wyborcy



share

Nieważne jak się ten bajzel zakończy, ważne co ludzie zobaczyli! Muszę się przyznać do błędu i zawracania głowy Czytelnikom. Jednym wielkim błędem były próby racjonalnego wyjaśniania chaosu, czego jak wiadomo z definicji zrobić się nie da. Mam za to żelazne alibi, chaos moich interpretacji wynikał tylko i wyłącznie z chaosu decyzyjnego wewnątrz PiS. Po 15 latach obecności w Internecie i wyrobieniu sobie jako takiej marki, nie chcę nikogo przekonywać, że docierają do mnie rozmaite informacje, które się świadomie lub życzliwie podrzuca. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wielu chce uruchomić ciche teksty sponsorowane u „blogerów”, które będą udawać obiektywizm, bo to się najlepiej sprzedaje. W takiej akcji nigdy nie wziąłem i nie wezmę udziału, ale same informacje zostają.



share

Opozycja swoim zwyczajem zajmuje się bzdurami i łapaniem każdej brzytwy, która na krótki czas pozwala utrzymać się na powierzchni, a Jarosław Kaczyński swoim zwyczajem szykuje polityczną ofensywę. Już nie w formie plotek, ale potwierdzonych informacji poszły w świat trzy nowiny. Pierwsza to taka trochę stara nowina, bo dotyczy poprawek PiS do ustaw adwokata mafii i ten proces ciągle trwa, jak dla mnie nienaturalnie długo. Widać, że Prezydent Andrzej Duda gra ciągle w tę samą grę, przedłużając negocjacje stwarza wrażenie, że to w jego rękach leżą losy sądów. Każda kolejna wizyta Kaczyńskiego w Belwederze działa na korzyść Dudy i stąd zabawa w berka.



share

Za każdym razem, gdy słyszę, że świetnie nadawałbym się do polityki, pukam w czoła: swoje i nieszczęśnika, który popełnia tę herezję. Jestem modelowym politycznym antytalenciem, zupełnie się do tej roboty nie nadaję. Cechy charakteru zabiłyby mnie na pierwszym politycznym zakręcie. Polityk musi kłamać lub chociaż nie mówić całej prawdy, czego sam organicznie nie toleruję. Mogę się pomylić, palnąć jakieś głupstwo, przestrzelić, ale nigdy nie kłamię, czyli świadomie podaję nieprawdziwe informacje. Nie mam w sobie nic z dyplomaty, szybciej można mnie zapisać do kategorii prostak i cham, niż postawić na półce „reżyserowana uprzejmość”. Na sobie skupiał się nie będę, pokazuję jedynie, że ludzie bardzo często patrzą na politykę przez pryzmat normalnych, codziennych i uczciwych zachowań, to znaczy mam na myśli to, że człowiek spełniający takie kryteria byłby idealnym politykiem.

Strony