Polityka



Pierwsza część tytułowego zdania to już niemal związek frazeologiczny. Jak się dobrze przyjrzeć i wsłuchać w wypowiedzi celebrytów hołdujących nowoczesnym wartościom, to chyba nie dostrzeże się jednego, który by się tą frazą nie popisał. Rzeczywiście dla wielu jest gorzej jak za komuny, bo wielu z nich jako dorośli albo dzieci obserwowali świat zza żółtych firanek. Starsi wiedzą o czym mowa, młodszym wytłumaczę, że za „żółtymi firankami”, członkom PZPR i zasłużonym dla ludowej ojczyzny, sprzedawano towary reglamentowane, których zwykły Polak nie mógł nawet powąchać.



share

Należę do tych ludzi, którzy gardzą słowem „fejk”, makaronizmem używanym jako synonim nieprawdziwej informacji. Nowomowa rozmydlająca znaczenie słowa „kłamstwo” albo „manipulacja”. Ludzie gardzący „fejkiem” są w mniejszości, większość bezrefleksyjnie powtarza i utrwala ten szkodliwy termin, ale to tylko jeden aspekt sprawy. Drugi aspekt jest taki, że czasami fałszywa informacja zawiera więcej prawdy i rozumu niż bezmyślnie komentujący. Dokładnie tak się stało z prostackim „dowcipem”, jaki w obieg rzuciły lewackie trolle, a dowcip sprowadzał się do tego, że Mosad może torpedować kampanię Patryka Jakiego.



share

Powtarza się schemat pułapka, w który nieustannie wpadają ludzie podatni na odbiór bodźców zastępujących myślenie. Facet działa tak, że gdy zobaczy gołą babę to dookoła może się palić i nic innego facet nie dostrzeże. Dokładnie tak wygląda percepcja masowego odbiorcy i inżynierowie dusz doskonale wiedzą, jak tę słabość wykorzystać. Najważniejszy jest pierwszy komunikat, prosty, obrazowy, przemawiający na poziomie symboli czytelnych dla wszystkich. Idealnie wpisuje się w ten schemat-pułapkę protest rodziców i niepełnosprawnych dzieci, w którym sprzedano ludziom nieprawdopodobną ilość kłamstw i półprawd, czego ludzie nie zauważyli.

Strony