Dlaczego nigdy nie będę „współczesnym endekiem”?

Prześlij dalej:

Nie wiem czy ktokolwiek będzie zainteresowany moimi deklaracjami, w końcu tytuł i początek tekstu trąca tą nieznośną manierą znanych i lubianych, którzy zawsze i wszędzie czują nieodpartą chęć wskazania właściwej drogi fanom. Przepraszam jeśli na starcie tak wypadłem, ale obiecuję, że w środku i na końcu będzie normalne, po ludzku i nawet jak to się zwykło mówić „dla przeciętnego Kowalskiego”. Legitymacji „współczesnego endeka” nie podpiszę z kilku zasadniczych powodów, ale każdy z nich z osobna też wyklucza podpisanie. „Współczesnym endekiem” nie zostanę, bo przede wszystkim nie umiem w sobie wzbudzić sympatii do Rosji Radzieckiej, co jest warunkiem podstawowym, aby stać się członkiem tej grupy wolnomyślicieli. Przy całym krytycyzmie dla mafijnie urządzonych USA i dla europejskiego internacjonalizmu, nieustająca za wroga numer jeden mojej Ojczyzny uważam Rosję Radziecką rządzoną przez bandytę z KGB. W konsekwencji i braku sympatii dla KGB nie śmieję się z Macierewicza i nie przyjmuję, czasami z niewielkimi poprawkami, raportu MAK do wiadomości, czego żaden „współczesny endek” nie jest w stanie sobie odmówić. Ostatnim odpryskiem braku sympatii dla Rosji jest brak sympatii dla III Rzeszy, sojusznika ZSRR z roku 1939, która to sympatia wśród „współczesnych endeków” przejawia się fascynacją dla narodowego państwa niemieckiego. Przedziwnie usytuowane preferencje „współczesnych endeków” skupiają się wokół dwóch największych zbrodniczych ustrojów, które próbowały eksterminować Polaków. Przy czym uczciwie należy dodać, że III Rzesza ma w eksterminacji Polaków znacznie większy udział niż Rosja carska i radziecka razem wzięte. Plączą się „współcześni endecy” w swoich wyborach niesamowicie, weźmy na przykład słuszne potępienie dla ukraińskich banderowców, przy jednoczesnej amnezji wobec sowieckich żydów mordujących Polaków w Katyniu. „Współczesny endek” potrafi na jednym oddechu potępić morderców z Wołynia i obronić spadkobierców NKWD, widząc w Putinie gwarancję dla Polski w postaci Ukrainy pod sowieckim butem. Może kiedyś historyk pasjonat i psychiatra z zawodu rozbierze tę schizofrenię postaw, ale obawiam się, że poza pustką we łbie „współczesnego endeka” do żadnej diagnozy nie dojdzie.

Drugim powodem, dla którego nie nadaję się na „współczesnego endeka” jest antysemityzm. Niestety nie bywam i nie będę antysemitą, pasjami tępię żydokomunę oraz wszelkie przejawy żydowskiego nacjonalizmu i fanatyzmu religijnego. Z całym oddaniem nazywam Żydów po imieniu razem z żydowskimi zbrodniami, ale nie jestem antysemitą, czyli przykładnym głupkiem wpisującym się w nacjonalistyczny żydowski neologizm. Żadnego porządku z rasą żydowską robić nie zamierzam, do gazu nie poślę, choćby mnie żywym ogniem przypiekano, bo wiem, że nie ma większego prezentu dla żydokomuny, a tragedii dla Polaków niż dobrowolne wkładanie łaba w dyby antysemityzmu i tym samym wypinanie gołej, bezbronnej, dupy. „Współczesny endek” nie potrafi odróżnić Hemara od Humera, Wildsteina młodszego od Michnika starszego i przepięknej polszczyzny Tuwima od wierszyków Szymborskiej. Gdybym był świeckim rabinem żydokomuny albo ortodoksem nienawidzącym polskich katolików każdego dnia zawracałbym głowę Panu Bogu, aby zesłał na ziemię jak najwięcej „współczesnych endeków” i jednocześnie spuścił plagi egipskie na Polaków, nie dających się zakuć w antysemickie dyby.

Skoro już jesteśmy przy modłach, Bogu i prośbach naszych wrogów, pora na ostatni argument przeciw „współczesnemu endekowi”, chociaż argumentów jest mnóstwo. Staram się jak mogę unikać wielkich słów zwłaszcza tak chętnie poniewieranych: „Bóg Honor Ojczyzna,”, ale Bóg mi świadkiem, że Honor mi nie pozwala robić wszystkiego o czym marzą wrogowie mojej Ojczyzny. „Współczesny endek” z „Bogiem Honorem i Ojczyzną” na ustach realizuje marzenia Rosji Radzieckiej o 17 republice, Republiki Federalnej Niemiec o powrocie do Prus i Śląska co najmniej, a Żydom każdym „gazowym” napisem na elewacji oddaje kamienice. „Współczesny endek” bardzo często uznaje się za wyjątkowego patriotę i to jest prawda, ponieważ ci pożyteczni idioci z prawdziwym szacunkiem i zaangażowaniem łączą w sobie patriotyzm: niemiecki, radziecki i żydowski, a polskim patriotyzmem wycierają sobie gębę.

6
12526 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

14 (liczba komentarzy)

  1. Sądzę, że popełniasz jeden błąd.
    Otóż jest kwestią co nazwiemy "antysemityzmem".
    W wersji popularnej jest to krzyczenie "Żydzi do gazu" - co jest oczywistym idiotyzmem politycznym, zwykłym draństwem (w sensie ludzkim) i kwalifikuje osobnika takie poglady wygłaszającego do grona troglodytów a nie ludzi.
    Natomiast antysemityzm rozumiany jako przeciwdziałanie grupowej strategii Żydów wobec otaczającego ich społeczeństwa jest jak najbardziej normalnym i wręcz pożądanym zjawiskiem i odruchem każdego nie - Żyda.
    To się rozpoczęło od oświecenia i pierwszych prób asymilacji Żydów w całej Europie.
    Co do pogromów, to owszem, zdarzały się, ale na przykład w Polsce miało to podłoże czysto ekonomiczne - po prostu panowie rajcy z miast pobrali trochę za dużo kredytów u miejscowych starozakonnych i w ten sposób próbowali wyzerować sobie konta. Polecam dwie książki
    Ignacego Schippera - dostepne w formacie djvu w bibliotekach cyfrowych. Fantastyczne pozycje.

    Polecam również książkę Kevina MacDonalda "Kultura krytyki". Pozycja traktuje o wręcz fałszerstwach naukowych w takich dziedzinach jak antropologia boasowska, czy psychoanaliza Freuda, które to dziedziny zasadniczo dążyły do udowodnienia, że nie - Żydzi są antysemitami z natury.

    Żydzi jako grupa realizuja po prostu swój interes. Czasami są lewicowcami i to bardzo skrajnymi, aby potem z całym spokojem przejśćna pozycje konserwatywne. Taką drogę przeszli wszyscy ci, którzy są w USA przypisywani do grupy neo-konserwatystów. Ci sami ludzie w latach 60-tych byli przywódcami i wręcz prowodyrami lewackiej rewolty tamtego okresu na kampusach studenckich w USA.

  2. Popełniasz ten błąd od razu na początku. Chodzi o pierwsze zdanie.
    Dalej jest ok.i dosłownia tak samo toczka w kropkę jak u kurki.
    Na kontrowersjach wielu i wielokrotnie w podobny sposób wypowiadało się n/t antysemityzmów, a "gazownicy" już raczej od dawna tutaj nie występują.
    Kłaniam się.

  3. W wiekszosci się zgadzam. Ale to się zaczeło od wymyslenia sobie że są narodem wybranym, iż ich Bóg Jahwe (okrutny), obiecał im panowanie nad światem. Ich księga, (własciwie przywłaszczona), źle interpretowana pokazuje że są narodem perfidnym. 
    Kiedyś napisałem, gdzie jest ta ich ziemia obiecana?, czy te suchary którymi nazywają współczesny Izrael. Zawsze byli narodem bez ziemi, w każdym kraju nienawidzeni, przez swoje łakomstwo na kasę. Oczywiscie nie wszyscy tacy są. Ci u nas przywędrowali ze wschodu, byli narodem tułaczym, to zwykli chazarscy bandyci (aszkenazyjczycy). Tamci z zachodu sefardyjczycy. Sam Spinoza uważał żydów, chociaż był żydem przez nich wyklętym z narodu, za delikatnie mówiąc ludzi złych. 
    Lichwa, tym czym się najbardziej trudnią, handel, to ich główne dzieła. Zawsze byli przepędzani, nienawidzeni w innych narodach, przez ich naturę - chciwość. To zafałaszowana historia przez ich niechęć do innych narodów - gojów. 
    "Obecnie profesor historii uniwersytetu w Tel Awiwie, Szlomo Sand, opublikował książkę pod tytułem: „The Invention of the Jewish People”, („Wymysł istnienia narodu żydowskiego”), w której to książce autor udowadnia, że wielka część Żydów Chazarów osiedliła się na Ukrainie, Litwie i w Polsce, gdzie byli podstawową częścią ludności żydowskiej, która w Polsce korzystała z autonomii opartej na Statutach Kaliskich z 1264 roku. Ludność ta z czasem stała się trzonem kultury żydowskiej w Europie."

    "Brak genetycznego związku wielkiej części Żydów w Izraelu z rasą semicką pochodzi od faktu, że genetycznie nie są oni potomkami starożytnych mieszkańców Palestyny. Dlatego profesor Szlomo Sand kwestionuje uzasadnianie państwa izraelskiego na Bliskim Wschodzie dziedzictwem po przodkach."

  4. Cyt. "Polecam dwie książki Ignacego Schippera - ... również książkę Kevina MacDonalda "Kultura krytyki". Tę Mac Donalda mam. Naprawdę mocne i przygnębiające. Trochę łatwiejsze są w czytaniu odcinki książki Ewy Kurek  TRUDNE SĄSIEDZTWO:POLACY I ŻYDZI ok.1000-1945 publikowane na portalu Solidarni 2010
    http://solidarni2010.pl/27174-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok1000-1945-cz-43.html
    Polecam gorąco. To tylko jedno kliknięcie.

  5. Wspólcześni endecy rożnią się od przedwojennych oryginałow tym, że negują potrzebę istnienia niepodległej Polski.
    Zależnie od frakcji chcą albo podporządkować się Rosji by walczyć z lewackim Zachodem, albo (może ci szczególnie nowocześni) chcą służyć wielkości Niemiec i jakiś mały drang nach osten zorganizować, o ile Putin pozwoli.
    Generalnie trudno ich zdefiniować. Psychicznie czują się gorsi od Niemców i Rosjan, nie lubią katolików, żyją głownie z jakichś grantów, lubią pracę w bankowości światowej, cały dzień chodzą w garniturach, zwykle są wysokiego wzrostu, broda niekonieczna, raczej wąs.
    Już łatwiej zrozumieć normalnych narodowców typu kibolskiego.

  6. co nie przeszkadza w wyliczaniu dziwnych definicji i cech, nieprawdaz?

  7. No bo rzeczywiście trudno ich ująć we wpólczesne ramki polityczne. To co wypisują sprowadza się do wyboru czy z Niemcami na Rosję, czy na odwrót.
    Może tak: endecja to prąd umysłowy części zamożnej inteligencji nie wykonującej nudnej pracy.

  8. endecja to nie moj drink, ale...
    czy rzeczywiscie bycie endekiem to bycie antysemita?
    mja  pewnie program (nie znam) i
    wazniejsze sprawy niz tapalnie sie w tym co,
    jak niktorzy twierdza, oni i wszyscy polacy 'maja wyssane...'

    jesli chodzi o tych ze wschodu i z zachodu, to pewnie
    nikt i nic ich nie zmieni w sprawach stosunku do Polski
    nie ma wiec wyboru

    z powodu obu w/w, wazniejszy jest problem antypolonizmu,
    przed ktorym, dotychczs, nikt nie umie sie skutecznie bronic


  9. co jeszcze można dodać na "korzyść" tej grupy, to przymuszanie Kaczora do tłumaczenia się, że nie jest endeckim wielbłądem.

  10. avatar

    tę schizofrenię postaw."
    A broń nas Panie Boże z liczeniem na historyków pasjonatów i psychiatrów z zawodu.
    Takiego zawodowca to już mieliśmy i rozebrał ale naszą armię do gołego zadka.
    A tak naprawdę wyszło z obywatelami na platformie 8 lat buszowania to może i wyjdzie z nowoczesnymi endekami.
    Ktoś tego wróbla chce dalej trzymać w garści.
    Powrót RFN-u na Śląsk i Prusy?
    Te rzesze Turkoniemców, wynajmujących bloki mieszkalne polskim gastarbeiterom, rzesze naćpanych biznesmenów  afroniemieckich handlujących herą, córkami oraz żonami gastarbeiterów i ten biedny niemiecki republikanin federalny siedzący za zamkniętę bramą w jakimś rodowym familoku przy buzującej po künstlichen kiefer szklaneczce z Corega Tabs i spoglądający ze strachem w okno czy aby nie włamują się po kotlet z dumnego wilczura niemieckiego głodne dzieci polisch-schwein-gastarbeiter.
    A a propos gazu to czytałem, że to truchło Urbana nawoływało "żydzi do gazu" tylko nie wiem kogo chcieliby gazować "współczesnych endeków" czy tylko  ok. 36 mln polskich faszystów.
    A może i macy?
    Kto wie, tak też przecież potrafią http://pl.wikipedia.org/wiki/Sonderkommando.

  11. Nie łapię, definicja z tego wpisu nie pasuje mi ani do RAZa, ani do RN, ani do mnie, chociaż jakby ktoś się uparł, to pozwoliłbym się do grupy zwolenników endeckiej polityki dodać.
    Wobec tego w kogo wycelowana jest lufa?

  12. avatar

    W pożytecznych idiotów celuję i wszyscy oni jak najbardziej są wychowani przez publicystę lasującego się na antysalon i endecję oraz przez tzw. Ruch Narodowy z takimi gigantami intelektu, jak Artur Zawisza. Kury szczać....

  13. JEDEN DZIEŃ Z ŻYCIA wolnego POLAKA

    Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki,

    po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku

    zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy.

    Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie.

    Na koniec siada na włoskiej kanapie i szuka pracy w niemieckiej gazecie . Znowu nic nie ma! Jest tylko propaganda i manipulacja prorządowych mediów !!!

    W dzień wolny - o ile go ma - zasiada ze spokojem przed telewizornią i oto:

    08.30 TVN - Dzień dobry TVN - prowadzi Bartosz Węglarczyk - wnuk jednego z największych stalinowskich zbrodniarzy, osobiście torturującego bohaterów z NSZ, WIN i AK [chodzi o osławionego Józefa Światłę vel Izaaka Fleischfarba]
    18.00 TVP2 - Panorama - prowadzi Hanna Lis - córka kanalii z okresu stanu wojennego [Waldemara Kedaja]. Czy wiele się zmieniło od tamtych czasów?
    19.30 TVP1 - Wiadomości - prowadzi Piotr Kraśko - wnuk jednego z czołowych komunistycznych cenzorów [Wincentego Kraśki, syna PRLowskiego ministra ds wyznań].
    20.00 TVN24 - Kropka nad i - prowadzi Monika Olejnik - zootechnik - córka funkcjonariusza SB [Tadeusza Olejnika] - konfident służb PRL, pseudonim "Stokrotka".
    21.30 TVN - Kuchenne rewolucje - prowadzi Magda Gessler - córka PRL-owskiego dziennikarza i agenta SB [Mirosława Ikonowicza].
    21.40 TVP2 - Tomasz Lis na żywo - syn wysokiego oficera Ludowego Wojska Polskiego [Imię nieznane].
    22.00 TVN24 - Szkło kontaktowe - prowadzi Grzegorz Miecugow - syn stalinowskiego dziennikarza znanego z podpisania się pod "Apelem krakowskim" [Bruno Miecugowa].
    22.30 TVN - Kuba Wojewódzki Show - syn funkcjonariusza SB i PRL-owskiego prokuratora [Bogusława Wojewódzkiego].
    I komu jest dobrze????

    Patrz rowniez http://niezalez...