhamowaniu tyle było. Dziwne jest też,że nie zatrzymał go krawężnik, dał radę pod niego podjechać pod tak ostrym kątem. Tak by się stało, gdyby nie było szybko. Nie wiem jednak dlaczego tak uparcie trzymają się tej narracji, że jechali 50 km/h zamiast wyjaśnić, że BOR zawsze jeździ tak szybko jak się da i na kogucie ma do tego prawo. widocznie nie skorzystali z tego prawa z głową, to znaczy jechali za szybko jak na panujące warunki a nie tylko obowiązujące znaki. Co nie zmienia faktu, że bardziej wiarygodnie by wypadło gdyby powiedzieli,że jechali więcej i że takie są zasady ochrony, żeby poruszać się możliwie szybko.  Pozostałe ściemy skłonny jestem darować, bo wszelkie TVNy by miały samograj, gdyby powiedzieć że w BORze są same niedouki, które umieją liczyć tylko do 10 i nie umieją utrzymać ciągłości kolumny. Taka oczywiście jest prawda, zlamili totalnie,że w ogóle dopuścili do takiej możliwości, że Cienkacz mógł komukolwiek wyjechać przed nos. Tyle,że co miał Błaszczak innego powiedzieć? Przeciwny obóz i tak zapodał własną, jeszcze bardziej zmanipulowaną narrację.to nie jest niestety żadne dochodzenie do prawdy, tylko medialna rozgrywka do której wypadek był jedynie pretekstem. No i po raz pierwszy PIS wyjechał z czymś naprawdę skutecznym. Oczywiście, że zagrał na emocjach ale wydaje mi się,ze nie bardzo mógł zrobić co innego, bo opozycja totalna by na pewno to zrobiła, niezależnie jak obiektywny i wiarygodny byłby przekaz PIS. Już zaczęli szopkę z udzielaniem pomocy prawnej dzieciakowi, który nie umiał obejrzeć się za siebie. Bo co by nie gadać jego wina jest poza wszelką dyskusją, niezależnie czy za nim jechał uprzywilejowany pojazd czy nie to on się władował komuś przed maskę. I prędkosć tutaj nie ma żadnego znaczenia, jak zajedziesz drogę motocykliście, który cię wyprzedza, to też żadne tłumaczenie, że on jechał za szybko i ze go nie widziałeś nie pomoże. Jeden z moich znajomych niestety przetestował to w praktyce. Ani sąd, ani policja, ani prokurator nie uznał tłumaczenia, że motocyklista jechał za szybko, że jak patrzył się w lusterko to był jeszcze daleko i że motocyklista rozpoczął wyprzedzanie jeszcze na ciągłej. Nic nie szkodzi - całą winę przypisali znajomemu. Wbrew pozorom najmądrzejsze co można w tej sytuacji zrobić to przyznać się jak najszybciej do winy i poprosić o niski wymiar kary, jeszcze przy okazji odwiedzając w szpitalu patafiana, który się połamał i wykazując troskę o jego zdrowie. Wtedy jest szansa na uniknięcie poważniejszej kary. Cała ten z ruskim imieniem doradzając gościowi wycofanie się ze złożonych zeznań tak naprawdę sam się lansuje kosztem chłopaczka z Seicento, doradza mu jak najgorsze rozwiązania, robi to wyłącznie żeby się pochwalić na cały kraj jak to broni maluczkich przed dyktaturą. Dlatego właśnie nie mam watpliwości, że gdyby Błaszczak nie nakłamał tak jak nakłamał to byśmy mieli spektakl jak to PIs rozłozył wspaniałe i fantastycznie dzialające służby.  Nie zmienia to faktu, że obraz służb jest jaki jest i ze PIS do tej pory niewiele zrobił w temacie. Nie potrafię jednak powiedzieć jak to się ma do tego co był w stanie zrobić. Degrengolada niestety sięga najniższych warstw, więc opór przed jakimikolwiek reformami jest duży.

  27. Komentarzy dzisiaj co niemiara, jak zwykle, kiedy jest o samochodach. Oczywiście, ile komentarzy, tyle teorii.

    Bogu dzięki, że ten nieszczęsny dzieciak nie zginął, ani nie został nawet ranny, bo chyba by zlinczowali Panią Premier.

    Jak bardzo żle, a przede wszystkim brawurowo jeżdżą polscy kierowcy przekonałam się, kiedy zamieszkałam w Niemczech i zaczęłam jeździć codziennie po mieście, a nie tylko mknąć po niemieckich autostradach. Co jest charakterystyczne, tutaj KAŻDY kierowca przestrzega ograniczeń prędkości. Jak jest 30km na h., to jadą 29. w terenie zabudowanym 50km i NIKT nie dyskutuje, czy to jest słuszne i czy ograniczenie akurat w tym, a nie innym miejscu nie ogranicza jego swobód obywatelskich. Nie dzieje się tak dlatego, że tutaj wszyscy są tacy porządni. Po prostu kary za łamanie przepisów są bardzo wysokie i dotkliwe, nie tylko finansowo. Jeżeli ktoś straci prawo jazdy, to odzyskanie go graniczy z cudem, gdyż taki delikwent jest kierowany na psychotesty, których przejście jest praktycznie niemożliwe.

    Po złamaniu przepisów po 2 tygodniach przychodzi do domu mandat, zazwyczaj z pięknym zdjeciem, gdyż jest bardzo wiele fotoradarów, a na 80% skrzyżowań są kamery.

    Jest dwa tygodnie na zapłatę, jeżeli delikwent się spóźnia, to dostaje drugie wezwanie z naliczona dodatkową karą i to już jest min.100E. Jeżeli tego również nie zapłaci, to wyprowadza go w kajdankach.

    Jeżeli nadjeżdża pojazd uprzywilejowany, to każdy kierowca po prostu zjeżdża, albo zwalnia do minimum i nikt tutaj nie kombinuje inaczej.

    Nie wchodząc w szczegóły, kierowcy są po prostu dobrze "wytresowani", dlatego jeżdżą bezpiecznie.

    Przy całym moim braku sympatii do Niemców uważam, że pewne wzorce warto przeszczepić na polski grunt.

     

     

  28. dawno temu (>10 lat), zatrzymałem sie na zjeżdzie przy autostradzie gdzieś w okolicy Darmstadt. Obok stał zwykly golf i jakaś rodzina chyba turecka z 10 osób w tym dzieci. Uśmiechając sie do mnie zapakowali sie do tego Golfa i pojechali. Tak sie jeździło w Niemczech za starych dobrych czasów (nemiecki ordung), a cóz dopiero teraz? 

  29. Żeby z dzisiejszych słownych przepychanek wyszły jakieś pożytki, to mam taki pomysł: kursy na prawo jazdy powinny zawierać z 10 godzin jazdy na trenażerach. A na nich "atrakcje": wyskok sarny na szosie z prawej na lewą, jelenia z lewej na prawą, łoś biegnący na czołówkę, wyprzedzanie przez nieprawidłowo jadącą kolumnę uprzywilejowaną, wyjazd kolumny uprzywilejowanej z drogi podporządkowanej, wyjazd wozu straży pożarnej z remizy na pas po drugiej stronie remizy, poślizg na szosie na łuku w warunkach zimowych - i wiele innych atrakcji, które mogą się przytrafić w realu. Wszystko podlane efektami tłuczonych szyb, krwi, dźwięków zderzeń. Egzamin na trenażerze obowiązkowy jak jazda. Wielu z nas mogłoby się to przydać.

  30. Nioo, niezłe science fiction ...

  31. Ale zgodzisz się, że im więcej krwi na trenażerach, tym niej na drogach? Jazda praktyczna na kursach to przeważnie kilkanaście godzin nudy. Na trenażerze "atrakcja" może być co minutę.

  32. Noo, się zgodzę ... Ale skąd na to pieniądze? Jak by taki pomysł miał być zrealizowany, to znając życie tu i teraz w Polsce, ile kurs na prawo jazdy by kosztował? Może trzeba by brać kredyt w banku na taki kurs ...

  33. Nie musi to być drogie - masówka jest duża (dużo kursantów). Plus godziny dla posiadających prawko w wersji "nie  ma policji i fotoradarów" - wielu mocno by się zdziwiło wynikami swojej jazdy, kiedy w wiosce sołeckiej ze szkoły wyszły by dzieci, albo "trzeźwy" inaczej wyjechałby z lasu na prostej drodze gminnej. Albo gdyby spotkali by się z manewrem bliskiej mi osoby na autostradzie - owa osoba na dwupasowej autostradzie zjechała z prawego pasa na lewy, bo dość szybko zbliżał się z tyłu autobus.

  34. avatar

    Wrednick, kiedyś, ładne już lata temu czytałam, że ponoć były takie plany co do kursów na prawo jazdy - uderzenie w tekturową ścianę przy prędkości 50 km/h i jazda na płycie poślizgowej. W sumie nie trzeba krwi, trzeba włożyć do rozumu, że działające siły są ogromne i niszczące, takie dwa doświadczenie by mogły dużo zmienić. Huk zderzenia już jest przeraźliwy i warto tego doświadczyć. Ale nic się z tym nie zadziało.

    Z drugiej strony - w którym kraju obowiązuje kurs na prawo jazdy z kaskaderką? Ja nie wiem o żadnym. Prowadzenie samochodu jest zadaniem dla przeciętnego człowieka wykonalnym, o bezpieczeństwie jazdy stanowi kodeks drogowy, stan dróg, stan oznaczenia dróg, stan pojazdów i stan psychiczny. Co do stanu psychicznego, świadomość, że auto to jest sprzęt użytkowy a nie przedłużenie penisa jest trudne do wbicia w niejeden łeb, a wbijaniu tego w łeb może służyć tylko nieuchronna i dotkliwa kara za wykroczenia. Nie mandat 200 zł dla kierowcy BMW, a zabranie prawa jazdy na 3 miesiące już na miejscu wykroczenia, bez wyjątków.

    W Kalifornii prawo jazdy to nie jest "prawo" tylko "przywilej" nadany po spełnieniu określonych wymagań i trwa tak długo, jak wymagania są spełniane. Przy przekroczeniu prędkości o 25 mile na godzinę (40 km) kierowcę z pobocza drogi wiozą od razu do aresztu bez zadawania pytań... Podobnie za DUI (driving under influence), po pijaku. Potem przychodzi mandat, kilkaset dolarów, potem jest sąd, może być więzienie, i odebranie prawa jazdy, typowo na rok. Ludzie jeżdża tu na rowerach i są dwa ich rodzaje. Jedni mają sportowe ubrania i oni dla zdrowia pedałują. Drudzy mają koszyki na rowerach zamontowane i to są ci z zawieszonym prawem jazdy, co próbują dojechać do sklepów po zakupy i dostać się do pracy.

  35. Co do zasad panujących w innych krajach, w tym w Kaliforni, jestem za tym, aby i unas je stosować - widok kierowcy rowera z koszyczkiem z pewnością działa na wyobraźnię. Jeśli chodzi o naukę jazdy kaskaderskiej - o niczym takim nie pisałem - tylko o możliwych sytuacjach na drogach, takich z życia wziętych.

    I tak trochę z boku - w Polsce żaden taki restrykcyjny przepis nie przejdzie - Polacy to jednak (nie bójmy się tego powiedzieć) zupełnie inna mentalność (charakterologia narodowa) - każdy rząd (partia), która wprowadzi tak restrykcyjne przepisy przegrywa w cuglach wszelkie wybory, choćby dawała 1500+ i darmowe mieszkanie na dodatek. Natomiast nie jest uchwalane prawo, oczekiwane społecznie, że mandaty płaci się w zależności od swoich dochodów (dobrze zarabiający posłowie wszelkiej maści mają tu antybodźca osobistego). Np. za średniej kategorii wykroczenie drogowe 1% zeszłorocznych czystych dochodów. Zarobiłeś 50.000 - płacisz 500 zł, zarobiłeś 150.000 - płacisz 1.500 zł. Plus ustalone progi minimalne dla tych, którzy mają czysty PIT (albo od wartości auta), niepracująca żona płaci z PITu męża.

  36. avatar

    Fizyka mówi, że do 100km/h samochód rozpędzałby się na 104,2m, ale ze startu zatrzymanego, więc rzeczywiście to nie jest żaden argument.

    Niestey nie mogą się zgodzić z Autorem, że stan samochodu udowadnia nadmierną prędkość.

    PANCERNA limuzyna ma wzmocnione poszycia i szyby, zabazpieszczające przed przestrzeleniem z mniejszych kalibrów, wzmocnienia kabiny pasazerskiej i podłogi chronią też przed drobnymi ładunkami. Powoduje to znaczne zwiększenie masy samochodu, co przy zderzeniu z nieruchomą przeszkodą zwiększ zakres deformacji stref zgoniotu (podużnice przednie, maska, błotniki, ...) Gdyby samochód był sztywno opancerzony tak jak pojazdy bojowe, to ważyłby >6ton, a przy uderzeniu 50km/h w drzewo z pasażerów zostałaby miazga.

    Wystarczy porównać zdjęcia  w Internecie z testów zderzeniowych (50 km/h)  z nieruchomą przeszkodą test NCAP audiA6

    z fot. samochodu BOR , żeby ocenić reaną prędkość. Jeżeli ktoś pamięta wypadek ks. Diany, to proszę zobaczyś co zostało z jej limuzyny po uderzeniu w beton, i jaka była wtedy prędkość. (z góry przepraszam za żródło) wypadek księżnej Diany

    Odrębna sprawa to kompetencje 1 i 2 kierowcy. O ile moiżna uważać, żę pierwszy samochód nie powinien hamować przed potencjalną pułapką, to 2 zachował się jak Kazio omijający kota na gołoledzi. (Nie mam nic przeciwkoi zwierzętom, ale piszę o naturalnych odruchach).  Zgadzam się z tezą Autora, że prawdopodobieństwo zrobienia poważnej krzywdy przy takim ustawieniu aut było nieporównalnie mniejsze niż skutki uderzenia w drzewo - przecież są urazy u pasażerów !!! Sytuacja pokazuje, że struktury naszego Państwa zostały rozłożone a nowa ekipa działa nieporadnie, podejmujęc wiele działań metodą chybił-trafił. Niestety PiS-owi nikt nie dyktuje numerków, jakie trzeba skreślić żeby wygrać,

  37. Hołduję zasadzie Fafika: "uciekać wstyd, ale zdrowo". Niektórzy domagają się, by borowcy taranowali zagrażające im pojazdy, czyli te wypakowane materiałami wybuchowymi także... głupota nie boli, a skuteczność ataków terrorystycznych wzrośnie. Kolejny wypadek kolumny rządowej świadczy o tym, że procedury poruszania się po drogach nie są dostosowane do warunków komunikacyjnych w Polsce i to wszystko. Nawet dzięcioł wie, że nie "poszaleje" wśród gałęzi gęstego lasu.

  38. Mnie zaczyna zastanawiać - 1. czy w tym Audi nie zadziałały poduszki powietrzne? Widziałem i na "żywo" i na zdjęciach nowoczesne samochody po kraksach, zawsze były prawie "wypełnione" poduszkami powietrznymi, a tu nic w tym Audi? Uszkodzone czy wyłączone, że nie wystrzeliły? 2. Rzacznil prasowy był łaskaw powiedzieć, że Beata Szydło "... doznała pewnych obrażeń ponieważ była przypięta pasami ..." - kpi czy robi z ludzi idiotów - od zarania swojego zaistnienia pasy bezpieczeństwa były po to, aby zapobiec obrażeniom ... no ale w tym przpadku było na odwrót, według rzecznika rządu. 3. Obrażenia jakich doznał kierowca, połamane obie nogi i złamana miednica, jak dla mnie jasno mówią - nie miał zapiętych pasów ... 4. Z tego wnoszę, że tak samo "dogłębnie wyjaśnią i wyciągną" wnioski z tego wypadku jak "wyjaśnili i wyciągneli wnioski" z wypadku samochodu prezydenta Andrzeja Dudy ... A już absolutnym szczytem bezczelności jest twierdzenie że "... kolumna poruszała się prawidłowo ..." , "... że kierowcy samochodów zachowali się prawidłowo ..."  jak wydalił z siebie pełniący obowiązki szefa BOR. No jasne ... przekroczenie podwójnej ciągłej linii należy do "standardowej procedury" zachowań prawidłowych kierowcy prowadzącego pojazd mechaniczny po drodze publicznej...

  39. Ja tylko dodam, że kolumna jechała z Krakowa, a więc najprawdopodobniej - po najkrótszej drodze - przez oba poprzedzające zdarzenie ronda - prosto. Wiem z własnego doświadczenia, że na tych rondach przy małym ruchu mozna śmignąć prosto bez specjalnego zwalniania nawet cywilnym autkiem. Niekoniecznie nawet dobrym. Więc - jak dla mnie, znającego ten teren - było możliwe że jechali szybciej. Aczkolwiek, po około 100 metrach od drugiego ronda (czyli mniej więcej 100m od wypadku) jest jeszcze jedna wysepka na środku drogi. Pytanie: czy przypadkiem ten pierwszy z Borowików nie przeleciał sobie poza nią, bo takie rzeczy też im się zdarzają ?

    Co do rozmiarów uszkodzeń - po to są strefy zgniotu w takich autach, aby wraz z silnikiem i skrzynią przejęły część energii podczas uderzenia. To jednak powinieneś wiedzieć Piotrze. Opancerza się najczęściej kabiny, szyby i podłogi.

    I jeszcze jedno - mieszanie wypadku kolumny Pani Premier w Izraelu z tym piątkowym jest trochę nie na miejscu. Tam nie było BOR-owików w samochodach.

    Z resztą zgadzam się w całej rozciągłości.