Prześlij dalej:

Odwieczna dyskusja jak postępować z czystym chamstwem i arogancją, przypomina te wszystkie gadki szmatki o biciu dzieci i klapsach albo inne in vitro. Tymczasem ludzkość wypracowała jedną metodę i należy się jej trzymać. Z chamem się nie dyskutuje, chama się wali w pysk i co najwyżej można dobrać ulubioną formę pognębienia chama. Do znudzenia pojawiają się też z księżyca wzięte definicje chamstwa, które nie ma nic wspólnego z wypowiedzeniem popularnego „ku..a mać”, to jest zjawisko znacznie szersze i kulturowe, nie językowe.

Swego czasu przywoływałem wiele przykładów, żeby oddać rzeczy sedno, dziś podam jeszcze jeden. 30 kilometrów od mojej wsi, w górniczym mieście Lubin, co sobotę odbywa się giełda samochodowa, kiedyś obok Słomczyna największa giełda w Polsce. Wiadomo jak to na giełdzie jest, kto nie był niech się koniecznie wybierze, bo to kopalnia socjologiczna i psychologiczna. Teraz to się odbywa nieco inaczej, ale kiedyś giełda była wolnym rynkiem kompletnego chłamu, „bitych” i kradzionych samochodów oraz całej armii cwaniaczków handlujących czym się da. No i w sobotni dzień targowy, między innymi takie słyszy się rozmowy.

– Nic nie malowane, nie ma mowy, w życiu, pierwszy lakier – utrzymuje handlowiec.
– Marian, ale tu od środka na błotniku całkiem inny kolor jest – mówi zawsze bardziej przytomna i mniej napalona na zakup żona.
– O Państwo zobaczy, jaki bagażnik duży i czysty – zmienia niewygodny temat sprzedawca.
– Marian, chodź, tu jest coś nie tak, mnie się wydaje – zarządza ewakuację żona.
– Nie chcą Państwo? A to ch.j Państwu do dupy!

Gdzie tu jest chamstwo? Nie, w tym: „Ch.j Państwu do du.y!,” to jest poezja, to jest Himilsbach, Tarantino i Szekspir jednocześnie. Chamstwo jest we wciskaniu złomu, bezczelnym, aroganckim handlowaniu jednym wielkim „g”. Chamstwo jest w poniewieraniu ludzi, którzy wydają ostatnie pieniądze na wymarzone cztery kółka, a zwykły cham ich po prostu okrada. Żona miała rację, szkoda tylko, że mąż nie dał w mordę handlarzowi, bo mielibyśmy piękną puentę całej historii. Bywają jednak takie okoliczności i takie chamy, które do bólu wykrzywiają gęby, aby wypowiedzieć „Ą”, „Ę” i spożywają bułkĘ przez bibułkĘ. Do tego grona często należą wszelkiej maści artyści, pisarze, dziennikarze, jednym słowem lepsze towarzystwo. I najwyraźniej lepszym poczuł się, skądinąd bardzo dobry kompozytor, Zbigniew Preisner. Widziałem parę razy Preisnera w akcji i bardzo mi przypominał handlarza z Lubina, ale zwykle do załatwiania swoich spraw ma ludzi i poprzez nich kolportuje chamstwo.

Menadżerka Zbigniewa Preisnera napisała list do polskiej ambasady w Izraelu i oświadczyła, że artysta nie życzy sobie obecności przedstawiciela władzy Rzeczypospolitej Polskiej na uroczystości poświęconej jego twórczości. List trafił na biurko ambasadora Marka Magierowskiego, który pokazał w jaki sposób powinno się rozmawiać z „obrońcami konstytucji”. Co odpisał marek Magierowski, nie menadżerce, ale samemu Zbigniewowi Preisnerowi? Dokładnie tyle: „Nie chce artysta, a to ch.j artyście do d.py”. Poniżej cytuję tę perełkę, nie jest to nowa formuła i riposta, byli inni przed Magierowskim, można wręcz mówić o klasyce gatunku, ale na tym właśnie polega siła. Z pełną kulturą na papierze Marek Magierowski odsyła chamskiego artystę na swoje miejsce i jeszcze mu każe za tę podróż zapłacić. Może i bym nie ścierał sobie palców na klawiaturze, w końcu dokładnie tak powinien zachować się ambasador Polski, gdy chamstwo pluje na własny kraj, ale z przyjemnością to robię, bo takich oczywistych reakcji ciągle jest za mało.

Dnoxoe5XoAU1i4a.jpg

Źródło foto: 
6
17960 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. I co z tego, skoro Magierowski trafil na zesłanie na pustynię judzką... Dzięki Prezydentowi Dudzie.

    Jak wam się podobał paradokument thriller z serii kina drogi "Tuleja. Tramwaj nr 17"? Jest szansa chociaż na palmę w Cannes?

  2. avatar

    To co się dzieje poniżej Dobrego Psa Huckleberry jest już strukturalnie zagmatwane, więc przylepiam się tu, by "moje było na wierzchu". 

    Generalnie, to wszystko co się dzieje w sferze propagandowej antyPiSowskiej "prawicy" opisał już dość dawno Vladimir Volkoff w zbeletryzowanej formie powieści p.t. "Montaż". Jest to dość łatwo dostępne w internecie jako plik Montaz.pdf. Za dywersyjną propagandą stoi zawsze wyspecjalizowana struktura rosyjskich służb specjalnych. Posługuje się agentami etatowymi, zwerbowanymi obywatelami "wolnego świata" i ogromną armią "pożytecznych idiotów". 

    Na tym Zacnym Forum takich "monterów" mamy ci dostatek, pytanie, kto jest tu w drugiej a kto w trzeciej kategorii.

  3. avatar

    Jak to dobrze że twardego pisowskiego betonu jest w Polsce coraz mniej, na tym forum również.

  4. avatar

    Uderz w stół a nożyce się odezwą ...

  5. Drogi Matko Kurko

    Dzisiejszy Pana felieton przypomniał mi wspaniałą piosenkę Jana Tadeusza Stanisławskiego, której słuchałem w 1981 r. na I Przeglądzie  Piosenki Prawdziwej - ""Mówiła mi Mama, bym się nie bał chama, bo cham to jest cham i boi się sam". Świetna odpowiedz Ambasadora RP Magierowskiego pełnemu samouwielbienia artyście ukazuje jakich kadr nam potrzeba, a jednocześnie jest miarą dziwnego upadku Prezydenta Dudy, który takiego fachowca zamienił na Czerepacha. A co do pana Preisnera - kilka razy dotknął mnie niemal osobiście swoimi obsesjami antyPiSowskimi i stąd mój wielki żal.

    Mieszkałem aw Atenach, gdy w 2010 roku, zaraz po Katastrofie Smoleńskiej, ten  Artysta miał koncert - dwa dni wcześniej udzielił miejscowym mediom wywiadu, w którym dobitnie artykułował wszystkie tezy ruskiej propagandy - o 4 lądowaniach, pijanym general, polskim  bałaganie i brawurze pilotów cechującym - straciłem bilet, bo z kimś takim nie chciałem mieć nic wspólnego. Z kolei, w styczniu 2016 roku poszedłem z żoną na koncert kolęd Artysty, głównie dla przepięknego utworu - "Kolęda dla Nieobecnych", który po raz pierwszy zobaczyłem na YT zilustrowany zdjęciami Ofiar Smoleńska.            To był pamiętny 30 stycznia 2016, gdy Premier Szydło wspaniale broniła Interesu Polski w Brukseli. Żeby się odprężyć , zdecydowaliśmy się na ten koncert kolęd, licząc na świąteczną i życzliwą atmosferę. Oboje zaszokowani słuchaliśmy jak Artysta zaPOwiadał swe utwory - w każdym nachalne żarty z "reżimowej władzy". W swej bufonadzie Artysta zaczął wsPOminać swoją martyrologię z13 grudnia 1981 r. jak to MO zabroniła Mu grania koncertu i jak się z nimi kłócił. Nie zauważył, że mówi to w miejscu odległym o kilkaset metrów od Stoczni i Portu, w Mieście, gdzie ludzi w tym samym czasie pałowano, wyrzucano z pracy  i więziono. Apogeum  było stwierdzenie, że "pewnie za tydzień  wyrzucą nas z Unii" więc to może jest ostatni koncert w europejskiej Polsce(sic!!!) Kolejny raz ten Artysta zepsuł mi wieczór, gdy słuchałem koncertu Gilmoura z Pink Floyd we Wrocławiu - przyjaciela Artysty. Znowu niewybredne KODowane żarty i polityczne wtręty, nie POzwoliły skupić się na Sztuce.

    Piszę o tym, aby pokazać jaki to jest naprawdę człowiek, jak ta "elita III RP", której jest On kwintesencją, pojmuje Interes Narodowy, jak "ceni "kraj, który dał im wykształcenie, pozwolił rozwinąć talenty. Wystarczy sobie  tego Artystę porównać choćby do Ignacego Paderewskiego czy Artura Rubinsteina, a zrozumiemy po raz kolejny jak wielką stratą jest dla nas utrata prawdziwych ELIT!

    Pozdrawiam bardzo serdecznie Autora!

  6. @ Waldan

     Swietny komentarz podsumujacy tzw polskie "elyty" Z zalem przyznaje,ze Preisner i  Mlynarski to najwieksze moje rozczarowanie, obydwaj geniusze w swoim gatunku,lecz nigdy nie pozbyli sie " kurateli panstwowej" a juiz poziom chamstwa u Preisnera, ktory dla mnie ukazal sie po jego kilku wizytach u Mellera powalil mnie praktycznie z nog;nigdy bym sie tego po nim nie spodziewal 

    pss.

    Na szczescie  Gilmour na koncercie ktory widzialem ani slowem nie wspominal o Preisnerze...

     

  7. A wklejałem wam  już moją ripostę na wiersz Młynarskiego "wina tuska"?

  8. avatar

    Nie pawiętam, może warto nawet i powtórzyć?

  9. avatar

    Ripostę na wiersz Młynarskiego "wina tuska" napisał i ogłosił Ziemkiewicz,

    https://www.rp....

    Jeśli marvaldzie jesteś Ziemkiewiczem, to cię wyręczyłam, jeśli nie, to też bardzo proszę o Twoją

  10. Moją odpowiedzią na "Winę Tuska" jest wiersz "Wina Kaczora"- taka bowiem mantra wybrzmiewa z kręgów opozycji. 

    Wina Kaczora by Adalbert Mlynarzewski

     

    Do figli żonka dzisiaj nieskora- wina Kaczora

    Runęła z wiatrem czyjaś obora- wina Kaczora

    Wyschło źródełko skąd biła kasiora- wina Kaczora

    Zajebał sędzia złotego sikora- wina Kaczora

    Zwolnili z pracy marnego aktora- wina Kaczora

    Zamknęli w pierdlu złego bandziora- wina Kaczora

    Z mordy ci jedzie jak psu spod ozora- wina Kaczora

    Ze szkoły wylali tępego bachora- wina Kaczora

    Obcięto rentę pana majora- wina Kaczora

    Uciekła z trenerem kochanka rektora- wina Kaczora

    Wezwała komisja Tuska juniora- wina Kaczora

    Straciła studentka swojego sponsora- wina Kaczora

    Najebał się Juncker i spał do wieczora- wina Kaczora

    Cierpi Schetyna na uwiąd ptaszora- wina Kaczora

    Zapomniał się Rysiek w swoich amorach -wina Kaczora

    Spytasz mnie kochanie- co to za jebanie?

    To litania mętów nie płacących alimentów

    Bez żadnej szansy w następnych wyborach

    Zamiast kody- gnój i zmora

     

  11. Świetna robota. Niech się teraz Gliński uczy. Ale poza przykładem trzeba mieć coś jeszcze...

  12. Magierowski pięknie to ujął, zarówno treścią jak i formą. Tchnął nadzieją, że plewy same odfruną od ziaren, pozostawiając nas w zgodzie i wspólnocie.

  13. avatar

    W piśmie ambasadora jest jeszcze jeden drobny smaczek. Tego typu korespondencje pisze się oczywiście "komputerowo", a szczególny szacunek dla adresata określa się poprzez to, że klasyczne zwroty typu "Szanowny Panie" pisze się ręcznie. A tu, proszę bardzo – z drukarki

    :-D

  14. Ciekawe czy go za to szybko nie odwołają - bo to jakby całkiem pod prąd obecnej linii Partii zakładającej finansowanie z publicznych pieniędzy wszelkiej maści czerwonej szumowiny. Kierownictwo może nie być z tego zadowolone...

     

  15. avatar

    Warto podkreślić, że Preisner nigdy nie skończył żadnej szkoły muzycznej jakiegokolwiek stopnia w sumie nie za bardzo też zna notację muzyczną - czyli muzycznie jest wykształcony mniej więcej tak jak moja 4-letnia córka. No ale od zawsze był "bmw" na kierunku czerwonym. Dlatego też dostał nagrodę od czerwonych żydów. Jego prawdziwe nazwisko to ZBIGNIEW KOWALSKI. Nazwisko Preisner ma po żonie (to nie jest żart) prawdopodobie wstydzi się tak ostentacyjnie polskiego nazwiska więc wziął bardziej niemiecko-żydowskie. Oczywiście członek komitetu poparcia Buca-Komorowskiego.