PO



share

Trudno oprzeć się wrażeniu, że od wielu miesięcy trwa wojna propagandowa, w której użyto już wszystkich środków poza rozlewem krwi. Akcja jest rozkręcana w Polsce, ale na szeroką skalę biorą w niej udział Niemcy i niespecjalnie to ukrywają. Po wyciekach instrukcji od Ringier Axel Springer dla polskojęzycznych funkcjonariuszy medialnych, nie można mówić o domysłach, trzeba mówić o faktach. Przeżyliśmy kilka wielkich ofensyw, które z Polski przeniosły się na arenę europejską. Najpierw była walka o Trybunał Konstytucyjny z wygłupami Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej. Potem „Ciamajdan” zakończony komedią i falstartem Tuska. Na trzecim miejscu 27:1 i masowe kupowanie sondaży, co miało udowodnić „przełom”. W końcu mamy „uchodźców” połączonych z Auschwitz i procedurą wszczętą przez UE.



share

Z całą pewnością gdzieś w Łazienkach albo w innym zacnym parku żywota dokonała wiewiórka, przygnieciona konarem kasztana, ale dziwnie cisza zapanowała w tej i wielu innych dramatycznych sprawach. Znudziła się też „męczeńska” śmierć Igora S. i nawet pigułka „dzień po” na receptę, nie wywołuje emocji. A propos pigułek i recept, całkowicie ucichły żądania i obawy „liberałów”, przecież miało być 40 razy drożej i komuna wróciła, bo na jednej ulicy zamordyzm PiS zabronił budowania 15 sieciowych aptek. No i jak tam, żyjecie? Czy radykalne podwyżki „Polopiryny” doprowadziły do masowych samobójstw wśród „wolnościowców”?



share

Nie jest żadną sztuką mówić i pisać post factum, dużo trudniej jest napisać coś, co w konkretnej chwili jest tak mało popularne, że spotyka się z jednym wielkim śmiechem. Zaraz po „porażce” 27:1, byłem jednym z nielicznych, którzy twierdzili, że to sukces Polski w kilku aspektach. Przede wszystkim byłoby rzeczą dyskwalifikującą dla polskiego rządu, gdyby się godził na stare „zasady” – my wam wybierzemy przyszłość, a wy się pod tym grzecznie podpiszecie. Żaden poważny rząd nie może się godzić, aby wbrew jego woli zaszczyty zdobywał polityk opozycji, który w dodatku szkodzi nie tylko partii rządzącej, ale całemu państwu. PiS nie mógł też Tuska poprzeć z innego oczywistego powodu. Gdyby Kaczyński zgodził się na Tuska rozgrzeszyłby go za śmiertelne grzechy z przeszłości i co więcej musiałby wziąć odpowiedzialność za przyszłe niegodziwości.

Strony