Polityka



share

Co to się dzieje. Ludwik, trzeci biliźniak pokłócił się z przesem o alimenty i chcą go z partii wyrzucać. Ale po kolei.

Zaczęło się gdzieś półtora roku temu. Minister Ludwik nie zgodził się z prezesem Jarosławem i z powodu niezgody opuścił koalicyjny rząd. Później, po tym jak marszałek Jurek Marek ustąpił z powodu aborcji, Ludwik Dorn został jego następcą. W tzw. międzyczasie trochę się wydarzyło. BORowcy wyprowadzili Sabę, premier odchudził pielęgniarki i puścił CBA za koalicjantem Lepperem, kropki w krawatach ganiały po Mariocie, a drapieżne kaczory upolowały lisa. W końcu premier Kaczyński, po niewątpliwym sukcesie swojego rządu, poddał rząd i ogłosił przedterminowe wybory. Wybory zostały przez PIS przegrane, do czego doprowadził zabójca księdza Popiełuszki, do spółki z "Gazetą Wyborczą".



share

Jeden z wojewódzkich bardów śpiewał tak: ?w polskim Wrocławiu niemieckie drzewa, to właśnie moja Ojczyzna?. Dalej pieśń się potoczyła w kierunku Lwowa, ale to już temat na inne rozważania. Dziś będzie o niemieckich drzewach polskim Wrocławiu. Zacna techniczna uczelnia miasta Wrocław uhonorowała kanclerz Merkel tytułem doktora honori causa. Jak sama łacińska nazwa wskazuje, tytuł jest nadawany z ?zasłużonej przyczyny?. Ktoś sobie zasłużył na tytuł i uczelnia taki tytuł zasłużonemu wręcza. Kiedy ktoś honoruje nie wypada się unosić honorem i odmawiać, wypada przyjąć i ewentualnie wyrzucić z mostu na fale, w tym wypadku mostu grunwaldzkiego. Swoją drogą i na marginesie, straszna złośliwość, nazywać niemiecki most, w polskim Wrocławiu, grunwaldzkim. No i ja właśnie o tej złośliwości i kompleksie polskim.



share

Złe informacje dla polskiego Kościoła Katolickiego są na porządku dziennym. Nie ma praktycznie tygodnia, aby nie docierały do nas informacje o mniejszej, czy większej aferze kościelnej. Media, i to nie tylko te ?liberalne?, żeby nie powiedzieć - libertyńsko - lewackie nie zamiatają już spraw społecznych, majątkowych, czy wręcz aferalnych pod dywan - tylko o nich informują. Zdarzają się jeszcze wprawdzie sytuacje, kiedy administracja państwa, czy aparat prawa ulegają presji swoistej poprawności klerykalnej, jak było w przypadku umorzeń dochodzeń wobec różnych aspektów działania redemptorysty z Torunia - ale dzieje się to już co raz rzadziej. Gorzej jest z samą hierarchią kościelną, która mentalnie tkwi w swojej twierdzy i każdą informację, czy publikację traktuje jako atak na ?świętości?.

Strony