Prześlij dalej:

Flaki mi się wywracają, gdy słucham „liberałów” i sekciarskich mantr z tą ulubioną, że rynek sam się wyreguluje. Na proste pytanie gdzie jest taka planeta, bo na pewno nie w gospodarczych potęgach takich jak USA, Niemcy, Chiny, „liberałowie” odpowiadają jak Grzegorz Schetyna. Od 14 lat prowadzę rodzinną mikro firmę i wiem doskonale, co to znaczy być polskim przedsiębiorcą w Polsce. Zaraz po 1989 roku i mniej więcej do 1997 roku mogliśmy zauważyć prawdziwą hossę w sektorze „prywatnej inicjatywy”. Polacy bez większego kapitału masowo otwierali sklepy, firmy rzemieślnicze, hurtownie. Oczywiście wielki biznes był zarezerwowany dla układów esbeckich i każdy, kto się dorobił czegoś więcej niż średniej firmy, dostawał po łbie. Tak skończył Optimus i Kluska, a jego historia jest doskonale znana, niemniej średnie i małe firmy radziły sobie naprawdę nieźle.

W 1997 roku w ministerstwie finansów ponownie zasiadł Balcerowicz, który wcześniej doprowadził do upadku niemal wszystkie liczące się przedsiębiorstwa państwowe, w tym skazane na sukces, dość wspomnieć bezkonkurencyjne polskie cukrownie. Drugi etap planu Balcerowicza polegał na „schładzaniu gospodarki”. Balcerowiczowi nie podobało się to, że polskie małe i średnie firmy generowały przyrost PKB na poziomie 7%. Razem z innymi szemranymi „autorytetami” przekonywał, że grozi nam przegrzanie, cokolwiek to w języku „liberalnej” sekty znaczy, bo normalni ludzie nazywają taki stan bumem gospodarczym. Z tą chwilą zaczęło się ostateczne dobijanie polskich przedsiębiorców. Małe i średnie firmy padały jak muchy, w miejsce sklepów i sklepików, powstały galerie i sieci korporacyjne. Biedronki praktycznie wykończyły spożywczaki, potem resztę dobiły Lidle i Tesca. Galerie handlowe zajechały lokalne butiki najczęściej sprzedające unikalną odzież z prywatnych zakładów krawieckich, nie jak w tej chwili pięć sieciówek z tym samym tajlandzkim badziewiem.

Oczywiście nie można być ślepym, galerie i sieci handlowe to nie jest polska specyfika, taka jest ogólnoświatowa tendencja. Pełna zgoda, z jednym zastrzeżeniem. W krajach, które z „liberałów” się śmieją, powstają narodowe sieci i korporacje, a rządzący stają na głowie, aby narodowe marki były chronione nie tylko wewnętrznie, ale na rynku zagranicznym. W Polsce 90% rynku spożywczego należy do portugalskich Biedronek, niemieckich Lidlów i brytyjskich Żabek. Całe gałęzie i sektory zostały opanowane przez korporacje zagraniczne, banki, produkcja AGD, usługi kurierskie, materiały budowlane, itd., itp. W trakcie tej grabieży „liberałowie” krzyczeli, że „kapitał nie zna narodowości”, „najważniejsze jest, żeby klient miał tanio”, „podnoszenie płacy grozi bezrobociem”, „świadczenia socjalne to rak” i jeszcze setka podobnych kretynizmów nie mająca nic wspólnego z ekonomią i nawet religią, to są po prostu zdrowaśki sekty. W efekcie mieliśmy w Polsce raj dla „zachodnich inwestorów” i kolonialną tanią siłę roboczą.

Wyprzedaż narodowego majątku, specjalne strefy ekonomiczne dla korporacji, zwolnienia z podatków i wyprowadzanie podatków do krajów, gdzie znajdowały się siedziby korporacji, doprowadziło do tego, że Polak w Polsce stał się Murzynem robiącym za miskę ryżu. Z wolnego rynku pozostały Polakom stare bazarowe „szczęki”, które nawiasem mówiąc są systematycznie wycinane i Allegro, gdzie się handluje chińską tandetą albo chłamem z wystawek i ekspozycji. Dlatego, gdy słyszę o zamachu na wolny rynek, bo w Polsce ustawa zabrania posiadania aptek nie-aptekarzom i stawiania po 6 nowych punktów w Pcimiu Dolnym, to mam tylko jeden komentarz – wypad „liberalne” pajace. Rzecz jasna polska ustawa to nic innego, jak kopia prawa obowiązującego w Niemczech, czy we Francji i stąd rwetes, bo co wolno człowiekowi, to nie Murzynowi. Ustawa spełnia jedno KLUCZOWE zadanie, zapobiega przejęciu kolejnego sektora, w którym jeszcze radzą sobie polskie firmy, reszta nie ma znaczenia.

Znam te scenariusze zatroskane o klienta na pamięć i już tak naprawdę jest za późno, część patologicznych procesów kwitnie od lat. Wchodzi na „wolny rynek” niemiecki szewc, czy angielski tokarz, przejmuje lokale od samorządów za bezcen, wszak on jest „zachodni inwestor” i „daje miejsca pracy”. Stawia „zachodni inwestor” 5 aptek naraz, podatki wyprowadza do swojego kraju albo rajów, obniża ceny o 10% i po roku zabija wszystkie polskie rodzinne apteki. Po „wyregulowaniu rynku” ceny idą w górę o 20% , a w zachodnich sieciówkach robią dawni polscy właściciele aptek, magistrzy farmacji, za całe 700 euro, wliczając w to niedziele. Reszta Polskich Murzynów na Allegro sprzedaje kondomy i suplementy z czarnej rzepy na odchudzanie. „Liberalizm” dla studentów, którym mamusia śle przekazy, polityków utrzymujących się z diet, członków rad nadzorczych i fundacji, dla reszty uczciwie pracujących przedsiębiorców to MURZYŃSKOŚĆ.

6
76207 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. Pewien klient spacerkiem chodził po galerii,

    żeby oczy nacieszyć w tamtejszej scenerii...

    Tu: http://fraszki-ulotki.info/2016/01/na-klienta.html

    Tyle w kwestii zakupów.

    Cóż... niełatwo jest utrzymać rodzinę, będąc drobnym przedsiębiorcą.

    Ale skoro dało się przetrwać w Polsce zabory, powstania, zsyłki,  okupację niemiecką i sowiecką, dało się przetrwać komunę - to niewątpliwie Polska potrafi przetrwać europejskie wydumki, a Polacy  -  składki ZUS.

    A kto wie, może nawet polscy licealiści nie poumierają, jak będą musieli 6 książek w roku przeczytać... podczas gdy francuski minister edukacji swoim uczniom chce płacić za niechodzenie na wagary...

  2. Nigdy i nigdzie nie było wolnego rynku poza chwilami zamieszania w gospodarce i polityce gdy system bywa niestabilny, i nie wiadomo kto będzie rządzil za tydzień, więc chwilowo wszystko wolno.
    Ne ma wolnego rynku bo nikt poważny go nie chce. Od początku świata rynkiem sterują cechy, monopole, gildie, koncerny, kompanie handlowe. Kiedy taki moloch jest wewnętrzny, czy państwowy, to pół biedy, bo można z niego wycisnąć jakieś podatki. Norwegom udaje się np dzięki temu wydusić do budżetu aż 67 procent zysku ze sprzedaży gazu. Żadnej firmie z międzynarodówki nie dało by się narzucić takiego podatku. Poszłaby do sądu i wygrała.
    Zaś koncern zagraniczny jest dla ubogich tubylców praktycznie bezużyteczny, tzn tylko "daje pracę" w wysokości minimalnej, i zero zysków do budżetu.

  3. wolny rynek jest wtedy, kiedy kilka protekcjonistycznych gospodarek osiągnie taki poziom, że są w stanie zmusić pozostałe do pełnego otwarcia się.

  4. avatar

    a drugi mit to natychmiastowa szczęśliwość po obniżeniu podatków - a w takiej Boliwii dochodowy jest 13%, VAT 13% , cit chyba 14 , zus podobnie jak u nas. I KICHA. Nie kręci  się a powinno. Po prostu - liberalizm bez rzadó prawa i elementarnej i sprawnej sprawiedliowści nieuchronnie zamienia kraj w republikę bananową. A karpie gardłują, że chcą najperw Wigilii :V 

  5. Kiedy kapitał jest zagraniczny, to obniżanie podatków jedynie zwiększa transfer zysków, kraj nie zyskuje nic. Kto do cholery pozwolił by obce firmy handlowały polską żywnością. Jaki ma to sens ekonomiczny?

  6. avatar

     Tak jest, w Australii np. taki "ALDI" ma bardzo ograniczony dostep do produktow rolnych i miesnych (australijskich), a nawet przetworow z nich, przez co nie moga konkurowac z lokalnymi sieciami przynajmniej w tym, a bardzo chca.

  7. @chlor 

    Alleluja! Nareszcie ktoś, kto rozumie ekonomię. Ja próbuję ten numer z obniżaniem podatków i w efekcie zwiększaniem zysków zagranicznych korporacji, wytłumaczyć korwinowcom od paru lat. Nie da się. Nie pojmują. Oni są jak zombie. Powtarzają liberalne zaklęcia, i na tym koniec. Libertarianizm  jest dla normalnego człowieka tylko jedną z setek teorii ekonomicznych, nie popieraną przez większość ekonomistów, ale dla korwinowców to nie jest teoria, to jest religia.

     

     

  8. W pełni się zgadzam z Pana oceną negatywnej roli Balcerowicza, tylko co on ma wspólnego z liberalizmem? Dawanie ulg obcym korporacjom, znoszenie ceł, wspomniane specjalne strefy ekonomiczne, wysokie koszty kredytu, wysokie opodatkowanie pracy przecież to ma się do liberalizmu jak pięść do nosa. Gość miał za zadanie wykończyć gospodarkę żeby można było zgliszca opchnąć "zagranicznym inwestorom" oraz dać europie zachodniej rezerwuar taniej siły roboczej z rynkiem zbytu i to zrobił przy okazji obrzydzając pojęcie "liberalizm".

  9. Poprawka - Allegro nie jest Polskie. Zostalo juz sprzedane. Dzieki grupie ustaw o 'ochronie danych' trudno jest - bedac malym przedsiebiorca - zalozyc w pelni legalny interes internetowy - owszem pozwalaja sprzedawac na Allegro ale od tego trzeba placic. No i gdy dojdziesz do zbyt duzego poziomu obrotow to nie bedziesz mial prawa miec nawet wlasnej bazy klientow... Ale beda ja mieli ci co kupia ja od Allegro

    I jeszcze jeden dopisek - Wlasnie p. Gowin oglosil "licytacje na jego glos" no bo jak inaczej tlumaczyc wystep w tvnie. Ciekawe ile szabel za soba pociagnie...

  10. Z jajem napisane i tak właśnie trzeba w tych liberałów aferałów walić.

  11. Od wielu lat, liberlewactwo,  czyli takie ludzkie robactwo, usiłuje narzucić nam fałszywą wolność i fałszywe wartości. Wielu z nas dało się nabrać na wizję łatwego i przyjemnego życia, nie widząc podstępu i tragicznych dla nas tego kosekwencji.

  12. avatar

    Ciekawe, kiedy zaczniecie śpiewać  "komuno, wróć".

     

  13. Jak chce się konkurować z Zachodem to trzeba wybierać kogoś o mentalności innej, niż socjalistyczno-komunistyczna czyli dokładnie taką jaką ma Jarosław Kaczyński. Inwestorzy z zagranicy zapłacą polskiemu farmaceucie, żeby prowadził aptekę w jego imieniu ... tyle jest warty plan wielkiego stratega.