Polityka



share

Debata konstytucyjna, zaproponowana przez prezydenta Dudę jest uruchomieniem koncepcji politycznej przygotowującej zwycięstwo w kolejnych wyborach.

Gdyby ktoś nie zdawał sobie z tego sprawy, to dotychczasowe szanse na rządy PiS w kolejnej kadencji były czysto iluzoryczne. Poparcie dla PiS od dwóch lat niezmiennie oscyluje wokół trzydziestu kilku procent - to za mało do samodzielnych rządów. Poparcie takie daje 180 do 200 mandatów.

Wygrana w wyborach 2015 z poparciem podobnym graniczyła jeśli nie z cudem, to z pewnością była prezentem od losu.

Trzy niezależne czynniki wystąpiły jednocześnie - lewica nie weszła do sejmu - prawie 12% głosów nie zostało zaliczone, przy czym koalicji SLDowskiej zabrakło ułamka procenta do osiągnięcia progu wyborczego i otrzymania kilkunastu mandatów, kosztem głównie PiS, co uniemożliwiłoby samodzielne rządy.



share

W kręgach związanych z Kongresem Liberalno Demokratycznym chodzi taka anegdota. Gdy powstawał rząd Krzysztofa Bieleckiego i zaczęto przydzielać stanowiska, na końcu trzeba było coś zrobić z Donaldem Tuskiem. Bielecki zaprosił go do siebie i zaproponował stanowisko szefa URM-u (Urząd Rady Ministrów). Tusk miał się zmieszać i prawie obrazić, potem spytał, co to w ogóle jest. Bielecki odpowiedział – Jeszcze nie czas na ciebie, musisz się Donald sporo nauczyć. Mało kto dziś pamięta, że zanim Ryszard Petru zaczął się kompromitować trzy razy dziennie, Donald Tusk był uosobieniem lenistwa i ignorancji, o czym wiedzieli wszyscy, a przede wszystkim jego własne środowisko.



share

Trzeci dzień trwa produkcja artykułów i wypowiedzi po słowach Prezydenta Andrzeja Dudy, który wyjaśnił, że kult polskich bohaterów jest zwalczany, bo w mediach i na wielu eksponowanych stanowiskach zasiadają dzieci i wnuki zdrajców Ojczyzny. Prawdę powiedziawszy byłem zaskoczony, aż tak ostrymi, chociaż oczywistymi słowami Prezydenta. Równie mocno zaskoczył mnie spodziewany odzew. Nie było żadnej niespodzianki w tym, że natychmiast odezwała się cała redakcja Gazety Wyborczej i wycie na Czerskiej nie milknie do dziś. Zupełnie inaczej zachował się TVN, który z zawodowego obowiązku oglądam niemal non stop. Dla TVN wypowiedź Andrzeja Dudy nie istnieje, co jest bardzo, ale to bardzo dziwne.

Strony