Czy Bitcoin to pieniądz - cz.2

Prześlij dalej:

Wczesniej pisałem o Bitcoinie w ujęciu ekonometrycznym, teraz kilka wiadomości w ujęciu pragmatycznym.

Kowalski nie musi znać ekonomii, statystyki i socjologii by podświadomie czuć co czyni go bogatym: posiadanie środków, zabezpieczonych przed kradzieżą, dostępnych natychmiastowo  i umożliwiających nabycie dóbr i usług w ilościach większych niż jego znajomi.

Zabezpieczanie kapitału przed nieautoryzowanym dostępem zmonopolizowały banki. Niestety licytowanie się w reklamach jak bardzo bezpieczne są nasze pieniądze w bankowych sejfach (lub serwerach) jest dużym kłamstwem.

  1. Nie ma w banku naszych pieniędzy. Tak. Dokładnie tak – tam nie ma naszych pieniędzy. Jeśli Kowalski wpłacił na swoje konto złotówki, to chwilę później bank pożyczył te złotówki Kwiatkowskiemu, Nowakowi i Krystynie z gazowni. Oni teraz płacą bankowi odsetki. Bank ma z tego zysk ale co ma w takim razie Kowalski?

Należność. Tyle i tylko tyle. Jeśli bank nie padnie i kredytobiorcy będą spłacać swe długi to Kowalskiego należność zamieni się w gotówke w chwili wypłaty. Pod warunkiem, że wszyscy znajomi Kowalskiego nie wpadną na ten sam pomysł tego samego dnia – wypłata większości depozytów z dowolnego banku oznacza jego koniec w obowiązującym obecnie systemie rezerw cząstkowych. Czy taki bank jest bezpieczny?

  1. Nawet jeśli nie nastąpi masowa wypłata depozytów oraz nie będzie napadu stulecia na bank Kowalskiego to i tak dostęp do jego oszczędności ma ktoś przed nim.

Państwo. Przekonali się o tym, w 2013 roku depozytariusze cypryjskich banków. Ich „bezpiecznie” ulokowane nalezności niespodziewanie zmieniły właściciela. Banki ratując interesy polityków, uszczupliły depozyty. Ich właściciele nie mieli szans obrony. Banki stanęły po stronie rządu i ukradły środki depozytariuszy. Czy takie banki są bezpieczne?

Co to ma wspólnego z Bitcoinem?

Bitcoinów nie trzyma się w banku. Państwo nie jest w stanie ich ukraść. Przekonało się o tym boleśnie CIA zatrzymując właściciela największej internetowej giełdy, już zamkniętej, razem z jego Bitcoinami. Ross Ulbright został skazany na karę dożywotniego więzienia bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Do czego jest adekwatna taka kara? Do prowadzenia nielegalnej giełdy? Chyba nie, to uniemożliwienie rządowi okradania własnych obywateli zasługuje na taką karę (w/g sądu w USA). 

Bitcoiny zawsze należą do właściciela, tylko on może nimi dysponować. Może je przelać do kontrahenta bez pośrednictwa banku. BTC  w portfelu to własność nie należność

To musi potwornie boleć. Rządy, urzędy skarbowe, banki – wszystkie instytucje krążące jak sępy nad cudzymi pieniędzmi. Jednocześnie to właśnie sprawia, że Kowalski czuje, że jego pieniądze są bezpieczne i są jego własnością.

0
7043 liczba odsłon

Autor artykułu: YarekQ

2 (liczba komentarzy)

  1. yarek Q....rwa mać!!!!!!!!!

    wytłumacz  wpierw   prostakom 

    jak tworzy się ową  kryptowalutę i kto gwarantuje jej wypłacalność 

  2. avatar

    Niestety, ale Autor artykułu popełnia straszny błąd ! Otóż z treści artykułu wynika, że bitkojny mają wartość, bo są "bezpieczne", podczas gdy pieniądze państwowe (pieniądz fiducjarny) są bezwartościowe, bo państwo może je w każdej chwili ukraść).

    Ross Ulbright nie został skazany za handel bitkojnami, tylko za poważne przestępstwa kryminalne, w tym oszukiwanie ludzi posiadających bitkojny. To ON okradał ludzi, a nie jego okradziono !!!

    Problem z bitkojnem polega na tym, że nie ma on żadnego zabezpieczenia. Pieniądz fiducjarny, wbrew pozorom, posiada bardzo twarde zabezpieczenie: otóż każde państwo-emitent jest ZOBOWIĄZANE do akceptacji swojej waluty w celu spłaty zobowiązań podatkowych. Innymi słowy posiadacz pieniądza państwowego jeżeli już nawet nie znajdzie chętnego na swoje pieniądze, to zawsze może pójść do państwa i spłącić podatki. A jeżeli akurat nie ma do spłaty żadnych podatków, to w każdej chwili znajdzie kogoś, kto MUSI spłacić podatki, a tym samym będzie mógł pozbyć się pieniędzy za jakieś dobra.

    W przypadku bitkojna NIE MA TAKIEJ SYTUACJI ! Nie ma ANI JEDNEJ OSOBY i ANI JEDNEJ INSTYTUCJI, która byłaby ZOBOWIĄZANA do przyjęcia bitkojna !